środa, 27 listopada 2013

~Rozdział 19~

  - Niall! - zawołałam chłopaka zastając rano pustą lodówkę
Dziś wstałam dość wcześnie ponieważ dochodziła dopiero dziewiąta. Czułam się już nieco lepiej niż wczoraj, mimo nie przespanej nocy. Myśli typu 'co dalej?' ciągle siedzą w mojej głowie. Niall daje mi dwuznaczne znaki albo tylko się mną bawi. Wie o tym jaką mam do niego słabość jednak mam nadzieję, że tego nie wykorzystuje. Niby ponownie mu zaufałam, ale nie czuję się pewnie w moich przekonaniach. Tak na prawdę jeszcze nie rozmawialiśmy o nas na poważnie. Boję się go o to zapytać, z resztą już i tak dużo zrobiłam. Może w końcu nadszedł czas aby to on zrobił coś w tym kierunku?
  - Co jest? - jego głos wyrwał mnie z przemyśleń
Odwróciłam się a moim oczom ukazał się owinięty w pasie ręcznikiem. Z kosmyków jego włosów wciąż spływały krople wody, przez co domyśliłam się, że dopiero wyszedł spod prysznica. Uśmiechnęłam się pod nosem odwracając wzrok ponieważ taki widok mnie rozpraszał. W odzewie usłyszałam jedynie cichy śmiech blondyna.
  - Wiedziałem, że tak zareagujesz - zaszedł mnie od tyłu - Wiedziałem - szepnął mi do ucha
Przez całe moje ciało przeszedł dziwny, ale przyjemny dreszcz. Doskonale czułam jego oddech. Przez to odchyliłam głowę do tyłu a on nie wahając się zaczął zostawiać mokre pocałunki wzdłuż mojej szyji. Pomyślałam, że tak mogę witana być każdego ranka, ale po chwili 'wróciłam na ziemię' i lekko odsunęłam się od chłopaka.
  - Niall - zaczęłam
  - Tak wiem - kiwnął głową - Przepraszam
  - Nie chcę żebyś pomyślał, że...
  - Rozumiem - wzruszył ramionami
Na chwilę nastała niezręczna cisza.
  - To może powiesz czemu mnie wołałaś? - zmienił temat
  - Umm, lodówka jest pusta, a chciałam zrobić nam coś na śniadanie
  - Nam?
  - Znaj moją łaskę - zaśmiałam się
  - Dziękuje, ale przecież jeszcze wczoraj coś w niej było - zmarszczył czoło
  - Siema - do kuchni wszedł Sean - Tak usłyszałem o czym rozmawiacie i chciałbym przeprosić, ale to ja w nocy zgłodniałem i przyszedłem coś przekąsić
  - Luz, podjedziemy zaraz z Julką do sklepu - rzucił Niall spoglądając na mnie
  - Aha - odparłam głupkowato - No więc pójdę się ogarnąć - zeskoczyłam z blatu na którym w między czasie usiadłam - Ty też się ruszaj, Niall
Gdy tylko weszłam do pokoju od razu rzuciłam się na łóżko i przykryłam twarz poduszką. Znowu to samo...Uciekam od niego. Widzę, że powoli chce się zbliżyć a ja nadal zachowuje się jak dziecko. Kiedy jestem sama myślę - 'miejmy odwagę spróbować" - ale kiedy przychodzi co do czego, tchórzę. Nienawidzę siebie przez swój charakter. Na prawdę kocham Nialla...więc czemu boję się w to uwierzyć? Dziś mam dziwny dzień, taki, w którym siadam na łóżku, tysiące myśli brnie przez moją głowę i zdaję sobie sprawę, jak nagle, wiele się zmieniło w moim życiu. Może to za szybko? Może powinniśmy poczekać? Nie wiem...zbyt dużo myśli, a tak mało rozwiązań. Przetarłam oczy i wstałam z łóżka podchodząc do lustra w rogu pokoju. Co widzę? Widzę dziewczynę z wymęczonym spojrzeniem, zaszklonymi oczami i bólem wyrysowanym na twarzy. Tak to właśnie ja. Przy Niall'u chyba staram się pokazywać inną siebie, a naprawdę taka nie jestem. Ludzie twierdzą, że jeśli ktoś jest dla Ciebie ważny,to na zawsze taki pozostanie. Nieważne ile bólu Ci przynosi. Przymknęłam na chwilę oczy, aby powstrzymać napływające łzy. Obiecałam sobie, że będę silna, ale nie potrafię tego dokonać.
Nagle poczułam czyjeś dłonie na moich biodrach. Spojrzałam w lustro a za sobą zobaczyłam blondyna, ubranego w swoje ulubione jeansy, buty i bluzę. Wyglądał jak całkiem normalny chłopak, wciąż widziałam w nim tego samego Niall'a sprzed One Direction. Uśmiechnęłam się spuszczając głowę w dół.
  - Ej mała. Co się stało? - odezwał się
  - Nic Niall, nic - starałam się brzmieć jak najbardziej przekonująco
  - Przecież widzę - odwrócił mnie w swoją stronę
Przełknęłam głośno ślinę napotykając jego głębokie spojrzenie.
  - Uśmiechnij się - cicho się zaśmiał
  - Wiesz...Chciałabym z Tobą porozmawiać, ale tak od serca. O tym co pomiędzy nami było i o tym co mogłoby znów być. O tym co czuliśmy, a jakie uczucia były nam wobec siebie obce. Jeszcze nigdy tego nie zrobiliśmy, czemu?
Na twarzy chłopaka wymalowało się zdziwienie i na chwilę zamilkł. Wiem, że nie spodziewał się tego co powiedziałam, ponieważ myśli, że wszystko już jest dobrze.
  - Julia...ja...ja nie wiem co powiedzieć - zacisnął wargi
  - Widziałam - odeszłam od niego siadając na łóżku
  - Ale to nie tak! - zwrócił się w moją stronę
  - To jak?
Głośno wzdychnął siadając obok mnie i następnie mnie przytulił. Doskonale poczułam jak pachnie, uwielbiałam ten zapach.
  - Nie chcę abyśmy to planowali. Niech się dzieje co ma się dziać, zobaczymy co potem - powiedział wzruszając ramionami - Wiedz, że nie jesteś mi obojętna i przestań się już zamartwiać po kątach. Jeśli coś Cię dręczy powiedz mi o tym, porozmawiamy, nie bój się
  - Dziękuje - odparłam z uśmiechem na ustach - Ogarnę się i pojedziemy, dobrze?
  - Jasne czekam na dole - odparł podnosząc się - Tylko nie za długo - wychodząc puścił oczko w moją stronę
Odetchnęłam z ulgą głośno wydychając powietrze kładąc się na plecach. 'Jestem taka głupia' pomyślałam sobie.

*20 minut później*

Wzięłam szybki prysznic, wykonałam wszelkie poranne czynności, nałożyłam lekki makijaż, ułożyłam włosy i ubrałam wygodne ubrania. Wracając do pokoju sięgnęłam po torbę, której od dawna nie nosiłam. To co w niej znalazłam było dla mnie nie małym zaskoczeniem a jednocześnie wywołały uśmiech na mojej twarzy i przywołały wspomnienia. Było to zdjęcie Niallera wraz z jego autografem zrobione na początku trasy kiedy jeszcze byliśmy razem. Szybko na jego miejsce wrzuciłam telefon, portfel wraz z innymi pierdołami i biorąc je ze sobą zbiegłam na dół. Niall razem z Sean'em siedzieli w salonie namiętnie o czymś rozmawiając, ale gdy tylko mnie usłyszeli odwrócili się i już po sekundzie Niall wstał z miejsca.
  - Gotowa? - spytał
  - Nie widać? - obkręciłam się wokół siebie
  - Pięknie wyglądasz, chodźmy - złapał mnie w pasie
  - Ej! - rzucił Cullen - Nie chce być wścipski czy coś, ale...jesteście już razem?
  - Już? - zdziwił się Horan
  - No...yy...tak, bo przecież znów jest coś pomiędzy wami - odparł zmieszany
  - NIE, NIE JESTEŚMY RAZEM - powiedział z głupkowatym uśmiechem - Baw się dobrze, niedługo wracamy
Dostając mały dar przekonywania Niall zaciągnął mnie do sklepu odzieżowego, gdzie również przymusił mnie do kupna sukienki na dzisiejszy wieczór. Nie powiem, ale dość krępujące było to, że za każdym razem wchodził ze mną do przymierzalni, aby jak to powiedział 'pomóc mi w dokonaniu najlepszego wyboru'. Oczywiście wiem, że nie o to chodziło. Chłopak po prostu chciał popatrzeć jak się przebieram...widziałam to po jego uśmieszku. Na szczęście udało nam się obrócić to w 30 minut. Moje nalegania samodzielnego zapłacenia również nie przyniosły efektów, więc musiałam przystać na jego propozycję. Około 11 w końcu udało nam się dotrzeć do najzwyklejsego supermarketu, gdzie wybieraliśmy produkty na uzupełnienie pustej lodówki, świetnie przy tym się bawiąc. Biegaliśmy jak dzieci po sklepie, wrzucając do wózka nawet te najmniej potrzebne rzeczy. Pamietam te czasy kiedy to robiliśmy, nic się nie zmieniło. Niall na prawdę nie patrzy co bierze, kocha jedzenie.

   - Głodna? - spytał pakując siatki do bagażnika samochodu
  - Na pewno nie bardziej niż Ty - trąciłam go łokciem
  - Zbierajcie się, paparazzi nadjeżdżają - podszedł do nas jeden z ochroniarzy, bez którego oczywiście Niall nie ruszyłby się na miasto
Jak na kiwnięcie palca wskoczyliśmy do auta odjeżdżając z parkingu. Jechaliśmy głośno się śmiejąc i śpiewając piosenki, które leciały w radio. Bardzo podobała mi się taka forma spędzania wspólnie czasu. Zachowywaliśmy się jak dobra para przyjaciół, zapominając choć na chwilę o naszych 'problemach uczuciowych'.
Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a.
  - No ciekawe kto to - rzuciłam wyjmując go z torby
Na wyświetlaczu pojawił się nie znany mi numer, a treść wiadomości była niepokojąca.
  - Niall zatrzymaj auto, proszę - powiedziałam odpisując nieznajomemu
Chłopak zjechał na pobocze i wyłączył silnik. Poczułam jego wzrok na sobie, wiem, że czekał na wyjaśnienia. Kiedy tylko zakończyłam konwersację z tym kimś, roztrzęsiona podałam mu telefon.
  - Kto to? - spytał zanim cokolwiek przeczytał
  - ON - odparłam drżącym głosem
  - CO?!
  - Przeczytaj to - zacisnęłam wargi
  - Skąd ma twój numer?
  - Nie wiem pokiwałam głową
  - Nie bój się jestem z Tobą - położył dłoń na moim kolanie, a bijące od niego ciepło poczułam nawet przez spodnie
  - Niall - szepnęłam
  - Ciiii - przyłożył palec do moich ust - Nic nie mów
Spojrzałam na niego a ten posyłając w moją stronę szeroki uśmiech, nachylił się i musnął moje usta. Potrzebowałam tego. Potrzebowałam wiedzieć, że jest tutaj w tym ze mną.
  - Nie zostawię Cię z tym przecież. Masz nas wszystkich - złapał moją dłoń
  - Chcę żeby to wszystko się z NIM skończyło. Zabiłabym go, gdyby tyko była taka okazja.
  - Julia, co Ty wygadujesz?
  - Niczego tak bardzo nie pragnę, chce żeby cierpiał - syknęłam przez zęby
  - Spokojnie, proszę - rzucił zdziwiony
  - Przepraszam, ale ja nie mam już do tego siły
  - Rozumiem Cię, ale obiecaj, że nie przyjdzie Ci nic głupiego do głowy bez mojej wiedzy
  - Obiecuję - przytaknęłam
Ruszyliśmy. Niall skupiony był na drodze, a ja ponownie wpatrywałam się w treść wiadomości od mężczyzny, którego nienawidzę. Ma mój numer? Skąd? Zdecydowanie mam popieprzone życie, a to wszystko zaczęło się dziać po śmieci rodziców. Wiem, że oni wiedzieli by o co w tym chodzi. Bardzo chciałabym mieć ich tu przy sobie.
W tym momencie najbliższy jest mi Niall, chyba to jemu ufam najbardziej. Przy nim potrafię zapomnieć o wszystkich złych rzeczach które pojawiły się w moim krótkim życiu. Czuję, że ten sylwester wiele może zmienić na naszej drodze i nawet mam taką nadzieję.
  - Jesteśmy - rzucił
  - Oj chyba Sean trochę sobie poczekał na to śniadanie - zaśmiałam się
  - Jesteśmy taaaacy podli - przeciągnął
  - Przestań, chłopak pewnie głoduje
  - Liczę na jakiś obiad
  - Śnisz, ja miałam zrobić śniadanie, Ty robisz obiad - rzuciłam wzruszając ramionami
  - Ale nie zrobiłaś!
  - Nie miałam z czego
  - Jesteś niemożliwa - pokiwał głową - Niech będzie
  - Dziękuje - cmoknęłam go w policzek wyskakując z samochodu
Oczywiście nie pozostawiłam go samego z zakupami. Pomogłam głodnemu biedaczkowi wnieść do kuchni kilka siatek.
  - Powodzenia, zawołaj gdy obiad będzie gotowy - rzuciłam szeroko się uśmiechając
Udałam się do swojego pokoju gdzie myślałam już o dzisiejszej imprezie ze znajomymi...

*wieczór*

Dokonując już ostatnich poprawek w makijażu i włosach usłyszałam pukanie do drzwi.
  - Julia jesteśmy spóźnieni - odezwał się Niall
  - Przepraszam, jeszcze chwila
  - Wchodzę
  - Nie! - krzyknęłam, ale było już za późno
Wszedł zastając mnie w samej koronkowej bieliźnie, ponieważ nie zdążyłam jeszcze ubrać sukienki. Na moich policzkach od razu pojawiły się wypieki. Na moje nie szczęście nie było niczego w zasięgu ręki, czym mogłabym się zakryć. Stałam w miejscu, nie wiedząc co zrobić, co powiedzieć. Przygryzłam wargę widząc w odbiciu lustra stojącego kilka kroków ode mnie Niallera. Nie wiem czemu, ale nie była to dla mnie komfortowa sytuacja, mimo wydarzeń do których doszło między nami przed kilkoma miesiącami.
  - Um przecież kupiłem Ci sukienkę - próbował rozluźnić atmosferę widząc moje zmieszanie
Przewróciłam oczami, ale kąciki moich ust lekko się uniosły.
  - Nie krępuj się - powiedział cicho - Widziałem przecież....
  - Oh zamknij się - przerwałam mu
  - Julia - zaczął - Masz piękne ciało, jesteś atrakcyjną dziewczyną, bardzo mi się podobasz, nie raz Cię już taką widziałem, więc nie wiem czego się boisz.
  - Nie wiem - wzruszyłam ramionami
  - Podejdź do mnie
  - Ale...
  - Przełamiemy twoje bariery - poruszył brwiami
Pomyślałam, że w końcu muszę przestać być taka nieśmiała, jeśli jeszcze bardziej chce mu zaimponować. On wydoroślał to i ja muszę. Na początek odwróciłam się w jego stronę, a na jego twarzy od razu zobaczyłam szeroki uśmiech. Zdecydowanie podeszłam w jego stronę przejeżdżając dłonią po jego torsie
  - Podoba mi się - mruknął mi do ucha po czym zostawił po sobie ślad na mojej szyji w postaci malinki
  - Nie musiałeś
  - Niech wiedzą
W tamtym momencie byłam na prawdę, na prawdę szczęśliwa. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Dawno tak dobrze się nie czułam jak wtedy. Z każdym dniem, z każdą chwilą, minutą dochodziło do mnie, że Niall jest dla mnie wszystkim. Gdyby nie on, nie poradziłabym sobie.
  - Jesteś moim szczęściem - szepnęłam

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM ZA OPÓŹNIENIE - SZKOŁA
  • PROSZĘ KOMENTUJCIE
    (o nowych rozdziałach informuje prawie 130 osób, w ankiecie zagłosowało 116 osób, bloga obserwuje 90 osób a komentuje zaledwie 30, to smutne i wcale nie motywujące, nawet jeśli rozdział wam się nie podoba - proszę napiszcie swoją opinię)
     
  • PYTANIA DO MNIE KIERUJCIE TUTAJ --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr
  • PYTANIA DO BOHATERÓW KIERUJCIE TUTAJ --> http://irish-swaggie.blogspot.com/p/zapytaj-bohatera.html
  • OBIECUJĘ, ŻE JUŻ NIEDŁUGO NIE BĘDĘ WAS TAK ZANUDZAĆ I ZACZNIE SIĘ DZIAĆ! :)

wasza @yep_Nialler, do następnego! <3

niedziela, 17 listopada 2013

~Rozdział 18~

  - Puść ją - syknąłem przez zęby, wciąż stojąc w tym samym miejscu
Sean jak i Julia od razu zwrócili na mnie uwagę. Napotkałem bolesne spojrzenie dziewczyny prosto w moje oczy. Zacisnąłem wargi głęboko oddychając. Martwię się o nią, ponieważ nie jest mi obojętna. Kiedy ujrzałem mojego przyjaciela ściskającego jej chudziutkie ręce przestraszyłem się, ale próbowałem zachować spokój. Mimo próśb on jednak nie reagował. Nie wiedziałem o co tak naprawdę chodzi. Nie wiedziałem czy faktycznie chciał zrobić jej krzywdę. Nie wiedziałem nic.
  - Co się tu do cholery dzieje? - uderzyłem w futrynę drzwi
  - Niall spokojnie - Sean odwrócił się w moją stronę
  - Uspokoję się, jak powiesz mi co tutaj robisz - odparłem chłodno
Chłopak podniósł się z miejsca a następnie powoli do mnie podszedł.
  - Przyszedłem tu, ponieważ chciałem z nią porozmawiać, ale spała. Usiadłem więc tuż przy jej boku i po prostu przyglądałem jej się. Miała strasznie niespokojny sen, potrząsnąłem ją lekko, wtedy zaczęła krzyczeć i już po chwili obudziła się cała zapłakana. Chwyciłem ją żeby się uspokoiła, nie miałem zamiaru nic jej zrobić. Nie wiem czemu nawet tak pomyślałeś.
  - Mam nadzieję, że to prawda. Przepraszam stary - kiwnąłem
  - Luz - powiedział obojętnie
  - A teraz mógłbyś zostawić nas samych? Proszę
  - Jak sobie życzysz - przewrócił oczami udając się do drzwi
  - Sean?
Zdążył się jeszcze odwrócić zanim wyszedł.
  - Dziękuje - rzuciłem
  - Na prawdę nic nie chciałem jej zrobić. Szkoda, że nie potrafisz zaufać mi jak kiedyś. To boli, Niall - odparł zaciskając wargi - Może wcale nie powinienem tu przyjeżdżać?
  - Ej to nie tak! - krzyknąłem, ale nie udało mi się go zatrzymać
Złapałem się za głowę zjeżdżając po ścianie. W tamtym momencie poczułem się bez wartościowo. W końcu zdałem sobie sprawę z tego, że ranie innych nawet nie chcąc tego robić. Zawodzę nawet najbliższych. Sean uświadomił mi jak bardzo zmieniłem się przez krótki czas. Tryb życia publicznego jaki prowadzę zaczął przekładać się na moje życie prywatne. Nie jestem już tą samą osobą co kiedyś. Często słyszę, że nic się nie zmieniłem, ale to nie prawda. Ludzie którzy to mówią, nie znają prawdziwego mnie. To jest najtrudniejsze w byciu sławnym czy rozpoznawalnym. Nacodzień staram się być jak najlepszym i niestety czasem gdy jestem poza zasięgiem mediów nadal to robię. Chyba nie potrafię już zachowywać się jak normalny chłopak. Mogę się mylić, mogę nie odróżniać już Nialla z One Direction od tego Nialla z Mullingar. Boję się, że wkrótce wszyscy się ode mnie odwrócą i nie będę potrafił odzyskać ich zaufania....
  - Niall Ty płaczesz? - szepnęła Julia pociągając nosem
Jej głos w końcu wytrącił mnie z przemyśleń. Niepewnie spojrzałem w jej stronę i cicho zaśmiałem się, kręcąc głową. Nawet nie zorientowałem się kiedy kilka słonych łez spłynęło po moich policzkach.
  - Zabolało to co powiedział, tak?
Kiwnąłem głową.
  - Nie przejmuj się mną - wzruszyłem ramionami
  - Nie mów tak - powiedziała stanowczo - Każdy ma problemy z którymi sobie nie radzi. Te większe i te mniejsze. Na szczęście są osoby które mogą pomóc w ich rozwiązaniu. Przyjaciele, najbliżsi, ktoś komu możesz zaufać, ktoś kto zna Cię najbardziej. Akurat tobie takich osób nie brakuje.
  - Dziękuje Ci za to, że przy Tobie mogę poczuć się normalnie, że nie traktujesz mnie jak gwiazdę. Julia ale czemu mi to wszystko mówisz? To ja Ci miałem pomagać - spojrzałem na nią
Zaśmiała się wycierając dłonią mokre policzki. Następnie uśmiechnęła się poklepując miejsce obok siebie. Odwzajemniłem gest podnosząc się do góry. Już po chwili zasiadłem tam gdzie poprosiła. Oparłem barki o oparcie łóżka a nogi wyciągnąłem przed siebie. Natomiast ona wygodnie ułożyła głowę na moich udach. Chwyciłem kołdrę i lekko naciągnąłem na jej drobne ciało.
  - Mówię Ci to ponieważ, chętnie pomagam osobą na których mi zależy. Ale Ty przypadkiem nie powinieneś wracać do gości? - spytała spoglądając w górę
  - Tu jest wiele przyjemniej niż tam. Z nimi przebywam non stop od kiedy staliśmy się zespołem, kocham tych chłopaków ale chcę wynagrodzić Ci ten czas kiedy...
  - Nie przypominaj - wzdychnęła - Zapomnijmy o tym
  - Przepraszam - skinąłem głową - Julia mogłabyś mi opowiedzieć o tym co się stało? Czemu krzyczałaś? Płakałaś?
Dziewczyna głośno wzdychnęła...
  - Pewnie pomyślisz, że dramatyzuje, ale myślę że twój sen miał jakieś przesłanie
  - Jak to? - zdziwiłem się
  - Mój sen, twój sen to wszystko się łączy...Niall Tobie ukazał się mój brat a mi ON.
  - Mów dalej
  - Zdecydowanie nie jest dobrze. Tam, w Irlandii dzieje się coś złego. Myślę, że Dave naprawdę cierpi a ON za wszelką cenę chce mnie w końcu złapać.
  - Julia do rzeczy. Co dokładnie Ci się śniło? - podniosłem ją tak aby spojrzała w moje oczy
  - Moi rodzice - przełknęła głośno ślinę - Mówili że muszę uciekać, że nie uratuje Dave'a, że mam nie mieszać w to swoich przyjaciół. Niall, oni wiedzą...znaczy wiedzieli kim jest ON.
  - Coś jeszcze?
  - Tak - przytaknęła - Potem ukazał mi się ON. Mówił strasznie dziwne rzeczy. "Nie bój się, nic Ci nie zrobię. Chcę mieć was oboje, tyle mi wystarczy. Albo sobie odpuścisz, albo będę musiał postąpić inaczej. Wybieraj...JULIO" Zastanawia mnie to czemu tak bardzo chce mieć nas przy sobie.
  - Myślę, że powinniśmy znaleźć wszystkie dokumenty twoich rodziców
  - Czemu? - zmarszczyła czoło
  - Mam złe przeczucie Julia i chyba to może być prawdą...

*oczami Julii*

O czym on do cholery jasnej mówi? Jaka prawda? Po co mamy to robić? Chcę tylko uratować mojego brata i uciec jak najdalej. Chcę żebyśmy w końcu byli szczęśliwi. Mam tylko jego z rodziny...to dziwne, ale nigdy nie poznałam innych. Rodzice zawsze mówili coś w stylu, że nie warto ich poznawać. Wierzyłam im, ale teraz mam niepewności co do tego. Myślę, że przez całe życie mnie okłamywali i nadal nie dużo wiem. Nie narażając się, chciałabym poznać całą prawdę rodziny Clark. Mam nadzieję, że będzie mi to dane. Nie chcę już żyć w zakłamaniu. Jestem dorosła mam prawo wiedzieć.
  - Niall! Julia! Zejdziecie w końcu do nas? - usłyszałam wołanie Harry'ego z dołu - Koniec zabawiania
Usłyszałam cichy śmiech Niallera. Spojrzałam na niego w tym samym czasie kiedy on na mnie. Niespodziewanie poczułam w brzuchu dziwny, ale przyjemny ucisk. Siedzieliśmy na przeciwko siebie i ani na sekundę nie spuściliśmy wzroku ze swoich oczu. Uśmiechaliśmy się do siebie, ale nic nie mówiliśmy. Kiedy Niall przygryzł dolną wargę i nawilżył usta językiem serce o mało co nie wskoczyło mi do gardła. Odwróciłam głowę szeroko uśmiechając się pod nosem. Czekałam na to, ale nie byłam pewna czy już teraz powinniśmy. Niall był bardziej zdecydowany. Sięgnął dłonią po mój podbródek jakby chciał żebym na niego spojrzała. Zawsze to robił. Kiedy zobaczył rumieńce na mojej twarzy ukazał szereg białych ząbków mrużąc oczy. W takich chwilach zapominałam że kochają go miliony, że jest znany na całym świecie. Wtedy był już tak blisko mnie, że dokładnie czułam jak oddycha. Znów spojrzał głęboko w moje oczy, wiedziałam czego oczekuje. Kiwnęłam głową przenosząc wzrok na jego delikatne usta. Po chwili już delikatnie musnął moje wargi...tak mi tego brakowało. Wplotłam palce w jego blond kosmyki włosów, a on objął mnie w talii przenosząc na siebie. Pocałunek był coraz bardziej namiętny, a podekscytowanie rosło. Cudownie było tego znów doświadczać. Uwielbiałam sposób w jaki całował.
  - My czekaaaaaaamy!  - Styles ponownie się wydarł
Poczułam jak Niall uśmiecha się podczas pocałunku, to było takie urocze. Nie chcieliśmy aby tak chwila się kończyła, ale nie mogliśmy olać chłopców wraz z Danielle i Eleanor.
  - Jesteś cudowna - chłopak szepnął mi do ucha
  - Ty również - odparłam składając ostatni pocałunek na jego ustach
Następnie wstał i podał mi rękę aby pomóc zrobić mi to samo. Kiedy wychodziliśmy z pokoju klepnął mnie w tyłek przez co skarciłam go wzrokiem, a ten jedynie się zaśmiał. Przewróciłam oczami szybko schodząc przed nim na dół. Tam czekał na nas Harry pokręcając głową.
  - Nareszcie, chodźcie
Weszliśmy do salonu, a tam...chłopcy oczywiście zdążyli już wlać w siebie wszystkie trunki i mieli niezły ubaw. Jedynie Styles, Sean i Liam jakoś się trzymali, więc nie wspomnę o stanie Louis'ego i Zayn'a. Spojrzałam na Eleanor a ta jedynie wzruszając ramionami lekko się uśmiechnęła. Razem z Niallerem zajęliśmy swoje poprzednie miejsca.
  - Już jesteśmy - powiedział chłopak aby przerwać "dojrzałą" bitwę na poduszki Tomlinsona z Malikiem
Dopiero wtedy dwójka zwróciła na nas uwagę. Louis sporzał na nas swoim cwaniackim spojrzeniem, robiąc głupią minę...jak to on. Odłożył swoją "broń" i usiadł tuż przy swojej dziewczynie. Zayn zrobił to samo siadając obok Liam'a z Danielle.
  - Nieźle się zabawiliście - rzucił Tommo
  - Ty również - odparłam "chamsko" się uśmiechając
  - Przecież żartuję - klepnął w nogę Eleanor, przez co ta cicho pisnęła - Oj przepraszam - w ramach rekompensaty pocałował ją
Wszyscy głośno się zaśmialiśmy a ten tylko wzruszył ramionami.
  - Temu panu już podziękujemy - odezwał się Payne
  - Dokładnie - skwitował Niall
  - No więc doszedłem do wniosku, że muszę z wami porządnie porozmawiać.
  - O czym? - zwróciłam się w jego stronę
  - Ale to może nie przy nim? - wskazał na mruczącego coś pod nosem Tomlinsona
  - El zostaniesz tu z nim na chwilę? Później Ci opowiem o co chodzi, dobrze? - Danielle spytała przyjaciółki
  - Nie ma problemu - uśmiechnęła się
Ja, Niall, Liam, Danielle, Harry, Zayn i Sean poszliśmy do kuchni gdzie każdy zajął jakieś miejsce.
  - No więc o co chodzi Liam? - spytałam
  - Nie chcę żebyście pomyśleli że się wtrącam, ja po prostu się martwię. Coś jest nie tak , prawda? Coś się dzieje, coś ukrywacie, widzę to.
  - Daddy jak zwykle na posterunku - wtrącił Zayn przegryzając jabłko
Spojrzałam na Horana, ale jego mina wyrażała coś w stylu "jak chcesz to mów".
  - Mogę wam zaufać?
  - No jasne - odpowiedzieli chórem
Wstając z miejsca wzięłam głęboki oddech - pomyślałam, że będzie mi lepiej mówić o tym wszystkim gdy będę chodzić.
  - To nie jest takie łatwe jak myślicie - gdy tylko zaczęłam Sean wzdychnął i wyszedł z kuchni, olałam to i kontynuowałam - Sama do końca nie wiem od którego momentu zacząć.
  - Najlepiej od początku - rzucił Niall unosząc brwi
Puściłam tą uwagę mimo uszu. Zdało mi się, że on wcale nie chciał abym o tym mówiła, ale nie pozwoliłam na to aby jego zdanie wpłynęło na moje. Wiem, że podejmowanie różnych decyzji niesie za sobą konsekwencje. Może właśnie dlatego wiele osób rezygnuje i swoje życie oddaje w ręce losu. Ludzie zwyczajnie boją się, tego co będzie po i czy bardzo zmieni to ich obecną sytuację. Zdecydowanie się na coś, zmienia wszystko co dotychczas było normalne. Pojawia się coś innego, nowego. Może dlatego tak często mówimy co ma być to będzie, bo po prostu boimy się o swoje własne życie, którego przecież tak bardzo nienawidzimy. Zdecydowałam się podzielić tym problemem z przyjaciółmi ponieważ w końcu poczułam, że ktoś się mną interesuje, ktoś oprócz Nialla chce mi pomóc.
  - Kiedy jeszcze wraz z Niallem byliśmy w Irlandii, a Sean wyjechał, w końcu podzieliłam się z kimś tym co ostatnio stało się w moim życiu. Niall jest na razie jedyną osobą która o tym wie, a teraz będziecie to i wy. Niecały miesiąc temu cudem udało mi się uniknąć tragedii. Zostałam porwana i prawie zgwałcona. Na szczęście uciekłam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi, teraz wiem. Pewnego dnia poprosiłam Nialla, abyśmy wybrali się do mojego rodzinnego domu, ponieważ nie byłam tam od pół roku. Nie spodziewałam się, czego się dowiem gdy tam pójdę. Mianowicie...mam brata bliźniaka - nazywa się Dave. A i jeszcze jedno istnieje ktoś taki jak ON, i właśnie ta osoba mnie prześladuje. Wracając do tematu mojego brata. Znalazłam akt urodzenia, nasze wspólne zdjęcia. To było dla mnie okropnym doświadczeniem, ponieważ zdałam sobie sprawę z tego, że rodzice okłamywali mnie przez całe życie. Następnego dnia stałoby się coś okropnego ale Horan uratował mnie. Podjechaliśmy znów pod "mój" dom, ponieważ zostawiłam Dave'owi kartkę z prośba o spotkanie. Wyobraźcie sobie, że widziałam go na własne oczy. Wyglądał tak marnie...zdałam sobie sprawę z tego, że cierpi. W przekonaniu że on nie jest NIM umocniło mnie to, że znów zostałam prawie porwana. Udało nam się uciec i tak znaleźliśmy się tu. Teraz myślimy nad tym jak uratować Dave'a...
  - A to sukinsyn - do kuchni wszedł Louis a wraz za nim Eleanor
  - Lou! - krzyknęła
Stanęłam na środku i zaczęłam przyglądać się przyjaciołom. Nikt się nie odzywał, mieli grobowe miny, myślę, że każdego zaskoczyło to co powiedziałam. Danielle nawet miała łzy w oczach. Po chwili podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła.
  - Wyobrażam sobie jak musi być Ci ciężko - szepnęła
  - Jest - zacisnęłam wargi
  - Julia - zaczął Harry - Czemu wcześniej nam o tym nie powiedziałaś? Przecież grozi Ci niebezpieczeństwo
  - ON teraz nie wie gdzie jestem - pokręciłam głową
  - Nie szkodzi. Teraz siedzimy w tym wszyscy razem, pomożemy Ci - powiedział Liam
  - Masz jakieś domysły kim jest ON i czemu to wszystko robi? - spytał Zayn
  - Niestety nie - wzdychnęłam
  - Ja mam - Nialler stanowczo podniósł się z miejsca stając tuż za mną -  Zobaczcie. Po co jakiś obcy facet chce mieć dwójkę rodzeństwa przy sobie? Julia pamiętasz tą karteczkę? - wyciągnął to z portfela - "Cześć siostrzyczko! Jak tam? Wszystko dobrze? Chcesz mnie poznać? Pewnie nie. Chcesz wiedzieć czemu to robię? Pewnie tak. Nie powiem, domyśl się. Mała podpowiedź - cierpisz przez SWOICH kochanych rodziców. Tak jestem twoim bratem, bratem bliźniakiem. Dziwne, nie? Nie wiedziałaś o mnie? Jaka szkoda, że dowiadujesz się w takich okolicznościach. Mogę więcej niż myślisz. Nie uciekniesz mi. Trzymaj się i uważaj na swojego kochasia." Tego nie pisał twój brat to ON. Po prostu chciał Cię zmylić - wzruszył ramionami - 'Cierpisz przez swoich rodziców" Wiesz dlaczego chcę znaleźć dokumenty twojej mamy i twojego taty?
  - Nie - zmarszczyłam czoło
  - Być może ON to twój biologiczny ojciec
  - To niedorzeczne, Niall - przewróciłam oczami
  - To nie jest głupie - wtrącił Liam
  - To głupie - w kuchni zjawił się Sean - nawet nie bierzcie tego pod uwagę...
Spojrzeliśmy na niego pytającym wzrokiem.
  - Sean wydaje mi się, że coś o tym wiesz - Liam ponownie się odezwał
  - Czemu tak myślisz? - chłopak udawał zdziwionego
  - Jak Julia zaczęła mówić wyszedłeś, a teraz wracasz i odradzasz nam?
  - Byłem w toalecie - przewrócił oczami
  - Coś w tym jest - dodał Zayn
  - Będziemy o tym myśleć. Teraz jest już późno a jutro impreza. Niedługo wrócimy do tego tematu, ok? - spytał Styles
  - Dobry pomysł - odparł Niall
  - To my będziemy się zbierać - powiedział Liam - Do jutra

Około pierwszej w nocy siedzieliśmy w jednym pokoju rozmawiając na wszystkie możliwe tematy, pomijając jeden...ON. To jak na razie chcieliśmy zostawić za sobą i nie myśleć o NIM gdy spędzamy razem czas. Teraz gdy wszyscy już o tym wiedzą działamy ze wzmocnioną siłą i wierzę w to, że wszystko pójdzie jak trzeba, więc nie zamartwiam się tym. Gdy mam Nialla obok siebie wszystkie problemy znikają i liczymy się tylko my. Chciałabym aby pozostało tak jak jest, bo jest cudownie. Zaufaliśmy sobie ponownie i daleko już zaszliśmy. Mimo tego, gdy schodzimy na trudniejsze tematy z nami związane - gubimy się i tak na prawdę nie wiemy czego chcemy, jakbyśmy bali się ponownie zakochać. Właśnie to musimy wspólnie rozwiązać...przestać w końcu bać się swoich uczuć.
  - Staraliśmy się albo robiłam to tylko ja. Mieliśmy to naprawić, spróbować od nowa. Nasza miłość, nasze serca, nasze życie. Obiecaliśmy coś sobie. Zawsze i na zawsze. Co teraz?
  - Wiem tylko, że nikt nie da rady zająć Twojego miejsca...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

  • PROSZĘ WAS, KOMENTUJCIE - TO DLA MNIE NAJLEPSZA MOTYWACJA 
  • MAM NADZIEJĘ, ŻE WAS NIE ZANUDZIŁAM, BO W KOŃCU NAPISAŁAM DŁUŻSZY ROZDZIAŁ
  • ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK
  • PRZYPOMINAM O ZAKŁADCE zapytaj bohatera :)

WASZA @yep_Nialler, do następnego xx

poniedziałek, 11 listopada 2013

~Rozdział 17~

Z niecierpliwością czekałam na odwiedziny przyjaciół, ale przede wszystkim nie mogłam doczekać się spotkania z Seanem, bo szczerze mówiąc brakuje mi go. Cóż się dziwić. Był ze mną w najtrudniejszych chwilach i tak naprawdę dzięki niemu zaczęłam wierzyć, że wszystko się ułoży. Wiem, że zawsze mogłam na niego liczyć i pewnie nadal mogę, wiem też że zawsze mógł mi pomóc, ale zataiłam przed nim pewne wydarzenie, które w jakimś stopniu wyryło się w mojej pamięci. Jeszcze do nie dawna nie byłam tak silna jak dziś. Wtedy nie przyszłoby mi do głowy że będę w stanie komuś o tym powiedzieć. Jednak zjawił się Niall i... i samą swoją obecnością dużo mi pomógł. Powiedziałam mu o NIM a to jest już duży krok. Wspólnie dowiedzieliśmy się o Dave'ie i wiem, że pomoże mi go odzyskać. Widzę jak bardzo zaangażował się w tą sprawę i na prawdę to doceniam. Dawno nikt nie zrobił dla mnie tyle ile on w przeciągu kilku dni, bo zaledwie 5 dni temu po raz pierwszy zobaczyliśmy się po długiej rozłące. Myślę, że to był pewien przełom w moim życiu. Od chwili gdy zobaczyłam go wchodzącego do domu, wszystko się zmieniło. Poczułam, że mam dla kogo żyć, że jest jeszcze taka osoba na której bardzo mi zależy. Nawet nie wyobrażam sobie tego co by było, gdyby on jednak nie przyjechał na te święta. Każdego wieczoru dziękuje Bogu za to, że go mam. Niall jest dla mnie bardzo wyjątkową osobą. Dzięki niemu w dzieciństwie m.in. poznałam Seana, 3 lata temu Zayn'a, Liam'a, Louis'ego i Harry'ego, jutro poznam Perrie, a Danielle i Eleanor nie są mi obce ponieważ widziałyśmy się parę razy po XF. Zyskałam wyjątkowych przyjaciół i jestem mu za to wdzięczna. Czasem uświadamiasz sobie jak bardzo kogoś kochasz, gdy nie umiesz opisać tego przy użyciu słów.
Patrzę na niego i czuje coś niezwykłego. Co? Sama nie wiem. Jest inny niż wszyscy. Uśmiecha się do mnie a ja nie mogę powstrzymać wypieków pojawiających się na moich policzkach. Chowam twarz w dłoniach aby tego nie zauważył. Nie chcę by widział jak na mnie działa.
  - Julia! Julia! - chłopak zaczął machać mi dłonią przed twarzą
Potrząsnęłam głową i rozejrzałam się dookoła.
  - Co jest? - spytałam
  - O czym Ty tak myślisz, co? - usiadł koło mnie
  - Raczej o kim - uśmiechnęłam się pod nosem
  - Hmm? - mruknął
  - Oj nie ważne Niall - znów się zawstydziłam
  - Powiedz proszę - nalegał
*dzwonek do drzwi*
  - To chyba chłopcy - rzuciłam śmiejąc się
  - Ugh, dokończymy innym razem - posłał uśmiech w moją stronę i udał się w stronę drzwi
Zaraz po nim szybko podniosłam się z miejsca i podbiegłam do lustra. Miałam na sobie dresy i bluzę, a włosy spięte miałam w luźnego kucyka. Nie pomyślałam nad tym aby choć trochę się ogarnąć tak jak to zrobił Niall. Przeklęłam pod nosem i wróciłam na kanapę przykrywając się kocem. Wieczór wydawał się być jednym z zimniejszych. Mimo ciepłego ubrania i ogrzewania w mieszkaniu dało się to odczuć.
Już po chwili usłyszałam głośny ton głosu Louis'ego który jak zwykle był roześmiany. Dochodziła dwudziesta co oznaczało, że nie prędko pójdziemy spać. Skąd to wiedziałam? Dobiegł do mnie dźwięk stukających butelek. Przeciągnęłam się i głośno wzdychnęłam.
  - Wchodźcie zapraszam - usłyszałam Nialla
Po chwili już, witałam się po kolei z Lou, Liam'em, Zayn'em, Danielle oraz Eleanor które przyszły razem z chłopcami. Czułam się trochę niezręcznie ponieważ patrząc na nie, doszłam do wniosku że wyglądam...brzydko. Dziewczyny miały idealnie ułożone włosy i dość eleganckie ubrania, które tylko podkreślały ich idealne figury. Blado się uśmiechnęłam i z powrotem usiadłam podkulając nogi pod brodę. Dopiero wtedy zorientowałam się, że nie ma z nami Harry'ego, Sean'a i nawet Perrie.
  - Gdzie reszta? - spytałam cicho
  - Chłopaki pojechali jeszcze do sklepu, a Perrie jeszcze nie wróciła od rodziny, tak Zayn? - odezwał się Niall wyjmując z siatki piwa które przynieśli ze sobą chłopcy
  - Umm tak - przytaknął Malik
  - Okej - odparłam pod nosem przenosząc wzrok za okno
Kanapa obok mnie niespodziewanie się ugięła przez co zmuszona byłam spojrzeć na osobnika zasiadającego przy moim boku. Okazał się być nim Niall. Posłałam w jego stronę uśmiech, a on odwzajemnił gest przysuwając się jeszcze bliżej. Ucieszyłam się, że przy chłopcach nie udaje, że nic się nie dzieje. Kątem oka wciąż obserwowałam Dan i El, nie mogłam się na nie napatrzeć. Chciałabym choć w pewnym stopniu wyglądać jak one.
  - Co jest? - Horan szturchnął mnie ramieniem
  - Spójrz na nie, a potem na mnie i - powiedziałam pod nosem
Chłopak przyłożył mi palec do ust, jednocześnie przerywając moją wypowiedź.
  - Każda dziewczyna jest inna, nie możesz się do kogoś porównywać. Dla mnie jesteś piękna, zawsze rano gdy wstajesz czy wieczorem kiedy kładziesz się spać. ZAWSZE. Pamiętaj o tym, ponieważ dla kogoś możesz być nawet idealna - mówił mi wprost do ucha tak, że przez moje ciało przechodziły dreszcze
  - Przestań - czerwone rumieńce po raz kolejny dziś pojawiły się na moich policzkach
  - Mówię jak jest - pstryknął mnie w nos - Ale czy to, to powoduje, że jesteś teraz jakaś smutna?
  - Nie coś Ty - zaśmiałam się - Po prostu źle się czuje i trochę mi zimno, chyba przewiało mnie dziś w tym parku - uniosłam lekko jeden kącik ust
  - Od razu trzeba było mówić - pokręcił głową
  - To nic takiego - wzruszyłam ramionami
  - Nie gadaj tyle, tylko wskakuj pod koc - podniósł cieplutki materiał do góry a następnie okrył nim moje ciało - Chcesz może ciepłą herbatę?
  - Jeśli to nie problem
  - Ok, zaraz wracam - chłopak podniósł się z miejsca - Chcecie herbatę? - zwrócił się do wszystkich
  - Poprosimy - odparła Dan spoglądając na przyjaciółkę
Chłopcy podziękowali zadowalając się tym co przynieśli.
Niall po chwili zniknął za progiem a ja ponownie zamilkłam wdrążając się w krainę przytłaczających mnie myśli. Jednak nie trwało to długo. W końcu towarzystwo zwróciło na mnie uwagę.
  - To już na poważnie? - spytał Louis popijając swój trunek
  - O czym myślisz? - zwróciłam się w jego stronę
  - No Ty i Niall - odparł cwaniackim głosikiem pod śmiechując pod nosem
  - Odpuść sobie co? - przewróciłam oczami
  - Tylko pytam, ale jak nie chcesz mówić to nie - wzruszył ramionami
  - Julia mu nie chodzi o to aby się z was śmiać. My wszyscy chcemy waszego szczęścia, jesteśmy gotowi pomóc - sprostował to Liam
  - Przecież wiesz, że możesz na nas liczyć - dodał Malik
  - Na mnie i Dan również - odezwała się Eleanor - Z dziewczynami czasem lepiej porozmawiać na te tematy - ciepło się uśmiechnęła
  - Jesteście strasznie kochani, dziękuje
  - No więc? - rzucił Tomlinson
  - Nie Louis, nie jesteśmy razem - pokręciłam głową
  - Uhh, strasznie niezdecydowany ten Niall - objął ramieniem swoją dziewczynę
  - Na wszystko przyjdzie czas, nie należy się z niczym śpieszyć - rzucił Payne
  - Yhym - mruknęłam
  - Coś nie tak? - spytał Zayn
  - Trochę źle się czuje, ale nie przejmujcie się - próbowałam uśmiechnąć się najbardziej przekonująco
Chłopak przytaknął i nie drążył dalej tego i innego tematu. Zsunęłam się w dół wyjmując z kieszeni moich ulubionych dresów telefon. 20.31, a ja już byłam senna. Sprawdziłam twittera i facebooka, gdzie odpisałam kilku znajomym, którzy przypomnieli sobie o moim istnieniu.
Z kuchni słychać było podśpiewywanie Nialla. Nucił właśnie piosenkę, którą przed chwilą grał tylko i wyłącznie dla mnie. Nagle do głowy wpadł mi pomysł, że mogłabym pomóc w jej skończeniu. Zrobiłabym mu taką niespodziankę. Kiedyś próbowałam sama coś napisać i myślę, że nie wychodzi mi to najgorzej. W najbliższym czasie zaplanowałam sobie to zacząć. Wydaje mi się, że nie jest to głupim pomysłem. W końcu co dwie głowy to nie jedna.
  - Jesteśmy! - w mieszkaniu rozległ się głos Harry'ego
"Jesteśmy! Jesteśmy! Jesteśmy! Jesteśmy! Jesteśmy! Jesteśmy! Jesteśmy! Jesteśmy! -MY"
Dotarło do mnie, że właśnie Sean już tu jest. Uśmiech mimowolnie pojawił się na mojej twarzy, na prawdę, nie mogłam przestać się uśmiechać. Szybko poderwałam się z miejsca, aby pobiec przywitać przyjaciela. Po drodze zahaczyłam o Nialla który właśnie niósł nam gorące napoje. Pośpiesznie przeprosiłam go, upewniając się, że nic się nie rozlało i podążyłam dalej. Gdy znalazłam się w przedpokoju chłopak od razu mnie zauważył. Oparłam się o futrynę czekając aż wejdą do środka. Pierwszy ogarnął się Styles, przywitałam się z nim i poszedł dalej, do salonu. Potem w końcu Sean. Od razu wziął mnie w swoje ramiona podnosząc do góry. Bardzo się za nim tęskniłam. W moich oczach pojawiły się łzy. Zza jego pleców zauważyłam Horana wyglądającego z salonu. Kiwnęłam mu na znak, żeby chwilę poczekał. Przytaknął i już po chwili zniknął z mojego pola widzenia. Kiedy Cullen odstawił mnie na ziemię wręczył mi bukiet kwiatów, których wcześniej nie zauważyłam. Podziękowałam jeszcze raz lekko go przytulając.
  - Witaj mała - uśmiechnął się
  - Fajnie, że przyjechałeś
  - Nie miałem innego wyjścia, nie zawiódłbym Cię.
  - Dziękuje, to bardzo miłe z twojej strony
  - Wiesz po drodze Harry dużo mi opowiedział. Fajnie, że zaczyna się wam układać
  - Nam?
  - No Tobie i Niall'owi
  - Oh no tak. Nie zapeszajmy lepiej - puściłam mu oczko - Dołączmy do reszty
  - Ale coś jest na rzeczy?
  - Oj Sean - przewróciłam oczami śmiejąc się - Chodźmy - pociągnęłam go za ramię
Moje miejsce tuż obok Niallera wciąż było wolne, patrząc na niego, na sposób w jaki się rozsiadł, doszłam do wniosku że musiał specjalnie go pilnować. Z trudem udało mi się tam dostać, ale fajnie było znów znaleźć się pod ciepłym kocem. Do tego Niall objął mnie ramieniem a głowę pozwolił mi oprzeć na niego ramieniu, spletliśmy też nasze palce, ale pod kocem, jakby w ukryciu przed innymi. Niall zawsze powtarzał, że miłość nie jest na pokaz i to jest jedną z wielu rzeczy, których w nim uwielbiam. Było bardzo przyjemnie i tak romantycznie. Kiedy Danielle i Eleanor lub któryś z chłopców zerkali na nas, zawstydzałam się, uśmiechając się pod nosem. W czasie gdy ukradkiem spoglądałam na Niallera zawsze mnie na tym przyłapywał, cicho się śmiejąc. Mogliśmy nacieszyć się trochę swoim towarzystwem i posłuchać w spokoju przyjaciół ponieważ oboje postanowiliśmy nie pić przed jutrzejszą imprezą. Bolał mnie jedynie zawiedziony wzrok Seana, który był jakiś nieobecny. Niestety, jednak nawet nie miałam siły wstać i iść z nim porozmawiać. Ruchem ust jedynie szepnęłam głuche "przepraszam", choć sama nie wiedziałam za co. Czułam się po prostu czemuś winna.

Nawet nie wiem kiedy tak strasznie mnie zmuliło. Prawdopodobnie usnęłam ponieważ miałam inną pozycję niż dotychczas. Głowę ułożoną miałam na kolanach Nialla - przez co bawił się moimi włosami - a nogi miałam podkulone pod brodę, tak że byłam zwinięta w mały kłębek. Lekko otworzyłam oczy i zobaczyłam, że wszyscy jeszcze są. Nialler chyba zorientował się, że już nie śpię.
  - Julia - szepnął
Uniosłam głowę lekko do góry i na niego spojrzałam.
  - Zaniosę Cię na górę, dobrze? To nie ma sensu, żebyś tu była. Źle się czujesz, a tam będziesz miała ciszę i spokój
  - Jak uważasz - odparłam cicho
Już po chwili chłopak wziął mnie na ręce i tak zaniósł mnie do "mojej" sypialni, wygodnie układając mnie na dużym łóżku.
  - Dziękuje, bawcie się dobrze - mruknęłam wciąż nie spuszczając z niego wzroku
  - Niedługo przyjdę, żeby sprawdzić czy wszystko jest ok
  - Super - uśmiechnęłam
  - Śpij dobrze - pochylił się nade mną i lekko musnął moje usta
W tamtym momencie moje serce zabiło 100 razy szybciej, ale on niestety zaraz po tym już wyszedł. Mocno wtuliłam się w kołdrę przymykając oczy. Przez moment nadal miałam ten wspaniały widok...

 - Mamo? Tato? Co wy tu robicie? 
  - Musisz od tego uciec. ON tu jest, nie uratujesz Dave'a, nie mieszaj w to swoich przyjaciół
  - Kim jest ON?!
  - Nie możesz tego wiedzieć. Znienawidziłabyś nas jeszcze bardziej
  - Muszę to wiedzieć! Okłamywaliście mnie przez 18 lat, coś mi się należy!
  - UCIEKAJ JULIA - usłyszałam tylko głośny krzyk 
Przed sobą zobaczyłam już tylko JEGO. Do moich oczu od razu napłynęły łzy. Stałam w bezruchu, coś nie pozwalało mi się ruszyć, a ON był coraz bliżej. Nadal nie widziałam JEGO twarzy. Bałam się i krzyczałam. W około nie było nikogo. Nawet nie wiem gdzie byliśmy. Słyszałam ciche wołanie, to był głos młodego chłopaka. Dave? - pomyślałam. Chciałam się stamtąd uwolnić. Gdy poczułam luz w nogach, ktoś złapał mnie za rękę, uniemożliwiając ucieczkę. Byłam przekonana, że to ON, dlatego nawet nie chciałam obrócić głowy. Miałam przeczucie, że zaraz mnie zabierze i już nigdy nie wrócę. 
  - Nie bój się, nic Ci nie zrobię. Chcę mieć was oboje, tyle mi wystarczy - mówił cicho, zimnym, nieprzyjemnym głosem
Przełknęłam głośno ślinę. 
  - Albo sobie odpuścisz, albo będę musiał postąpić inaczej. Wybieraj...JULIO
  - ZOSTAW MNIE! ODEJDŹ! POMOCY! - krzyczałam jak najgłośniej umiałam

*oczami Nialla*

Z góry usłyszeliśmy głośne krzyki, które pochodziły od Julii.
"Zostaw mnie"
"Odejdź"
"Pomocy"
Co to miało znaczyć? Wszyscy na raz spojrzeliśmy na siebie z przerażeniem w oczach. Nie było z nami jedynie Seana. Myślę, że każdemu z nas przyszła do głowy jedna, nawet dość głupia  myśl, ale mimo wszystko trzeba było to sprawdzić. Wstałem biorąc głęboki oddech. Liam kiwnął głową na "tak", domyślając się pewnie co chce zrobić. Popędziłem na górę, chcąc jak najszybciej dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi - na prawdę się przestraszyłem. Gdy znalazłem się w odpowiednim pokoju ujrzałem Sean'a pochylającego się nad Julią. Mocno trzymał ją za nadgarstki, a ona była cała zapłakana. "Czy chciał jej zrobić krzywdę?"

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
ROZDZIAŁ Z JEDNODNIOWYM OPÓŹNIENIEM, EH
  • Jak wam się podoba nowy wygląd bloga? Chciałabym widzieć też, czy wygodnie się czyta :) 
  • Komentujcie proszę, jak najwięcej, ponieważ to bardzo mnie motywuje :)
  • PAMIĘTACIE JESZCZE O ZAKŁADCE ZAPYTAJ BOHATERA?
    zapraszam --> http://irish-swaggie.blogspot.com/p/zapytaj-bohatera.html
  • WSZELKIE PYTANIA DOTYCZĄCE BLOGA I NIE TYLKO, BO MOŻE CHCECIE MNIE BARDZIEJ POZNAĆ, KIERUJCIE NA ASKA : http://ask.fm/luvmyNiallerrr - CHĘTNIE ODPOWIEM :)
  • JEŚLI MACIE JAKIEŚ UWAGI TO ŚMIAŁO PISZCIE :)

    wasza @yep_Nialler, do następnego :)

niedziela, 3 listopada 2013

~Rozdział 16~

Niall był znów taki sam jak kiedyś. Nieśmiały, uroczy i zabawny. Właśnie takiego jego mi brakowało. Czułam jakby zostawił siebie z One Direction gdzieś z tyłu i pokazywał mi na nowo swoją osobę. Dostał przy tym wielkiego plusa, starał się. Cieszę się, że powoli budujemy do siebie zaufanie i szukamy uczucia które łączyło nas do niedawna. Nie chcemy się z niczym śpieszyć, nikt nas nie goni. Jesteśmy tylko my i to od nas zależy jak potoczy się dalej nasze życie - jak na razie jest wyśmienicie, mam nadzieję że nikt i nic nie będzie w stanie tego zmienić. Jednak przyzwyczaiłam się do tego, że gdy dojdę wysoko, po chwili spadam i nic nie obejdzie się bez walki. Przez to jestem bardziej uważniejsza. Przez pewien czas bałam się ponownie zakochać, ale mając przy sobie taką osobę jaką jest Niall wszelkie niepewności znikają. Prawdę mówiąc nie miałam nikogo innego poza nim, choć oczywiście zdarzało się, że podobali mi się również inni chłopcy. Mimo tego uczucie do blondyna było tak silne, że nie zamierzałam zrezygnować z związku z nim dla kogoś innego. Nie zawsze było łatwo. Kilka razy wcześniej prawie poddaliśmy się, ale zawsze udawało nam się z tego wyjść aż do jednego, pamiętnego dnia kiedy wszystko się skończyło, choć wcale nie musiało. Stało się to z decyzji Horana i nie byłam w stanie się obronić...owszem rozmawialiśmy, ale nawet to nic nie dało. Minęło sporo czasu zanim nauczyłam się żyć bez niego. Po prostu próbowałam zapomnieć. Teraz nie wyobrażam sobie jak to by było stracić go po raz drugi, prawdopodobnie nie dałabym sobie rady. Gdy tylko na niego patrzę czuje się szczęśliwszą osobą.
Spacerując mało się do siebie odzywaliśmy. Wydaje mi się, że po prostu oboje czuliśmy to samo - mieliśmy siebie obok. Ukradkiem spoglądając na niego przyłapywałam go na tym samym. Wtedy tylko uśmiechaliśmy się pod nosem. Co chwila też Niall lekko, niby przypadkowo dotykał mojej dłoni czy ocierał się o mnie swoim ramieniem wciąż wpatrując się w dal. Mimo panującego na dworze mrozu było bardzo przyjemnie. Ciepło wręcz rozpalało mnie od środka, a to wszystko dzięki jednej osobie. Chciałabym tylko wiedzieć czy znaczę dla niego tyle ile on znaczy dla mnie. Czy czuje się tak samo jak ja gdy jestem obok niego. Kochają go miliony, a ja chyba znów chciałabym być tą jedyną którą pokocha on sam. Już nie boje się spróbować, jednak wiem że to on potrzebuje czasu. Poczekam. Wiem i czuję, że będzie warto. Chcę znów smakować jego ust, zasypiać i budzić się z nim przy boku. Chcę by mnie chronił swoim ramieniem. Przytulał gdy nawet o to nie poproszę. Chcę żeby po prostu już zawsze przy mnie był. Nie byłabym w stanie oddać mojego serca komuś innemu.
  - Usiądziemy? - anielski głos blondyna w końcu wyrwał mnie z przemyśleń
  - Chętnie - odparłam posyłając w jego stronę ciepły uśmiech
Chłopak wskazał pobliską ławeczkę na której już po chwili zasiedliśmy. Nie wiem co powodowało barierę między nami. Myślałam, że porozmawiamy a tak na prawdę nie potrafiliśmy. Unikaliśmy nawet swoich spojrzeń, co dopiero mówiąc o utrzymywaniu dłuższego kontaktu wzrokowego. Nie wiedziałam jak się odezwać, co powiedzieć aby nie zabrzmiało to głupio. Bałam się, że Niall źle to odbierze...że nie mam ochoty z nim rozmawiać, ale prawdę mówiąc mogłam pomyśleć tak samo. "Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze", ale ja się z tym nie zgadzam. Są chwile zwątpienia, ale jeśli uczucie jest lub było szczere, prawdziwe i bardzo silne powróci, nie da się od niego uwolnić. Wiem bo sama tego teraz doświadczam...jest to na prawdę niesamowite. Cofając się myślami zaledwie tydzień w tył nigdy nie pomyślałabym że moje życie tak szybko się odmieni.
  - Julia? - w końcu się odezwał
  - Tak? - spojrzałam na niego ponieważ czułam że robi to samo
  - Przepraszam, że nie jest tak, jak pewnie wyobrażałaś sobie ten spacer, ale muszę Ci o czymś powiedzieć. Miałem sen...dość dziwny. Był w nim Dave i on - nie mógł dalej się wysłowić
  - I co z nim? Niall kontynuuj - złapałam jego dłoń
Odwzajemnił uścisk splatając nasze palce. Spuścił wzrok i delikatnie pokiwał głową. Pocierał kciukiem moją drobną dłoń, jakby chciał mnie uspokoić. Patrząc na jego wyraz twarzy nie wiedziałam jak mam odebrać to co wtedy czuł. Po chwili wziął głęboki oddech...
  - Julia on umierał...
  - O czym ty mówisz?!
  - Mówię co widziałem - powiedział cicho
  - To tylko sen, tak? Tak? Niall to nie prawda?! Powiedz coś! Słyszysz?! - zaczęłam szarpać chłopaka za kurtkę, wpadłam w panikę a on wciąż siedział cicho - Niall - szepnęłam ze łzami w oczach
  - Tak to sen - przytaknął - Sny się raczej nie spełniają - mówił bez przekonania
  - A co jeśli ten miał być jakąś przepowiednią?
  - To niemożliwe, to tylko moja wyobraźnia. Przepraszam - spojrzał mi w oczy - Nie martw się. Wszystko będzie dobrze. Po sylwestrze pojedziemy tam i wszystko sprawdzimy, ok?
  - Obiecujesz? Uratujemy go, prawda? - nie spuszczałam wzroku z jego tęczówek, aby nie skłamał
  - Obiecuję - odparł cicho
  - Dziękuje, że jesteś - wtuliłam się w jego tors
Chłopak potarł dłonią moje plecy na koniec mocno mnie ściskając.
  - Zawsze będę - powiedział cicho ale zdołałam to usłyszeć
Uśmiech mimowolnie pojawił się na mojej twarzy. Wiedziałam że Nialler nie rzuca takich słów na wiatr, ani nie mówi też ich zbyt często. Kiedyś słyszałam to niemalże codziennie. KIEDYŚ. Kiedyś było zupełnie inaczej. Teraz kiedy Niall jest sławny inaczej patrzy na to wszystko, boję się że nie będzie chciał pokazywać się z kimś takim zwyczajnym jak ja. Nie powinnam nawet o tym myśleć, robić sobie nadziei ale taka już jestem. Wiem, że potem mogę sama przez swoje głupie domysły cierpieć bo wyobrażam sobie za dużo. Przyzwyczaiłam się.
  - Julia czym Ty się tak zamartwiasz?
  - Niall to nie dziwne, że czasem czuje się przy Tobie po prostu jak przy starszym bracie? - zabrałam swoją dłoń z uścisku, wkładając obie ręce do kieszeni kurtki
  - Może to dlatego, że tak się o Ciebie martwię? - zaśmiał się
  - Eyyy, pytam poważnie - trąciłam go łokciem - Martwisz się?
  - Tak , martwię się o Ciebie, a wiesz czemu? Bo są tacy ludzie w życiu, na których szczęściu zależy Ci bardziej, niż na swoim.
  - Nie mów tak, to nie prawda
  - No i widzisz jaka Ty jesteś? - usiadł do mnie przodem zakładając jedną nogę na ławkę
  - Jaka? - zmarszczyłam czoło
  - Człowiek się stara, pracuje nad tym żeby było dobrze a Ty...
  - A ja i tak to wszystko psuje? - przerwałam mu - Wiem, z resztą jak zawsze
  - To nie tak - zaprzeczył - Po prostu muszisz nauczyć się doceniać drobne gesty, słowa
  - Ohh dobra powiedz tylko że jestem beznadziejna i bezuczuciowa - wstałam z miejsca - Wiesz co? Ten spacer chyba nie ma największego sensu. Cześć
  - Julia! - krzyknął za mną lecz byłam twarda i nie odwróciłam się
Szłam wciąż przed siebie kierując się do wyjścia z parku. Było strasznie zimno, miałam ochotę aby ktoś mnie przytulił, a właśnie przed chwilą olałam jedną z osób która mogłaby to zrobić. Dlaczego to zrobiłam? Czułam, że za chwilę mogło dojść pomiędzy nami do kłótni, a tego chciałam uniknąć.

*oczami Nialla*

Nie goniłem jej, myśląc że to tylko pogorszy sytuację. Postanowiłem zostawić ją samej sobie. Ja z resztą też musiałem uporządkować parę spraw w mojej głowie, ponieważ zaczęło się za dużo dziać. Sen z Dave'm, sprawa układu Holly z Harry'm, ponowne odnowienie dawnych relacji z Julią czy jej próba samobójcza. Nie mogę skupiać się tylko na tym. Mam jeszcze rodzinę, fanów...i zespół o którym nie mogę zapomnieć. One Direction to wszystko z czego teraz żyję, jestem niesamowitym szczęściarzem że mogę być tego cześcią.
Z drugiej strony, wiecie jak się wtedy czułem? Właśnie w tym momencie? Jak skończony dupek. Pozwoliłem dziewczynie odejść. Może ona jednak chciała abym za nią pobiegł i wziął ją w swoje ramiona? Horan Ty idioto, ogarnij się.
Sięgnąłem po telefon i natychmiast wybrałem do niej numer. Nie odbierała lecz odrzucała każde moje połączenie. Złapałem się za głowę i spuściłem ją w dół...Zawaliłem. Po chwili jednak usłyszałem dobrze znany mi dźwięk sms:
                                        od: Julia
Nie martw się, wiem jak trafić do domu.
Odetchnąłem z ulgą oczywiście odpisując..
                                        do: Julia
Przepraszam, niedługo wrócę.
Nie musiałem też długo czekać na odpowiedź...
                                        od: Julia
Nie fatyguj się Niall.
Odpuściłem sobie, bo znowu zaczęliśmy zachowywać się jak dzieci. Schowałem telefon do kieszeni 'pozostawiając' tam też dłonie ponieważ zrobiło się już trochę chłodniej. Wyciągnąłem przed siebie nogi i przymknąłem oczy rokoszując się zimnym, rześkim, świeżym, zimowym powietrzem. Park był odpowiednim miejscem na wyluzowanie się i odpoczynek. Było cicho co pozwalało na uporządkowywanie sobie myśli. Dzisiejsza pogoda jednak nie za bardzo przyciągała w to miejsce przez co nie było zbyt wiele ludzi. Fanki chyba też postanowiły sobie odpuścić, albo czekały na mnie gdzieś przy wyjściu. Tutaj na prawdę potrafią uszanować moją prywatność i czas wolny. Może dlatego, że mają mnie na co dzień? Wiedzą, że można spotkać mnie dosłownie wszędzie, ponieważ lubię czasem wsiąść w auto i odwiedzić starych kumpli w przeróżnych częściach tego miasta lub po prostu udać się do centrum na zakupy. Robię zupełnie normalne rzeczy jak każdy inny chłopak w moim wieku. Nie chcę aby traktowano mnie w specjalny sposób i ciesze się, że zdarza się to na prawdę rzadko.
Powoli zaczynało nudzić mnie to bezczynne siedzenie więc wstałem i pokierowałem się drogą którą podążała jeszcze niedawno Julia. Zaciągnąłem na głowę kaptur, a ręce ponownie wsunąłem do kieszeni kurtki. Chciałem jak najszybciej i niezauważalnie dostać się do domu...

*oczami Julii*

Obudziłam się kiedy na dworze zdążyło zrobić się szarawo. Szczerze mówiąc nawet nie wiem kiedy zasnęłam, ale dobrze mi to zrobiło. Lekko przetarłam oczy i wstałam z łóżka aby podejść do okna. Grube płaty śniegu znów zaczęły pokrywać ulice i suche gałęzie drzew. Było tak spokojnie i cicho. Słyszałam tylko dźwięki gitary...no właśnie, dźwięki gitary które wydobywały się z dołu. Uśmiechnęłam się pod nosem zaczynając kołysać się w rytm melodii. Nigdy wcześniej jej nie słyszałam, ale była wspaniała - uspokajająca. Wiedziałam, że to nie kto inny niż Niall, dlatego obawiałam się zejść. Być może nawet nie chciał mnie widzieć po tym jak go zostawiłam. Z powrotem przysiadłam na łóżku podkulając nogi pod brodę. Było mi tak cholernie źle. Po chwili dobiegła do mnie piękna barwa głosu Niallera. Śpiewał tak czysto, a ta piosenka była na prawdę dobra. W końcu przełamałam się. Wstałam i zeszłam do salonu. Chłopak siedział na kanapie przy kominku. Kaszlnęłam aby zorientował się, że tu jestem. Gdy tylko się odwrócił szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy.
  - Wiedziałem, że prędzej czy później tu zejdziesz
  - Piękna piosenka - odwzajemniłam jego gest - Na prawdę wspaniała - dodałam cicho
  - Nie jest jeszcze gotowa, ale dzięki Tobie ją dokończę
  - Dzięki mnie? - zdziwiłam się
  - Wiesz, pisząc kieruje się swoimi uczuciami. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi - podszedł do mnie chwytając moją dłoń - Posłuchaj proszę
Przysiadłam na jednym z wyższych blatów a on stanął tuż przede mną. Patrzyliśmy się prosto w swoje oczy i byliśmy naprawdę blisko siebie. Myślałam, że zaraz coś rozniesie mnie od środka. Nie mogłam przestać się uśmiechać, a kiedy Niall zaczął grać moje oczy zaszkliły się...
Last summer we met
We started as friends
I can't tell you how it all happened

Then autumn it came
We were never the same
Those nights everything felt like magic

And I wonder if you miss me too
If you don't here's the one thing
That I wish you knew

I think about you
Every morning when I open my eyes
I think about you
Every evening when I turn out the lights
I think about you
Every moment every day of my life
You're on my mind all the time, it's tru...

I think about you, you you, you you
I think about you, you you, you you

...czułam jakby chciał tą piosenką wyrazić co czuje. Ta chwila była jedną z najlepszych chwil w moim życiu. Łzy pociekły mi po policzkach, ale wciąż się uśmiechałam. Wciąż patrzeliśmy sobie w oczy. Wplotłam dłoń w jego blond włosy a on wytarł kciukiem moje łzy. Serce biło mi jak szalone. Doskonale czułam jego oddech, ciepło na swojej szyi.
  - Niall - szepnęłam mu do ucha
  - Hmm? - mruknął
  - Jeszcze nikt, nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego
Uśmiechnął się pod nosem odkładając na bok swoją gitarę. Następnie złapał mnie w talii i uniósł do góry przenosząc na swoje biodra. Oplotłam go nogami a on mocno trzymał mnie za pośladki, zarzuciłam ręce na jego kark bawiąc się z tyłu kosmykami jego włosów.
  - Jestem tym pierwszym?
Przytaknęłam.
  - Bardzo mnie to cieszy, wiesz?
  - Teraz już tak - cicho się zaśmiałam
Byłam dużo drobniejsza od niego więc poruszanie się nie sprawiało mu problemów. Zaczął okręcać mną w koło głośno się przy tym śmiejąc. Krzyczałam żeby przestał, ale chyba za dobrze się bawił. Skończyło się to tak jak myślałam...Niall stracił równowagę, ale na całe szczęście zalądowaliśmy na kanapie...ja na dole on na górze.
  - Podoba mi się to - powiedział cwaniackim głosem
  - Nie zaprzeczę - odparłam starając się brzmieć jak najbardziej przekonująco
  - Bardzo mnie to cieszy - potarł swoim nosem o mój
Nagle rozległ się głośny dźwięk telefonu. Horan wzdychnął pod nosem całując mnie w czoło. Następnie wstał i sięgnął po swojego iPhone'a. Przewrócił oczami prawdopodobnie na widok kontaktu dzwoniącej osoby. Przeczesał ręką swoje włosy i odebrał. Rozmowa nie trwała długo.
  - Chłopcy i Sean niedługo tu będą, ogarnijmy się trochę bo za dużo sobie pomyślą - puścił w moją stronę oczko udając się na górę

*piosenka pochodzi z jednego z odcinków Austin&Ally

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
HEJ!
Wiem, że nudno i nic takiego się nie dzieje, przepraszam.

W DALSZYM CIĄGU POSZUKUJĘ OSOBY KTÓRA WYKONUJE SZABLONY NA BLOGA

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler, do następnego xx 

niedziela, 27 października 2013

~Rozdział 15~

*oczami Julii*

Niall od razu poderwał się z miejsca i wyszedł do przedpokoju. W swoim głupim zwyczaju miał nie zamykanie drzwi frontowych, co na pewno nie jest dobre dla jego bezpieczeństwa. Zawsze o tym zapominał. Często wspomina, że to przez częste mieszkanie w hotelach. Ale co to ma do rzeczy skoro nawet tam musi je zamykać?
Przysłuchiwałam się głosom z korytarza. Rozmawiał z kimś , jednak na tyle cicho że nie byłam w stanie rozpoznać kim jest ta druga osoba. Bałam się, że może to być Holly, a wtedy wszystko spiepszyło by się na nowo. Nie chciałam tego. Była ostatnią osobą jaką chciałam widzieć w tym momencie. Nienawidzę suki. Powinna nigdy nie pojawić się na mojej drodze.
Po chwili moim oczom ukazało się 5 sylwetek - Niall, Liam, Zayn, Louis i...ledwo trzymający się na nogach Harry. Podniosłam się na łokciach do pozycji siedzącej i wpatrywałam się na nich z niedowierzaniem. Na ich twarzach nie dało się zauważyć uśmiechów lecz ponure miny. Pustym wzrokiem patrzyli się wprost na mnie. Zmarszczyłam brwi i obejrzałam się za siebie bo być może to jednak nie ja byłam obiektem ich spojrzeń.
  - Clark - zwrócił się do mnie po nazwisku Louis - Co Cię podkusiło? Co Ty najlepszego chciałaś zrobić?! Pomyśl czasem! Przez Ciebie mogło dojść do tragedii! Mogliście oboje zginąć! Zachowujesz się tak nie dojrzale. Jak jakaś głupia, zdesperowana nastolatka!
  - Louis! - wtrącił Niall
  - Horan zamknij się! Niech wie co narobiła! - podniósł głos - Nie obchodzą mnie tu żadne tłumaczenia. Myślałem że jesteś porządną dziewczyną. Chłopakowi zależy, wiem to. Więc przestań zachowywać się jak dziecko. Płaczem nic nie załatwisz, nikt nie będzie się nad Tobą litował przez całe życie.
  - Nie wiesz jak jest - powiedziałam przez zęby
  - Wiem, znam Nialla bardziej niż Ty - odparł pewny siebie
  - Nie chodzi o to, nie o niego! - krzyczałam
  - To o co? No proszę - skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej
  - Wiesz jak się czuje osoba która kilka miesięcy temu straciła rodziców? Wiesz jak się czuje prawie zgwałcona dziewczyna? Czy znasz to uczucie gdy po osiemnastu latach dowiadujesz się o swoim bracie? Bracie który jest przetrzymywany przez kogoś złego? Kogoś kto chce skrzywdzić nas oboje? Wiesz?! Nie wiesz! Więc nie masz prawa mnie tak osądzać! - powiedziałam coś czego nie chciałam - Przepraszam muszę ochłonąć - wstałam z miejsca wychodząc do ogrodu
Usiadłam na płotku podkulając nogi pod brodę, było bardzo zimno. Znów płakałam. Było mi przykro. Nigdy nie sądziłam że usłyszę coś takiego od jak mi się wydaje bliskiej osoby. Słowa Louisa bardzo mnie zabolały. Ale rozumiem to. Nic przecież nie wiedział.

*oczami Nialla*

Nie wiedziałem co powiedzieć. Słowa Louisa wychodziły z niego tak jakby nic go nie obchodziło i jakby nie przejmował się uczuciami innych. Znam go dobrze, wiem że ma swój charakterek ale nigdy nie pomyślałbym że będzie w stanie zrobić komuś takie wyrzuty sumienia. Nie wiem co go do tego podkusiło. Nie mam też prawa mieć do niego pretensji, miał trochę racji. Zaraz po tym jak Julia wybiegła z mieszkania nastała niezręczna cisza, a Tomlinson stał jakby zaczarowany. Nie spodziewał się tego czym obroniła się Julia, nikt nie wiedział o tym wszystkim oprócz mnie. Jestem pewien że nawet nie chciała tego mówić.
  - Pójdę do niej, czekajcie - rzuciłem
Wyszedłem na ogród, było ciemno i zimno, ale szukanie dziewczyny zajęło mi zaledwie kilka sekund. Serce zabolało mnie gdy zobaczyłem ją i usłyszałem jej płacz.

  - Julia! - podbiegłem do niej
  - Niall ja już dłużej tak nie moge, nie dam rady - złapała się za głowę
  - Dasz radę, bądź silna - objąłem ją mocno ramieniem
  - Boję się, że Cię stracę - spojrzała prosto w moje oczy
Fala gorąca przepłynęła przez moje ciało. Zrobiło mi się tak cholernie miło. Nie sądziłem, że usłyszę to tak szybko. Chcę ją wspierać i ciesze się, że ona zaczyna to doceniać. Wiem, że ciągle nawzajem się ranimy i przez to teraz uczymy się ufać sobie ponownie. Budujemy wszystko na nowo, a po chwili znów spadamy na sam dół, ale nie chcę się poddać. Wiem, że damy sobie radę. Nie zostawie jej. Nie teraz gdy razem tyle przeszliśmy.
  - Nie bój się, nie masz czego - uśmiechnąłem się szeroko - Nie popełnie tego błędu drugi raz
  - Dziękuje, dziękuje że mnie uratowałeś. Nie zapomnę tego do końca życia. Nie wiem jak mogłabym Ci się odwdzięczyć - wtuliła się w mój tors
Potarłem dłonią jej plecy, cała drżała. Martwiłem się. Była moim małym słoneczkiem. Kiedyś obiecałem jej rodzicom, że choćby nie wiadomo co się działo zaopiekuje się nią. Czasem myślę sobie, że oni wiedzieli że coś może się im stać. Może nawet wiedzieli o NIM?
  - To było moim obowiązkiem, nie obchodziły mnie konsekwencje, ale porozmawiamy o tym później, chodźmy do środka, zamarzniesz zaraz. - powiedziałem cicho
Gdy tylko znaleźliśmy się w salonie, Louis'owi od razu zrzędła mina. Nastała niezręczna cisza, chyba było mu głupio. Napotkali na sobie swój wzrok, jednak Julia zaraz po tym spuściła głowę. Wciąż trzymałem ją przy sobie. Bałem się, że po prostu zaraz się rozpadnie.
  - Ja, ja muszę wam coś powiedzieć - odezwał się nagle Harry
  - Co jest? - spytałem
  - Lepiej usiądźcie i proszę wybaczcie mi to o czym się za chwile dowiecie
  - Do rzeczy - przewróciłem oczami, zasiadając na sofie
  - To wszystko stało się przeze mnie - jego oczy zaszkliły się - To ja rozpętałem te wszystkie akcje zazdrość między wami. Może to głupio zabrzmi ale współpracowałem z Holly.
  - CO?! - podniosłem głos
  - Zabierałem Cię Julio do siebie po to aby ona mogła spędzać więcej czasu z Tobą Niall, to nie było tak że się w tobie zakochałem. Jesteś dla mnie tylko przyjaciółką. Przez chwilę sądziłem że to jednak się stało, ale to było błędne uczucie.
  - Harry o czym Ty mówisz?! - Julia nie dowierzała
  - To nie wszystko. Niall pamiętasz tą głupią odpowiedź na sms, gdy Julia przyjechała do mnie na noc? To ja to napisałem. Musiałem zrobić wszystko żebyście się od siebie oddalili. Dopiero potem gdy przypomniałem sobie jaka jest Holly pomyślałem i zdałem sobie sprawę z tego, że nie mogę dopuścić do zbliżenia między wami. To zwykła suka, bawiąca się uczuciami innych. Nie mogłem dopuścić do tego aby Cię zraniła, bo byłem pewny że to zrobi. Mną kiedyś też się zabawiła. Nawet gdy spotykaliście się już, przespała się ze mną. Ciebie też chciała wykorzystać.
  - Żartujesz sobie?
  - Przepraszam - spuścił głowę - Wypiłem dziś bo inaczej nie powiedziałbym wam tego. Nie miałem złych zamiarów, wiedziałem że nie powinienem tego robić.
  - To dlaczego to robiłeś? - Julia spytała głośno przełykając ślinę
  - Jeszcze wtedy myślałem, że poczułem do Ciebie coś więcej, więc było to też korzyścią dla mnie - wzruszył ramionami - Przepraszam
  - To niedorzeczne!
Zdenerwowana dziewczyna wstała z miejsca, chciała uciec, ale Liam, zawsze gotowy do pomocy - który razem z Zaynem i Louisem - spokojnie oglądał to co się działo, złapał ją za ramię i nie pozwolił iść dalej.
  - Ludzie to co tu się dzieje to jakaś szopka! - wtrącił Malik - Nie jesteście dziećmi czas się ogarnąć i zacząć racjonalnie myśleć co dalej. Julia ma problemy, więc może nie kłóćmy się, wysłuchajmy jej i zacznijmy robić coś w kierunku aby jej pomóc. Przejmujecie się błachymi sprawami...miłosnymi. Wystarczy poczekać a sami, nie na siłę przekonacie się co tak na prawdę do siebie czujecie. Miłość przyjdzie sama. To nie jest w tej chwili waszym najważniejszym problemem.
  - Dobrze gada. Niall, Harry koniec tego tematu, jasne? Louis Ty też trochę dziś przesadziłeś - dodał Payne - Julia wróć na swoje miejsce i opowiedz nam co się dzieje. Pomożemy Ci.
  - Nie chce mieszać w to was wszystkich - pokiwała głową
  - Liam to nie jest dla niej łatwe, wiem o wszystkim. Poczekajmy jeszcze trochę - odezwałem się
  - Napewno?
  - Tak, proszę - dziewczyna uśmiechnęła się
  - Niech będzie - wszyscy przytaknęli
  - Harry dziękuje Ci że zdałeś się na odwagę i to wszystko nam powiedziałeś. Mam nadzieję, że zakończymy i zaczniemy ten i nowy rok bardzo dobrze. Impreza już niedługo, mamy się dobrze bawić, jasne? - spytałem entuzjastycznie
  - Tak będzie - zaśmialiśmy się
Tak na prawdę dzięki Malikowi zaczęliśmy myśleć o tym co my robimy. Faktycznie nasze zachowanie nie było dojrzałe, nie umieliśmy normalnie porozmawiać i szczerze sobie powyjaśniać kilka spraw. Jestem mu wdzięczny za toże zabrał tu swój głos.

*oczami Julii*

Obudziłam się na maxa wyspana, jak jeszcze nigdy od przyjazdu tutaj. Tą noc spędziłam sama, nie chcąc korzystać z 'oferty' Niallera, który zaproponował że będzie ciągle przy mnie. Martwi się o mnie rozumiem, ale nie jestem małą dziewczynką. Wczoraj do późnej nocy rozmawiałam z Zaynem i dało mi to dużo do myślenia. Pomógł mi zrozumieć kilka spraw i dziś czuję jakbym była całkiem inną osobą, mam inny pogląd na to wszystko co teraz się dzieje. Cieszę się, że tak wyszło. Wiem, że mogę liczyć z Malika i to bardzo mi pomaga, ponieważ rozmowa z nim otwiera mi szersze okno na świat...
Dziś nie miałam wcale ochoty wychodzić z łóżka, było tak ciepło i przyjemnie. Spod poduszki wydostałam telefon zastając jednego sms
                                                          Od: Sean
Cześć Jull! Już dziś się widzimy, nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. Zdążyłem nawet się stęsknić. Przepraszam, że się nie odzywałem ale mam strasznie dużo spraw na głowie. Już niedługo zaczynam semestr i musiałem nadrobić trochę informacji. Do zobaczenia! xx
Uśmiechnęłam się szeroko do telefonu i pośpiesznie odpisałam:
Już nie mogę się doczekać! xx
Odłożyłam telefon i porządnie się przeciągnęłam. Do imprezy sylwestrowej został jedynie jeden dzień - to już jutro wieczorem - a ja nadal nie czułam tej świetnej atmosfery, co chłopcy. Nie pocieszał mnie ten fakt, bałam się że nie będę potrafiła świetnie się bawić. Nagle do głowy przyszła mi jedna myśl. W planach Holly miała być towarzyszką Niallera, a ja Harry'ego...co teraz? No właśnie, nie wiem. Czy ona nadal jest gościem i pojawi się u Stylesa? Mam nadzieję, że nie. Po tym w jaki sposób chciała odbić mi Horana nawet nie chcę jej znać.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Byłam przekonana, że to Niall bo raczej jeszcze nikt do niego nie przyszedł a tym bardziej nie pukałby do pokoju w którym się znajduje. Postanowiłam udawać, że śpię. Szybko przekręciłam się na drugi bok, już po chwili słysząc dźwięk naciskanej klamki i pierwsze kroki w pokoju. Nie mogłam przestać uśmiechać się pod nosem, ale jakoś musiałam się opanowywać. Poczułam jak materac łóżka lekko ugina się pod wpływem ciężaru Niallera. Czułam, że chłopak jest tuż za mną. Przyjemny dreszcz przeszedł przez moje ciało kiedy lekko musnął wargami moje odkryte ramię.
  - Wstawaj śpiochu - szepnął mi prosto do ucha
Odkręciłam się w jego stonę i lekko uchyliłam powieki. Przywitał mnie uroczym uśmiechem, odwzajemniłam gest. Zobaczyłam, że ubrany jest zaledwie w szare spodenki do kolan.
  - Chodź tu do mnie - udostępniałam mu miejsce koło siebie
  - Mmm jaka propozycja - zaśmiał się, już po chwili kładąc się pod kołdrą - Jak się spało?
  - Bardzo dobrze - spojrzałam na niego
  - Bardzo dobrze bo sama beze mnie czy bardzo dobrze bo się wyspałaś?
  - To drugie głupku! - wtuliłam się w jego tors, a on objął mnie ramieniem
  - Mam nadzieję - puścił mi oczko - Jakieś plany na dziś?
  - Chyba musimy pojechać po Seana na lotnisko
  - Harry się tym zajmie - odparł
  - To w takim razie chyba posiedzę w domu - udawałam smutną
  - Może wyjdziemy gdzieś...razem? - wpatrywał się w sufit
  -Tak, ale spójrz na mnie Niall
  - Nie mogę
  - Czemu? - zmarszczyłam brwi
  - Bo znowu stchórzę
  - Przestańńńń - zaśmiałam się, ale ten nie zareagował - Nialllll - przeciągnęłam
  - Lubię jak wymawiasz moje imię, wiesz?
  - Od kiedy Ty taki nieśmiały sie stałeś?
  - Odkąd próbuję robić wszystko jak kiedyś - uniósł jeden kącik ust - To jak? Spacer?
  - Jasne - uśmiechnęłam się - Która godzina?
  - Dochodzi trzynasta, śpiochu. Widzimy się na dole za godzinę, dobrze? - odparł
Przytaknęłam.
  - Będę czekał - pocałował mnie w policzek
Kiedy opuścił łóżko i pokój mocno wcisnęłam twarz w poduszkę ponieważ nie mogłam przestać się uśmiechać. Czułam, że wszystko zaczyna układać się na nowo.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
TAK UDAŁO SIĘ!
dziś pisałam dla was ten rozdział bo chciałam dotrzymać obietnicy 
- rozdziały będę dodawała co niedzielę -
mam nadzieję, że was nie zanudziłam :)
jutro mam sprawdzian z wosu a nic nie umiem

POSZUKUJĘ OSOBY KTÓRA ROBI SZABLONY NA BLOGA!
HELP!

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler, do następnego xx 

niedziela, 20 października 2013

~Rozdział 14~

Biegłem ile sił w nogach. Każda sekunda była cenna. Bałem się, że nie zdążę. Bałem się, że stracę Julię na zawsze. W tamtej chwili nie myślałem racjonalnie, nie miałem nawet pomysłu jak ją uratować. Chciałem po prostu ją stamtąd zabrać. Przed oczami wciąż miałem widok z kamer, to okropne jak w jednej chwili poczułem że mój świat się wali. Kiedy  w końcu znalazłem się przy odpowiednim torze, zobaczyłem ją. Moje słoneczko. Stała zapatrzona wprost przed siebie - na czoło pociągu - a dłonie miała mocno zaciśnięte. Pojazd był coraz bliżej. Ludzie zaczęli krzyczeć, a ja? Stanąłem w miejscu nie wiedząc co robić. Usłyszałem za sobą głos Harry'ego, głośno krzyczał. Pociąg zaczął trąbić...to działo się tak szybko a ona wciąż stała w tym samym miejscu. Złapałem się za głowę głośno wzdychając. Jeszcze nigdy nie znalazłem się w takiej sytuacji. Musiałem uratować komuś życie, może nawet narażając swoje.
  - Styles przepraszam muszę to zrobić - rzuciłem - Trzymaj się - dodałem sam nie wierząc w swoje słowa
Kiedy pociąg było dosłownie 50 metrów od dziewczyny zacząłem biec, bardzo szybko biec. Musiałem to zrobić, nie widziałem innej opcji. W tamtej chwili bałem się o siebie i o nią. Przecież oboje mogliśmy zginąć. Zacisnąłem wargi przeklinając pod nosem. Nie było wyjścia. Skoczyłem czując powiew zimnego wiatru spowodowanego przed nadjeżdżający pojazd. Trąciłem Julię mocno ramieniem tym samym strącając ją z torów. Mój żołądek mocno się zacisnął kiedy poczułem uderzenie w nogę. Myślałem że to koniec. Jednak tak się nie stało. Oboje upadliśmy około 2 metrów dalej. Udało się. Żyjemy. Leżałem tuż obok Julii, moje serce biło jak szalone. Wciąż miałem zamknięte oczy. To co się przed sekundą stało było takie trudne do wyobrażenia, nie możliwe. Głęboko oddychając podniosłem się na łokciach, aby zobaczyć co z Julią. Zdawało mi się, że jest nie przytomna. Przestraszyłem się. Widziałem jak ludzie powoli zaczynają się do nas zbliżać, jednak Harry w porę zareagował i poprosił o zachowanie spokoju. Z powrotem przeniosłem wzrok na rudowłosą. Delikatnie musnąłem dłonią jej policzek, lekko otworzyła oczy. Była w szoku. Jej ciało było takie spięte.
  - Julia, wszytko dobrze? - palnąłem bez namysłu
Pokręciła głową.
  - Co jest? - spytałem
Nie odpowiedziała.
Widziałem jedynie jak łzy zaczynają spływać po jej policzkach. Moje serce kołotało, a ręce się trzęsły. Nie wiedziałem co dalej. Podniosłem się, nogi miałem jak z waty ale musiałem być silny. Schyliłem się i delikatnie uniosłem Julię. Musiałem stąd ją zabrać. Jak najdalej od tego przeklętego miejsca. Niosąc dziewczynę na rękach kiwnąłem do Stylesa aby podążył za mną. Kierowałem się w stronę samochodu. Nie chciałem czekać na służby typu policja, karetka które na pewno zostały już powiadomione.
Na dworze było coraz zimniej, a do tego zaczął padać mocny śnieg. Dziewczyna na moich rękach coraz bardziej dygotała. Tak cholernie się o nią bałem. Jest bardzo drobną osobą, pomyślałem że podczas gdy stratowałem ją moim ramieniem mogłem zrobić jej krzywdę.
Kiedy w końcu znaleźliśmy się w samochodzie, powoli położyłem ją na tylnych siedzeniach, przykrywając jej drobne ciało kocem który udało mi się znaleźć gdzieś w bagażniku. Potem sam zająłem swoje miejsce tuż obok Harry'ego. Nastała niezręczna cisza. Gdy tylko zamykałem oczy widziałem światła nadjeżdżającego pociągu, w głowie odtwarzały mi się te wszystkie krzyki. Wplątałem palce w moje wilgotne od śniegu włosy, nadal nie mogłem w to wszystko uwierzyć. Dosłownie przed kilkoma minutami mogłem zginąć. Cieszę się że wyszło inaczej. Mam taką nadzieję, że skończyło się to dobrze dla nas obojga.
  - Co z nią? - z przemyśleń wyrwał mnie cichy głos Styles'a
Wzruszyłem ramionami.
  - Jedź Harry - odparłem głośno wzdychając
  - Do Ciebie? Do mnie?
  - Do mnie. Chcę mieć ją przy sobie - przeniosłem wzrok za okno - Zginęłaby przeze mnie, jestem za to odpowiedzialny
  - Jak sobie życzysz - odparł odpalając silnik
Znów odpłynąłem w swoich myślach. Czuje że cza­sem pow­ra­ca do mnie ta­kie dziw­ne prag­nienie niczym nie do­kończo­ny sen czy ut­ra­cona miłość. Nie wiem czego chcę. Już nigdy nie będę niczego pewny, nie po tym, co się stało. Będę bał się o każdego mojego bliskiego. Takie wydarzenia zostają w pamięci na zawsze i w pewnym stopniu odbijają się na psychice człowieka.
  - Kochasz ją? - Hazz znów się odezwał, najwidoczniej zobaczył że powoli się załamuje przez natłok myśli
  - Skąd to pytanie? - zmarszczyłem brwi
  - Niall - przewrócił oczami
  - Miłość nie jest na pokaz - pokręciłem głową - Po za tym myślę, że to nie odpowiednia chwila na taką rozmowę, ok?
  - Jak sobie chcesz
  - Chcę tylko abyś bezpiecznie zwiózł nas do domu
  - Niall - zaczął niepewnie spoglądając na mnie
  - Co?
 Zaczął się jąkać, jakby nie mógł się wysłowić.
  - Co się stało? - powtórzyłem
  - Nie, nie ważne - przymknął powieki i zacinął wargi
  - Harry widzę że coś jest nie tak
  - Jest, ale to trudne. Porozmawiamy o tym jutro jak Julia się obudzi. Przepraszam stary
  - Dobra, nie ma problemu - blado się uśmiechnąłem
Przez pozostały kawałek drogi cały czas obserwowałem Julię, nie wiem czy spała czy tylko udawała, ale wyglądała bardzo uroczo. Niestety w dalszym ciągu była cała sina, a najbardziej jej delikatne usta. Od czasu do czasu minimalnie zmieniała swoje położenie, nadal nie otwierając oczu. Chociaż to dawało mi jakieś znaki że nie doszło do żadnych złamań - nie marudziła, nie narzekała. Cieszyłem się że jest cała i zdrowa. Teraz pozostawało mi tylko czekać. Czekać i przekonać się czy jest w stanie po raz kolejny mi zaufać, bardzo mi na tym zależy. Nie chciałbym stracić kogoś tak wspaniałego. Znów popełniłem wiele błędów o mało co nie doprowadzając do tragedii i tym razem może to wszystko się skończyć. Rozumiem. Julia ma prawo być zawiedziona. Zraniłem ją i mam tego pewną świadomość. Zaakceptuje jej każdą decyzję.
  - Jesteśmy - Hazz zaparkował przed moim domem - Dasz sobie radę? - spojrzał na rudowłosą
  - Tak, spokojnie. Dzięki stary - uścinąłem jego dłoń - Do zobaczenia - chciałem już wyjść z samochodu ale zatrzymał mnie - Co jest? - obejrzałem się przez ramię
 - Jutro wieczorem przyjeżdża ten wasz Sean, pamiętaj o nim
 - A tak jasne - przytaknąłem - Cześć
Udało mi się jeszcze wyciągnąć Julię, nawet jej nie budząc. Była leciutka przez co było mi łatwiej.
Położyłem dziewczynę w mojej sypialni, nie chciałem aby tej nocy była sama. Miałem nadzieję, że nie będzie miała nic przeciwko. Odkąd pamiętam zawsze jej broniłem. Była moim oczkiem w głowie, nie dawałem nikomu zrobić jej krzywdy. Miała bardzo dobrych rodziców, ale czasem gdy dochodziło między nimi do kłótni przybiegała do mnie. Przy mnie zawsze czuła się bezpieczna, chociaż dzieli nas tylko rok różnicy. Nie miała dużo przyjaciół, była zamknięta w sobie, ale od czasu do czasu wyciągałem ją gdzieś do moich znajomych, nie lubiłem gdy zostawała sama w domu. Jeszcze wtedy nie miała pojęcia o swoim bracie...bracie bliźniaku. Zresztą ja też nie. Nikt nie wiedział - oprócz jej rodziców. Domyślam się jak ciężko było jej przyjąć to do wiadomości. Dowiadywanie się o swoim bracie po 18 latach, w dodatku w taki sposób, nie jest czymś przyjemnym. Cieszę się, że byłem wtedy razem z nią. Cieszę się, że zdecydowała się wyjawić mi swoją tajemnicę. Cieszę się, że wiem o NIM. Wierzę, że uda nam się odzyskać Dave'a.
Kiedy zaczęła się przebudzać zwróciłem na nią uwagę. Tym razem jej policzki były czerwone, pomyślałem, że jest jej ciepło. Podsunąłem się bliżej i odkryłem trochę jej ciało. Dopiero wtedy zauważyłem, że nie ma opatrunku na palcu, który ucierpiał podczas jednego poranka, jeszcze w Irlandii. Rana nie była jeszcze do końca zagojona. Nadal wyglądało to nie za dobrze, choć lepiej niż wtedy gdy doszło do incydentu z krajalnicą.
  - Julia? - szepnąłem odgarniając kosmyk włosów z jej twarzy
  - Zostaw mnie - cicho mruknęła
  - Proszę Cię, porozmawiaj ze mną
  - Nie mam ochoty - odwróciła się tyłem do mnie, nakrywając się kołdrą na głowę
  - Prooooszę - przeciągnąłem
  - Zostaw mnie, nie rozumiesz? Idź sobie - powiedziała głośniej podnosząc się do pozycji siedzącej - Nie chce nawet teraz na Ciebie patrzeć, nienawidzę Cię! - uderzyła mnie poduszką
  - Spokojnie - złapałem ją za rękę
  - Nie dotykaj mnie Niall! - mocno się szarpnęła
  - Chcę Ci tylko pomóc - spojrzałem w jej czerwone od płaczu oczy
  - Nie widzisz że nic mi nie jest? Chcę zostać sama, proszę - odparła powoli, w między czasie głośno oddychając
  - Ale...
  - Nic sobie nie zrobię - przerwała mi - Idź - dodała stanowczo
  - Jeśli będziesz czegoś potrzebowała to mnie zawołaj, będę na dole - podniosłem się
  - Niall - przewróciła oczami
  - Dobra, dobra. Już idę
Zawiedziony postawą Julii wobec mnie opuściłem sypialnię i zszedłem do salonu aby przemyśleć sobie parę rzeczy. Potrzebowałem teraz kogoś komu mógłbym się wygadać, tym kimś mógłby być Sean. Tylko on dobrze zna mnie i Julię, jest jakby naszym wspólnym przyjacielem. Niestety zobaczymy się dopiero jutro wieczorem. Nie wiem czemu tak wcześnie wyjechał na uczelnię. Przecież w przerwie świątecznej nie ma zajęć...

*oczami Julii*

Tak, wiem. Za ostro potraktowałam Nialla, ale nie potrafiłam inaczej. Zawiodłam się na nim. Powiedziałam, że go nienawidzę, ale to nie prawda. Te słowa wyszły pod wpływem emocji. Złamał mi serce i teraz trudno mi będzie po raz kolejny mu zaufać. Boję się, że nawet już nigdy nie będę potrafiła tego zrobić. Jest mi bardzo bliską osobą dlatego byłam skłonna do zrobienia takiej głupoty do której...na szczęście? nie doszło. Nigdy o tym nie zapomnę. Mówią że czas leczy rany, ale mnie to na prawdę bardzo dotknęło. To wydarzenie już na zawsze pozostanie w mojej psychice. Ale gdyby nie on, on i Harry prawdopodobnie już by mnie tutaj nie było. Zostawiłabym go samego z poczuciem winy. Dopiero w tej chwili wydaje mi się to głupim rozwiązaniem. Nie powinnam nawet próbować tego robić. Myślę, że to dało nam dużego kopa i teraz będziemy bardziej uważni na słowa i czyny. Boje się spojrzeć w jego oczy, wiem że bardzo się martwi. Ale to co zrobił na moich oczach nie było w porządku. Na prawdę myślałam że to musi być koniec. Myślałam że Holly zabrała wtedy cały mój świat, że nie mam dla kogo żyć. Nie mam pojęcia co teraz z nią będzie.
Kiedy w końcu odreagowałam postanowiłam dołączyć do Nialla. Właśnie potrzebowałam rozmowy, poważnej rozmowy.
Zobaczyłam, że moje ubrania są brudne, a nie miałam nic na przebranie. W końcu moje rzeczy zostały w domu Styles'a - to tam miałam teraz mieszkać.
Powoli schodziłam na dół, widząc że Niall siedzi na kanapie. Wyglądał na załamanego. Ręce miał założone za głowę i pusto patrzył się w podłogę. Zacisnęłam mocno wargi i przymknęłam oczy. Biorąc głęboki oddech powoli zbliżałam się w jego stronę. Wtedy też wpadłam na coś pozostawione na podłodze i Niall mnie usłyszał. Natychmiast wstał i odwrócił się w moją stronę. Jego oczy...był taki nieobecny. Nie czułam się pewnie. Jego wzrok był taki pusty, chłodny, bez jakiegokolwiek uczucia. Chyba jeszcze nigdy go takiego nie widziałam. Spuściłam głowę głośno przełykając ślinę.
  - Mógłbyś dać mi jakąś czystą koszulkę, Niall? - spytałam cicho nadal na niego nie patrząc
  - Spójrz na mnie - odparł zachrypniętym głosem
  - Nie umiem - pokiwałam głową
  - Proszę, chcę zobaczyć twoje oczy
  - Niall nie - mój głos zaczynał się łamać
Chłopak nie poddał się i po prostu do mnie podszedł. Widziałam tylko jego nogi, był blisko, bardzo blisko. Nagle złapał mój podbródek i pewnie uniósł go do góry, tym samym zmuszając abym na niego spojrzała. Wlepił we mnie swoje tęczówki, ciemne jak nigdy. Nic nie mówił, dokładnie słyszałam jego nierównomierny oddech. Czułam bijące od niego ciepło.
  - Tak bardzo się cieszę, że tu ze mną jesteś...że żyjesz - powiedział cicho
Słabo się uśmiechnęłam. Zrobiło mi się bardzo miło. Poczułam że jestem komuś potrzebna.
  - Niall
  - Cii, nic nie mów - zatkał palcem moje usta - Dziękuje - dodał następnie mocno mnie przytulając
Odwzajemniłam uścisk wyczuwając bicie jego serca. Ta chwila była taka magiczna...Tylko my dwoje podczas światecznej atmosfery. Czemu świątecznej? Dom Horana był oczywiście pięknie ozdobiony i nie zabrakło w nim wielkiej choinki. Wyobraziłam sobie nas za kilka lat razem z Liamem, Harrym, Louisem, Zaynem spędzając tu święta, zasiadając do kolacji wigilijnej.
Ocknęłam się dopiero gdy Niall poluźnił uścisk.
  - Połóż się tam, ja przyniosę Ci coś do przebrania i zrobię ciepłą herbatę - uśmiechnął się całując mnie w policzek
Odsunęłam się myśląc, że będzie chciał czegoś więcej. Nie chciałam by pomyślał że już wszystko jest ok, bo nie jest. Nie tak szybko zapomnę o dzisiejszym poranku.

*oczami Nialla*

Ucieszył mnie fakt, że Julia daje mi się do siebie zbliżyć...ogromnie mnie ucieszył. Powoli chyba, na nowo zaczynamy odbudowywać to co zepsuliśmy, czy zepsułem ja. Czasem takie małe rzeczy powodują u człowieka uśmiech. Większość osób twierdzi, że nie mam na co narzekać. Mam pieniądze - mam wszystko. Nie, to nie prawda. Pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze. To miłość stawiam na pierwszym miejscu. Potem jest moja rodzina, moi przyjaciele. Kocham ich, wiem że mogę liczyć na każdego z osobna. Są też moi najbardziej oddani, najlepsi na świecie fani. Są wspaniali i jestem im za wszystko bardzo wdzięczny. Chciałbym ich wszystkich spotkać , ale wiem że to nie możliwe. Każdego dnia daje z siebie ile mogę. Chcę żeby byli ze mnie dumni, chcę żeby wiedzieli że są dla mnie ważni.
Przez przemyślenia trochę mi się przedłużyło. Szybko wybrałem jakąś luźną koszulkę na krótki rękaw i podążyłem do kuchni gdzie zrobiłem nam gorące napoje. Zabierając wszystko ze sobą wróciłem do Julii, witając ją szczerym uśmiechem - odwzajemniła gest.
  - Proszę - powiedziałem wręczając jej T-shirt
  - Dziękuje, pójdę się przebrać i zaraz wracam - rzuciła idąc pośpiesznie do łazienki
Minęło 5 minut a już wróciła. Zmyła rozmazany przez płacz makijaż i związała swoje długie włosy w kitkę. Na sobie miała tylko moją koszulkę i majtki. Dokładnie obserwowałem ją kiedy zbliżała się aby zająć swoje poprzednie miejsce. Mimo tego, że nie była wysoką dziewczyną jej nogi były nieziemsko piękne, cała była piękna. Siadając na sofie pod ciepłym kocykiem uśmiechnęła się do mnie jednak po chwili przeniosła wzrok gdzieś za okno. Głośno wzychnąłem wiedząc że tak może być. Minie trochę czasu zanim przyzwyczaimy się do obecnej sytuacji. Myślę, że obojgu nam jest jeszcze niezręcznie.
Miałem coś powiedzieć kiedy usłyszeliśmy głośne trzaśnięcie drzwiami. Miałem tylko nadzieję, że to nie Holly...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZEŚĆ!
Od teraz rozdziały będą pojawiały się prawdopodobnie co tydzień w niedzielę, chyba że zawalę, to mnie zabijcie.
DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO <3

JEŚLI PODOBA WAM SIĘ ROZDZIAŁ, PROSZĘ ZOSTAWCIE JAKIŚ KOMENTARZ KTÓRY NA PEWNO MNIE ZMOTYWUJE :)

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler, do następnego xx

niedziela, 13 października 2013

~Rozdział 13~

*oczami Harry'ego*

Miałem wyrzuty sumienia, że bez słowa wyszedłem i zostawiłem Julię samą z Niallerem i Holly, ale bolało mnie serce bo kłamstwami i przekrętami raniłem moich przyjaciół. Nie mogłem na to patrzeć. Chyba najwyższa pora aby to wszystko zakończyć. Boje się, że może dojść do tragedii. Czuje, że Julia powoli łapie załamanie psychiczne. Martwie się o nią, a nie chce żeby Niall wplątywał się w kłopoty z Holly, to nie jest dziewczyna dla niego. Lubi bawić się uczuciami innych. Z nim może zrobić to samo co zrobiła ze...z resztą nie ważne. Ona po prostu szuka przygody, nie miłości.
Po powrocie do domu dużo myślałem. To co się dziś wydarzyło na naszych oczach nie powinno mieć miejsca. Wyobrażam sobie jak mogła poczuć się wtedy Julia, bo nawet ja doznałem wewnętrznego bólu. Najgorsze jest to, że sam do tego doprowadziłem. Otworzyłem Holly 'drogę' a ona szybko do wykorzystała. Muszę jak najszybciej to przerwać.

Dochodziła dwudziesta, a Julia w dalszym ciągu nie dzwoniła. Zdziwiłem się bo minęło już pół dnia odkąd wróciłem. To niedorzeczne, że ona została z nimi na tak długo. Coś mi tu 'śmierdzi', na pewno nie wszystko jest w porządku. Chwyciłem telefon i wybrałem numer do rudowłosej. Włączała się poczta, za każdym razem. Przeszedł mnie nie przyjemny dreszcz.
  - Styles kurwa ogarnij się! - powiedziałem do siebie
Pośpiesznie wykręciłem numer do Niallera, modliłem się żeby odebrał. Czekałem. Po czterech sygnałach w końcu usłyszałem jego głos.
  - Co jest? - spytał ziewając
  - Błagam powiedz mi, że jest u Ciebie Julia. Jest już późno i ciemno, nadal nie wróciła do domu, zaczynam się martwić - mówiłem szybko
  - Przestań nie jest małą dziewczynką, nic jej się nie stanie
  - Ale jest u Ciebie czy nie?! - podniosłem głos
  - Spokojnie. Nie, nie ma jej u mnie.
  - Kiedy wyszła?
  - Dawno
  - Mówiła gdzie idzie? - pytałem z przerażeniem w głosie
  - Niee - usłyszałem wachanie w jego głosie - Powiedziała tylko coś w stylu, że zawsze mnie kochała, kocha i kochać będzie, tyle. Wydawało mi się, że po prostu postanowiła wrócić do Ciebie i wszystko sobie przemyśleć.
  - Niall kurwa - złapałem się za głowę - Zaraz u Ciebie będę, mam złe przeczucia
  - Dobra czekam
Natychmiast rozłączyłem się i wrzuciłem telefon do kieszeni. Założyłem buty i narzuciłem na siebie kurtkę. Z tego pośpiechu o mało co nie zapomniałem kluczyków do auta. Kiedy miałem przy sobie wszystkie potrzebne rzeczy z piskiem opon ruszyłem z podjazdu garażu. Jechałem szybko, bardzo szybko mając ciągle zaciśnięte wargi. Moje serce biło jak szalone. A co jeśli coś jej się stało? Nie zna dobrze, tej części Londynu, to dziwne że wyszła nie mówiąc konkretnie gdzie. Jeszcze te słowa skierowane w stronę Nialla? Co one miały oznaczać?

*oczami Nialla*

Od dziesięciu minut nie robiłem nic innego niż chodzenie w tą i z powrotem po salonie. Czułem na sobie ciągły wzrok Holly, ale nie obchodziła mnie teraz. Czemu pozwoliłem wyjść Julii samej w takim stanie?! Czemu?! Horan jesteś skończonym idiotą. Z niecierpliwością czekałem na Harry'ego. Musieliśmy razem rozważyć wszystkie opcje poszukiwania dziewczyny. Nie byłem w stanie teraz myśleć o czymkolwiek innym. Tak. Bałem się. Zdałem sobie sprawę, że to przeze mnie.
   - Ty idioto! - Styles wbiegł jak oparzony od razu podbiegając do mnie - Czy ty straciłeś rozum? Pokłóciliście się?! Gdzie ona jest?! Dlaczego pozwoliłeś jej wyjść?! Czemu jej nie zatrzymałeś?! - zaczął krzyczeć
  - Zamknij się Harry! - przebiłem ton jego głosu
Spojrzał na mnie zdziwiony.
  - Spokojnie, proszę - złapałem go za ramię
  - Ale jak mam być spokojny?! Kiedy... - wtrącił się
  - Zamknij się kurwa! - wysyczałem, popychając go aby usiadł na sofie - Posłuchaj mnie choć przez chwilę - mówiłem powoli - Nie pokłóciliśmy się, ale domyślam się czemu tak zareagowała - spojrzałem w tej chwili na Holly - Nie rozmawialiśmy. Chciałem, ale totalnie mnie zlała. Za to odbyła jak mi się zdaje poważną rozmowę z nią - wskazałem palcem na dziewczynę siedzącą na fotelu
  - Powiedz nam wszystko co wiesz - odezwał się Harry
  - Wszystko? - uniosła jedną brew
  - Bardzo nam na tym zależy, proszę - dodałem
  - Niech wam będzie - przewróciła oczami wstając z miejsca i podchodząc do okna - Była zdruzgotana, załamana, ciągle płakała. Za to powiedziała chyba wszystko co leżało jej na sercu. Mówiła też że chciałaby zniknąć. Czułam jakby się żegnała, jakbyśmy już nigdy miały się nie zobaczyć.
  - Co dokładnie mówiła? Dokładnie Holly - rzuciłem drżącym głosem
  - O boże, pozwolę sobie zacytować - wzdychnęła - "Masz niesamowity skarb. Doceń to. Niall, jest niesamowity" , "ile ja bym oddała żeby być na twoim miejscu" , "Ile ja bym oddała, żeby mieć taki skarb, żeby po prostu go mieć. Nie spieprz tego rozumiesz?" , "Uczyń go najszczęśliwszym na świecie. JA ZNIKNĘ. Nie potrafię już żyć w jego otoczeniu". Takie rzeczy
  - Wow - wyjąkałem
Gdybyście wiedziedzieli jak okropnie się wtedy poczułem. Po raz kolejny ją zraniłem, tym razem już przeginając. Bałem się, że nie już nigdy mi nie zaufa. Bałem się, że już nigdy jej nie zobaczę. Co miało znaczyć to, że chce zniknąć? Miałem nadzieję, że nie to o czym w tej chwili myślałem. To...to niemożliwe, ale w tym momencie najbardziej prawdopodobne.
  - Myślicie, że ona chce... - nie mogłem wypowiedzieć tego słowa
  - Piepszyć to Horan, jedziemy! - Harry sięgnął po swoją kurtkę, którą zdążył zdjąć w między czasie
  - Gdzie ty chcesz jechać? - spojrzałem na niego kręcąc głową
  - Nie wiem, ale zróbmy coś - odpowiedział cicho patrząc za okno
  - Pojadę z wami - rzuciła Holly
  - Nie! - Styles odparł stanowczo - Ty już tu dość namieszałaś. Niall ubieraj się, czekam w aucie - mówił chłodno, był przejęty tak samo jak ja - A i Holly odwieziemy Cię do domu, nie będziesz szła sama - dodał

*30 minut później*

Wciąż jechaliśmy w nieznane mi miejsce. Harry był skupiony na drodze, nie rozmawialiśmy. Widziałem jak co chwila zaciska ręce na kierownicy i swoje wargi. Miał też zaszklone oczy. Od zawsze wiedziałem że jest dość uczuciowym, wrażliwym chłopakiem ale nie sądziłem że aż tak. Na prawdę nie wiedzieliśmy co się dzieje teraz z Julią i gdzie jest. Jedynie Styles miał pewne podejrzenia. Czyżby wyczytał coś z słów które przekazała nam Holly? To nie możliwe. Mówiła bardzo ogólnikowo. W tamtym momencie zacząłem żałować swojego podłego, chamskiego zachowania. Znowu wszystko spiepszyłem, mam nadzieję że nie na zawsze...
Na dworze było bardzo zimno, można było wyczuć to nawet w środku samochodu. Schowałem brodę w zapięcie kurtki a dłonie wsadziłem do kieszeni. Tam wyczułem coś w rodzaju papieru. Zdziwiłem się. Wyciągnąłem znalezioną rzecz, widząc już że jest to jakaś karteczka. Może to jakiś trop? - pomyślałem sobie. Lekko ją rozchyliłem poznając pierwsze słowa...wiadomości.

"NIALL...

  - Zatrzymaj się Harry - warknąłem stanowczo
  - Nie mamy na to czasu - mruknął
  - Zatrzymaj do cholery ten samochód! - uniosłem głos
  - Zamknij się, nie rozumiesz że cenna jest każda minuta?!
  - ZATRZYMUJ GO KURWA! - walnąłem go w ramię
Chłopak jedynie przewrócił oczami i wykonał moje polecenie. Przez pewien moment patrzył na mnie ze złością w oczach, dopiero potem ujrzał liścik który trzymałem w moich drżących dłoniach. Bałem się tego, co mogło być w nim napisane.
  - Co to? - przerwał niezręczną ciszę
  - Nie wiem - wzruszyłem ramionami - Znalazłem to w kieszeni kurtki, prawdopodobnie jest od Julii - wzdychnąłem
  - Na co czekasz?! Czytaj! - rzucił
Wziąłem głęboki oddech i powoli zacząłem rozsuwać karteczkę. Była przemoczona, prawdopodobnie od łez. Dziewczyna musiała to pisać chwilę przed wyjściem z mojego mieszkania. Wtedy byłem już pewny, że pomoże nam zlokalizować miejsce przebywania Juli i potwierdzi nasze domyślenia. Kiedy miałem już przed sobą cały tekst spojrzałem na Harry'ego który tylko przytaknął głową, na znak żebym zaczął czytać.
Zacząłem od początku...
"NIALL...
Przepraszam Cię. Przepraszam Cię za to jaka jeste...byłam. 
Piszę to ze łzami w oczach, z żalem i cierpieniem wymalowanym na twarzy. Nie mogę tak dłużej. Proszę pamiętaj że zawsze będę z Tobą. Chcę po prostu zniknąć z twojego świata. Widocznie nie dane jest być nam razem. Wiem, że się staraliśmy, próbowaliśmy ale to nic nie dało. Nie wiem co nami kierowało i czemu w tak błachy sposób potrafiliśmy się posprzeczać. Czemu nie potrafiliśmy sobie zaufać? Od zawsze byłeś dla mnie całym światem. Kiedy byłeś obok czułam że mam wszystko...

Z każdym słowem byłem coraz słabszy. Nie czułem nic po za wewnętrznym bólem. Moje serce, już dawno pękło. Te słowa...czułem że są szczere i pisane z wielką rozpaczą. Nie byłem w stanie czytać tego dalej. Upuściłem karteczkę ale Harry natychmiast po nią sięgnął. Przynajmniej on jeszcze czuł się na siłach. Dałem upust swoim emocjom. Mój świat właśnie się zawalił. Pierwsza słona łza spłynęła po moim policzku.
Po chwili jednak usłyszałem kolejne słowa wypowiadane z ust chłopaka.

...Sam powiedziałeś, ten świat jest skomplikowany. Pamiętaj że jakkolwiek źle by u Ciebie nie było, nie poddawaj się. Ty masz dla kogo żyć. Są miliony ludzi którym na tobie zależy. 
Byłeś moim tlenem. Moim powodem do życia. A teraz...jakby ktoś mi to zabrał. Jesteś najcudowniejszą osobą, na jaką można tylko trafić. Mówiłeś że zawsze mogę na ciebie liczyć. Teraz też? Więc proszę. Nie obwiniaj się za nic. Ja nie odeszłam.
Jeśli nie strzeli mi nic głupiego do głowy, jeszcze dziś wrócę do domu. Muszę odzyskać brata. Stanąć twarzą w twarz z NIM. Mam nadzieję, że wyjdę z tego cało. Ja wrócę Niall, wrócę. Ale jeszcze nie teraz. Proszę nie dzwoń, nie pisz, nie szukaj mnie. 
Trzymaj się skarbie. 
Julia xx
Pusto patrzyłem przed siebie. Nawet nie wiem co się wtedy ze mną działo.
"Jeśli nie strzeli mi nic głupiego do głowy"-  To znaczy, że istnieje prawdopodobieństwo tego o czym myślimy? To znaczy że już nigdy możemy się nie zobaczyć? Mógłbym już nigdy nie zobaczyć mojego słoneczka o które zawsze tak bardzo się martwiłem? Przecież nie mogę na to pozwolić. Nie mogę pozwolić na to aby ktoś przezemnie zginął.  Moja mama, tata...nie wybaczyliby mi tego. Muszę ją odnaleźć. Nie chcę nawet żeby sama wróciła do Irlandii. Nie może spotkać się z NIM. Przecież może ją zabić, zabrać, porwać. Zrobić wszystko co najgorsze, bo tylko tego ON chce. Myśl Niall myśl...
Minęło sporo czasu zanim zdążyłem całkowicie się otrząsnąć.
  - Harry - mruknąłem
  - Hmm? - odezwał się
  - Jedziemy na peron, bo jeśli chce wrócić do Irlandii tylko pociągiem dostanie się stąd na lotnisko. Może ktoś ją widział.
  - Nie możemy pozwalać sobie na takie nocne wycieczki.
  - Jeden chuj, już sobie pozwoliliśmy - przewróciłem oczami
  - Niech będzie - odpalił silnik i już po chwili ruszyliśmy
Było już późno, ale miałem nadzieję, że stchórzyła, że wciąż tam jest i myśli co dalej. Ciągle starałem się trzymać przy tej myśli. To jedyne co mi pozostało. Zastanawiałem się też co będzie teraz. Czuję, że już mi nie zaufa, że nasze szanse są skreślone. Znienawidziła mnie. Złamałem jej serce całując się na jej oczach z Holly. Po co ja to zrobiłem?! Po co?! Przecież dobrze wiem, że Julia to wspaniała dziewczyna i nigdy nie chciała dla mnie źle. Muszę to zakończyć...zakończyć toksyczną znajomość z Holly. Ta dziewczyna przyniosła nam same problemy. Gdyby nie ona, już od dawna wszystko byłoby jak kiedyś.
Po dwudziestu minutach znaleźliśmy się na miejscu. Oboje z Harrym wysiedliśmy w tym samym czasie z auta, zaciągając na głowy kaptury aby pozostać jak najmniej rozpoznawalnymi. Peron był prawie pusty. Nie dziwne, dochodziła już dwudziesta druga. Kto normalny przebywa tu o tej godzinie? Po za tym wszyscy wiedzą, że to dość niebezpieczna okolica...wszyscy po za Julią.
Sprawnie wskoczyliśmy na betonowy murek idąc wzdłuż torów. Nie widzieliśmy nic podejrzanego, żadnego nadjeżdżającego pociągu. Mieliśmy szczęście, bo czynna była kasa biletowa. Weszliśmy i kulturalnie przywitaliśmy się z ludźmi tam przebywającymi. Nie chcieliśmy aby wzięli nas za kogoś groźnego, jednak wciąż widzieliśmy ich przerażony wzrok. W sumie...nie wyglądaliśmy na bardzo sympatycznych w tych kapturach z ponurymi minami. Harry jako pierwszy zdjął nakrycie z głowy, zrobiłem to zaraz po nim.
  - Spokojnie to tylko my - rzucił dobrze wiedząc że każdy wie kim jesteśmy
Ludzie odsapnęli. Wow. Na prawdę się przestraszyli.
  - Dobry wieczór - zwrócił się do pani siedzącej po drugiej stronie małego okienka
  - W czym mogę pomóc?
  - Chciałbym się dowiedzieć czy pociąg jadący na lotnisko już był?
  - Ohh tak - odparła - Już trochę czasu temu
  - Kurwa - powiedziałem po nosem - A czy widziała może pani tą dziewczynę? - wyjąłem z portfela zdjęcie Julii
  - Wydaje mi się, że tak. Kręci, kręciła się tu od jakiejś piętnastej. Wyglądała na bardzo załamaną. Nie miała nawet pieniędzy na bilet. Ludzie mówili, że dziwnie się zachowywała. Gdy tylko nadjeżdżał pociąg wstawała z ławeczki, ale po chwili łapiąc się za głowę wracała na swoje miejsce. Nie chciała pomocy.
  - Dobrze dziękuje - odparłem
  - Za ile będzie kolejny pociąg? - dodał jeszcze pośpiesznie Harry
  - Właśnie się zbliża - rzuciła kobieta spoglądając na mały monitorek - Za chwilę będzie na stacji
 W tej samej chwili można było usłyszeć krzyki ludzi.
  - Co się tam dzieje? - przyjrzała się ponownie
Zrobiłem to samo i nie pożałowałem. Na torach ujrzałem moją zgubę. Julie,jakby gotową na śmierć.
  - JA PIERDOLE! - krzyknąłem wybiegając na zewnątrz
Miałem tylko nadzieję, że zdąże przed pędzącą maszyną, tylko to się liczyło.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W KOŃCU SIĘ UDAŁO.
walczyłam z moim internetem od piątku aby dodać ten rozdział

Ostatnio czuje, że piszę coraz gorzej i te rozdziały nie mają największego sensu. Nie wiem czym to jest spowodowane.
PROSZĘ
każdy wasz komentarz mnie uszczęśliwi, nawet jeśli to będzie jedno słowo.

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler