*oczami Harry'ego*
Po powrocie do domu dużo myślałem. To co się dziś wydarzyło na naszych oczach nie powinno mieć miejsca. Wyobrażam sobie jak mogła poczuć się wtedy Julia, bo nawet ja doznałem wewnętrznego bólu. Najgorsze jest to, że sam do tego doprowadziłem. Otworzyłem Holly 'drogę' a ona szybko do wykorzystała. Muszę jak najszybciej to przerwać.
Dochodziła dwudziesta, a Julia w dalszym ciągu nie dzwoniła. Zdziwiłem się bo minęło już pół dnia odkąd wróciłem. To niedorzeczne, że ona została z nimi na tak długo. Coś mi tu 'śmierdzi', na pewno nie wszystko jest w porządku. Chwyciłem telefon i wybrałem numer do rudowłosej. Włączała się poczta, za każdym razem. Przeszedł mnie nie przyjemny dreszcz.
- Styles kurwa ogarnij się! - powiedziałem do siebie
Pośpiesznie wykręciłem numer do Niallera, modliłem się żeby odebrał. Czekałem. Po czterech sygnałach w końcu usłyszałem jego głos.
- Co jest? - spytał ziewając
- Błagam powiedz mi, że jest u Ciebie Julia. Jest już późno i ciemno, nadal nie wróciła do domu, zaczynam się martwić - mówiłem szybko
- Przestań nie jest małą dziewczynką, nic jej się nie stanie
- Ale jest u Ciebie czy nie?! - podniosłem głos
- Spokojnie. Nie, nie ma jej u mnie.
- Kiedy wyszła?
- Dawno
- Mówiła gdzie idzie? - pytałem z przerażeniem w głosie
- Niee - usłyszałem wachanie w jego głosie - Powiedziała tylko coś w stylu, że zawsze mnie kochała, kocha i kochać będzie, tyle. Wydawało mi się, że po prostu postanowiła wrócić do Ciebie i wszystko sobie przemyśleć.
- Niall kurwa - złapałem się za głowę - Zaraz u Ciebie będę, mam złe przeczucia
- Dobra czekam
Natychmiast rozłączyłem się i wrzuciłem telefon do kieszeni. Założyłem buty i narzuciłem na siebie kurtkę. Z tego pośpiechu o mało co nie zapomniałem kluczyków do auta. Kiedy miałem przy sobie wszystkie potrzebne rzeczy z piskiem opon ruszyłem z podjazdu garażu. Jechałem szybko, bardzo szybko mając ciągle zaciśnięte wargi. Moje serce biło jak szalone. A co jeśli coś jej się stało? Nie zna dobrze, tej części Londynu, to dziwne że wyszła nie mówiąc konkretnie gdzie. Jeszcze te słowa skierowane w stronę Nialla? Co one miały oznaczać?
*oczami Nialla*
- Ty idioto! - Styles wbiegł jak oparzony od razu podbiegając do mnie - Czy ty straciłeś rozum? Pokłóciliście się?! Gdzie ona jest?! Dlaczego pozwoliłeś jej wyjść?! Czemu jej nie zatrzymałeś?! - zaczął krzyczeć
- Zamknij się Harry! - przebiłem ton jego głosu
Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Spokojnie, proszę - złapałem go za ramię
- Ale jak mam być spokojny?! Kiedy... - wtrącił się
- Zamknij się kurwa! - wysyczałem, popychając go aby usiadł na sofie - Posłuchaj mnie choć przez chwilę - mówiłem powoli - Nie pokłóciliśmy się, ale domyślam się czemu tak zareagowała - spojrzałem w tej chwili na Holly - Nie rozmawialiśmy. Chciałem, ale totalnie mnie zlała. Za to odbyła jak mi się zdaje poważną rozmowę z nią - wskazałem palcem na dziewczynę siedzącą na fotelu
- Powiedz nam wszystko co wiesz - odezwał się Harry
- Wszystko? - uniosła jedną brew
- Bardzo nam na tym zależy, proszę - dodałem
- Niech wam będzie - przewróciła oczami wstając z miejsca i podchodząc do okna - Była zdruzgotana, załamana, ciągle płakała. Za to powiedziała chyba wszystko co leżało jej na sercu. Mówiła też że chciałaby zniknąć. Czułam jakby się żegnała, jakbyśmy już nigdy miały się nie zobaczyć.
- Co dokładnie mówiła? Dokładnie Holly - rzuciłem drżącym głosem
- O boże, pozwolę sobie zacytować - wzdychnęła - "Masz niesamowity skarb. Doceń to. Niall, jest niesamowity" , "ile ja bym oddała żeby być na twoim miejscu" , "Ile ja bym oddała, żeby mieć taki skarb, żeby po prostu go mieć. Nie spieprz tego rozumiesz?" , "Uczyń go najszczęśliwszym na świecie. JA ZNIKNĘ. Nie potrafię już żyć w jego otoczeniu". Takie rzeczy
- Wow - wyjąkałem
Gdybyście wiedziedzieli jak okropnie się wtedy poczułem. Po raz kolejny ją zraniłem, tym razem już przeginając. Bałem się, że nie już nigdy mi nie zaufa. Bałem się, że już nigdy jej nie zobaczę. Co miało znaczyć to, że chce zniknąć? Miałem nadzieję, że nie to o czym w tej chwili myślałem. To...to niemożliwe, ale w tym momencie najbardziej prawdopodobne.
- Myślicie, że ona chce... - nie mogłem wypowiedzieć tego słowa
- Piepszyć to Horan, jedziemy! - Harry sięgnął po swoją kurtkę, którą zdążył zdjąć w między czasie
- Gdzie ty chcesz jechać? - spojrzałem na niego kręcąc głową
- Nie wiem, ale zróbmy coś - odpowiedział cicho patrząc za okno
- Pojadę z wami - rzuciła Holly
- Nie! - Styles odparł stanowczo - Ty już tu dość namieszałaś. Niall ubieraj się, czekam w aucie - mówił chłodno, był przejęty tak samo jak ja - A i Holly odwieziemy Cię do domu, nie będziesz szła sama - dodał
*30 minut później*
Na dworze było bardzo zimno, można było wyczuć to nawet w środku samochodu. Schowałem brodę w zapięcie kurtki a dłonie wsadziłem do kieszeni. Tam wyczułem coś w rodzaju papieru. Zdziwiłem się. Wyciągnąłem znalezioną rzecz, widząc już że jest to jakaś karteczka. Może to jakiś trop? - pomyślałem sobie. Lekko ją rozchyliłem poznając pierwsze słowa...wiadomości.
"NIALL...
- Zatrzymaj się Harry - warknąłem stanowczo
- Nie mamy na to czasu - mruknął
- Zatrzymaj do cholery ten samochód! - uniosłem głos
- Zamknij się, nie rozumiesz że cenna jest każda minuta?!
- ZATRZYMUJ GO KURWA! - walnąłem go w ramię
Chłopak jedynie przewrócił oczami i wykonał moje polecenie. Przez pewien moment patrzył na mnie ze złością w oczach, dopiero potem ujrzał liścik który trzymałem w moich drżących dłoniach. Bałem się tego, co mogło być w nim napisane.
- Co to? - przerwał niezręczną ciszę
- Nie wiem - wzruszyłem ramionami - Znalazłem to w kieszeni kurtki, prawdopodobnie jest od Julii - wzdychnąłem
- Na co czekasz?! Czytaj! - rzucił
Wziąłem głęboki oddech i powoli zacząłem rozsuwać karteczkę. Była przemoczona, prawdopodobnie od łez. Dziewczyna musiała to pisać chwilę przed wyjściem z mojego mieszkania. Wtedy byłem już pewny, że pomoże nam zlokalizować miejsce przebywania Juli i potwierdzi nasze domyślenia. Kiedy miałem już przed sobą cały tekst spojrzałem na Harry'ego który tylko przytaknął głową, na znak żebym zaczął czytać.
Zacząłem od początku...
"NIALL...
Przepraszam Cię. Przepraszam Cię za to jaka jeste...byłam.
Piszę to ze łzami w oczach, z żalem i cierpieniem wymalowanym na twarzy. Nie mogę tak dłużej. Proszę pamiętaj że zawsze będę z Tobą. Chcę po prostu zniknąć z twojego świata. Widocznie nie dane jest być nam razem. Wiem, że się staraliśmy, próbowaliśmy ale to nic nie dało. Nie wiem co nami kierowało i czemu w tak błachy sposób potrafiliśmy się posprzeczać. Czemu nie potrafiliśmy sobie zaufać? Od zawsze byłeś dla mnie całym światem. Kiedy byłeś obok czułam że mam wszystko...
Po chwili jednak usłyszałem kolejne słowa wypowiadane z ust chłopaka.
...Sam powiedziałeś, ten świat jest skomplikowany. Pamiętaj że jakkolwiek źle by u Ciebie nie było, nie poddawaj się. Ty masz dla kogo żyć. Są miliony ludzi którym na tobie zależy.
Byłeś moim tlenem. Moim powodem do życia. A teraz...jakby ktoś mi to zabrał. Jesteś najcudowniejszą osobą, na jaką można tylko trafić. Mówiłeś że zawsze mogę na ciebie liczyć. Teraz też? Więc proszę. Nie obwiniaj się za nic. Ja nie odeszłam.
Jeśli nie strzeli mi nic głupiego do głowy, jeszcze dziś wrócę do domu. Muszę odzyskać brata. Stanąć twarzą w twarz z NIM. Mam nadzieję, że wyjdę z tego cało. Ja wrócę Niall, wrócę. Ale jeszcze nie teraz. Proszę nie dzwoń, nie pisz, nie szukaj mnie.
Trzymaj się skarbie.
Julia xx
Pusto patrzyłem przed siebie. Nawet nie wiem co się wtedy ze mną działo. "Jeśli nie strzeli mi nic głupiego do głowy"- To znaczy, że istnieje prawdopodobieństwo tego o czym myślimy? To znaczy że już nigdy możemy się nie zobaczyć? Mógłbym już nigdy nie zobaczyć mojego słoneczka o które zawsze tak bardzo się martwiłem? Przecież nie mogę na to pozwolić. Nie mogę pozwolić na to aby ktoś przezemnie zginął. Moja mama, tata...nie wybaczyliby mi tego. Muszę ją odnaleźć. Nie chcę nawet żeby sama wróciła do Irlandii. Nie może spotkać się z NIM. Przecież może ją zabić, zabrać, porwać. Zrobić wszystko co najgorsze, bo tylko tego ON chce. Myśl Niall myśl...
Minęło sporo czasu zanim zdążyłem całkowicie się otrząsnąć.
- Harry - mruknąłem
- Hmm? - odezwał się
- Jedziemy na peron, bo jeśli chce wrócić do Irlandii tylko pociągiem dostanie się stąd na lotnisko. Może ktoś ją widział.
- Nie możemy pozwalać sobie na takie nocne wycieczki.
- Jeden chuj, już sobie pozwoliliśmy - przewróciłem oczami
- Niech będzie - odpalił silnik i już po chwili ruszyliśmy
Było już późno, ale miałem nadzieję, że stchórzyła, że wciąż tam jest i myśli co dalej. Ciągle starałem się trzymać przy tej myśli. To jedyne co mi pozostało. Zastanawiałem się też co będzie teraz. Czuję, że już mi nie zaufa, że nasze szanse są skreślone. Znienawidziła mnie. Złamałem jej serce całując się na jej oczach z Holly. Po co ja to zrobiłem?! Po co?! Przecież dobrze wiem, że Julia to wspaniała dziewczyna i nigdy nie chciała dla mnie źle. Muszę to zakończyć...zakończyć toksyczną znajomość z Holly. Ta dziewczyna przyniosła nam same problemy. Gdyby nie ona, już od dawna wszystko byłoby jak kiedyś.
Po dwudziestu minutach znaleźliśmy się na miejscu. Oboje z Harrym wysiedliśmy w tym samym czasie z auta, zaciągając na głowy kaptury aby pozostać jak najmniej rozpoznawalnymi. Peron był prawie pusty. Nie dziwne, dochodziła już dwudziesta druga. Kto normalny przebywa tu o tej godzinie? Po za tym wszyscy wiedzą, że to dość niebezpieczna okolica...wszyscy po za Julią.
Sprawnie wskoczyliśmy na betonowy murek idąc wzdłuż torów. Nie widzieliśmy nic podejrzanego, żadnego nadjeżdżającego pociągu. Mieliśmy szczęście, bo czynna była kasa biletowa. Weszliśmy i kulturalnie przywitaliśmy się z ludźmi tam przebywającymi. Nie chcieliśmy aby wzięli nas za kogoś groźnego, jednak wciąż widzieliśmy ich przerażony wzrok. W sumie...nie wyglądaliśmy na bardzo sympatycznych w tych kapturach z ponurymi minami. Harry jako pierwszy zdjął nakrycie z głowy, zrobiłem to zaraz po nim.
- Spokojnie to tylko my - rzucił dobrze wiedząc że każdy wie kim jesteśmy
Ludzie odsapnęli. Wow. Na prawdę się przestraszyli.
- Dobry wieczór - zwrócił się do pani siedzącej po drugiej stronie małego okienka
- W czym mogę pomóc?
- Chciałbym się dowiedzieć czy pociąg jadący na lotnisko już był?
- Ohh tak - odparła - Już trochę czasu temu
- Kurwa - powiedziałem po nosem - A czy widziała może pani tą dziewczynę? - wyjąłem z portfela zdjęcie Julii
- Wydaje mi się, że tak. Kręci, kręciła się tu od jakiejś piętnastej. Wyglądała na bardzo załamaną. Nie miała nawet pieniędzy na bilet. Ludzie mówili, że dziwnie się zachowywała. Gdy tylko nadjeżdżał pociąg wstawała z ławeczki, ale po chwili łapiąc się za głowę wracała na swoje miejsce. Nie chciała pomocy.
- Dobrze dziękuje - odparłem
- Za ile będzie kolejny pociąg? - dodał jeszcze pośpiesznie Harry
- Właśnie się zbliża - rzuciła kobieta spoglądając na mały monitorek - Za chwilę będzie na stacji
W tej samej chwili można było usłyszeć krzyki ludzi.
- Co się tam dzieje? - przyjrzała się ponownie
Zrobiłem to samo i nie pożałowałem. Na torach ujrzałem moją zgubę. Julie,jakby gotową na śmierć.
- JA PIERDOLE! - krzyknąłem wybiegając na zewnątrz
Miałem tylko nadzieję, że zdąże przed pędzącą maszyną, tylko to się liczyło.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
W KOŃCU SIĘ UDAŁO.
walczyłam z moim internetem od piątku aby dodać ten rozdział
Ostatnio czuje, że piszę coraz gorzej i te rozdziały nie mają największego sensu. Nie wiem czym to jest spowodowane.
PROSZĘ
PROSZĘ
każdy wasz komentarz mnie uszczęśliwi, nawet jeśli to będzie jedno słowo.
ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK
wasza @yep_Nialler