czwartek, 29 sierpnia 2013

WRÓCIŁAM!

HEJ HEJ HEJ! 
Wróciłam juz do domu! 
To był zdecydowanie najlepszy wyjazd ever! 
4 raz i czekam na więcej!

TERAZ INFO DLA WAS!
NIESTETY MÓJ INTERNET NIE DZIAŁA TAK JAK POWINIEN A DO TEGO NA RAZIE NIE MAM NAWET JAK NAPISAĆ NOWEGO ROZDZIAŁU. SOOOOOO... TERAZ GO NIE BĘDZIE. PRZEPRASZAM WAS BARDZO. BĘDĘ NAD TYM PRACOWAĆ.

KOCHAM WAS I DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO! <3

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler

niedziela, 11 sierpnia 2013

~Rozdział 9~

*oczami Nialla* 

Zdążyłem się zorientować że obu dziewczynom to spotkanie nie było na rękę. W końcu chyba każda czuje do mnie coś więcej i nie chce utrzymywać stosunków przyjacielskich. Wiem to. Z Julią jak i z Holly często zdarza nam się przekraczać te granice, to nie jest dobre. Tym sposobem ranie je obydwie. Ta sytuacja jest dla mnie cholernie ciężka, a pogorszyła się powrotem tutaj. Teraz na miejscu mam je dwie, to niedorzeczne, nie mogę tak robić. Mam pójść za głosem serca? Tylko co ono mi wskazuje? Mówią, że jeśli kochasz dwie osoby wybierz tą drugą ponieważ jeśli kochałabyś tą pierwszą osobę nigdy nie pokochałabyś tej drugiej. Tą drugą osobą jest właśnie...Holly.
  - Niall możemy porozmawiać? - z przemyśleń wyrwał mnie głos blondynki
  - Jasne chodźmy do kuchni - pociągnąłem ją za rękę
W drodze jeszcze odwróciłem się na pięcie aby zobaczyć twarze przyjaciół a przede wszystkim Julii. Dostrzegłem ból, zazdrość i gniew w jej oczach. Wszystko na raz. Harry próbował ją uspokoić w swoich ramionach, wydaje mi się że to odpowiedzialny chłopak. Ale cze będę w stanie pozwolić mu pokochać Julię? Czy mimo sytuacji jaka jest teraz zechce ją komuś 'oddać'? Zacisnąłem wargi napotykając wzrok Julii, to bolało. Słabo się uśmiechnąłem zanim całkowicie zniknąłem z ich pola widzenia. Holly była już w kuchni, usiadła na blacie...czekając na mnie.
  - Może zrobić Ci coś ciepłego do picia? Na dworze dość zimno, pewnie zmarzłaś?
  - Wiesz możesz mnie rozgrzać w inny sposób - uniosła jedną brew do góry
  - Podoba mi się twój tok myślenia - podszedłem do niej bliżej - ale może jednak innym razem - delikatnie musnąłem jej usta odchodząc do szafki z herbatami - To jaką sobie życzysz?
  - Niall przestań - odparła z podirytowaniem
  - Co znów nie tak? - spojrzałem przez ramię
  - Siadaj porozmawiajmy - wskazała miejsce na przeciwko siebie - Dawno się nie widzieliśmy. Tęskniłeś? Zastanowiłeś się co z nami dalej?
  - Dziękuje postoję - rzuciłem - Byłem strasznie zaganiany, nie miałem czasu na myślenie o tym. Przepraszam
  - To może teraz mi odpowiesz? - założyła nogę na nogę - Skoro ta DZIEWCZYNKA - zaakcentowała to słowo - będzie tutaj mieszkała może i mnie też zaprosisz?
  - Nie nazywaj jej tak, ona ma imię - syknąłem
  - Oj Niall Niall czego ty u niej szukasz? - zeskoczyła z blatu przywierając mnie do szafki - Ja mogę Ci dać więcej - szeptała przy moim uchu - Zrobiliście już to czy ja będę pierwsza?
  - Po co Ci wiedzieć takie rzeczy?
  - Kochany masz dziewiętnaście lat. Czyżbyś się wstydził o tym rozmawiać?
  - Nie wstydzę się po prostu uważam że to nie jest twoja sprawa Holly - przewróciłem oczami
  - Od kiedy zrobiłeś się taki tajemniczy, co?
  - Taki być muszę. Widocznie wcześniej tego nie zauważałaś - mówiłem głośniejszym tonem - Z resztą co ja Ci się tu będę wygadywał. Idę do chłopaków i Julii, zrób sobie coś - wzruszyłem ramionami
Wszedłem do salonu, ale nie zastałem tam nikogo co wydało mi się dziwne. Nie wyszliby bez pożegnania. Po chwili usłyszałem też krzyki dochodzące z ogrodu, więc pomyślałem że chłopcy rozgościli się w basenie. Wiedząc, że Louis i Zayn wypili sobie trochę moim obowiązkiem było tam wyjść i przypilnować ich. Chociaż znając Malika on nawet nie wszedł do wody. Zanim jednak tam to zrobiłem odwróciłem się na pięcie słysząc kroki jakby ktoś schodził ze schodów.
  - Poszłam na górę tylko się przebrać. Znalazłam...chyba swój pokój? - zobaczyłem Julię w stroju kąpielowym z ręcznikiem w ręku
  - A tak jasne. Świetnie - uśmiechnąłem się, w myślach lustrując jej ciało
Poczekałem aż podejdzie bliżej aby złapać ją w nadgarstkach i przyciągnąć bliżej siebie.
  - Fajnie, że jesteś - mruknąłem jej do ucha
  - Ugh Niall, słyszę dziś to już drugi raz. Przestańcie proszę - pocałowała mnie w policzek następnie odchodząc w stronę drzwi ogrodowych
Nie miałem okazji nawet się za nią odwrócić bo już za moment zza progu kuchni wyłoniła się Holly. Przeklnęłem w myślach domyślając się że widziała całą tą sytuację.
  - Niech ta mała suka nawet się do Ciebie więcej nie zbliża - powiedziała przez zęby
  - Nie masz prawa tak do niej mówić! To moja najlepsza przyjaciółka!
  - Ooo bronisz jej? To takie urocze - dodała z ironią
  - Holly kurwa! - podniosłem głos - Jeśli chcesz myśleć o jakimkolwiek naszym zbliżeniu do siebie to najpierw zastanów się nad swoim zachowaniem. Nie będę z kimś takim...
  - No jakim?
  - Nie ważne - odparłem cicho - Po prostu się zastanów nad tym co mówisz
Posłałem jej znaczące spojrzenie zanim udałem się do ogrodu. Nie wiem co wstąpiło w tą dziewczynę. Wcześniej nie była taka. A może w czasie mojej nieobecności wydarzyło się coś o czym nie wiem?

* oczami Julii *

Basen, zimna woda i przyjaciele to wszystko czego mi teraz było trzeba. Po całym tym długim, szalonym dniu musiałam odpocząć. Mogę nawet powiedzieć, że Niall uratował mi dziś życie. Przecież gdyby nie zareagował w porę ON mógłby zrobić mi krzywdę, nie wiem w jaki sposób, nie widziałam go. Prawdopodobnie w najbliższym czasie poznam wszystkie szczegóły tego zdarzenia. Boje się. Mimo tego, że jestem teraz w Londynie ON wciąż czeka na mnie w Mullingar, wiem to. Czuję to. Jest jeszcze mój brat - Dave. Można powiedzieć, że go nie znam, ale go kocham. Wychowaliśmy się razem, to dziwne, że tak po prostu zniknął. Zastanawia mnie sporo rzeczy. Czemu ON zaczął działać dopiero po śmierci rodziców? Kim takim jest ON? i czemu ma mojego brata? Czy to możliwe żeby ON go porwał gdy ten był jeszcze malutki? tylko czemu? Tak wiele pytań a tak mało wiem. Chciałabym aby moi rodzice teraz żyli. Chciałabym razem z nimi odzyskać mojego brata i dowiedzieć się całej przeszłości z mojego dzieciństwa.
  - Julia nie wejdziesz do wody? - usłyszałam głos Harry'ego
  - Nie za bardzo umiem pływać - skrzywiłam się
  - To tak samo jak ja - usłyszałam podpity głos Zayna gdzieś za sobą
Nie zdążyłam się nawet odwrócić bo nagle Harry zjawił się przy moich nogach.
  - Pomogę Ci - wyciągnął w moją stronę rękę
  - Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Z resztą muszę pogadać z Horanem - próbowałam się wymigać
  - Macie całą noc i do tego kilka dni. Mieszkacie pod jednym dachem - przewrócił oczami - To jak? Wskakujesz?
  - Niech będzie - wzruszyłam ramionami - ale jak utonę to tylko z twojej winy - podałam mu swoją dłoń i natychmiast zostałam wciągnięta do wody
Jak się okazało byliśmy w najgłębszej części basenu przez co nie miałam też dna pod nogami. Byłam dość niską osobą. Styles nie zdążył się zorientować a ja zanurzyłam się całkowicie pod taflą wody. Na nieszczęście a może i szczęście nie zdążyłam zamknąć oczu i przez chwile widziałam wszystko przed sobą. O mało nie zachłysnęłam sie wodą kiedy zobaczyłam, że Hazz pływa bez bokserek. Odbiłam się od dna i szybko wynurzyłam się.
  - Przepraszam nie wiedziałem, że tak wyjdzie - chłopak chwycił mnie za ręce a gdy spojrzał na moją twarz zaczął się głupio śmiać
  - Coś ze mną nie tak? - zmarszczyłam czoło
  - Twój makijaż, on się rozmazał. Masz czarne oczy i wyglądasz śmiesznie
  - Zapomniałam o nim. Daj mi sekundkę - wyswobodziłam się z jego uścisku zanurzając się pod wodę. zaczęłam trzeć oczy aby tusz całkowicie się zmył - teraz lepiej? - znów byłam na powierzchni
  - O wiele. Ładnie Ci nawet bez niego - uśmiechnął się
  - Dziękuje - czułam jak się rumienie z tak błahego powodu - Chyba mieliśmy pływać, tak?
  - No jasne. Harry instruktor Ci pomoże - zaśmiał się chwytając mnie w pasie
Około dwudziestej trzeciej chłopcy zaczęli zbierać się do swoich domów. Po Zayna zawitała Perrie w związku z tym zdążyłam się z nią zapoznać. Jest na prawdę urocza i sympatyczna. Miałyśmy dużo śmiechu w odprowadzaniu go do samochodu. Holly również po pożegnaniu się z Niallerem opuściła jego mieszkanie przez co trochę mi ulżyło.
Gdy chciałam wziąć prysznic, blondyn zatrzymał mnie. Weszłam do jego pokoju jak poprosił siadając po drugiej stronie łóżka.
  - Miałem Ci o czymś opowiedzieć. O tym co zaszło dziś jeszcze w Mullingar
  - Jestem tego strasznie ciekawa - skrzyżowałam nogi w kolanach siadając po turecku
 Wziął głęboki oddech a do jego oczu napłynęły łzy
  - Niall co jest? - wytarłam jedną spływającą po jego policzku
  - Ten sukinsyn mógł Cię zabić - przełknął głośno ślinę - Nie darowałbym sobie tego gdyby...gdyby to się stało.
  - Ale nic się nie stało, zdążyłeś. Prosze uspokój się
  - Ale jak? Jak mam byc spokojny jak widziałem w moich oczach to wszystko? Jak?
  - Jestem tu, wszystko jest dobrze - podsunęłam się wyżej wtulając się w jego tors
  - I bardzo się cieszę. Boje się o Ciebie. Będę Cię chronił tak długo jak będzie trzeba - pocałował mnie w czubek głowy
  - Mam nadzieję że niedługo to wszystko się rozwiąże i odzyskamy Dave'a
  - Widzę, że bardzo Ci na nim zależy?
  - Widziałeś jak on wyglądał? On cierpi, a nie może. Ja miałam wspaniałe dzieciństwo, a on? Myślę że został porwany. ON go porwał.
  - W takim razie kim jest ON?
  - Nie wiem Niall, nie wiem - spuściłam głowę -Proszę powiedz mi co widziałeś - przejechałam dłonią po jego policzku
  - Kiedy stałaś przed tarasem oko w oko z Davem zza domu nagle wyłoniła się jakaś czarna postać. Przestraszyłem się, ale to nie wszystko. ON w jednej dłoni trzymał ogromny worek ze sznurem, a w drugiej coś ostrego, prawdopodobnie nóż. Chciał Cię porwać a gdybyś stawiała opory zrobił by Ci krzywdę. Od razu wiedziałem co jest grane zacząłem biec w twoją stronę. Zauważył mnie dopiero gdy pociągnąłem Cię za rękę. Uciekliśmy i potem nie wiem co się z nim stało. Na pewno będzie nas szukał.
  - Nas?
  - Tak nas, teraz to ja jestem w to zamieszany. W końcu zabrałem mu Ciebie sprzed samego nosa, był tak blisko swojego celu - odparł - A ty co czułaś gdy zobaczyłaś brata?
  - Gdy go zobaczyłam? Byłam w szoku że nastolatek tak wygląda. Był wychudzony i widać że bity, to okropne. Zabolało mnie serce a do oczu naleciały łzy. Chciałam tak po prostu do niego podbiec i go przytulić, zabrać, ale wiedziałam że to jest zbyt niebezpieczne. Najgorsze uczucie na świecie.
  - Julia jesteś taką wspaniałą osobą - dumnie się uśmiechnął pocierając moje ramię
Chwilę potem znów próbował mnie pocałować, ale nie mogłam na to pozwolić. Nie chcę aby zadawalał się mną gdy Holly nie ma obok niego. Nie chcę być tą drugą.
  - Niall nie - przyłożyłam palec do jego ust
  -Czemu taka jesteś?
  - Jaka?
  - Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
  - Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny które znasz. Nie chcę abyś mnie w ten sposób ranił. Kochasz Holly - rzuciłam - idę spać Niall
Wstałam z łózka i bez słowa, z bólem serca opuściłam jego pokój. Ciężko mi było unikać bliższego kontaktu z nim, ale musiałam to robić. Kiedyś, może jeszcze na początku, gdy wrócił byłam jeszcze za słaba psychicznie aby mu się oprzeć, ale teraz jestem coraz silniejsza. Dzięki niemu, on podnosi mnie na duchu zawsze gdy tego potrzebuję.
Koło pierwszej w końcu byłam gotowa do snu. Zanurzyłam się pod kołdrą aż po sam czubek nosa. Zamykając oczy wciąż widziałam obraz mojego brata, a po chwili prześwity z ucieczki. Widziałam go, widziałam jego twarz. Pełną gniewu, nienawiści i złości. Ten człowiek nie jest dobry, ON jest bez uczuć. Czułam się jak w horrorze. To straszne, bałam się. Nie chcąc budzić Niallera, zadzwoniłam do Hazzy. Odebrał dopiero przy drugim połączeniu.
  - Obudziłam Cię?
  - Nie, nie spałem jeszcze. Coś się stało?
  - Po prostu musiałam usłyszeć czyjś głos - mruknęłam
  - Na pewno wszystko okej?
  - Tak Harry, tak.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
  - Przepraszam muszę kończyć. Spij dobrze - pośpiesznie rozłączyłam się
  - Proszę - powiedziałam
  - Julia usłyszałem głosy, rozmawiałaś z kimś?
  - Tak z Harrym, nic takiego - wymusiłam uśmiech
  - Dobrze, trochę się przestraszyłem. Śpij dobrze
  - Niall stój, zostań tutaj - zatrzymałam go - Nie chce spać sama. Mam przed oczami...
  - Rozumiem - przerwał mi - Mogę zostać

* oczami Nialla *

Julia usnęła wtluona w mój nagi tors. Miło było patrzeć na taki widok przypominały mi się stare czasy kiedy wszystko było jeszcze takie łatwe i nie mieliśmy...problemów. Gdyby nie Holly kto by wiedział co by się teraz działo.
Nie mogłem usnąć. Sięgnąłem po swojego iphone'a, postanowiłem zrobić jedną fotkę. Wystawiłem telefon przez ramię kładąc go przed nami i włączając samowyzwalacz przednim aparatem próbowałem zrobić zdjęcie, jakoś trzeba było sobie radzić.  Spodobało mi się takie jakie wyszło, więc od razu wrzuciłem je na tt z podpisem "mój mały aniołek".

  - Dodano - powiedziałem pod nosem
Wiedziałem ile może wybuchnąć nowych plotek, ale nie przejmowałem się tym. Wystarczy że ja znam prawdę, a fani powinni zaakceptować każdą moją decyzję.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

DZIĘKUJE ZA 47 KOMENTARZY!
Jak wiecie to dla mnie na prawdę dużo znaczy i bardzo się cieszę. 
Przepraszam, że musieliście trochę czekać na ten rozdział, ale teraz wam się wytłumaczę. W piątek wyjeżdżam co oznacza, że jestem strasznie zabiegana i nie mam czasu.

TEN ROZDZIAŁ JEST PRAWDOPODOBNIE OSTATNIM PRZED MOIM WYJAZDEM NAD MORZE.

W nadchodzący tydzień nie znajdę czasu na napisanie, muszę załatwić kilka spraw, przede wszystkim ze szkołą.

MÓJ WYJAZD 16.08 - 27.08 

Potem postaram się jakoś szybko nadrobić :) 

ASK ---> ask.fm/yepNialler <--- ASK

wasza @yep_Nialler :)

udanej końcówki wakacji wam życzę! x 

WYBIERA SIĘ KTOŚ NA TIU DO MULTIKINA WARSZAWA TARGÓWEK? :) 

czwartek, 1 sierpnia 2013

~Rozdział 8~

- NIESPODZIANKA!!! 

Moim oczom ukazała się czwórka wspaniałych, znanych mi już chłopaków. Bardzo się ucieszyłam. Ani ja ani Niall nie spodziewaliśmy się, że przyjdą nas 'powitać'. Nie widziałam się z nimi około roku więc to bardzo miłe z ich strony. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Stojąc jeszcze w lekkim szoku, miałam czas na przyjrzenie się każdemu z osobna. Harry, sporo się zmienił. Urósł i zaczął inaczej się ubierać. Jego grzywka niechlujnie ułożona była do góry a włosy znacznie mniej się kręciły. Wyglądał pociągająco, ale nie chciałam myśleć o nim w ten sposób. Jego uśmiech powodował, że znów widziałam w nim tego starego Harry'ego. Liam, jego włosy po raz kolejny przeszły totalną metamorfozę, ale tym razem na korzyść. Krótkie z lekkim irokezem tylko dodawały mu uroku. Zauważyłam też jego tatuaże ponieważ jako jedyny miał na sobie bluzkę z krótkim rękawem. Od razu bardzo mi się spodobały. Kolejny stał Louis, forever young faktycznie. On nigdy się nie zmienia, wciąż jest sam. Na końcu zwróciłam uwagę na Zayn'a. Uśmiechał się w moją stronę co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Mimo pozorów jakie sprawia w świetle mediów, jest całkiem inną i wcale nie taką cichą osobą jak się wydaje. Zawsze dobrze się z nim dogadywałam, umiał mi też poradzić. Jest i był dla mnie jak starszy brat. Co do jego wyglądu to nie zmienił się za bardzo. Włosy jak zawsze perfekcyjnie sterczały do góry a może jedynie tylko trochę schudł.
Z przemyśleń wyrwał mnie szept Niallera.
  - Też nie spodziewałem się, że tutaj będą
Zaśmiałam się pod nosem kręcąc tylko głową. W tym samym czasie podszedł do mnie Harry odciągając za rękę gdzieś na bok. Nie spodobało mi się to. Jeszcze nawet nie przywitałam się ze wszystkimi, nie powinien tak robić. Wyrwałam dłoń z jego uścisku i poprosiłam aby chwilę na mnie poczekał. Gdy przytaknął oddaliłam się w stronę chłopaków. Bardzo ciepło mnie przywitali. Nie odbyło się od uścisków, całusów i uśmiechów. Oni są naprawdę bardzo uroczy. Porozmawialiśmy tak na prawdę tylko chwilę ponieważ Styles strasznie się niecierpliwił. W końcu mu uległam i wróciłam. Poszliśmy do kuchni aby w spokoju porozmawiać. Usiadłam na blacie a on stanął naprzeciwko mnie opierając się o kuchenkę. To jak lustrował mnie wzrokiem...nie dało się tego nie zauważyć.
  - Ciesze się, że przyjechałaś - mruknął a mnie przez sam jego głos przeszły ciarki
  - Musiałam - próbowałam wymusić uśmiech
  - Coś się stało? - spojrzał na mnie marszcząc brwi
  - Nie chce o tym rozmawiać Harry. To problemy - zatrzymałam się - jakby rodzinne. A czemu aż tak bardzo zależało Ci abym przyjechała?
  - Stęskniłem się - powiedział szybko - Zresztą jak reszta. Po za tym głupio by było żebym tylko ja nie miał partnerki.
  - A Holly będzie?
  - Będzie to już od dawna jest ustalone - wzruszył ramionami
  - W takim razie to jeden z nielicznych początków roku którego nie spędzę z Niallem - zacisnęłam wargi
  - Spędzisz będziemy przecież na jednej imprezie, u mnie w domu.
  - Nie o to chodzi - przewróciłam oczami - ale nie ważne. Kto będzie oprócz waszej piątki i dziewczyn?
  - Chcemy skromnie spędzić tego sylwestra. Niall zaprosił chyba tylko Seana, coś wspominał.
  - Tak, tak to wiem - uśmiechnęłam się - Wracamy do reszty? - zeskoczyłam z blatu
  - No jasne - podążył w moje ślady
Jeszcze nie za bardzo orientowałam się w tym domu, dlatego też nie wiedziałam którędy z powrotem. Harry złapał mnie w pasie kierując w odpowiednią stronę do salonu skąd słychać było śmiechy chłopaków.
  - Na prawdę ciesze się, że jesteś - powiedział mi prosto do ucha
  - Też się cieszę że tu jestem - zaśmiałam się dobierając w końcu odpowiedni kierunek
Zasiadłam na kanapie opierając się o ramię Niallera, byłam strasznie zmęczona, on z resztą też. Podróż, noc jak i ta cała zaistniała sytuacja z Dave'm oboje nas przerosła. Może i jego to nie dotyczy, ale widze jak bardzo się w to zaangażował. Jestem mu za to strasznie wdzięczna.
  - Podoba się? - spytał cicho
  - Bardzo, ale przyrzekam że jak tylko wszystko się wyjaśni, wrócę do Irlandii i nie będę zawracać Ci tutaj głowy
  - Nie zawracasz. Nie chcę abyś wracała. Nie chcę bo boję się, że nasz kontakt znów się urwie a nie po to tak się natrudziłem odbudowując go.
  - Ale będę się tutaj czuła jak piąte koło u wozu. Nie chcę tego. Nie musisz się martwić, ja nie zamierzam zrywać kontaktu.
  - Dlaczego jak piąte koło u wozu? O co chodzi?
  - O Holly Niall, o Holly - spuściłam głowę
  - Przestań, polubicie się
  - Nie wydaje mi się - pokiwałam głową podnosząc się z miejsca
Lou oraz Zayn stali gdzieś dalej przy...prawdopodobnie barku. Postanowiłam do nich dołączyć. W drodze minęłam jeszcze Liama na którego nieszczęśnie wpadłam. Chłopak był sporo wyższy i masywniejszy przez co musiał mnie łapać żebym nie upadła. Po krótkiej konwersacji udaliśmy się w swoje strony. Usiadłam na wyższym krzesełku barowym obok mulata.
  - Julia napijesz się z nami?
  - No jasne - wzruszyłam ramionami - A czemu tylko wy pijecie? - spytałam z ciekawości
  - Harry stawia dziś jakieś opory, Niall tak samo a Li rzadko kiedy pije więc - odparł Tommo
  - Więc zostaliście tylko wy - zaśmiałam się
  - Dokładnie - Malik zrobił to samo
Wraz z kolejnymi kieliszkami Shot'ów serwowanych przez Louis'a otwieraliśmy się coraz bardziej i wspominaliśmy nawet te najbardziej upokarzające wspomnienia. Znów poczułam się jak dawniej, kiedy tak po prostu mogliśmy porozmawiać o wszystkim bez żadnego skrępowania.
  - A w zasadzie to jaka jest ta...Holly? - spytałam podpierając brodę na łokciu
  - Hmm czekaj - rzucił Louis - Harry! Harry chodź tutaj!
Odwróciłam się aby zobaczyć gdzie podziewał się loczek. W momencie kiedy dopiero podnosił się z wcześniej zajmowanego miejsca najwidoczniej odbywał jakąś rozmowę z Niallerem i Liam'em. Gdy tylko usłyszał wołanie kierujące w jego stronę poderwał się szybko znajdując się w naszym skromnym towarzystwie.
  - Panna przeprosi - podniósł mnie za biodra, zajmując moje miejsce a potem usadzając mnie na swoich kolanach - O co chodzi?
  - Julia chce wiedzieć jaka jest Holly. Może opowiesz o naszej wspaniałej koleżance? Wydaje mi się, że wiesz o niej najwięcej - zaczął Tomlinson
  - Ha czego ja bym o niej nie wiedział! - powiedział dość pewny siebie - Mała szmata i tyle. Tylko przy Horanie zgrywa taką niewinną, on lubi takie. Ulega jej.
  - Ale w jakim sensie...no wiesz?
  - W jakim sensie jest szmatą?
  - No tak - spojrzałam przez ramię na wyraz jego twarzy, zaczął się śmiać
  - Puściła się ze mną i aby to raz. Leci na kasę i wykorzystuje każdego po kolei. Nie lubię takich dziewczyn, ale gdy tylko wychodziliśmy gdzieś na imprezy bez naszego irlandczyka dochodziło co do czego, ona zawsze jest bardzo chętna.
  - Harry jesteś obrzydliwy, jak możesz?
  - Ale za to bardzo dobry - mruknął do mnie jednocześnie mi przerywając
  - O nie, z mojej strony na nic nie licz. Powiedzieliście o tym wszystkim Niallowi?
  - Żartujesz sobie? Nie dosłownie. Zabiłby mnie gdyby dowiedział się że jego laska sypia częściej ze mną niż z nim. Wie część tego wszystkiego, ale nadal w to nie wierzy
  - Nie mogę na to pozwolić. Muszę coś z tym zrobić. Chłopcy to prawda?
Zayn i Louis przytaknęli.
  - Tylko uważaj ona potrafi być strasznie wredna i zazdrosna jeśli chodzi o naszego blondynka. - rzucił Harry podnosząc się z miejsca - Bawcie się dobrze - odszedł uprzednio całując mnie w policzek
Na chwilę odcięłam się od otaczającego mnie świata aby to wszystko sobie uporządkować.
  - Przepraszam was chłopaki, ale ja idę porozmawiać z Niallem - rzuciłam wskazując palcem kierunek w który się udam
Dość chwiejnym krokiem dotarłam do kuchni, tam właśnie przebywał mój cel.
  - Niall pozwól, że porozmawiamy - pociągnęłam go za rękę do salonu
Popychając go zmusiłam aby usiadł na wielkiej kanapie, a ja nie czekając ani chwili dłużej usidłam na nim okrakiem. Paznokciem jeździłam po jego klatce piersiowej. Przez koszulkę mogłam wyczuć jego idealnie wyrzeźbione mięśnie brzucha.
  - Mieliśmy uważać - powiedział zdezorientowany
  - Ale czy ja robię coś złego? - wplotłam palce w jego włosy
  - Nie i podobasz mi się taka - musnął delikatnie moje usta
  - Holly też tak na Ciebie działa? - położyłam dłoń na jego kroczu
  - Ale po co o niej teraz wspominasz? - powiedział w miedzy czasie kiedy składał pocałunki na mojej szyji
  - Nie tak szybko - podniosłam go za podbródek i zmusiłam aby spojrzał mi w oczy - Czy przy Holly czujesz się tak samo? - kontynuowałam
  - Julia przestań - syknął
  - Zdziwiłbyś się jak ona Cię tak na prawdę traktuje. Pamiętaj że nigdy nie da Ci tyle miłości co ja. Pamiętaj - szepnęłam wywołując dreszcze na jego ciele - Dla niej jesteś tylko zabawką skarbie - musnęłam jego usta - Ale powodzenia - zaśmiałam się dość chamsko zsuwając się z jego bioder pozostawiając go tam w nie małym osłupieniu
Szybko po tym odnalazłam też Styles'a.
  - Co ty wyprawiasz dziewczyno? - uśmiechał się pod nosem - Nie wiedziałam że jesteś do tego zdolna - Nie grzeczna z Ciebie dziewczynka
  - Ja tylko próbuję uchronić go zanim całkowicie się w niej zakocha i ona złamie mu potem serce. Tylko o to mi chodzi
  - Na pewno tylko o to? Nie czujesz nic do niego nadal?
  - Może tak może nie, to nie jest teraz istotne
  - Powiedz mi gdzie się podziała ta stara, zamknięta w sobie, nieśmiała Julia?
  - Wiesz Harry, ona jest nadal.Tylko czasem próbuję od tego wszystkiego uciec. Uwierz że jest coraz gorzej. Kiedy wszystko zaczęło się układać, znów się wali. Przychodzą nowe problemy i nie jest już tak świetnie.
  - Problemy? Jakie? Proszę powiedz mi. Widzę że coś nie daje Ci spokoju.
  - Tylko ON nie daje mi spokoju. Harry grozi mi niebezpieczeństwo, Niall mi pomaga od tego uciec, ale boję się że nie dam rady - moje oczy wypełniły się łzami - Ja się na prawdę boję
  - Kim jest ON? - spojrzał na mnie z pytającym wzrokiem
  - Nie wiem, ma mojego brata - pusto patrzyłam się w podłogę strzelając palcami
  - Ty masz brata?! Julia co jest grane? - podszedł do mnie zmuszając abym na niego spojrzała
  - Długa historia, nie chce opowiadać Ci tego dzisiaj.
  - Chcę Ci pomóc
  - Nie Harry. Nie mogę mieszać w to tylu osób. Nie mogę mieszać w to was, One Direction.
  - A więc co zamierzasz z tym zrobić?
  - Chcę tylko odzyskać mojego brata. Będę o niego walczyć mimo wszystko. Czuję że on cierpi. Dave MU nie pomaga. Mój brat cierpi i to już od dawna.
  - A jeśli się mylisz?
  - Przestań mówisz jak Niall - przewróciłam oczami - Uratuje go zobaczycie
  - Nie narażaj swojego życia proszę, Julia- patrzył na mnie z nadzieją w oczach w których ujrzałam małe iskierki
  - To mój cel Hazz. - odparłam dość poważnie i dopiero wtedy dotarło do mnie jak poważna jest ta sprawa - Dziękuje Ci - nie wytrzymałam i po prostu mocno się w niego wtuliłam
  - Wszystko będzie dobrze  - przeczesywał ręką moje włosy całując mnie w głowę - Wszystko będzie dobrze. Musisz być silna. Tak?
Kiwnęłam tylko głową mocząc łzami jego koszulę.
  - Przepraszam - otarłam ostatnie łzy ręką - Ta rozmowa była mi bardzo potrzebna. Wracamy do reszty?
  - Jasne chodźmy - objął mnie w pasie
Właśnie dochodziła dwudziesta i oglądaliśmy jakiś serial w tv kiedy przerwało nam lekkie trzaśnięcie drzwiami. Niall powoli poderwał się z miejsca aby odkryć źródło hałasu. Wszyscy patrzeliśmy na siebie pytającym wzrokiem, bo nie spodziewaliśmy się więcej gości. Po kilku sekundach wszystko już było jasne. Gdy tylko usłyszałam jej głos wszystko zaczęło się we mnie gotować. Harry trzymał mnie za dłonie abym przypadkiem czegoś nie rozwaliła. Miałam nadzieję, że jednak ona dziś się nie zjawi ale myliłam się.
  -Kochany, tęskniłam za tobą  - rzuciła się w jego ramiona udając że wcale nas nie widzi - Co mi kupiłeś w tej Irlandii?
  - Holly nic nie kupiłem, przepraszam - przyciągnął ją do siebie w talii
  - Okey. Odwdzięczysz mi się później - dała mu całusa w policzek - Cześć chłopcy. Cześć... - zatrzymała swój wzrok na mnie
  - To Julia moja przyjaciółka. Przez pewien czas będzie tutaj mieszkała

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Czaicie to że aktualnie jest 4.25 a ja dodaje rozdział? Pisałam go calutką noc i do tego powstały dwie nowe zakładki! 

ZAPRASZAM WAS DO: 
- ZAPYTAJ BOHATERA 
- INFORMOWANI 
- WYSTĘPUJĄ (ponieważ pojawiło się tam zdj. jak wygląda Holly)

wasza @yep_Nialler

+ przepraszam że taki krótki ale w następnym będzie sie działo! :) 

czwartek, 25 lipca 2013

~Rozdział 7~

Ten dzień był dla mnie zdecydowanie zbyt ciężki. Gdy po wykąpaniu leżałam już w łóżku czekając na rozmowę z Niallem - nie tylko na temat mojego brata, ale też nasz - miałam nad zwyczajniej ochotę po prostu usnąć niczym się nie przejmując. Do tego czekało na mnie jeszcze ogarnięcie wszystkiego do wyjazdu. Jadąc teraz z Niallerem do Londynu mogę za szybko nie wrócić. Niby ma mi to pomóc, pomóc w ucieczce. A co jeśli ON znajdzie mnie i tam? Co jeśli nigdy od NIEGO nie ucieknę i muszę tak po prostu się MU oddać? To przytłaczające.
  - Już jestem - blondyn wszedł do pokoju zamykając drzwi na klucz - Gdzie mam spać?
  - Chyba zmieścimy się razem - uśmiechnęłam się
  - W sumie ostatnio też spaliśmy razem, więc czemu by nie - odwzajemnił gest siadając naprzeciwko mnie - I co teraz?
  - Co ma być? - uniosłam brew
  - Co z Dave'm?
  - Nie wiem. Zanim stanie mi się coś złego chce wiedzieć czemu zniknął z naszego życia.
  - Julia! Co ty gadasz?! Nic Ci się przecież nie stanie! Zabieram Cię stąd, będę Cię chronił.
  - Niall, chcę go poznać - spuściłam wzrok
  - Nie błagam - rzucił z nadzieją w głosie
  - To mój brat, kocham go mimo wszystko. Proszę pozwól mi na to.
  - Pozwalając Ci na spotkanie z nim jednocześnie wystawiam Cię na ogromne zagrożenie, nie mogę tego zrobić. Nie możesz go kochać. Praktycznie go nawet nie znasz, nie pamiętasz.
  - Nie przeszkadza mi to. Czuję, że jest w tym jakiś haczyk. On...on nie robi tego bo chce.
  - Skąd możesz to wiedzieć?
  - To mój bliźniak tyle Ci powinno wystarczyć do zrozumienia
  - A co jeśli się mylisz?
  - Przekonamy się jutro - wstałam z łóżka podchodząc do okna
  - Jutro wyjeżdżamy nawet nie ma takiej opcji! Po za tym skąd wiesz gdzie on jest? - zrobił to samo co ja podchodząc do mnie
  - Ja...poprosiłam go o to spotkanie. Napisałam mu na kartce którą zostawiłam na łóżku
  - To nie był dobry pomysł! - uniósł głos
  - Niall nie krzycz, proszę. Wszystko Ci wyjaśnię, tylko uspokój się - mój głos zadrżał - Dave...jest  pewnie tylko wysłannikiem. Wtedy gdy mnie 'porwali' nie było go tam. To na 100% nie był on.
  - Mówiłaś, że nie widziałaś twarzy - wtrącił
  - Tak nie widziałam, ale głos...był taki donośny. Nie należał do osiemnastoletniego chłopaka. Po za tym...Mój brat nie próbowałby mnie zgwałcić - powiedziałam niemalże na jednym wydechu a z moich oczu zaczęły lecieć łzy - Nie zrobiłby tego
  - Czemu nie powiedziałaś mi o tym wcześniej?! - uniósł moją twarz za podbródek
  - Ze strachu. Niall nawet nie wiesz co się wtedy ze mną działo. Ja nie chciałam do tego wracać.
  - Mała nie płacz, przepraszam - przytulił mnie do siebie -  Podjedziemy tam jutro, gdy będziemy w drodze na lotnisko. Ufam Ci - znów chciał mnie pocałować, ale odsunęłam się - Co jest?
  - Nie baw się mną - odeszłam od niego - Chcesz mi pomóc, nic więcej!
  - Nie bawię się Tobą. O co Ci chodzi?
  - Te wszystkie pocałunki,słowa, na co Ci to? Pojedziemy do Londynu a tam nie będzie już tak samo, nie mam racji?
  - Julia to nie tak.
  - A jak? No powiedz jak? Przyjeżdżasz po 6 miesiącach bez żadnego słowa i udajesz, że nigdy nic się nie stało! Nawet nie wiesz jak ja tęskniłam i cierpiałam przez ten czas!
  - Wiem, że tęskniłaś. Po to Ci to zdjęcie? Żeby wracać do tego co było kiedyś? Widziałem je dzisiaj. Gdy tańczyłaś przyszedłem tu.
  - Brakowało mi Ciebie, a to zdjęcie - wyjęłam je spod poduszki - było tylko po to aby przypomnieć sobie wspaniałe chwile spędzone razem! Jednak teraz widzę, że dla Ciebie to nic. Było minęło tak?
  - Spokojnie. Powoli odbudowujemy nasze relacje. Po co pędzić do przodu?
  - Pamiętaj tylko o jednym. Jeśli znudzi Ci się ta laska która czeka na Ciebie w Londynie, nie licz na nic z mojej strony. To koniec. Spróbuję ułożyć sobie życie bez Ciebie!
  - Julia czy ty mnie jeszcze kochasz? - spojrzał mi w oczy łapiąc za nadgarstki
  - Idioto jesteś miłością mojego życia! Nie zauważyłeś tego? Serio? - z nerwów zdjęcie upadło mi na podłogę, ramka i szkło rozbiło się...
   - Julia - spojrzał w dół
  - Nic nie mów - przykucnęłam chcąc zbierać rozbite pozostałości
  - Zostaw to, już chyba masz dość rozcięć? - podniósł mnie do góry - Ja to posprzątam
  - Dziękuje - rzuciłam wracając pod kołdrę

*oczami Niall'a*

Jeszcze tego nam brakowało - awantury w środku nocy. Wszystko zaczyna się walić, a próbowałem to naprawić. Jest ciężej niż myślałem. Julia nie umie pogodzić się z niektórymi faktami. Teraz sądzę, że minie sporo czasu zanim ponownie będzie umiała do końca mi zaufać.
  -Julia? Niall? Coś się stało? Słyszałam krzyki - niespodziewanie do pokoju wkroczyła mama
  - Mamo nie powinnaś już spać? - spytałem
  - Obudziliście mnie  - przewróciła oczami
  - Przepraszamy - odezwała się Julia
  - Proszę bardzo, ale już wszystko dobrze?
  - Nic się nie stało, mała sprzeczka. Nie musisz się martwić - rzuciłem
  - Dobrze dobranoc - zamknęła za sobą drzwi
Jeszcze gorzej. Kończąc sprzątanie szkieł po naszym zdjęciu podniosłem je, kolejno wręczając Julii do rąk. Wzięła je bez słowa. Nie było za miło, atmosfera znowu była napięta.
  - Spakować Cię? - spytałem lekko się uśmiechając
  - Poradzę sobie sama - powiedziała z wyrzutem podchodząc do szafy - Zapomnij o tym co Ci mówiłam, dobrze? Zacznijmy od początku i przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłam
  - Nie przepraszaj to ja zachowuje się jak dupek. Zgoda? - wyciągnąłem rękę
  - Aż tak to nie musimy się od siebie oddalać - zaśmiała się - Dziękuje za wszystko Niall - podeszła do mnie całując mnie w policzek - Niech zostanie jak jest, potem zobaczymy, tak?
  - No jasne. Niech dzieje się samo. 'Only time will tell' - uśmiechnąłem się pod nosem
Pogodzeni i już w nieco lepszych nastrojach zajęliśmy się sobą. Julia pakowała kolejno rzeczy do walizek a ja ogarniałem cały pokój nieco oczywiście jej pomagając. Poprosiłem aby zabrała większość swoich rzeczy, ponieważ może nie prędko tu wrócić. Potrzebne były kartony więc donosiłem je z garażu. Mimo że ten wieczór nie zapowiadał się za miło wszystko zdążyło się odwrócić i znów świetnie bawiliśmy się w swoim towarzystwie zapominając o otaczającym nas świecie. Koło drugiej w końcu położyliśmy się do łóżka. Mimo wszystko dziewczyna pozwoliła abym lekko wtulił ją w swój nagi tors. Obiecaliśmy sobie, że nie będziemy za bardzo zbliżali się do siebie ponieważ z tego wynikają same problemy i kłótnie.
  - Dobranoc - szepnąłem jej do ucha zanim już usnęła
  - Śpij dobrze Niall - powiedziała zaspanym już głosem
Z pełnym uśmiechem na twarzy mogłem w końcu pójść spać. Nie jestem typem chłopaka który ma na wszystko wyjebane. Zależy mi na tym aby wszystko było dobrze.

*następnego dnia* 

Dziś obudziliśmy się przed dziewiątą, aby zdążyć wszystko ogarnąć. Nie byliśmy wyspani, o nie. Mama wyciągnęła nas z łóżka na 'rodzinne' śniadanie. Niechętnie wstałem kiedy Julia jeszcze próbowała uciąć sobie krótką drzemkę. Z mojej spakowanej już walizki wyciągnąłem czyste skarpetki, jasne dżinsy, biały podkoszulek oraz ulubioną ciemną luźną bluzę.Wszystko zdążyłem założyć zanim Julia jeszcze nie podniosła się. Pamiętam, że od zawsze ma z tym problem. Nie da się jej ściągnąć z rana z łóżka. Postanowiłem trochę jej pomóc. Chwyciłem z wieszaka jej szlafrok następnie zakładając go na jej ramiona. Kiedy protestowała i jeszcze mruczała coś pod nosem podniosłem ją do góry. Z racji tego że ma dość drobną sylwetkę bez problemu zaniosłem ją na dół i usadziłem na wolnym miejscu tuż obok mnie. W jadalni czekali juz na nas wszyscy. Mama, tata, Greg, Denise oraz mój malutki bratanek.
  - Myślałem, że się już was wcale nie doczekamy - rzucił Greg
  - Mieliśmy małe komplikacje - zaśmiałem się
  - Przepraszam to przeze mnie - odezwała się Julia przecierając oczy
Przy posiłku jak to zawsze dużo rozmawialiśmy. Omówiliśmy wszystko co do naszego wyjazdu. Już za półtorej godziny Greg miał odwieść nas na lotnisko. Mama oczywiście nie była zadowolona z tego powodu, liczyła że zostaniemy aż do ostatniego dnia przed sylwestrem. Jednak sytuacja była jak była i nie mogliśmy postąpić inaczej.
  - Dziękuje za pyszne śniadanie, pójdę się wyszykować - powiedziała Jull wstając z uśmiechem od stołu
Wszyscy niemalże odprowadziliśmy ją wzrokiem aż do samych schodów. Nie powiem, ale rozbawiło mnie to trochę.
  - Urocza z niej dziewczyna - rzuciła żona mojego brata
  - Oj bardzo - odparłem szeroko się uśmiechając - Jest wspaniała - przyznałem cicho
  - Mój kochany syneczek znów jest zakochany - powiedziała z radością w głosie mama
  - Wcale nie - skarciłem ją wzrokiem
Sprzątając po sobie talerze udałem się na górę, aby wszystko do końca dopakować. Bardzo cieszyłem się z powrotu do Londynu. Chcę aby w końcu Julia zobaczyła się też z resztą chłopaków. Wiem, że nigdy nie miała tu przyjaciół bo była dość skrytą osobą. Pamiętam, że z Harry'm, Zayn'em, Liam'em oraz Louis'em zawsze dobrze się dogadywała. To z pewnością wpłynie na jej samo poczucie. Nie widzieli się dość długi czas. Mam tylko nadzieję, że nie pierwszego dnia przyjdzie jej na spotkanie się z Holly.

*godzina później - w drodze na lotnisko* 

Przedstawiliśmy Greg'owi cały plan, ale oczywiście nie dowiedział się o wszystkim dokładnie. Julia chciała zataić to przed całym światem. W nerwach zmierzaliśmy na umówione miejsce, czyli stary dom rodzinny Julii. Tak na prawdę nie wiedzieliśmy co tam zastaniemy. Trzymałem się intulicji dziewczyny, niczego innego nie byłem pewny. Gdy w końcu znaleźliśmy się na miejscu powoli opuściliśmy samochód kierując się do wejścia.
  - Poczekaj tu - Julia położyła dłoń na mojej piersi - Obstawiaj tyły będę ostrożna
Zrobiłem tak jak poprosiła. Nie minęła chwila a znalazła się przy schodkach do wejścia na mały taras do wejściowych drzwi, które momentalnie otworzyły się. Wzdrygnęła, ja też. Ukazał się nam młodzieniec prawdopodobnie Dave. Wyglądał nie za dobrze. Z daleka widziałem, że jest wychudzony oraz ma ślady bicia chociażby na twarzy. To było przerażające. Julia wciąż stała w miejscu. Zgadywałem, że z uwagą przyglądąła się chłopakowi. Nie wyglądał jakby mógł zrobić jej krzywdę, pomyślałem że na prawdę może być tu jakiś haczyk. O mało nie zamarłem na miejscy kiedy zobaczyłem, że z boku domu powoli wyłania się jakaś postać - mężczyzna z workiem i czymś ostrym w ręku. Natychmiast rzuciłem się w pogoń do Julii. Byłem przed nim. Chwyciłem ją za rękę od razu biegnąc w stronę samochodu karząc Gregowi odpalać silnik. W pośpiechu wskoczyliśmy na tylne siedzenia a brat ruszył z piskiem opon. Nie zdziwiłby mnie fakt gdyby widział calutką akcję.
  - Co ty zrobiłeś? Coś nie tak? Dave...on wyglądał źle - patrzyła na mnie z niedowierzaniem
  - Julia nie teraz, najpierw sam sobie to uporządkuje. Po prostu Cię uratowałem
  - CO?!
  - ON to nie Dave. Możemy zacząć się bać.
  - Nialler jak to? - jej oczy zaszkliły się
  - Damy radę, tak? Wszystko powiem Ci na miejscu - przytuliłem ją do siebie
  - Ktoś krzyknął, że i tak mnie znajdzie. Kto to był? Niall proszę powiedz chociaż to  - spojrzała na mnie z dołu
  - ON, to był ON
I nic więcej już nie powiedziałem. Jechaliśmy w ciszy. Widziałem zdziwienie w oczach Grega. To wszystko było dla niego takie nowe.
Po 40 minutach znaleźliśmy się na lotnisku w Dublinie. Żegnając się z Gregiem podążyliśmy w stronę naszej odprawy. Nadal miałem przed oczami widok mężczyzny zmierzającego w stronę mojej przyjaciółki, to było coś niewyobrażalnego. A co jeśli nie zdążyłbym zareagować na czas?

* 14.30 lotnisko w Londynie* 

Już z daleka widziałem uśmiechniętą i dumną twarz Paul'a. Zawsze na mnie czekał i odwoził do domu. Również ucieszyłem się kiedy tylko go zobaczyłem. Jest najlepszym ochroniarzem jakiego dotychczas dostaliśmy. Jest Irlandczykiem jak ja, więc mamy zawsze sporo wspólnych tematów.
  - Witaj z powrotem Niall - uścisnął mnie przyjacielsko - Tam - pokazał ręką za siebie - Czeka około 50 fanek, nie mam pojęcia skąd dowiedziały się o twoim przylocie - skrzywił się lekko - A Ty zapewne jesteś Julia?
  - Tak miło mi pana poznać - powiedziała cicho
  - Jakiego tam pana - zaśmiał się - Paul po prostu
Dziewczyna z uśmiechem na twarzy tylko przytaknęła.
  - No dobra, trzymaj się blisko mnie Julia. Niall zrób sobie kilka zdjęć i pogadaj z nimi bo nie dadzą Ci żyć, ok? - zwrócił się do nas
  - Jasne jak zawsze - ruszyłem przed siebie puszczając oczko w stronę Julii
Kocham wszystkie moje fanki i zawsze staram się poświęcać im jak najwięcej mojego wolnego czasu oczywiście z umiarem. Zrobienie sobie z nimi zdjęć i rozmowa to dla mnie taka mała rozrywka. Potrafią poprawić mi humor, są szalone. Jednak czasem zdarza się że jest dość niebezpiecznie z powodu ich ilości wtedy nie mamy takiej możliwości.
Minęło 25 minut zanim zdążyłem się od nich w spokoju uwolnić. Objąłem Julię w pasie aby ostrożnie doprowadzić ją do vana który miał odwieźć nas do mojego domu. Wtedy wyskoczył nam na drodze jakiś paparazzi który perfidnie zaczął robić nam zdjęcia. Przyśpieszyliśmy kroku a Julia zasłaniała twarz swoją torebką. Chcieliśmy aby jak na razie chroniła swoją tożsamość.
W drodze na miejsce milion razy pytała mnie czy chłopaki wiedza o naszym przyjeździe na co odpowiadałem 'oczywiście, że tak'. Jej uśmiech na twarzy wyrażał jak bardzo cieszyła się z tego powodu. Od momentu kiedy wylądowaliśmy w Londynie nie schodził jej z ust. Bardzo mnie to cieszyło, bo wiedziałem że choć na chwilę zapomniała o całej sytuacji z bratem.
  - Jesteśmy na miejscu - rzucił Paul - Wysiadać
Kazał nam nawet nie wyciągać walizek, twierdząc że zrobi to za nas. Wyjąłem z kieszeni klucze do domu i przekręciłem je w zamku. Otwierając drzwi ukazał nam się przedpokój, gdzie rozebraliśmy się ze zbędnych kurtek i butów.
  - Wow, ładnie tu - powiedziała rozglądając się
  - Poczekaj aż zobaczysz resztę - odparłem chwytając ją w pasie - Idziemy?
  - Idziemy!
Prowadziłem ją przez wielki korytarz póki nie dotarliśmy do wielkich rozsuwanych drzwi otwierających przestronny salon, czyli ulubioną część mojego domu.
  - Witaj w domu, czuj się jak u siebie - rozsunąłem je a przywitało nas....

  - NIESPODZIANKA!!! 
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Cześć kochani!
Uwierzcie, że napracowałam się aby go napisać i efekt jest taki, że bardzo mi się podoba! Mam nadzieję że wam też. 

PROSZĘ KOMENTUJCIE TO DLA MNIE NA PRAWDĘ DUŻO DUŻO ZNACZY!

zapraszam do zakładki 'zapytaj bohatera'. Pojawiło się już tam kilka pytań za które dziękuje! Już wiecie o jakie chodzi więc czekam! <3 

wasza @yep_Nialler, do następnego! <3 

sobota, 20 lipca 2013

~Rozdział 6~

Staliśmy chwile w niepewności i kompletnej ciszy. Niall nie spodziewał się, że akurat tu go przyprowadzę. Jeszcze do niedawna twierdziłam, że już nigdy nie odwiedzę tego domu...a jednak. Coś mnie tu przyciągnęło. Co? Nie wiem. Musiałam to sprawdzić.
  - Byłaś tu w przeciągu tych sześciu miesięcy? - spytał
  - Nie Niall, nie byłam. Nie czułam się jeszcze na siłach - pokręciłam głową
  - A teraz? Czemu tu jesteśmy?
  - Moja podświadomość - łzy zaczęły napływać mi do oczu - To ona kazała mi tu przyjść
  - Więc - zaciął się biorąc głęboki oddech - Wejdźmy tam. Masz klucze?
Bez wahania podałam chłopakowi mały bryloczek na którym przywieszone były klucze o które pytał. Czułam się jak w jakiś najgorszym horrorze, jak w jednym z moich złych snów. Był to tylko mój rodzinny dom, co dziwnego mogłabym w nim znaleźć? Drzwi lekko zaskrzypiały kiedy Nialler pchnął je do przodu. Znaleźliśmy się w wielkim przedpokoju. Odnalazłam włącznik po mojej prawej stronie zapalając światło.
  - Wow zakurzyło się tu trochę - zaczął się rozglądać - Co masz zamiar zrobić? Nadal będzie stał taki pusty? - spojrzał w moją stronę
  - Wynajmę go, sprzedam, nie wiem - wzruszyłam ramionami - Za dużo wspomnień
  - Za wszelką cenę chcesz od tego uciec, nie rób tego
  - A Ty coś być zrobił na moim miejscu? Nawet nie wiem gdzie jest moja dalsza rodzina! Nawet nie wiem kim są! Rodzice chowali przede mną wszystko! Nigdy nie doświadczyłeś czegoś takiego Niall. Chcę z tym skończyć. Chcę być nową Julią - walnęłam ze złości w ścianę
  - Przepraszam - chciał mnie przytulić, ale odsunęłam się - Czego szukamy? - zmienił temat
  - Na górze w sypialni rodziców powinny być klucze - spojrzałam w stronę schodów
  - Klucze? Klucze do czego? - zdziwił się
  - Na strych - odparłam i nie zastanawiając się ruszyłam na piętro
Czułam, że Niall poszedł zaraz za mną. Zapaliłam światła dziwiąc się, że w ogóle tutaj coś działa. Znajdując się na górze przystanęłam na chwilę, aby parę razy głęboko pooddychać.
  - W zasadzie czemu to wszystko tutaj jest?
  - Dom przepisany jest na mnie, a dobrze wiesz że nawet go nie odwiedzałam. Liczę na twoją pomoc przy jego sprzedaży.
  - Jeśli chcesz, możesz na mnie liczyć - odparł pocierając moje ramię
Wyjęłam telefon z kieszeni aby sprawdzić która godzina. Dochodziła dopiero szesnasta a czułam się jakby była to już noc. W środku nie czułam się za dobrze. Trochę jakby ciągle się czegoś obawiałam. Kiedy byliśmy już w sypialni rodziców znajdowałam wszystko ale nie to co chciałam. Zmęczona tym wszystkim opadłam na łóżku. Nie miałam sił, chciałam się poddać, jednak Niall mi na to nie pozwalał. Chciał mi pomóc.
  - Julia! Julia chodź tu! - krzyknął z korytarza
Przewróciłam oczami podnosząc się z miejsca.
  - Co jest? - spytałam stając przy jego boku
  - Tu jest otwarte - wskazał na zamek
  - Otwarte?! Dobrze pamiętam, że rodzice zamykali te drzwi. Nie ma nawet kłódki! Niall zaczynam się bać - złapałam go za rękę
  - Wszystko będzie dobrze - pocierał moją dłoń dodając mi otuchy
Zapaliliśmy światło na strych i powoli, ostrożnie szliśmy po stromych schodach. Szczerze mówiąc, nigdy nie byłam w tym miejscu. Całe życie coś przede mna ukrywano. Nie wiedziałam co. Rodzice twierdzili, że to stare rzeczy od dziadków, ale nigdy im nie wierzyłam. To byłoby przecież głupie. Ku mojemu zaskoczeniu to pomieszczenie wyglądało całkiem w porządku. Na pewno było tu czyściej niż w całym domu - jakby ktoś tu przesiadywał. Rozłożona sofa, koce i tym podobne rzeczy. Mój wzrok utkwił na ogromnych kartonach w kącie i papierach porozrzucanych tuż obok nich. Pociągnęłam chłopaka za sobą w tamto miejsce.
  - Nie rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi? - Niall podnosił z podłogi zdjęcia które ułożone były w jakby dróżkę do celu - Kto to jest? - zatrzymał się na chwilę przyglądając się jednej z fotografii
  - Pokaż - wyrwałam mu ją z ręki
Na chwilę zaniemówiłam. Zdjęcie przedstawiało dwoje noworodków w szpitalu. Mnie i... no właśnie. Mnie i jakiegoś chłopca. Na kolejnych też byłam z nim aż do okresu 2 lat. Biorąc do ręki ostatnie z napisem "odwróć je" przeszły po mnie ciarki, zrobiłam to.

"Nadal mnie nie pamiętasz? Przeczytaj karty przed sobą a potem kolejną ode mnie" 

Odwróciłam się na pięcie aby sprawdzić co robi Horan. Stał w tym samym miejscu uważnie obserwując moje ruchy. Jego oczy nadal błyszczały. Alkohol który wcześniej spożył ciągle krążył w jego krwi. Biorąc głęboki oddech wzięłam trzy kartki cofając się na wysokość mojego przyjaciela. To wszystko wydawało mi się takie dziwne. Jakby ktoś wiedział że tu przyjdę jakby to wszystko zaplanował.
  - Boję się Niall - spojrzałam w jego oczy
  - Mam przeczytać to pierwszy?
  - Nie, muszę zrobić to sama. Cokolwiek by to nie było, proszę Cię,bądź przy mnie - mój głos zaczynał się łamać
  - Obiecuję Ci to - ujął moją twarz w swoje ciepłe, duże dłonie po raz kolejny raz dziś lekko muskając moje usta - Czytaj na głos - szepnął
Kiwnęłam głową przekręcając kartki na właściwą stronę. PIERWSZA - MÓJ AKT URODZENIA. DRUGA - AKT URODZENIA nijakiego 'Dave CLARK'. Wszystkie jego dane były takie jak moje. To chyba nie mogła być prawda. Odłożyłam obie kartki na bok biorąc się za ostatnią i chyba tą najgorszą. Niall podszedł mnie od tyłu obejmując w pasie. Poczułam się bezpieczniej.

"Cześć siostrzyczko!
Jak tam? Wszystko dobrze? Chcesz mnie poznać? Pewnie nie. Chcesz wiedzieć czemu to robię? Pewnie tak. Nie powiem, domyśl się. Mała podpowiedź - cierpisz przez SWOICH kochanych rodziców. Tak jestem twoim bratem, bratem bliźniakiem. Dziwne, nie? Nie wiedziałaś o mnie? Jaka szkoda, że dowiadujesz się w takich okolicznościach. Mogę więcej niż myślisz. Nie uciekniesz mi. Trzymaj się i uważaj na swojego kochasia."

Przeczytałam na głos płacząc. Nie mogłam w to uwierzyć. Po tylu latach dowiaduje się o bracie. Dlaczego? Dlaczego zniknął z naszego życia kiedy tylko skończyłam...skończyliśmy dwa latka. Dlaczego przez całe szesnaście lat - bez niego - żyłam tak okłamywana. Dlaczego rodzice nie powiedzieli mi o tym? Co się z nim tak naprawdę działo? Miliony myśli przelatywało przez moją głowę. Nie mogłam nic uporządkować. Kompletny mętlik. Wyrwałam się z objęć Niallera szukając jakiejś kartki i długopisu. Chciałam zostawić mu wiadomość. Domyśliłam się, że prawdopodobnie on zajął ten dom. W tym momencie nie miałam mu tego za złe. Bałam się nadal, ale za wszelką cenę zaczynałam dążyć do przyczyn jego zachowania. Odnajdując potrzebne mi rzeczy napisałam kilka słów od siebie pozostawiając białą kartkę na pościelonym łóżku. Z całego serca pragnęłam aby to przeczytał.
  - Niall idźmy już stąd? ON może zaraz wrócić
  - Masz rację, chodźmy - przepuścił mnie pierwszą przy schodach
Prawie, że wybiegłam z tego dziwnego, przepełnionego tajemnicami domu oczywiście zamykając go znów na klucz. Dave jakimś sposobem sobie radził aby do niego wchodzić i nie zamierzałam mu tego ułatwiać. Na dworze zdążyło zrobić się już ciemno mimo że nie było bardzo późno - minusy zimy. Szłam przed Niallerem. Pragnęłam być teraz sama w swoim pokoju i powoli w spokoju uporządkować wszystkie myśli. Nic więcej mnie nie obchodziło. Droga powrotna zajęła nam dużo mniej niż gdy tam szliśmy z powodu naszego szybkiego tempa.
  - Wreszcie jesteście, martwiłam się - usłyszeliśmy głos 'cioci' maury z kuchni - Napijecie się czegoś gorącego?
  - Z chęcią - odparłam zdejmując buty kierując się do salonu
Zajęłam miejsce na wygodnym fotelu przykrywając się od razu ciepłym kocykiem. Horan usiadł na przeciwko mnie. Wzrokiem jakby pytał czy jego mama może sie o wszystkim dowiedzieć. Oczywiście zabroniłam mu tego. Nie chciałam zadręczać ją moimi problemami. Nie minęła chwila a kobieta znalazła się przy nas z kubkami gorącej herbaty
  - Proszę - wręczyła nam po jednym
  - Dziękuje - odpowiedzieliśmy w tym samym czasie
Maura zaśmiała się siadając tuż koło swojego syna. Zapadła niezręczna cisza.
  - Julia płakałaś? Masz takie czerwone oczy - zaczęła mi się przypatrywać - Gdzie wy byliście? Coś się stało? Pokłóciliście się?
  - Nie ciociu, nie płakałam - pokręciłam głową próbując aby wyszło to najbardziej naturalnie - Wybraliśmy się na spacer do parku. Wygłupiając się Niall natarł mi śniegiem twarz pewnie dlatego tak wyglądam - uśmiechnęłam się
  - Cały on - potargała mu włosy - Pamiętam jak bawiliście się tak w dzieciństwie. Byliście jak rodzeństwo, wszędzie razem
  - Mamo a my zawsze trzymaliśmy się tylko we dwójkę? Nawet jak byliśmy strasznie mali? - blondyn chciał podejść własną matkę, może ona coś wie o Dave'ie
  - Jeszcze z D - zająknęła się - Greg'iem twoim bratem- utkwiła wzrok w swoim kubku
Spojrzeliśmy się na siebie przytakując głowami. Czyli ona coś wie - pomyślałam. Jednak w tym momencie nie mogliśmy pozwalać sobie na dużo pytań w tym temacie.
  - No tak jakbym mógł o nim zapomnieć - Niall udawał sztucznie rozbawionego
  - A co do jego tematu. Właśnie dziś wrócił z Denise ze szpitala. Urodziła już, więc musisz zwolnić im pokój - jakby zmieniła temat
  - Nie ma problemu i tak już jutro wyjeżdżamy do Londynu. Ciesze się że zostałem już wujkiem. Pójdę zaraz im pogratulować
  - Cudowna wiadomość - wtrąciłam
  - Czemu mnie już zostawiacie? - spytała Maura udając bardzo smutną
  - Ciociu - powiedziałam jak to miałam w zwyczaju - Nawet nie zauważysz naszej nie obecności. Będziesz zajmować się przecież bobasem.
  - Przyzwyczaiłam się szczególnie do twojej obecności Julia. Pół roku robi swoje
  - Będę - spojrzałam na Nialla - Będziemy często tu przyjeżdżali
  - Dobrze, dobrze - uśmiechnęła się - Idźcie się szykować na jutro. Dobranoc kochani
Zostawiając puste już kubki w kuchni poszliśmy na górę do Grega. Mały był strasznie uroczy. Stałam oparta o łóżeczko wciąż mu się przyglądając a Niall był tuż za mną tak, że wciąż mnie obejmował. Nie mogłam temu zaradzić. Dziś zachowywał się tak jak przecież nie powinien. Całował mnie i przytulał a ja głupia nie umiałam się temu oprzeć. Jest dla mnie nadal bardzo ważny, ale myślę że Holly zabiłaby mnie gdyby tylko się o tym dowiedziała.
  - Ładnie razem wyglądacie - rzuciła nagle Denise
  - Kochanie oni nie są razem - powiedział Greg widząc nasze zmieszane miny
  - Emm...no własnie - rzuciłam odsuwając się od blondyna - Niall do mój przyjaciel
- Przepraszam nie wiedziałam, myślałam że no wiecie...zresztą nie ważne - uśmiechnęła się

Spędziliśmy z nimi dobrą godzinę. Nialler ciągle zabawiał małego. Będzie z niego wspaniały ojciec. Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie przebywałam tyle w jednym pomieszczeniu z Gregiem. Zazwyczaj wcale nie rozmawialiśmy mimo tego że jesteśmy w bardzo dobrych stosunkach.
  - Przepraszam, ale ja już będę szła do siebie. Jeszcze raz wam gratuluję takiego słodkiego bobasa. Dobranoc - posłałam szczery uśmiech wychodząc z pokoju a zaraz za mną wyszedł też Niall
  - Mogę u Ciebie przenocować? - złapał się za głowę
  - Jasne - wzruszyłam ramionami
W głębi duszy nie byłam bardzo zadowolona z tego powodu, ale nie umiałam mu odmówić. Wiedziałam, że chce dzielić wszystkie te problemy ze mną, że chcę o tym wszystkim ze mną porozmawiać. Zachowywał się jak prawdziwy przyjaciel i jestem mu z tego powodu strasznie wdzięczna. Ta noc zapowiadała się bardzo długa...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
SIEMANKO! 

Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale nie wiedziałam co mam pod koniec już pisać. Nagrodzę wam to w kolejnym! Wcale nie jestem z niego zadowolona. Zjebałam przepraszam.

  1. CZEMU DAVE ZACHOWUJE SIĘ TAK WOBEC JULII? JAK MYŚLICIE CZY TO NA PRAWDĘ ON, CZY KTOŚ PRÓBUJE SIĘ UKRYĆ? 

CHCIAŁABYM POINFORMOWAĆ WAS O NOWEJ ZAKŁADCE 'ZAPYTAJ BOHATERA' .  PYTAJCIE KTÓREGOŚ Z NICH O CO CHCECIE. 


założyłam tumblra!
jeśli Ci się spodoba zaobserwuj, prosze :)

wasza @yep_Nialler, do następnego! <3

niedziela, 14 lipca 2013

~Rozdział 5~

- Niall jedź szybciej!
  - Robie co mogę! Chyba nie chcesz żeby złapała nas policja zanim w ogóle dojedziemy na to lotnisko?!
  - Musimy być tam zanim odleci, rozumiesz? - wysyczałam przez zęby
Nie odezwał się.
Jak się okazało Sean wybrał się sam na miejsce- taksówką. Pojechaliśmy do niego do domu i powiedziała nam o tym jego mama. W pewnym sensie oboje mieliśmy wyrzuty sumienia. Zostawiliśmy go. Cholernie ciężko było mi z myślą, że prawdopodobnie zawiedliśmy naszego przyjaciela, który na nas czekał i liczył. W głębi serca miałam nadzieję, że zrozumie całą tą sytuacje. Przecież gdyby nie mój nieszczęsny wypadek i wizyta w szpitalu takie coś nie miało by nawet miejsca i zabralibyśmy go na czas.
  - Niall zostań tu - rzuciłam wyskakując z auta
  - Nie mam innego wyjścia - włożył czarne okulary i zaciągnął czapkę, aby pozostać nie rozpoznawalnym - Uważaj na siebie i szybko wracaj - dodał, gdy zamknęłam już drzwi auta
Pędem ruszyłam na poszukiwanie Seana. Nie miałam pojęcia gdzie on teraz mógł być. Wpadałam na przypadkowych ludzi, kręciłam się w kółko aby tylko go znaleźć. W końcu zdecydowałam zapytać o jego lot kogoś z obsługi lotniska.
  - Ten samolot odleciał już dobre pół godziny temu, nie ma pani na co liczyć - usłyszałam
Zrezygnowana usiadłam na jednej z ławek. Zrobiło mi się strasznie przykro, tak bardzo chciałam go pożegnać. Schowałam twarz w dłoniach, nie lubię uczucia gdy ktoś widzi jak płaczę. Starałam się kontrolować łzy, obiecałam sobie, że będę silna. Nie chciałam pokazywać światu moich słabości. Po przyswojeniu sobie myśli, że nic tu już po mnie postanowiłam wrócić do samochodu. Z resztą nawet nie mogłam sobie pozwalać na samotne wycieczki. Niall na pewno już sie martwił. Wiem, że po tym co mu wczoraj powiedziałam będzie pilnował mnie jak oczka w głowie, czuje że chce się mną jak najlepiej zaopiekować. Nie przeszkadza mi to, chyba nadal coś do niego czuję.
  - Niall, możemy jechać, spóźniliśmy się - zajęłam miejsce obok niego
  - Nie tak szybko młoda, wcale się nie spóźniliśmy - zaśmiał się - Wyjdź przed auto
  - Ale po co? - zmarszczyłam brwi
  - Wyjdź - wskazał ręką
Zrobiłam tak jak powiedział. Nie musiałam długo czekać na wyjaśnienia, po chwili zobaczyłam zbliżającego się w moją strone Sean'a. Nie dowierzałam. Uśmiech od razu pojawił sie na mojej twarzy a łzy napłynęły do oczu. Zaraz po otrząśnięciu się pobiegłam i rzuciłam się w jego ramiona. Tak bardzo cieszyłam się, że jeszcze tu był. Kochałam go, ale tak jak brata. Nigdy nie poczułam do niego nic więcej i mam nadzieję że dzieje się tak w dwie strony.
  - Twój samolot już odleciał. Co Ty tutaj jeszcze robisz?
  - Nie mógłbym zostawić Cię tutaj bez żadnego pożegnania - potarł kciukiem mój policzek jednocześnie ścierając spływającą po nim łzę
  - Dziękuje - szepnęłam - Kiedy wrócisz? Kiedy nastepnym razem się spotkamy?
  - Przyjadę na sylwestra - potarł moje dłonie
  - Na długo?
  - Tylko na chwilę, góra dwa dni - zacisnął wargi
  - A potem? Ile będę na Ciebie czekała?
  - Zobaczymy co będzie potem, nie wiem kiedy wrócę - spuścił głowę - ale muszę teraz też już iść - spojrzał mi w oczy
  - Będę tęskniła, uważaj na siebie - wymusiłam uśmiech
  - Wrócę przecież - zaśmiał się - Do zobaczenia niedługo - złożył delikatny pocałunek na moim policzku - Kocham Cię - szepnął odchodząc
Przez moment stałam w miejscu ze łzami w oczach. Nie lubię pożegnań. Szczególnie takich, gdy nie jestem stuprocentowo pewna, że ten ktoś wróci. Bałam się, że może się tak stać. Otarłam oczy i wróciłam do Niallera. Chłopak nie odezwał się ani słowem. Ruszyliśmy w ciszy. Nie wiedziałam czym to było spowodowane. Spoglądając na niego widziałam, że coś jest nie tak. Kurczowo zaciskał wargi i uważnie patrzył się w jeden punkt. Dopiero potem zaczęło docierać do mnie co Sean powiedział, gdy odchodził. Kocha mnie? Czy to możliwe? Kiedyś przecież obiecaliśmy sobie, że jeśli któreś z nas poczuje coś więcej niż tylko przyjaźń, powiemy o tym.  Czyżby się bał? To do niego nie podobne. Z przemyśleń wyrwał mnie głos Horana.
  - Jesteśmy - zaparkował na podjeździe
  - Dziękuje - rzuciłam niemalże bez dźwięcznie
  - Za co? - w końcu spojrzał w moją stronę
  - Tyle dla mnie robisz, a nawet Cię o to nie proszę. Nie jestem też wobez Ciebie za miła.
  - Żaden problem - wzruszył ramionami - Wysiadamy?
  - Nie czekaj - załapałam go za nadgarstek
  - Co jest? - mruknął
  - Czemu to wszystko robisz?
  - Chcę Ci wynagrodzić te 6 miesięcy - odparł obojętnie i wysiadł
Zrobiłam to samo i od razu pokierowałam się w stronę domu. Jednak po chwili namysłu zdecydowałam się pójśc w inne miejsce - do małego domku w ogrodzie. Nie byłam tam od chwili przygotowań do konkursu w Londynie w którym z resztą z wiadomych przyczyn nie wzięłam udziału. Postanowiłam sobie wtedy, że kończę z tańcem. Próbowałam się do tego stosować, ale nie umiem. Taniec jest częścią mojego życia. Robiłam to od małego, teraz nie da się tego tak po prostu rzucić. Otwierając drzwi do środka, wszystkie wspomnienia powróciły. Spędzałam tu dużo czasu. Podeszłam do małej komody w której schowane miałam stroje na występy. Dziś chciałam poczuć się jak kiedyś. Pół roku na to czekałam. Przebrałam się w coś wygodniejszego i włączając uprzednio muzyke przypominałam sobie układ który miałam zatańczyć nieszczęsne pół roku temu.

* oczami Nialla *

Miałem kompletny mętlik w głowie. Przez czas kiedy mnie nie było, Sean zdążył zbliżyć się bardzo blisko do Julii. Są ze sobą zżyci. Wiem, że ją kocha, to widać. Na samą myśl o tym boli mnie serce. Czuję jakbym coś tracił. Jakbym tracił małą cząstkę mnie. Wiem jednak że nie mogę stawać im na drodze. Będą szczęśliwi razem. Ja mam Holly, niestety nie wiem czy jest tą odpowiednią. Czuje coś do niej, ale boje się że stało się to przez brak obecności Julii. Nie wiem czy jestem w stanie pokochać inną dziewczynę tak mocno jak kochałem kiedyś ją.
  - Niall coś nie tak? - spytała mama gdy przekroczyłem próg domu
  - Wszystko ok
  - A gdzie Julia?
  - Poszła za dom, spokojnie - zapewniłem ją
Ignorując wszystkie inne słowa które docierały do mnie poszedłem na górę. Nie miałem nastroju do rozmowy. Przystanąłem przy drzwiach do sypialni Julii. Mając świadomość, że szybko nie wróci wszedłem tam. Moim celem była rzecz spod poduszki. Musiałem wiedzieć czym ona jest. Może takie zachowanie nie było odpowiednie, ale ciekawośc nie dawała mi spokoju. Bez wahania wyciągnąłem jakąś ramkę. Odwracając ją na drugą stronę ujrzałem nasze zdjęcie. Całowaliśmy się na nim. Doskonale pamiętam tamtą chwilę. Byliśmy w tym miejscu w którym jestem dokładnie teraz. Julia często do mnie przychodziła. Natłok myśli napłynął do mojej głowy. To wszystko zaczynało mnie przytłaczać. Najchętniej uciekłbym stąd bardzo daleko, daleko od wszystkich. Nie mogąc na to dłużej patrzeć odłożyłem zdjęcie na miejsce i zbiegłem na dół. Nie było tam nikogo. Wyjąłem z barku rodziców jakiś alkohol i udałem się do kuchni. Musiałem jakoś odreagować to co się teraz dzieje w moim życiu i w mojej głowie. Nie kontrolowałem ilości trunków które kolejno wypijałem. Wiem tylko, że nie zachowywałem się jak ja. Postanowiłem zadzwonić do Liam'a, on zawsze mi pomagał.
  - Co tam? - odebrał po chwili
  - Liam źle - mój głos sie łamał - Nie radze sobie, nie wiedziałem że to będzie takie trudne. Chce już wrócić do Londynu
  - Niall jak to? Nie poddawaj się!
  - Nie wiem co do kogo czuję. Wiesz co z Holly? - język mi się plątał
  - Przychodzi codziennie z wyrzutami, że nie odbierasz od niej telefonów. Jest na prawdę zła.
  - Kurwa.
  - Niall ogarnij się. Zdecyduj co w końcu chcesz. Tak nie może zostać.
  - Wiem - rzuciłem
  - Więc wybieraj. Muszę kończyć, idziemy z Danielle na spacer, do zobaczenia wkrótce - rozłączył się
Jeszcze raz przeklnąłem pod nosem i upiłem ostatni łyk trunku. Czułem się dość na siłach więc postanowiłem udać się do domku w którym przebywała teraz Julia. Zarzuciłem na siebie kurtkę i wyszedłem z mieszkania. Chciałem porozmawiać z nią o pewnych sprawach. Wszedłem bez pukania. Właśnie tańczyła, nawet nie zwróciła na mnie uwagi. Kochała to. Miło było widzieć ją w takim stanie. Wyglądała jakby kompletnie przebywała w innym świecie. Jej ciało, jej ruchy były wspaniałe.

Idealna - powiedziałem pod nosem.
Przmknąłem tyłami i wyłączyłem radio. Stanęła zatrzymując swój wzrok na mnie. Trochę się kołysałem przez co musiałem przytrzymywać się drążka.
  - Długo tu jesteś?
  - Wystarczająco - zaśmiałem się
  - Niall - przewróciła oczami - Piłeś, prawda? Co sie stało? - podeszła do mnie
  - Kochasz mnie nadal? - wypaliłem bez namysłu
  - Wow Horan nie zapędzaj się tak - chwyciła mnie za ramię abym usiadł - O co Ci chodzi?
  - Przepraszam, co ja gadam. Musimy jak najszybciej jechać do Londynu - złapałem się za głowę
  - Czemu, coś nie tak?
  - MUSIMY - powiedziałem głośniej
  - Kiedy?
  - Najlepiej jutro
  - Niech będzie - wzruszyła ramonami - Mógłbyś jeszcze przed wyjazdem coś dla mnie zrobić?
  - No jasne, zawsze możesz na mnie liczyć
  - Idź spać, a jak wytrzeźwiejesz pojedziemy w jedno miejsce, dobrze?
  - Niech będzie - powtórzyłem po niej
  - Idę pod prysznic, a tu kładź się tutaj - wkazała ręką na wielką sofę

*oczami Julii*

Od czasu powrotu z lotniska Niall zachowuje się coraz dziwniej, dotychczas nie widziałam go takiego...zakłopotanego? Widać, że na prawdę nie wie co się z nim samym teraz dzieje. Czuję, że ma jakiś problem. Teraz to ja się o niego martwię. Wszystko zaczyna robic się coraz bardziej skomplikowane i myślę, że oboje to jakoś odczuwamy.
Stanęłam przed lustrem przyglądając się swojemu odbiciu. Byłam już w samej bieliźnie, więc mogłam uważnie przyjżeć się swojemu ciału. Nadal widniały na nim siniaki i zadrapania. Przez to znienawidziłam tego jak wyglądam. Boję się że już nigdy nie będzie jak kiedyś. Po śmierci rodziców moje życie strasznie się zmieniło. Dopiero teraz zaczynam sobie z tym radzić.
Chcąc nie chcąc wskoczyłam wreszcie pod prysznic. Miałam nadzieję, że postawi mnie z powrotem na nogi. Po wyjściu z niego zoorientowałam się że zostawiłam ubrania w salce gdzie aktualnie przebywał Niall. Owinęłam jeszcze mokre ciało ręcznikiem i udałam się tam.
  - Jesteś taka piękna - mruknął podpierając się na łokciu
  - Oszczedź sobie, pijany jesteś
  - Dlatego łatwiej mi to powiedzieć  - podniósł się podchodząc bliżej mnie
  - Niall - odepchnęłam go - Poczekaj, pójdę się przebrać
Wróciłam do łazienki gdzie szybko nałożyłam na siebie czyste ubrania. Przed wyjściem i ponownym powrotem do niego wzięłam głęboki oddech. Nie wiedziałam czym jeszcze może zaskoczyć mnie tego wieczoru.
  - Ogarniesz się i możemy iść - rzuciłam
  - Porozmawiajmy najpierw
  - O czym ty chcesz rozmawiać? Jesteś pijany, gadasz głupoty.
  - Julia proszę - złapał moją dłoń
  - Niall przestań - skrzywiłam się
  - Kochasz go? - spytał niespodziewanie
Przysiadłam patrząc na niego z niedowierzaniem.
  - Seana? Nie - zaśmiałam się - Traktuje go jak brata
  - Ale to pożegnanie. Julia ja widziałem jak ważni dla siebie jesteście - jego głos sie łamał
  - A pamiętasz nasze pożegnanie? Gdy wyjeżdżałeś w trasę? Było takie same?
  - Tak pamiętam, było całkiem inne. Do czego dążysz? - zmarszczył brwi
  - Różniły się wiesz dlaczego? Dlatego, że tak mocno Cię kochałam. Tak bardzo nie chciałam abyś wyjeżdżał, bałam się że strace najcudowniejszego chłopaka na świecie. Co prawda byłeś nim tylko Ty w moim życiu ale z nikim innym nie wyobrażałam sobie być.
  - Przepraszam, że tak wyszło. Chciałabyś aby to wróciło?
  - Mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - spuściłam głowę
  - Czyli nie chciałabyś? - podniósł mój podbródek
  - Niall ja...ja nie wiem. Nie potrafię odpowiedzieć Ci na to pytanie. Przecież jest inna która zajęła już moje miejsce.
  - Nie powiedziałem nigdy, że ona zajęła twoje miejsce
  - Ale tak jest. Musisz ją kochać skoro pojawiła się w twoim życiu
  - A może próbowałem nią kogoś zastąpić?
  - Nie mów tak. To nie realne. Nie.
  - Próbujesz to sobie wmówić - powiedział chłodno
  - Nie wiesz co czuje! Nie wiesz co się ze mną działo przez czas kiedy mnie zostawiłeś! Nie wiesz o mnie nic. Rozumiesz? NIC! - zdenerwowałam się
  - JULIA! - też podniósł głos łapiąc mnie za oba nadgarstki przyciągając jeszcze bliżej siebie zmuszając abym spojrzała w jego oczy - Nie zachowuj się jak małe dziecko!
  - Nie zachowuje się tak - syknęłam ze złości
  - Pozwól mi w końcu wszystko naprawić - powiedział niemalże bezdźwięczniewpijając się w moje wargi
Wiem, że nie powinnam, ale oddałam pocałunek. Tak bardzo brakowało mi jego delikatnych, malinowych ust. Całował jak nikt inny. Skończył przygryzając moją dolną wargę.
  - Dupek z ciebie - walnęłam go w ramię - Czemu to zrobiłeś? Czemu znów robisz mi nadzieje?
  - Potrzebowałem tego, przepraszam. Spróbujesz mnie w końcu zrozumieć?
  - Postaram się a teraz chodźmy - odeszłam w stronę drzwi - Na co czekasz?
  - Gdzie Ty chcesz iść?
  - Zobaczysz - zarzuciłam na siebie kurtkę i założyłam buty
Podczas gdy Niall robił to samo podeszłam jeszcze do szafeczki pod oknem. Stamtąd wyjęłam potrzebną mi rzecz i wrzuciłam do głębokiej kieszeni. Przystałam na chwile przejeżdżając palcem po moich ustach. Nie wiem czemu to zrobił. Nie wiem co teraz mam robić. Boję się zaufać tak mocno, boję się że stracę go po raz drugi.
  - Idziesz? - wyrwał mnie z przemyśleń
Kiwnęłam tylko głową. Wychodząc od razu uderzyło mnie zimno tego wieczoru. Zima jest piękna jednak wolę podziwiać ją zza okien domu. Szliśmy w ciszy. Było niezręcznie. Po tym co zrobił bałam się cokolwiek mu powiedzieć. Myślałam nad sensem mojej wizyty w tym miejscu. Ale skoro już jutro mieliśmy wyjechać musiałam załatwić to dziś. Od dawna planowałam tam pójść.
Po niespełna 20 minutach zatrzymałam się pod wysokim, opustoszałym już budynkiem.
  - Julia przecież my jesteśmy...my jesteśmy - Niall zająkał się
  - Tak właśnie tu - powiedziałam dośc niepewnie

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Nawet nie wiem czy ten rozdział ma jakikolwiek sens i czy składa się do kupy. Pisałam, poprawiałam, czytałam go milion razy i wciąż wydaje mi się taki...dziwny? 

Piszcie mi co mogę jeszcze poprawić, aby było lepiej! Jakie błędy popełniam a postaram się to poprawić, bardzo zależy mi na waszej opinii!

Wciąż możecie podawać mi swoje nicki z twittera abym mogła powiadamiać was o nowych rozdziałach!
-----------------------------------------------------------------------------
ZAPRASZAM WAS DO NOWEJ ZAKŁADKI 
'ZAPYTAJ BOHATERA' 
-----------------------------------------------------------------------------
Dodawajcie się do obserwatorów i komentujcie to dla mnie naprawdę dużo znaczy! 

  • JAK MYŚLICIE GDZIE JULIA WYBRAŁA SIĘ Z NIALLEREM TEGO WIECZORU?

Wasza @yep_Nialler

niedziela, 7 lipca 2013

~Rozdział 4~

Trwaliśmy w takiej pozycji jeszcze chwilę. Żadne z nas nie wiedziało jak zareagować w tej sytuacji. Zrobiło się nie zręcznie. Nadal trzymałem jedną ręką jej nadgarstek. Chciała odejść, ale nie pozwoliłem jej na to. Skrzywiła się kiedy szarpnęła ręką, ale nie udało jej się ode mnie wyrwać.
  - Niall puść, tu boli - rzuciła patrząc z nadzieją w moje oczy
Zdziwiłem się. Przecież taki dotyk nie powinien sprawiać jej bólu. Potarłem jej małą dłoń w celu uspokojenia i pokazania, że nie jestem w stanie nic jej zrobić. Wtedy też spróbowała się wyrwać, nie ufała mi.
  - Julia - powiedziałem spokojnie - Co sie dzieje?
Nie odpowiedziała. Powoli złapałem ją w talii aby usiadła na moich kolanach. Czułem, że każdy mój dotyk sprawiał, że jej serce zaczynało szybciej bić. Bała się. Widziałem to. Postanowiłem jej nie męczyć. Puściłem uścisk i czekałem na jej reakcję. Momentalnie wstała i odeszła. Stanęła do mnie tyłem, naprzeciwko okna. Jej ciało drgało, nie wiedziałem czy z zimna czy z lęku. Wziąłem do ręki koc i powoli do niej podchodząc okryłem jej drobną sylwetkę.
  - Julia - szepnęłem
Odwróciła się w moją stronę. Błękit jej oczu nie wyrażał jakichkolwiek emocji. Źrenice miała duże przez co oczy wydawały się coraz ciemniejsze.
  - Przepraszam jeśli sprawiłem CI ból. Mam tylko jedno pytanie. Czy ktoś kiedykolwiek zrobił Ci krzywdę?
Przełknęła głośno ślinę.
  - Nie - odparła
  - To co się dzieje? - chciałem złapać ją za rękę jednak w dość szybkim tempie cofnęła ją
  - Nie chce o tym rozmawiać. Dobrze? - spytała cicho
  - Dobrze - przytaknąłem - Pójdę już, nie będę Ci przeszkadzał. Dobranoc - pocałowałem ją delikatnie w policzek
Zacząłem kierować się w stronę drzwi, a kiedy już się tam znalazłem ponownie się odezwała.
  - Niall?
  - Tak?
  - Chciałeś mi może o czymś wcześniej powiedzieć?
Zawahałem się.
  - Tak. O tym, że wciąż jesteś dla mnie bardzo ważna
  - To miłe, dziękuje - uśmiechnęła się - Śpij dobrze
Odwzajemniłem gest i już po chwili nie spuszczając z niej wzroku, nie pewnie opuściłem pokój.

*oczami Julii*

Znowu zaczęłam czuć się przy nim jak mała dziewczynka. Niall bardzo się o mnie troszczył. Jest bardzo kochanym człowiekiem. Chyba poczułam, że mogę mu ponownie zaufać. Może jeszcze nie jestem gotowa na wyjawienie tajemnicy, ale i na to przyjdzie czas. Jeszcze nie teraz. W dodatku mało co nie odkrył ukrywanego zdjęcia. Wszystko działo się zdecydowanie za szybko. W tamtym momencie chciałam aby czas zwolnił.
Powoli dopadał mnie wieczorny dół. Nie miałam na nic siły. Wzięłam do ręki ubrania do spania i udałam się pod szybki prysznic. Ogarnięcie się zajęło mi nie więcej niż 30 minut. Po tym czasie leżałam się w łóżku z telefonem w ręku, bo Sean nie dawał mnie spokoju z sms'ami. Nagle ekran mocniej zaświecił, a na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Harry'ego.
  - Co jest? - odebrałam
  - Nie śpisz?
  - A czy wygląda na to żebym spała? Ktoś mi nie daje - uśmiechnęłam się pod nosem
  - Nialler? - zaśmiał się
  - Nie, on jest u siebie w pokoju.
  - Nie ważne. Nie o tym chciałem rozmawiać.
  - To słucham. O czym?
  - Rozmawiałaś z nim o sylwestrze?
  - Nie było jeszcze takiej okazji
  - Przeciez mieszkacie w jednym domu! Nie rozmawiacie wcale?
  - Nie na takie tematy. Styles jak będę coś wiedziała to dam Ci znać
  - Trzymam za słowo
  - Dobra - przewróciłam oczami - Dobranoc - rzuciłam jednocześnie rozłączając się
Do sylwestra został prawie tydzień, a ten już zaczyna mi truć o to dupę. Wkurzają mnie tacy ludzie. Przyjdzie czas to będę wiedziała, proste. Odłożyłam telefon na szafkę obok łóżka i przykryłam się aż po sam nos cieplutką kołdrą. Było idealnie. Po chwili też zgasiłam lampkę.

Po niespełna godzinie kiedy prawie odpłynęłam coś dziwnie uderzyło mi z wielką siłą w okno. Przestraszyłam się dość głośno piszcząc. Natychmiast podniosłam się do pozycji siedzącej. Chwyciłam do ręki telefon i wybrałam numer Nialler'a. Wiedziałam, że go obudzę. Każdy normalny człowiek śpi już o tej godzinie.
  - Niall proszę przyjdź do mnie szybko - powiedziałam od razu gdy odebrał - Szybko, proszę!
Po kilku sekundach zjawił się w pokoju.
  - Tylko nie zapalaj światła! - krzyknęłam
  - Co się stało? - stanął zdezorientowany
  - Boje sie, że ON tu jest. Proszę wyjdź na balkon zobacz co uderzyło mi w okno i sprawdź czy nie ma nikogo w ogrodzie. Tylko uważaj.
  - Kim jest ON?
  - Proszę sprawdź to - mówiłam już przez łzy
Chłopak już bez odpowiedzi wykonał moje polecenie. Widział, że się czegoś boję. Uważnie obserwowałam każdy jego ruch. Kiedy wyszedł na balkon słyszałam, że do kogoś krzyczy i po chwili podnosi coś z ziemi. Byłam w szoku. Kiedy wrócił do pokoju zaczął czytać kartkę którą znalazł przywiązaną do kamienia.

"Znalazłaś sobie ochroniarza? Myślisz, że on Ci pomoże? Jeśli chcesz może dziać się z nim coś gorszego niż z Tobą ostatnio. Mogę go wykończyć. Oboje jesteście siebie warci. Ja się nie boję, ale Ty powinnaś zacząć. Cierpisz przez ojca, powinnaś mu podziękować, szkoda że nie żyje. Jak dobrze, że w końcu Cię znalazłem. Uważaj na siebie. Znajdę Cię wszędzie."

Siedziałam w osłupieniu. Każde słowo które usłyszałam raniło coraz bardziej. Bałam się, bałam się, że przeze mnie stanie się coś Niall'owi. Nie mogłam na to pozwolić. Zaczynałam myśleć, że nigdy nie uda mi się uciec od tej osoby. Nigdy nie widziałam jego twarzy. Zazwyczaj chodził w czapce z daszkiem, a wtedy....wtedy kiedy próbował mnie wykończyć psychicznie i fizycznie zakładał coś w stylu maski. Ukrywał się. Wiedział, że byłabym w stanie na niego donieść.
  - Cholera! - krzyknął Niall - Powiesz mi wreszcie o co w tym wszystkim chodzi?!
  - Proszę uspokój się - płakałam - Kogo tam zobaczyłeś?
  - Jakiś chłopak, młody to na pewno - chodził po pokoju - Być może nawet w twoim wieku. Kim on jest i co od Ciebie chce? Julia czy ty masz jakieś problemy?
  - Niall - zaczęłam ocierając łzy
  - Tylko nie płacz mała. Wszystko na spokojnie - powiedział siadając obok mnie
  - Ale ja już sobie z tym nie radzę.
  - Przy mnie jesteś bezpieczna - wszedł pod kołdrę i wziął mnie w swoje ramiona w których zawsze czułam się dobrze - Opowiedz, wszystko od początku - przeczesał ręką moje włosy
  - Nie wiem kim on jest. Zaczęło się to jakieś 3 miesiące temu. Dostawałam wtedy dziwne smsy z jakby groźbami, ale nie bałam się. Potem czułam się ciągle obserwowana. Nie powiedziałam o tym Seanowi, bo nie chciałam go w to mieszać. W tych wiadomościach było coś w stylu, że ON spróbuje odebrać mi wszystko to co zostało mu zabrane. Od zawsze zastanawiałam się czemu wybrał sobie akurat mnie. Potem zaczął pisać coś o moich rodzicach, czyli wie o mnie już od dawna. Być może jest jakimś znajomym.
  - A czy ON zrobił Ci kiedyś jakąś krzywdę?
  - Próbował, ale uciekłam. Mówiła Ci mama o moim niedawnym wyjeździe? To nie prawda. Okłamałam ją. To właśnie wtedy chciał mnie wykończyć. Znalazłam się w szpitalu. Zrobili mi dużo badań i kiedy okazało się, że nie jest źle w końcu wypuścili.
  - Czemu nie powiedziałaś mi o tym wcześniej?
  - Boję się zaufać komukolwiek. Proszę nie mów tego nikomu. Nie chce mieć problemów i najlepiej nie wychodźmy nigdzie razem. Ze mną grozi Ci niebezpieczeństwo.
  - Ale ja chcę Cię chronić. Nie pozwole na to aby jakiś sukinsyn zrobił Ci krzywdę. Złapiemy go razem. Skończy Cię nękać. Teraz na pewno nie zostawię Cię tutaj samej. Pojedziesz ze mną do Londynu.
  - On i tak nas znajdzie! Po za tym Ty masz karierę, nie mogę zawracać Ci głowy.
  - Damy sobie radę Julia. Pamiętasz 'zawsze razem'?
  - Pamiętam Niall. Dziękuje za wszystko.
  - A powiedz mi jeszcze jedno zanim wrócę do pokoju. Co ON Ci robił? Masz jakieś rany?
  - Nie chce do tego wracać, ale zostało jedynie to - pokazałam mu rozcięcia i siniaki na nadgarstkach oraz to samo w kostkach gdzie mnie wiązał
  - Jak mógł - Niall syknął przez zęby - Znajdę go i to ja go zniszczę
  - Nie proszę, ON może być na prawdę niebezpieczny
  - Dam sobie radę, nie będę sam.
  - Niall - powiedziałam cicho
  - Cii - przyłożył mi palec do ust - Śpij dobrze
  - Ale nie idź jeszcze! - złapałam go za rękę
  - Mam jeszcze zostać?
  - Tak, śpij tu. Nadal się boję  - spojrzałam mu w oczy
  - Jeśli chcesz, zostanę - uśmiechnął się
Przesunęłam się udostępniając mu więcej miejsca. Szybko wsunął się jak poprzednio. Położyłam rękę na jego klatce piersiowej a on podciągnął mnie trochę wyżej, abym mogła wygodnie ułożyć głowę w zagłębieniu jego szyji. Przeciągnął dłonią wzdłuż mojej talii tak, że przeszedł po mnie przyjemny dreszcz, a potem objął przysuwając mnie bliżej siebie. Leżałam przodem do niego. Wpatrywaliśmy się w ciszy w swoje oczy. Zawsze odpływałam w błękicie tych cudownych tęczówek. Tak na mnie działał. W pewnym momencie poczułam się dość dziwnie. Nie wiedziałam jak zareagować kiedy położył dłoń na moim policzku i zaczął kciukiem lekko po nim przesuwać. Wtedy też przypomniały mi się słowa Harry'ego o tej dziewczynie i rozmowa z kuchni. Uśmiech zszedł mi z twarzy. Wiedziałam co chciał w tym momencie zrobić, ale nie mogłam na to pozwolić. Nie chciałam być łatwa.
  - Dziękuje - w ostatniej chwili pocałowałam go w policzek - Za to że jesteś
Poczułam ucisk w sercu, zacisnęłam wargi. Chciałam tak bardzo chciałam znów poczuć smak jego ust, ale musiałam być silna. Przecież moje miejsce zajęła jakaś inna dziewczyna, wiem to choć nie powiedział mi tego wprost.

*następnego dnia*

Poranna toaleta zajęła mi trochę mniej czasu niż zwykle, bo zaledwie 20 minut. Prysznic nieco postawił mnie na nogi po nie przespanej nocy. Powoli schodziłam na dół. Na schodach przecierałam ze zmęczenia jeszcze oczy przez co wpadłam na wchodzącego do góry Niallera. Złapał mnie w talii i lekko musnął ustami mój policzek na powitanie. Fala gorąca przepłyneła przez moje ciało. Jego wargi, jego sam dotyk działał na mnie niesamowicie. Nigdy nie czułam się tak przy jakimkolwiek innym chłopaku. Mimo wszystko wybijałam sobie z głowy to, że ponownie mogę coś do niego poczuć. Bałam się, że zrani mnie po raz drugi mimo licznych zapewnień że nie. Uciekałam od tego.
  - Umm, jadłeś coś? - przerwałam ciszę
  - Jeszcze nie
  - Wróc zaraz. Zrobię jakieś kanapki czy coś - wzruszyłam ramionami
  - Dobrze dziękuje - uśmiechnął się
W koncu się minęliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. W salonie zastałam też Bobby'iego i Greg'a natomiast ciocia Maura poszła na poranne zakupy.
  - O Julia chodź do nas - odezwał się 'wujek'
  - Przepraszam, ale powiedziałam Niallerowi że zrobię nam śniadanie. Za chwilę, dobrze? - złapałam się progu
  - Jasne, czekamy - mężczyzna uśmiechnął się
Weszłam do kuchni od razu wybierając produkty na kanapki, zaczynając od zagotowania wody na herbatę. Następnie sięgnęłam po chleb, niestety musiałam go pokroić. Nigdy nie obsługiwałam tej całej krajalnicy przez co było mi troche ciężko. Położyłam pieczywo na właściwe miejsce uprzednio włączając urządzenie do kontaktu. Za drugim machnięciem pociągnęłam za mocno i stało się to czego tak bardzo się bałam. Po chwili widziałam już tylko krew wokoło mnie, zaczęło mi się robić strasznie nie dobrze. Zaczęłam krzyczeć i piszczeć, straciłam czucie niemalże w całej prawej dłoni. W tamtej chwili zjawił się Niall przerażony całą tą sytuacją. Bez słowa chwycił moją dłoń początkowo wsadzając ją pod wodę. Jednocześnie zaczął szukac jakiejś wody utlenionej, plastrów i jakiegoś bandaża.Następnie chwycił mnie w pasie i posadził wysoko na blat. Polewał moją dłoń cieczą przez co rany szczypały i bolały coraz bardziej. Wolną ręką mocno ściskałam ramię którym mnie powstrzymywał. Ściskałam wargi żeby nie krzyczeć a po moich policzkach zaczęły spływac słone łzy. Ból był okropny.
  - Julia to wygląda okropnie i wciąż krwawi. Rozcięcia nie są małe trzeba jechać na szycie.
  - Niall ja nie chcę! - powiedziałam przez łzy i mocno się do niego przytuliłam
  - Wszystko będzie dobrze - przeczesał ręką moje włosy
W tamtym momencie jeszcze bardziej się rozpłakałam. To uczucie było nie do wyobrażenia.
  - Co tu się stało?! - do kuchni weszła też ciocia Maura z zakupami - Skąd tyle krwi?!
  - Mamo jade z Julią do szpitala, ma głębokie rany w dłoni
  - Jadę z wami!
  - Nie trzeba, poradzę sobie - powiedział stanowczo Niall
Złapał mnie za uda i podciągnął w górę abym opierała sie na jego biodrach. Ciocia dała mi dużo papierowych ręczników aby wstrzymywać spływającą jeszcze krew. Wciąż płakałam chłopakowi w ramię. Postawił mnie na nogi dopiero przy drzwiach. Pomógł założyć mi kurtkę i buty, dopiero potem sam się ubrał i wziął kluczyki do samochodu.Pogoda na dworze była nieco lepsza niż wczoraj. Szybko znaleźliśmy się przy samochodzie. Niall otworzył mi drzwi od strony pasażera, następnie okrążając auto aby zająć swoje miejsce.
Jechaliśmy szybko i w ciszy. Ból nadal nie ustępował, a krwi tylko przybywało.
Po niespełna 15 minutach byliśmy pod szpitalem. Tym samym w którym przebywałam niedawno przez prawie cały tydzień.
  - Niall nie możemy pojechać do innego? - otarłam łzy
  - Nie ma na to czasu, po za tym tu masz wszystkie papiery i badania w razie czego.
  - Ale ja nie chcę tam iść! Nie rozumiesz?
  - Przestań! Od jakiegoś czasu Ci nic nie pasuje! - zacisnął ręce na kierownicy
  - Najwyraźniej mam jakiś powód!
  - Nie obchodzi mnie to w tym momencie! Chcę Ci pomóc, masz poważne rany!
  - Nigdzie się stąd nie ruszam - skrzyżowałam ręce na piersi
  - To ja Ci w tym pomogę
Nawet nie zdążyłam odpowiednio zareagować, Niall był stanowczo za szybki. Zanim się zorientowałam wysadził mnie z samochodu i dość sprawnie przerzucił przez swoje ramie. Kopałam go i biłam jednak nie ustępował. Był silniejszy i dobrze to pokazywał. Moje starania szły na marne więc po chwili ustąpiłam. Moje nogi dotknęły podłogi dopiero gdy znajdowaliśmy się w środku. Nie przyjemny zapach leków dotarł do moich nozdrzy przez co źle się poczułam.
  - Niall na prawdę nie lubię tego miejsca
Nie odpowiedział, traktował mnie jak powietrze.

*30 minut później*

Siedząc już na fotelu w ogromnej białej sali czułam jakiego bólu doznam za chwilę. Niall zajął miejsce obok mnie kurczowo trzymając moją zdrową dłoń. Z początku rany polano mi woda utlenioną. Znów poczułam to okropne szczypanie jakby coś wyżerało mnie od środka. Zacisnęłam oczy, wargi i jeszcze mocniej dłoń Niallera. Doskonale wiedziałam jak mocno wbijam paznokcie w jego delikatną skórę. Ból przeszywał całe moje ciało, gdy lekarz niespodziewanie zacząć zszywać rany. Dostałam kompletnego paraliżu. Przy kolejnych ruchach igłą nie kontrolowałam już krzyków i łez spływających po moich policzkach.
Na końcu założono mi mnóstwo opatrunków i owinięto długim bandażem. Nie mogłam wykonywać żadnych ruchów palcami. Jeden głupi ruch i doprowadziłam się do takiego stanu.
  - No dobrze powiem tak. Nadal wygląda to nieciekawie jednak nieco poprawiliśmy stan twojej dłoni. Na kontrolę zapraszamy 3 stycznia.
  - Dziękuje - wstałam z miejsca
  - A tak na marginesie to nie powinnaś kilka dni temu zjawić się na przeglądzie ran po ostatnim twoim pobycie?
  - Tak powinnam, i on nie musi o wszystkim wiedzieć - wskazałam palcem na blondyna - Do widzenia
Opuściliśmy szpital w ciszy, modliłam się aby Niall nie wypytywał o wszystkie szczegóły ostatnich wydarzeń podczas mojej ostatniej tutaj wizyty. Zajęliśmy miejsca w samochodzie i już po chwili zabrzmiał dźwięk silnika.
  - Która godzina? - w końcu się odezwał
  - Po dwunastej, a co?
  - O kurwa, zapomniałem o Sean'ie...


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Nadal nie wiadomo kim dokładnie jest ON. Postanowiłam jednak przybliżyć wam o co mniej więcej chodzi i co takiego chce od Julii. W kolejnych rozdziałach cała sytuacja z tą postacią będzie się rozwijać aż dojdzie do ujawnienia jego tożsamości. 

PROSZĘ! JEŚLI PODOBA WAM SIĘ TEN BLOG POLECAJCIE GO INNYM!
KOMENTUJCIE I DODAWAJCIE SIĘ DO OBSERWATORÓW!
TO WAS NIC NIE KOSZTUJE A MNIE TAK BARDZO CIESZY.

WCIĄŻ MOŻECIE PODAWAĆ MI SWOJE NICKI Z TWITTERA ABYM MOGŁA POWIADAMIAĆ WAS O NOWYCH ROZDZIAŁACH!

WASZA @yep_Nialler xx