niedziela, 22 września 2013

~Rozdział 11~

*oczami Nialla*

Poszedłem do siebie do pokoju aby trochę odreagować. To co działo się teraz w mojej głowie było takie nierealne, natłok głupich myśli. Powoli traciłem wiarę na lepsze jutro. Na to że znów się zejdziemy. Może to nie jest wcale dobry pomysł? Może znów sobie nie poradzimy? Co dalej? Takie pytanie na pewno też zadawała sobie Julia która prawdopodobnie siedziała jeszcze na dole. Bolało mnie to że zapomniała o naszym wieczornym wyjściu, ale też tak na prawdę nie wiedziałem czemu tak się stało. Może ona serio wcale nie chciała? Może to Styles ją zatrzymywał. Zaczynam odczuwać że on chce za wszelką cenę nas od siebie oddzielić, a na to nie chce pozwolić. Harry nie jest odpowiednim chłopakiem dla takiej dziewczyny jak Julia. Znam ją dobrze, zbyt dobrze. Powoli napierały na mnie jakieś wyrzuty sumienia nie powinienem na nią tak naskakiwać. To nie było w porządku. Alkohol dał się we znaki. Popełniłem ogromny błąd. Przecież sam robię...robiłem to samo. Chodzi mi tutaj o Holly.
Poszedłem do łazienki i porządnie przemyłem sobie twarz zimną wodą. Miałem nadzieję że dzięki temu choć trochę się ogarnę i podołam się na rozmowę z przyjaciółką. Musieliśmy sobie coś wyjaśnić. Zanim jeszcze zszedłem na dół wróciłem do sypialni aby zdjąć z siebie eleganckie ubrania które założyłem na planowaną kolację a włożyłem wygodne dresy, luźną koszulkę i bluzę czyli coś w czym czułem się najlepiej. Nie wiedziałem jeszcze wtedy co jej powiem i w jakim stanie ją zastanę. Bałem się że i ja również ją zraniłem. Wziąłem się w garść i zrobiłem to. Już po chwili byłem na parterze. Od razu napotkałem na sobie wzrok dziewczyny. Chciała wstać, uciec ale zatrzymałem ją.
  - Julia porozmawiajmy - powiedziałem spokojnie aby nie wzięła tego za rozkaz
  - O czym ty chcesz rozmawiać? Jeszcze przed chwilą nie chciałeś mnie wcale słuchać! Co z Tobą? Nagle zrobiło Ci się źle? Zacząłeś myśleć? Niall ciągle się kłócimy...nie wychodzi nam. Czemu powiedz czemu tak się dzieje? Ranimy się i cierpimy tak samo - te słowa mocno we mnie uderzyły
  - Myślę że wciąż oboje mamy pewne zahamowania których trudno nam się pozbyć. Minie sporo czasu zanim uświadomimy sobie co tak na prawdę od siebie oczekujemy.
  - "Nie przeszkadza Ci mój ból, który towarzyszy mi na co dzień? Nie umiem się pozbierać kiedy Ty się oddalasz. Pamiętasz? przyjaciele na całe życie. Obiecaliśmy sobie to, więc błagam nie odchodź. zostań ze mną".
  - Ale czy my chcemy tylko i wyłącznie przyjaźni? Ciągnie nas do siebie, ale są osoby drugie które jednak nas powstrzymują.
  - Nie powinno tak się dziać - pokiwała głową - Nie chce żebyśmy rozchodzili się w swoje strony
  - Twierdzisz, że jak jesteśmy razem to Cię ranie, ale jak jesteśmy osobno...cierpimy tak samo. Julia to nie ma sensu, odpuśćmy sobie.
  - Niall... - wzdychnęła
  - Nie widzę innego wyjścia - złapałem ją za nadgarstki - Ale nie martw się. Mimo wszystko pomogę Ci odzyskać brata. Po sylwestrze wrócimy do Irlandii choć na tą chwilę i zabierzemy go od NIEGO.
  - Czyli poddajesz się? Nie zależy Ci? Nie chcesz powalczyć? - mówiła ze łzami w oczach
Moje serce pękło. Dziwna gula w gardle zadrżała. To bolało. Tak, czułem jakbym właśnie ją tracił i tak też chyba było. Dawno nie czułem się tak okropnie. Jeszcze dziś rano myślałem...myślałem że wszystko będzie już dobrze i ponownie będziemy szczęśliwi razem. To dziwne bo sami na to wpływamy. Sami to psujemy. Może przeznaczenie chce inaczej?
  - Niall? - jakże delikatny głos wyrwał mnie z przemyśleń
  - Przepraszam - powiedziałem starając się aby brzmiało to jak najbardziej pewnie - Chyba nie dane jest być nam razem
  - Mówią że dwa razy nie wchodzi się do tej rzeki może dlatego? - spuściła głowę - Tylko błagam nie unikajmy się teraz.
  - Będzie dobrze obiecuję - potarłem kciukami jej dłonie
  - Nie lubię gdy ktoś to mówi kiedy dobrze wiem że tak nie będzie. Ja nie mam siły. Nie dam rady patrzeć na Ciebie codziennie, wiedząc że się poddaliśmy...po raz drugi. Niall ja...ja pójdę nocować najprawdopodobniej do Harry'ego dobrze? Nie masz nic przeciwko? Tak będzie dla nas lepiej - spojrzała z bólem w moje zaszklone oczy - Jeśli będziesz czegoś potrzebował na przykład rozmowy to dzwoń. Bardzo chętnie wpadnę - starała jak najszczerzej się uśmiechnąć
  - Zapamiętam - wytarłem kciukiem jej mokre policzki - Czyli to już koniec? Wszystko?
  - Tak myślę że tak. Nie przedłużajmy - przytaknęła
Na raz mocno się w siebie wtuliliśmy wylewając ostatnie krople łez. Czułem jakbyśmy żegnali się już na zawsze. Ponieśliśmy porażkę. Nie daliśmy rady z przeciwnościami jakie kładł pod nogi nam okrutny los. Oboje nie jesteśmy jeszcze dość silni, potrzebny jest czas. Oderwała się od mojego torsu ostatni raz spoglądając w moje tęczówki. Uśmiechnęła się. Nie spodziewałem się tego ale cieszyło mnie to. Był to znak że doskonale sobie poradzi...przynajmniej miałem taką nadzieję. Odprowadzałem ją wzrokiem do schodów tam zatrzymałem ją jeszcze na chwilę.
  - Kiedy pojedziesz do niego?
  - Prawdopodobnie jeszcze dziś - odwróciła się przez ramię
  - Jest późno - powiedziałem patrząc na zegarek który wskazywał chwilę przed dwudziestą drugą
  - Poradzę sobie, nie jestem małym dzieckiem - zaśmiała się - Nie martw się
I tyle...zniknęła gdzieś na górze schodów. Usłyszałem tylko trzask zamykanych drzwi do 'jej' pokoju. Kamień spadł mi z serca. Porozmawialiśmy o tym jak na prawdę dojrzali ludzie. Postanowiłem poczekać w salonie aby jeszcze ten jeden raz pożegnać się gdy będzie już 'przeprowadzała się' do mojego przyjaciela.

*oczami Julii* 

Po wejściu do pokoju od razu skierowałam się na łóżko. Tam położyłam się na całej jego długości i schowałam twarz w poduszki. Pachniały nim. Uwielbiałam ten zapach. Starałam się już nie płakać, to nie miało największego sensu. Przecież nadal jesteśmy blisko bo się przyjaźnimy, tak? Tylko to sprawiało że miałam ochotę żyć. Niall był...jest dla mnie całym światem. Po za nim, jego rodzicami, bratem i chłopakami nie mam nikogo.
Doprowadzając się do najlepszego stanu w końcu zdałam się na wykręcenie numeru do Harry'ego. W głębi serca miałam nadzieję że jeszcze nie śpi ani nie jest zły za to że po prostu sobie wyszłam. Odebrał po 3 sygnałach.
  - Co jest? - spytał dość przyjaznym głosem więc wywnioskowałam że wszystko jest ok
Szlochnęłam.
  - Harry zechciałbyś mnie teraz widzieć i...
  - Tak jasne wpadaj, coś się stało? - przerwał mi
  - ...i przez najbliższe kilka dni? - dokończyłam
  - CO?!
  - Boże chłopie! Czy mogłabym u Ciebie trochę pomieszkać? - przewróciłam oczami
  - Niall wyrzucił Cię z domu?
  - Nie. Sama tak postanowiłam bo tak będzie dla nas lepiej. Nie wnikaj w szczegóły dobrze?
  - No jasne i tak możesz być u mnie ile tylko zechcesz. Przyjechać teraz po Ciebie? - zaproponował
  - Możesz prowadzić?
  - Tak czuje się już dobrze. Z resztą to bliski kawałek drogi
  - Dobrze w takim razie bądź za godzinę. Do zobaczenia - rozłączyłam się
Rzuciłam komórkę gdzieś na pościel i od razu przeszłam do pakowania swoich rzeczy, których nie było tak mało. Czułam jakbym wyjeżdżała gdzieś daleko i zostawiała tutaj wszystko co miałam. W mojej głowie panował straszny mętlik. Ciągle zbierało mi się na płacz ale musiałam być silna. Wierzyłam że jeszcze kiedyś będzie dobrze.
Minęło czterdzieści pięć minut zanim byłam do końca spakowana. Do przyjazdu Stylesa zostało mi piętnaście minut. Wszystkimi swoimi siłami zniosłam na dół swoje walizki ku mojemu zdziwieniu zastając tam Niallera. Nieśmiało się uśmiechnęłam siadając koło niego.
  - W zasadzie to czemu do niego jedziesz?
  - Nie możemy robić sobie nadziei napotykając się na siebie każdego ranka, południa i wieczoru to nie wpłynęło by dobrze na nasze zapomnienie o tym co nas łączyło - sama nie wierzyłam w to co mówiłam - Nie rozmawiajmy już o tym. Nie jest to łatwe zapewne dla nas obojga.
  - Oj nie jest. Ja jako chłopak czuje się fatalnie. Dobrze że Ty jakoś sobie radzisz. Nie chciałem Cię zranić a tym bardziej złamać serca.
  - Ale zdajesz sobie sprawę z tego że po części to właśnie się stało? Uświadomiłeś mi naszą porażkę i poddanie się w walce o szczęśliwe życie razem. To boli, bo to nie musiało się tak właśnie skończyć. Nie kłóciłam się bo to nie ode mnie zależy. Chcę dać Ci swobodę podejmowanych decyzji ponieważ jesteś dla mnie bardzo ważny.
  - Jesteś wspaniałą osobą. To nie jest koniec  - spojrzał mi w oczy - Dajmy sobie czas. Jeśli będę gotowy poczekam na Ciebie tyle ile będzie trzeba. Zobaczysz kiedyś nam się uda - splótł nasze dłonie
  - Mówisz tak jakbyś był tego pewny. Niall będę o Tobie myślała. Przyjadę jutro, pojutrze i jeszcze kiedy będzie trzeba. Po prostu noce będziemy spędzali zdala od siebie. Ufam Ci że nie będziesz inny gdy nie będzie mnie obok Ciebie
  - Postaram się Cię nie zawieść. A teraz leć. Harry już chyba jest - rzucił przenosząc wzrok za okno
  - Pomożesz mi z walizkami?
  - Jasne, chodźmy! - powiedział entuzjastycznie

*oczami Nialla* 

Moment kiedy przekraczałem próg domu odprowadzając Julię do auta Stylesa był niezwykle trudny. Czułem jakbym wypuszczał moją bezbronną dziewczynkę w świat mimo tego że wiedziałem że u niego będzie równie bezpieczna jak u mnie. Wpakowaliśmy walizki do bagażnika i równocześnie w tym samym momencie Harry wyszedł z samochodu. Jakby nie przejmując się nim Julia rzuciła się w moje ramiona co było dla mnie oznaką że nie kryje swoich uczuć przed całym światem. Bardzo to doceniłem. W tym momencie mogłoby się wydawać że wszystko jest już dobrze, że możemy być razem a to co robimy to zwykła szopka. Ale nie to nie prawda, tak nie było. Na prawdę potrzebowaliśmy tego czasu. To wszystko działo się za szybko. Zbyt dużo wydarzyło się od mojego przyjazdu do kraju.
  - Do zobaczenia jutro - dziewczyna stanęła na palcach aby szepnąć mi do ucha
  - Do zobaczenia - powtórzyłem lekko muskając ustami jej policzek

*oczami Julii*

W drodze ani razu nie spojrzałam w stronę Harry'ego. Włożyłam słuchawki w uszy i czułam jak odpływam przy dźwiękach Little Thing, kochałam ich muzykę. Można powiedzieć że byłam fanką One Direction. Głos Nialla działał na mnie ukojająco ale jednocześnie jeszcze bardziej chciało mi się płakać. Zauważając że Styles zaczyna coś mówić wyjęłam słuchawki spoglądając w jego stronę.
  - Przestań rozpaczać. On robi nie potrzebne szopki. Serio myślisz że dał wam czas? Przecież ta Holly kompletnie zawróciła mu w głowie!
  - Nie mów tak Harry - przewróciłam oczami
  - Ja po prostu nie chcę aby on Cię zranił, nie rób sobie nadzieji mała
  - Przestań! O co Ci do cholery chodzi?!
  - Za bardzo mu ufasz - zaśmiał się pod nosem
  - Znam go dłużej niż Ty, więc nie wiem do czego dążysz.
  - Ale to nie Ty przebywałaś z nim przez ostatnie lata, nie wiesz jaki on teraz jest. Lecisz na opinii sprzed 3 lat, kiedy był jeszcze twoim grzecznym i ułożonym Horankiem. Julia czas zacząć trzeźwo myśleć - pstryknął mi palcami przed oczami
Wzdychnęłam tylko...a może on miał racje? Może Niall tylko gra takiego zdruzgotanego a tak naprawdę robi to wszystko dla Holly? Ale z drugiej strony po co zapraszałby mnie na tą piepszoną kolacje?
  - Ja nie chce tak żyć - powiedziałam dość cicho, ale Styles usłyszał to
Natychmiast zatrzymał samochód co mnie trochę przestraszyło. Czułam się jak w jakimś filmie...jakimś głupim dramcie...miłosnym dramacie. Zdenerwował się. Mocno zacisnął ręce na kierownicy patrząc wciąż przed siebie. Bałam się cokolwiek powiedzieć, odezwać się. Głośno oddychał. Wiedziałam że jesteśmy blisko jego domu, dobrze znałam tą drogę. W około były same drzewa...ciemność. To wszystko sprawiało że w mojej głowie pojawiały się dziwne myśli.
  - Harry? - spróbowałam ożywić atmosferę w samochodzie
Nie zareagował.
Położyłam moją ciepłą dłoń na zimnej skórze jego ramienia.
Drgnął.
Na sam mój dotyk.
Potem wreszcie na mnie spojrzał.
  - Nigdy więcej tak nie mów - powiedział półszeptem
Po moim ciele przeszły ciarki. Jeszcze nigdy nie widziałam go takiego...dotkniętego przez jakieś słowa. To Harry Styles, złamałam go tym co powiedziałam?
  - Ale
  - Proszę Cię, nigdy nie mów że nie chcesz żyć! - uderzył w kierownicę przerywając mi - Nie można tak. Cokolwiek by się działo...
  - Przepraszam - spuściłam głowę
  - Nie przepraszaj, zapamiętaj - odparł i po chwili znów odpalił silnik abyśmy mogli dojechać do domu
Poczułam się dość dziwnie, poczułam że komuś naprawdę na mnie zależy, ale nie chciałam uświadamiać sobie tego że tym kimś może być Harry.
Parę minut później byliśmy już na miejscu. Zajęłam jeden z wolnych gościnnych pokoi, których w domu Stylesa nie brakowało. Nie był typem samotnika, nie lubił mieszkać sam. Często przebywał poza domem lub to ktoś zostawał u niego. Podobało mi się tu. Zostawiając swoje rzeczy postanowiłam zejść na dół aby dopytać Harry'ego o wszelkie szczegóły mojego pobytu w jego domu. Idąc po schodach zorientowałam się że chłopak rozmawia z kimś przez telefon. Nie chcąc mu przeszkadzać zatrzymałam się na chwilę. Nie chciałam podsłuchiwać, ale mówił tak głośno że było to nie uniknione.
  - Tak Julia jest już u mnie, zostanie na trochę. Zadowolona?
Cisza...
  - Jesteś moją dłużniczką. Nie chciałem tego robić. Cierpią.
Znów cisza.
  - Jesteś bez serca. Pa
Potem już tylko usłyszałam dźwięk odkładanego telefonu na stół na stół na znak że zakończy rozmowę. Kto to mógł być? Holly? Oby nie...
"Przybierając" sztuczny uśmiech, jak gdyby nigdy nic zbiegłam na dół.
  - Na pewno nie masz nic przeciwko, że tu jestem? - spytałam siadając obok niego
  - Na pewno - uśmiechnął się - A Ty i Niall...czy się pokłóciliście?
  - Prosiłam Cię o coś - przewróciłam oczami - Ale nie nie pokłóciliśmy się. Jest dobrze
  - Cieszę się - odparł - Coś Ci potrzebne?
  - Hmm, gdzie jest łazienka? Poszłabym się już wykąpać
  - Drugie drzwi na prawo - puścił mi oczko - Czyste ręczniki masz w szafeczce
  - Okej dziękuje

*oczami Harry'ego*

Gdy Julia zjawiła się w salonie przestraszyłem się że usłyszała kawałek mojej rozmowy, a to na pewno nie wpłynęło by dobrze na nasze relacje. Przez pewną osobę zepsułbym wszystko. Teraz gdy poszła wziąć kąpiel miałem okazję to wszystko przemyśleć. Przez realizowanie planu Holly zbliżyłem się do Julii. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Przecież ona kocha Niallera i chyba nie stać mnie na to abym potrafił przeszkadzać im w drodze do szczęścia. Nie kocham jej tak jak on. Przeżyje, poradzę sobie. Mogę mieć każdą, nie powinienem tak myśleć ale taki już jestem.
Nagle usłyszałem dźwięk wiadomości i nie był to mój telefon. Obok mnie leżał iPhone Jul, prawdopodobnie wypadł jej i się wcale nie zorientowała. Wziąłem go do ręki odczytując sms. Był od Niallera, zaśmiałem się pod nosem. Nie wiem co mnie podkusiło ale odpisałem i to w nie za miły sposób. Głupia zazdrość dała się we znaki.

- Harry widziałeś może mój telefon?! - usłyszałem wołanie z góry
*wiadomość wysłana*
  - Tak jest tutaj. Spokojnie - odkrzyknęłem łapiąc się za głowę
Co ja najlepszego zrobiłem...

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
CZEŚĆ! WRÓCIŁAM!
W KOŃCU! PRZEPRASZAM ZA TAK DŁUGI CZAS!
mam nadzieję że was nie zawiodłam :)

Dziękuje za wszystko, jesteście wspaniali!
za komentarze, obserwowanie i za wejścia<3

jak widzicie pojawiła się ankieta! 
czytasz? - klikaj TAK

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler

środa, 4 września 2013

~Rozdział 10~

*oczami Nialla*

Jednocześnie usłyszałem trzaśnięcie drzwiami frontowymi jak i zbieganie ze schodów. Leniwie podniosłem się z kanapy aby zobaczyć źródło hałasów. Po chwili pojawiły się przede mną dwie dziewczyny - Julia i Holly. Stanąłem w osłupieniu czekając na dalszy ciąg wydarzeń.
  - Niall co to ma być?! - pierwsza odezwała się moja współlokatorka ukazując mi wczorajsze zdjęcie które wstawiłem na swój profil - Wiesz jaka drama może z tego wyniknąć?!
  - I co w związku z tym? - uniosłem brew
Nie odpowiedziała nic. Zauważając w korytarzu Holly odwróciła się na pięcie udając się z powrotem na górę. Zanim jednak to zrobiła zauważyłem w jej oczach pewne zawiedzenie. Nie wiedziałem czym zostało ono spowodowane. To wszystko jak na razie było dla mnie bardzo skomplikowane.
  - Umm co Cię tu sprowadza o tak wczesnej porze? - wyrwałem się z przemyśleń przypominając sobie że Holly wciąż tu jest
  - A co? To już nie mogę do Ciebie wpaść i spędzić z Tobą miło czas? Tak długo się nie widzieliśmy - podeszła do mnie bliżej oplatając swoimi dłońmi mój kark
  - Możesz, jasne że możesz - szeroko się uśmiechnąłem - Kawy? Herbaty?
  - Poproszę herbatę - odwzajemniła gest
  - Już się robi. Poczekaj w salonie - rzuciłem udając się do kuchni

* oczami Julii *

Powoli zaczynam się w tym wszystkim gubić. Czasem czuje że Niall naprawdę chce spróbować jeszcze raz, chce dać nam drugą szansę a czasem że jemu to wszystko jest obojętne. Boli mnie tylko ta cała Holly,  gdyby nie ona...Czemu to życie musi być takie popiepszone? Mam dopiero dziewiętnaście lat, powinnam się bawić i niczym się nie przejmować, ale tak nie jest. Nauczyłam się już dużo i wiem że musze radzić sobie sama, to trudne. Do tego ten cały ON i mój brat. Kim do cholery jest i co ode mnie chce? Przemyślenia przerwał mi dźwięk mojego telefonu, na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Harry'ego. Pośpiesznie odebrałam.
  - Co jest? - spytałam dość pogodnym głosem
  - Nie śpisz? - spytał zachrypniętym głosem
  - Ja nie, ale słyszę że ktoś tu co dopiero wstał - zaśmiałam się do słuchawki
  - Ohh tak, ale to nie ważne. Masz może jakieś plany na dziś?
  - Nie coś ty, chyba jestem uziemiona w pokoju, Holly postanowiła odwiedzić Niallera - przewróciłam oczami
  - W takim razie zabieram Cię na zakupy!
  - Jakie zakupy Harry? - zdziwiłam się
  - Jak to jakie? Dziś 28 Grudnia jeszcze tylko 3 dni do naszej imprezy, trzeba się jakoś przygotować!
  - Rozumiem. Więc mamy tam jechać razem?
  - Tak i Louis do pomocy - rzucił
  - Ok o której i gdzie? - spojrzałam na zegarek, wskazywał 10.30
  - Przyjedziemy za jakieś 40 minut bądź gotowa, do zobaczenia - rozłączył się
Odłożyłam telefon na półkę, wybrałam jeszcze z nie rozpakowanych walizek ciepłe ciuchy na dziś i pokierowałam się do łazienki na górnym korytarzu. Tam jednak zatrzymałam się na chwile bardzo dobrze słysząc rozmowę Nialla i Holly.

" - Niall nie oszukujmy się. Dobrze wiemy że czujemy do siebie coś więcej. Po co czekamy? Na co? Czego się boisz? - odezwała się blondynka
- Zastanów się. Czy ty byś się nie bała? Skąd mam wiedzieć czy zależałoby Ci na mnie gdybym nie miał tego wszystkiego? Gdybym był tym zwykłym Niallem Horanem - mówił dość niepewnie
- Nie zależy mi na twojej kasie, przestań
- Nie wiem czy tak jest Holly. Dajesz mi wręcz przeciwne znaki.
- Nie rozumiem.
- I nigdy tego nie zrozumiesz. Jest tylko jedna osoba która jest w stanie to zrobić.
- Czy to...
- Tak tą osobą jest Julia - chłopak przerwał jej
- Nie wierzę, po prostu nie wierze. Kochasz ją, prawda?
- To już nie twój interes Holly -powiedział oschle
- Ranisz mnie Horan, kiedy ja zdałam się w końcu na odwagę aby to wszystko Ci powiedzieć Ty wyskakujesz z takim czymś? Nie wiedziałam że taki jesteś, zawiodłam sie na Tobie.
- Lepiej będzie jak już pójdziesz. Musze to wszystko sobie przemyśleć"

Po tym wszystkim...po tym wszystkim co usłyszałam z jego ust ze łzami w oczach weszłam w końcu do łazienki. Nie wierzyłam że powiedział jej coś takiego. To zbyt piękne żeby było możliwe. Moje ręce zaczęły się trząść. Bałam się? Nie to głupie, bo niby czemu. Miałam kompletny mętlik w głowie. W ciągu kilku dni dość dużo się wydarzyło, zapomniałam już jak to jest nie żyć w stresie. Aby choć trochę się ogarnąć i postawić na nogi szybko wskoczyłam pod prysznic. Strumień wody oblewający moje ciało stopniowo mnie ożywiał.
  - Julia zjesz ze mną śniadanie?! - usłyszałam głos Niallera z dołu
Pośpiesznie owinęłam się w szlafrok a włosy w ręcznik i opuściłam łazienkę.
  - Jasne, zrób coś ja zaraz zejdę! - odparłam przechodząc do sypialni
Po chwili zorientowałam się jednak że rzeczy do ubrania wcześniej zabrałam ze sobą do łazienki więc ponownie musiałam tam wrócić. Zaciągnęłam na nogi czarne obcisłe rurki, na górę zarzuciłam top i jakąś wygodną ciepłą bluzę. Przemyłam twarz zimną wodą aby 'wrócić na ziemię' - pomogło. Następnie jak to miałam w zwyczaju wytuszowałam rzęsy i przejechałam usta malinową pomadką. Moje włosy wciąż były mokre ale nie miałam ochoty ich suszyć. Spojrzałam na zegarek, miałam jeszcze niecałe 20 minut do przyjazdu chłopaków. Po raz kolejny usłyszałam wołanie Horana więc w końcu zdecydowałam się potowarzyszyć mu przy posiłku. Zeszłam na dół i bez słowa usiadłam przy stole. Nawet na niego nie patrzyłam, nie umiałam, pękłabym wtedy. To wszystko przez jego spojrzenie i te błękitne tęczówki
  - Smacznego - rzucił siadając naprzeciwko mnie
  - Dziękuje, nawzajem - pusto wpatrywałam się w talerz
  - Julia?
  - Tak? - uniosłam wzrok napotykając jego głębokie oczy
  - Coś się stało?
  - Wszystko dobrze, nie przejmuj się - wymusiłam uśmiech
  - Hmm - mruknął - A może wybierzemy się dzisiaj razem na miasto na obiad?
  - Odpada, jestem umówiona z Hazzą na zakupy - posmutniałam
  - Rozumiem - kiwnął głową, ale wydawał się jakiś niepewny - To może kolacja?
  - Niech będzie - przytaknęłam - O której?
  - 19? - uniósł jedną brew
  - I jeszcze że tak zapytam to jakby randka? - zagryzłam dolną wargę
  - Można by tak powiedzieć - zaśmiał się - Stare lata wracają, cieszysz się?
  - Bardzo! - czułam jak się rumienię - Pójdę na górę, muszę wziąć parę rzeczy zanim wyjdę a Styles zaraz tu będzie - wstałam od stołu - A i dziękuje, smaczne było - posłałam mu uśmiech zanim zniknęłam na schodach.
Wbiegłam na górę prosto do swojej sypialni i rzuciłam się na łóżko. Byłam prze szczęśliwa, to było coś cudownego. Najpierw ta rozmowa z Holly a teraz to, czego chcieć więcej? Miałam nadzieję że nikt i nic nie będzie w stanie zniszczyć mi tego wspaniale zapowiadającego się dnia. Widząc na ekranie mojego telefonu wiadomość od Harry'ego z treścią że już jest pod domem, pośpiesznie chwyciłam torbę, portfel i parę innych drobiazgów. Zbiegłam na dół. Tam też znowu wpadłam na Niallera.
  - Do zobaczenia potem - pocałowałam go w policzek wychodzących do przedpokoju
Tam założyłam converse za kostkę i ciepłą zimową kurtkę. Opuściłam dom od razu zatrzymując się przed lokowatym. Złapał mnie za ramiona dziwnie mi się przyglądając. Również zaczęłam lustrować go wzrokiem, jednak on wygądał perfekcyjnie jak zawsze.
  - Coś nie tak? - w końcu się odezwałam - Możemy iść, serio
  - Twoje włosy...one są mokre. Nie zamierzasz nic z nimi zrobić? Co się tak cieszysz? - próbował mnie ogarnąć potrząsając moimi ramionami
  - Wszystko ok. Zapomniałam o nich. Poczekaj sekundę - puściłam mu oczko wracając z powrotem do mieszkania

* godzinę później * 

Razem jeździliśmy ogromnym wózkiem po całym sklepie, kolejno wrzucając do niego potrzebne nam rzeczy. Napełniony był już niemalże po same końce a chłopcy twierdzili że wciąż nie mamy połowy rzeczy. Kolejno czekał na nas dział alkoholowy, czyli coś co według nich było najważniejsze. Poczekałam przed zajmując już kolejkę przy kasie ponieważ była ona przeogromna. W ogóle nie czułam tej sylwestrowej atmosfery, świątecznej tak samo. Bez rodziców to nie to samo. Czas dłużył się i dłużył. Co minutę byłam coraz bliżej kasy i niecierpliwie czekałam na chłopaków. Nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu, zdążyłam się zorientować że to Harry widząc jego duże dłonie. Pośpiesznie odwróciłam się w jego stronę. Nachylił się tak, że o mało nasze usta nie 'spotkały się'. Przestraszyłam się ale on nie chciał mnie puścić. Nie powinien się tak zachowywać zwłaszcza w sklepie, gdzie jest mnóstwo ludzi.
  - Harry - próbowałam go odepchnąć - Przestań
  - Coś nie tak? -wypuścił mnie z uścisku
  - Zastanów się nad tym co robisz - przewróciłam oczami zaczynając wykładać rzeczy na taśmę
  - Przepraszam. A wpadniesz do mnie?
Nie odpowiedziałam ale chyba domyślił się że oznacza to 'tak, no jasne'.
Czekając poza kolejką usiadłam na ławce i wyjęłam z torebki mój telefon, tam czekało na mnie kilka nowych wiadomości od...Nialla. Uśmiech mimowolnie wkradł mi się na usta. Musiałam wtedy dziwnie wyglądać, ale nie obchodziło mnie to. Rozglądając się na boki faktycznie, ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę a to tylko z powodu że uśmiecham się do telefonu. Kilka metrów dalej stał Preston, ochroniarz chłopców. Ktoś w końcu musiał czuwać nad ich bezpieczeństwem. Znów odcinając się od świata, spojrzałam na wyświetlacz i otworzyłam nowe wiadomości sms.

pierwszy
"Już nie mogę doczekać się dzisiejszego wieczoru. Ubierz się ładnie x"
drugi
"Żałuje że nie pójdziemy razem na tegorocznego sylwestra, ale nie mogę już zmienić planów. Przepraszam że tak wyszło. Nie chce aby Holly zrobiło się przykro, to dobra dziewczyna. Musze przygotować ją na pewną rozmowę. Już wiem czego chce."
trzeci
"Wynagrodzę Ci te sześć miesięcy."

Więcej nie udało mi się odczytać. Harry i Louis  zdążyli już dołączyć do mnie wraz z zakupami.
  - Czego znowu się tak cieszysz? - spytał jakby wścipsko Hazz
  - Nie licz na to że Ci powiem. Idziemy już? Jeśli zapraszasz mnie do siebie to szybko. O 18 muszę wrócić - puściłam mu oczko wstając z miejsca
  - Musisz wrócić? Czemu? Miałem nadzieje że zostaniesz dużej - szedł za mną ciągnąc wózek
  - Nie dziś - śmiałam się pod nosem chowając telefon do torebki

Siedziałam na tyłach samochodu czekając aż w końcu odwieziemy Louisa i zajedziemy do domu Harry'ego. Dziś po raz pierwszy miałam zobaczyć jego mieszkanie a za razem miejsce tegorocznego sylwestra. Po 30 minutach od wyjechania z centrum byliśmy na miejscu. Dom ogrodzony był wysokim murem tak że nie można było zobaczyć go z ulicy. Zanim zdążyłam opuścić auto Harry już otworzył mi drzwi.
  - Wejdź do środka, ja wniosę zakupy - uśmiechnął się
  - Pomogę Ci - zaoferowałam
  - Nie trzeba, nie będziesz nosić. Rozgość się w salonie i wybierz jakiś film. Zaraz do Ciebie dołączę - pchnął mnie do przodu - Nie krępuj się, nikogo tam nie ma
Niepewnym krokiem ruszyłam przed siebie. Rozglądając się po posiadłości jedynie słyszałam szeleszczące kamyki pod moimi stopami. Bardzo mi się tu podobało, tak cicho. Nim się zorientowałam znalazłam się już pod drzwiami. Pchnęłam je do przodu w ten sposób ukazując sobie bogato wyposażony przedpokój w domu Harry'ego. Weszłam do środka uprzednio wycierając buty o małą, ciemną wycieraczkę. Światła włączyły się automatycznie. Byłam w pełnym zachwycie...dziewiętnastolatek mieszkający w takim domu, to coś co nie mieści się nawet w głowie. Po otrząśnięciu się zdjęłam kurtkę i powiesiłam ją na jednym z wieszaków w szafie. Poszłam do przodu, przede mną były jeszcze jedne drzwi. Otworzyłam je wchodząc do ogromnego salonu. Po mojej prawej stronie było przejście do prawdopodobnie kuchni i jadalni, a po przeciwnej do łazienki. Mówiąc do siebie pod nosem szłam przed siebie, do wyznaczonego celu. Ogromnego telewizora na ścianie. Mnóstwo płyt znajdowało się tuż koło niego. Trochę czasu zajęło mi aż wybrałam odpowiedni. Jak zwykle była to jakaś komedia romantyczna. Włożyłam płytkę do odtwarzacza i czekałam na Stylesa. Po chwili zgasło światło a za sobą usłyszałam kroki. Wiedziałam że to loczek więc tylko uśmiechałam się pod nosem. Kiedy pojawił się przede mną byłam w nie małym omiemaniu. W jednej dłoni trzymał dobre wino a w drugiej kilka małych świeczek.
  - Harry co ty robisz? - spytałam patrząc jak je podpala i ustawia na stoliku przed sofą
  - Klimatyczny nastrój - zaśmiał się
  - Nie trzeba naprawdę
  - Trzeba trzeba - uśmiechnął się
  - Jesteś nienormalny - odwzajemniłam gest
Po odpowiednich przygotowaniach chłopak zasiadł koło mnie przykrywając nas ciepłym kocem i podając mi lampkę wina. Zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen.
  - Za miły wieczór? - zaczął
  - Za miły wieczór - powtórzyłam za nim
Po skosztowaniu wina w końcu mogliśmy puścić film. Nadal było odrobinę zimno. Jakże mądry Harry zapomniał o ogrzewaniu. W związku z tym przystałam na jego propozycję. On otulił mnie swoim ramieniem a ja oparłam głowę w zagłębieniu jego szyji. Mimo tego że był sporo większy ode mnie, zadbał o to aby było mi jak wygodniej. Towarzyszyła nam piękna woń ulatniająca się z małych, palących się już świeczek.

Dobrze czuliśmy się w swoim towarzystwie w dodatku po wypiciu całej butelki wybornego wina polepszyły nam się humory. Włączyliśmy kolejny film zapominając o uciekającym czasie. Jednak Harry nie zamierzał koncentrować się na oglądaniu go. Powoli i spokojnie zaczął muskać moją szyje aż w końcu mocno się w nią wssysał po chwili zostawiając w jednym miejscu zapewne nie małą malinkę. Przejechałam po niej jednym palcem przygryzając dolną wargę. On tylko słodko się uśmiechał. Wiedziałam że grał tylko takiego grzecznego, na prawdę jest dużo, dużo odważniejszy co do takich spraw. Skąd to wiem? Nie znam go od dziś. Jest w tym prawie tak dobry jak Niall...no właśnie Niall.
  - Boże! - szybko podniosłam się z miejsca - Styles! Która godzina?! - zaczęłam chodzić po pokoju w tą i z powrotem
  - Przed dwudziestą- przeciągnął się
  - Co?! Muszę wracać! Co ja zrobiłam?! - nerwowo złapałam się za głowę
  - Jest ciemno, to niebezpieczne a nie mogę Cię podwieźć- podniósł się aby mnie zatrzymać
  - Nie szkodzi, muszę. Przepraszam i dziękuje za miły wieczór - pocałowałam go w policzek kierując się w stronę drzwi
  - Julia! - krzyknął za mną
  - Do jutra Harry - odwróciłam się machając do niego na pożegnanie.
Nie trzeźwo myśląc w tym momencie w przedpokoju wzięłam moją torebkę, zaciągnęłam buty i pędem wybiegłam z mieszkania przyjaciela. Biegłam wciąż przed siebie, na szczęście kojarzyłam drogę. Wszystko utrudniał mi śnieg i panująca na zewnątrz ciemność. Nie było to przyjemne, ale w tym momencie nic więcej się nie liczyło. Za wszelką cenę chciałam jak najszybciej dotrzeć do domu Niallera. Byłam zdruzgotana. Wiem jak bardzo zależało mu na tej kolacji, z resztą mi też. A teraz? Teraz go zawiodłam świetnie bawiąc się z Harrym.
Po upływie 15 minut byłam na miejscu. Drzwi na szczęście były otwarte. Zrzuciłam buty z nóg i po cichu weszłam do środka. Od razu rzuciła mi się w oczy blond czupryna. Był salonie. Czekał. Podeszłam go od tyłu, usłyszał mnie. Wstał więc z kanapy zbliżając się tak, że stanął przede mną dopiero gdy oparłam się o ścianę. Jedną ręką oparł się o ścianę na wysokości mojej głowy a drugą odgarnął włosy z mojej twarzy. Od razu poczułam siny zapach alkoholu. Rozejrzałam się po pokoju. Faktycznie. Na stole w salonie stała otwarta butelka wódki, upita więcej niż połowę. Zaniepokoiło mnie to a za razem w moich oczach pojawiły się łzy. Było mi cholernie przykro. Zraniłam go. Teraz przeniosłam wzrok na jego tęczówki. Czerwone, zaszklone. Nie wytrzymałam, łzy pociekły po moich policzkach. Wytarł je kciukiem.
  - Przepraszam Niall. Nie chciałam - szlochałam
  - Zapomniałaś aż tak dobrze bawiłaś się z Harrym - prychnął
  - Nie to nie tak - próbowałam się jakoś obronić
  - To on to zrobił? - spojrzał na malinkę
Zrobiłam się cała czerwona. Spuściłam wzrok.
  - Patrz na mnie - podniósł mój podbródek - To on, tak?
  - Tak, ale...
  - Ok rozumiem. Możesz iść do siebie - przerwał mi ustępując mi drogę
  - Mogę Ci wszystko wyjaśnić, proszę wysłuchaj mnie
  - Nie lubię gdy ktoś mnie okłamuje - powiedział przez zęby - Chciałem dobrze. Tyle Ci pomogłem, tyle zrobiłem. A Ty? Twoje zachowanie nie jest fair. Chyba nie dojrzałaś na drugą szansę Julio. To jednak nie jest czas na takie decyzje. Przykro mi. Nie ważne, że nie chciałaś. Stało się i już się nie odstanie. Zawiodłem się na Tobie.
Odszedł pozostawiając mnie samą, zapłakaną. Nie mogłam w to uwierzyć. Nie miałam na nic siły. Usiadłam na kanapie użalając się nad sobą. I co dalej?


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
CZEŚĆ!
Jestem z siebie dumna. To najdłuższy rozdział jaki dotychczas udało mi się napisać.
Mam nadzieję, że warto było tyle czekać? Jak się podoba?

NOWY ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- NOWY ASK

wasza @yep_Nialler do następnego <3 

czwartek, 29 sierpnia 2013

WRÓCIŁAM!

HEJ HEJ HEJ! 
Wróciłam juz do domu! 
To był zdecydowanie najlepszy wyjazd ever! 
4 raz i czekam na więcej!

TERAZ INFO DLA WAS!
NIESTETY MÓJ INTERNET NIE DZIAŁA TAK JAK POWINIEN A DO TEGO NA RAZIE NIE MAM NAWET JAK NAPISAĆ NOWEGO ROZDZIAŁU. SOOOOOO... TERAZ GO NIE BĘDZIE. PRZEPRASZAM WAS BARDZO. BĘDĘ NAD TYM PRACOWAĆ.

KOCHAM WAS I DZIĘKUJE ZA WSZYSTKO! <3

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler

niedziela, 11 sierpnia 2013

~Rozdział 9~

*oczami Nialla* 

Zdążyłem się zorientować że obu dziewczynom to spotkanie nie było na rękę. W końcu chyba każda czuje do mnie coś więcej i nie chce utrzymywać stosunków przyjacielskich. Wiem to. Z Julią jak i z Holly często zdarza nam się przekraczać te granice, to nie jest dobre. Tym sposobem ranie je obydwie. Ta sytuacja jest dla mnie cholernie ciężka, a pogorszyła się powrotem tutaj. Teraz na miejscu mam je dwie, to niedorzeczne, nie mogę tak robić. Mam pójść za głosem serca? Tylko co ono mi wskazuje? Mówią, że jeśli kochasz dwie osoby wybierz tą drugą ponieważ jeśli kochałabyś tą pierwszą osobę nigdy nie pokochałabyś tej drugiej. Tą drugą osobą jest właśnie...Holly.
  - Niall możemy porozmawiać? - z przemyśleń wyrwał mnie głos blondynki
  - Jasne chodźmy do kuchni - pociągnąłem ją za rękę
W drodze jeszcze odwróciłem się na pięcie aby zobaczyć twarze przyjaciół a przede wszystkim Julii. Dostrzegłem ból, zazdrość i gniew w jej oczach. Wszystko na raz. Harry próbował ją uspokoić w swoich ramionach, wydaje mi się że to odpowiedzialny chłopak. Ale cze będę w stanie pozwolić mu pokochać Julię? Czy mimo sytuacji jaka jest teraz zechce ją komuś 'oddać'? Zacisnąłem wargi napotykając wzrok Julii, to bolało. Słabo się uśmiechnąłem zanim całkowicie zniknąłem z ich pola widzenia. Holly była już w kuchni, usiadła na blacie...czekając na mnie.
  - Może zrobić Ci coś ciepłego do picia? Na dworze dość zimno, pewnie zmarzłaś?
  - Wiesz możesz mnie rozgrzać w inny sposób - uniosła jedną brew do góry
  - Podoba mi się twój tok myślenia - podszedłem do niej bliżej - ale może jednak innym razem - delikatnie musnąłem jej usta odchodząc do szafki z herbatami - To jaką sobie życzysz?
  - Niall przestań - odparła z podirytowaniem
  - Co znów nie tak? - spojrzałem przez ramię
  - Siadaj porozmawiajmy - wskazała miejsce na przeciwko siebie - Dawno się nie widzieliśmy. Tęskniłeś? Zastanowiłeś się co z nami dalej?
  - Dziękuje postoję - rzuciłem - Byłem strasznie zaganiany, nie miałem czasu na myślenie o tym. Przepraszam
  - To może teraz mi odpowiesz? - założyła nogę na nogę - Skoro ta DZIEWCZYNKA - zaakcentowała to słowo - będzie tutaj mieszkała może i mnie też zaprosisz?
  - Nie nazywaj jej tak, ona ma imię - syknąłem
  - Oj Niall Niall czego ty u niej szukasz? - zeskoczyła z blatu przywierając mnie do szafki - Ja mogę Ci dać więcej - szeptała przy moim uchu - Zrobiliście już to czy ja będę pierwsza?
  - Po co Ci wiedzieć takie rzeczy?
  - Kochany masz dziewiętnaście lat. Czyżbyś się wstydził o tym rozmawiać?
  - Nie wstydzę się po prostu uważam że to nie jest twoja sprawa Holly - przewróciłem oczami
  - Od kiedy zrobiłeś się taki tajemniczy, co?
  - Taki być muszę. Widocznie wcześniej tego nie zauważałaś - mówiłem głośniejszym tonem - Z resztą co ja Ci się tu będę wygadywał. Idę do chłopaków i Julii, zrób sobie coś - wzruszyłem ramionami
Wszedłem do salonu, ale nie zastałem tam nikogo co wydało mi się dziwne. Nie wyszliby bez pożegnania. Po chwili usłyszałem też krzyki dochodzące z ogrodu, więc pomyślałem że chłopcy rozgościli się w basenie. Wiedząc, że Louis i Zayn wypili sobie trochę moim obowiązkiem było tam wyjść i przypilnować ich. Chociaż znając Malika on nawet nie wszedł do wody. Zanim jednak tam to zrobiłem odwróciłem się na pięcie słysząc kroki jakby ktoś schodził ze schodów.
  - Poszłam na górę tylko się przebrać. Znalazłam...chyba swój pokój? - zobaczyłem Julię w stroju kąpielowym z ręcznikiem w ręku
  - A tak jasne. Świetnie - uśmiechnąłem się, w myślach lustrując jej ciało
Poczekałem aż podejdzie bliżej aby złapać ją w nadgarstkach i przyciągnąć bliżej siebie.
  - Fajnie, że jesteś - mruknąłem jej do ucha
  - Ugh Niall, słyszę dziś to już drugi raz. Przestańcie proszę - pocałowała mnie w policzek następnie odchodząc w stronę drzwi ogrodowych
Nie miałem okazji nawet się za nią odwrócić bo już za moment zza progu kuchni wyłoniła się Holly. Przeklnęłem w myślach domyślając się że widziała całą tą sytuację.
  - Niech ta mała suka nawet się do Ciebie więcej nie zbliża - powiedziała przez zęby
  - Nie masz prawa tak do niej mówić! To moja najlepsza przyjaciółka!
  - Ooo bronisz jej? To takie urocze - dodała z ironią
  - Holly kurwa! - podniosłem głos - Jeśli chcesz myśleć o jakimkolwiek naszym zbliżeniu do siebie to najpierw zastanów się nad swoim zachowaniem. Nie będę z kimś takim...
  - No jakim?
  - Nie ważne - odparłem cicho - Po prostu się zastanów nad tym co mówisz
Posłałem jej znaczące spojrzenie zanim udałem się do ogrodu. Nie wiem co wstąpiło w tą dziewczynę. Wcześniej nie była taka. A może w czasie mojej nieobecności wydarzyło się coś o czym nie wiem?

* oczami Julii *

Basen, zimna woda i przyjaciele to wszystko czego mi teraz było trzeba. Po całym tym długim, szalonym dniu musiałam odpocząć. Mogę nawet powiedzieć, że Niall uratował mi dziś życie. Przecież gdyby nie zareagował w porę ON mógłby zrobić mi krzywdę, nie wiem w jaki sposób, nie widziałam go. Prawdopodobnie w najbliższym czasie poznam wszystkie szczegóły tego zdarzenia. Boje się. Mimo tego, że jestem teraz w Londynie ON wciąż czeka na mnie w Mullingar, wiem to. Czuję to. Jest jeszcze mój brat - Dave. Można powiedzieć, że go nie znam, ale go kocham. Wychowaliśmy się razem, to dziwne, że tak po prostu zniknął. Zastanawia mnie sporo rzeczy. Czemu ON zaczął działać dopiero po śmierci rodziców? Kim takim jest ON? i czemu ma mojego brata? Czy to możliwe żeby ON go porwał gdy ten był jeszcze malutki? tylko czemu? Tak wiele pytań a tak mało wiem. Chciałabym aby moi rodzice teraz żyli. Chciałabym razem z nimi odzyskać mojego brata i dowiedzieć się całej przeszłości z mojego dzieciństwa.
  - Julia nie wejdziesz do wody? - usłyszałam głos Harry'ego
  - Nie za bardzo umiem pływać - skrzywiłam się
  - To tak samo jak ja - usłyszałam podpity głos Zayna gdzieś za sobą
Nie zdążyłam się nawet odwrócić bo nagle Harry zjawił się przy moich nogach.
  - Pomogę Ci - wyciągnął w moją stronę rękę
  - Nie wiem czy to jest dobry pomysł. Z resztą muszę pogadać z Horanem - próbowałam się wymigać
  - Macie całą noc i do tego kilka dni. Mieszkacie pod jednym dachem - przewrócił oczami - To jak? Wskakujesz?
  - Niech będzie - wzruszyłam ramionami - ale jak utonę to tylko z twojej winy - podałam mu swoją dłoń i natychmiast zostałam wciągnięta do wody
Jak się okazało byliśmy w najgłębszej części basenu przez co nie miałam też dna pod nogami. Byłam dość niską osobą. Styles nie zdążył się zorientować a ja zanurzyłam się całkowicie pod taflą wody. Na nieszczęście a może i szczęście nie zdążyłam zamknąć oczu i przez chwile widziałam wszystko przed sobą. O mało nie zachłysnęłam sie wodą kiedy zobaczyłam, że Hazz pływa bez bokserek. Odbiłam się od dna i szybko wynurzyłam się.
  - Przepraszam nie wiedziałem, że tak wyjdzie - chłopak chwycił mnie za ręce a gdy spojrzał na moją twarz zaczął się głupio śmiać
  - Coś ze mną nie tak? - zmarszczyłam czoło
  - Twój makijaż, on się rozmazał. Masz czarne oczy i wyglądasz śmiesznie
  - Zapomniałam o nim. Daj mi sekundkę - wyswobodziłam się z jego uścisku zanurzając się pod wodę. zaczęłam trzeć oczy aby tusz całkowicie się zmył - teraz lepiej? - znów byłam na powierzchni
  - O wiele. Ładnie Ci nawet bez niego - uśmiechnął się
  - Dziękuje - czułam jak się rumienie z tak błahego powodu - Chyba mieliśmy pływać, tak?
  - No jasne. Harry instruktor Ci pomoże - zaśmiał się chwytając mnie w pasie
Około dwudziestej trzeciej chłopcy zaczęli zbierać się do swoich domów. Po Zayna zawitała Perrie w związku z tym zdążyłam się z nią zapoznać. Jest na prawdę urocza i sympatyczna. Miałyśmy dużo śmiechu w odprowadzaniu go do samochodu. Holly również po pożegnaniu się z Niallerem opuściła jego mieszkanie przez co trochę mi ulżyło.
Gdy chciałam wziąć prysznic, blondyn zatrzymał mnie. Weszłam do jego pokoju jak poprosił siadając po drugiej stronie łóżka.
  - Miałem Ci o czymś opowiedzieć. O tym co zaszło dziś jeszcze w Mullingar
  - Jestem tego strasznie ciekawa - skrzyżowałam nogi w kolanach siadając po turecku
 Wziął głęboki oddech a do jego oczu napłynęły łzy
  - Niall co jest? - wytarłam jedną spływającą po jego policzku
  - Ten sukinsyn mógł Cię zabić - przełknął głośno ślinę - Nie darowałbym sobie tego gdyby...gdyby to się stało.
  - Ale nic się nie stało, zdążyłeś. Prosze uspokój się
  - Ale jak? Jak mam byc spokojny jak widziałem w moich oczach to wszystko? Jak?
  - Jestem tu, wszystko jest dobrze - podsunęłam się wyżej wtulając się w jego tors
  - I bardzo się cieszę. Boje się o Ciebie. Będę Cię chronił tak długo jak będzie trzeba - pocałował mnie w czubek głowy
  - Mam nadzieję że niedługo to wszystko się rozwiąże i odzyskamy Dave'a
  - Widzę, że bardzo Ci na nim zależy?
  - Widziałeś jak on wyglądał? On cierpi, a nie może. Ja miałam wspaniałe dzieciństwo, a on? Myślę że został porwany. ON go porwał.
  - W takim razie kim jest ON?
  - Nie wiem Niall, nie wiem - spuściłam głowę -Proszę powiedz mi co widziałeś - przejechałam dłonią po jego policzku
  - Kiedy stałaś przed tarasem oko w oko z Davem zza domu nagle wyłoniła się jakaś czarna postać. Przestraszyłem się, ale to nie wszystko. ON w jednej dłoni trzymał ogromny worek ze sznurem, a w drugiej coś ostrego, prawdopodobnie nóż. Chciał Cię porwać a gdybyś stawiała opory zrobił by Ci krzywdę. Od razu wiedziałem co jest grane zacząłem biec w twoją stronę. Zauważył mnie dopiero gdy pociągnąłem Cię za rękę. Uciekliśmy i potem nie wiem co się z nim stało. Na pewno będzie nas szukał.
  - Nas?
  - Tak nas, teraz to ja jestem w to zamieszany. W końcu zabrałem mu Ciebie sprzed samego nosa, był tak blisko swojego celu - odparł - A ty co czułaś gdy zobaczyłaś brata?
  - Gdy go zobaczyłam? Byłam w szoku że nastolatek tak wygląda. Był wychudzony i widać że bity, to okropne. Zabolało mnie serce a do oczu naleciały łzy. Chciałam tak po prostu do niego podbiec i go przytulić, zabrać, ale wiedziałam że to jest zbyt niebezpieczne. Najgorsze uczucie na świecie.
  - Julia jesteś taką wspaniałą osobą - dumnie się uśmiechnął pocierając moje ramię
Chwilę potem znów próbował mnie pocałować, ale nie mogłam na to pozwolić. Nie chcę aby zadawalał się mną gdy Holly nie ma obok niego. Nie chcę być tą drugą.
  - Niall nie - przyłożyłam palec do jego ust
  -Czemu taka jesteś?
  - Jaka?
  - Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
  - Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny które znasz. Nie chcę abyś mnie w ten sposób ranił. Kochasz Holly - rzuciłam - idę spać Niall
Wstałam z łózka i bez słowa, z bólem serca opuściłam jego pokój. Ciężko mi było unikać bliższego kontaktu z nim, ale musiałam to robić. Kiedyś, może jeszcze na początku, gdy wrócił byłam jeszcze za słaba psychicznie aby mu się oprzeć, ale teraz jestem coraz silniejsza. Dzięki niemu, on podnosi mnie na duchu zawsze gdy tego potrzebuję.
Koło pierwszej w końcu byłam gotowa do snu. Zanurzyłam się pod kołdrą aż po sam czubek nosa. Zamykając oczy wciąż widziałam obraz mojego brata, a po chwili prześwity z ucieczki. Widziałam go, widziałam jego twarz. Pełną gniewu, nienawiści i złości. Ten człowiek nie jest dobry, ON jest bez uczuć. Czułam się jak w horrorze. To straszne, bałam się. Nie chcąc budzić Niallera, zadzwoniłam do Hazzy. Odebrał dopiero przy drugim połączeniu.
  - Obudziłam Cię?
  - Nie, nie spałem jeszcze. Coś się stało?
  - Po prostu musiałam usłyszeć czyjś głos - mruknęłam
  - Na pewno wszystko okej?
  - Tak Harry, tak.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
  - Przepraszam muszę kończyć. Spij dobrze - pośpiesznie rozłączyłam się
  - Proszę - powiedziałam
  - Julia usłyszałem głosy, rozmawiałaś z kimś?
  - Tak z Harrym, nic takiego - wymusiłam uśmiech
  - Dobrze, trochę się przestraszyłem. Śpij dobrze
  - Niall stój, zostań tutaj - zatrzymałam go - Nie chce spać sama. Mam przed oczami...
  - Rozumiem - przerwał mi - Mogę zostać

* oczami Nialla *

Julia usnęła wtluona w mój nagi tors. Miło było patrzeć na taki widok przypominały mi się stare czasy kiedy wszystko było jeszcze takie łatwe i nie mieliśmy...problemów. Gdyby nie Holly kto by wiedział co by się teraz działo.
Nie mogłem usnąć. Sięgnąłem po swojego iphone'a, postanowiłem zrobić jedną fotkę. Wystawiłem telefon przez ramię kładąc go przed nami i włączając samowyzwalacz przednim aparatem próbowałem zrobić zdjęcie, jakoś trzeba było sobie radzić.  Spodobało mi się takie jakie wyszło, więc od razu wrzuciłem je na tt z podpisem "mój mały aniołek".

  - Dodano - powiedziałem pod nosem
Wiedziałem ile może wybuchnąć nowych plotek, ale nie przejmowałem się tym. Wystarczy że ja znam prawdę, a fani powinni zaakceptować każdą moją decyzję.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

DZIĘKUJE ZA 47 KOMENTARZY!
Jak wiecie to dla mnie na prawdę dużo znaczy i bardzo się cieszę. 
Przepraszam, że musieliście trochę czekać na ten rozdział, ale teraz wam się wytłumaczę. W piątek wyjeżdżam co oznacza, że jestem strasznie zabiegana i nie mam czasu.

TEN ROZDZIAŁ JEST PRAWDOPODOBNIE OSTATNIM PRZED MOIM WYJAZDEM NAD MORZE.

W nadchodzący tydzień nie znajdę czasu na napisanie, muszę załatwić kilka spraw, przede wszystkim ze szkołą.

MÓJ WYJAZD 16.08 - 27.08 

Potem postaram się jakoś szybko nadrobić :) 

ASK ---> ask.fm/yepNialler <--- ASK

wasza @yep_Nialler :)

udanej końcówki wakacji wam życzę! x 

WYBIERA SIĘ KTOŚ NA TIU DO MULTIKINA WARSZAWA TARGÓWEK? :) 

czwartek, 1 sierpnia 2013

~Rozdział 8~

- NIESPODZIANKA!!! 

Moim oczom ukazała się czwórka wspaniałych, znanych mi już chłopaków. Bardzo się ucieszyłam. Ani ja ani Niall nie spodziewaliśmy się, że przyjdą nas 'powitać'. Nie widziałam się z nimi około roku więc to bardzo miłe z ich strony. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Stojąc jeszcze w lekkim szoku, miałam czas na przyjrzenie się każdemu z osobna. Harry, sporo się zmienił. Urósł i zaczął inaczej się ubierać. Jego grzywka niechlujnie ułożona była do góry a włosy znacznie mniej się kręciły. Wyglądał pociągająco, ale nie chciałam myśleć o nim w ten sposób. Jego uśmiech powodował, że znów widziałam w nim tego starego Harry'ego. Liam, jego włosy po raz kolejny przeszły totalną metamorfozę, ale tym razem na korzyść. Krótkie z lekkim irokezem tylko dodawały mu uroku. Zauważyłam też jego tatuaże ponieważ jako jedyny miał na sobie bluzkę z krótkim rękawem. Od razu bardzo mi się spodobały. Kolejny stał Louis, forever young faktycznie. On nigdy się nie zmienia, wciąż jest sam. Na końcu zwróciłam uwagę na Zayn'a. Uśmiechał się w moją stronę co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Mimo pozorów jakie sprawia w świetle mediów, jest całkiem inną i wcale nie taką cichą osobą jak się wydaje. Zawsze dobrze się z nim dogadywałam, umiał mi też poradzić. Jest i był dla mnie jak starszy brat. Co do jego wyglądu to nie zmienił się za bardzo. Włosy jak zawsze perfekcyjnie sterczały do góry a może jedynie tylko trochę schudł.
Z przemyśleń wyrwał mnie szept Niallera.
  - Też nie spodziewałem się, że tutaj będą
Zaśmiałam się pod nosem kręcąc tylko głową. W tym samym czasie podszedł do mnie Harry odciągając za rękę gdzieś na bok. Nie spodobało mi się to. Jeszcze nawet nie przywitałam się ze wszystkimi, nie powinien tak robić. Wyrwałam dłoń z jego uścisku i poprosiłam aby chwilę na mnie poczekał. Gdy przytaknął oddaliłam się w stronę chłopaków. Bardzo ciepło mnie przywitali. Nie odbyło się od uścisków, całusów i uśmiechów. Oni są naprawdę bardzo uroczy. Porozmawialiśmy tak na prawdę tylko chwilę ponieważ Styles strasznie się niecierpliwił. W końcu mu uległam i wróciłam. Poszliśmy do kuchni aby w spokoju porozmawiać. Usiadłam na blacie a on stanął naprzeciwko mnie opierając się o kuchenkę. To jak lustrował mnie wzrokiem...nie dało się tego nie zauważyć.
  - Ciesze się, że przyjechałaś - mruknął a mnie przez sam jego głos przeszły ciarki
  - Musiałam - próbowałam wymusić uśmiech
  - Coś się stało? - spojrzał na mnie marszcząc brwi
  - Nie chce o tym rozmawiać Harry. To problemy - zatrzymałam się - jakby rodzinne. A czemu aż tak bardzo zależało Ci abym przyjechała?
  - Stęskniłem się - powiedział szybko - Zresztą jak reszta. Po za tym głupio by było żebym tylko ja nie miał partnerki.
  - A Holly będzie?
  - Będzie to już od dawna jest ustalone - wzruszył ramionami
  - W takim razie to jeden z nielicznych początków roku którego nie spędzę z Niallem - zacisnęłam wargi
  - Spędzisz będziemy przecież na jednej imprezie, u mnie w domu.
  - Nie o to chodzi - przewróciłam oczami - ale nie ważne. Kto będzie oprócz waszej piątki i dziewczyn?
  - Chcemy skromnie spędzić tego sylwestra. Niall zaprosił chyba tylko Seana, coś wspominał.
  - Tak, tak to wiem - uśmiechnęłam się - Wracamy do reszty? - zeskoczyłam z blatu
  - No jasne - podążył w moje ślady
Jeszcze nie za bardzo orientowałam się w tym domu, dlatego też nie wiedziałam którędy z powrotem. Harry złapał mnie w pasie kierując w odpowiednią stronę do salonu skąd słychać było śmiechy chłopaków.
  - Na prawdę ciesze się, że jesteś - powiedział mi prosto do ucha
  - Też się cieszę że tu jestem - zaśmiałam się dobierając w końcu odpowiedni kierunek
Zasiadłam na kanapie opierając się o ramię Niallera, byłam strasznie zmęczona, on z resztą też. Podróż, noc jak i ta cała zaistniała sytuacja z Dave'm oboje nas przerosła. Może i jego to nie dotyczy, ale widze jak bardzo się w to zaangażował. Jestem mu za to strasznie wdzięczna.
  - Podoba się? - spytał cicho
  - Bardzo, ale przyrzekam że jak tylko wszystko się wyjaśni, wrócę do Irlandii i nie będę zawracać Ci tutaj głowy
  - Nie zawracasz. Nie chcę abyś wracała. Nie chcę bo boję się, że nasz kontakt znów się urwie a nie po to tak się natrudziłem odbudowując go.
  - Ale będę się tutaj czuła jak piąte koło u wozu. Nie chcę tego. Nie musisz się martwić, ja nie zamierzam zrywać kontaktu.
  - Dlaczego jak piąte koło u wozu? O co chodzi?
  - O Holly Niall, o Holly - spuściłam głowę
  - Przestań, polubicie się
  - Nie wydaje mi się - pokiwałam głową podnosząc się z miejsca
Lou oraz Zayn stali gdzieś dalej przy...prawdopodobnie barku. Postanowiłam do nich dołączyć. W drodze minęłam jeszcze Liama na którego nieszczęśnie wpadłam. Chłopak był sporo wyższy i masywniejszy przez co musiał mnie łapać żebym nie upadła. Po krótkiej konwersacji udaliśmy się w swoje strony. Usiadłam na wyższym krzesełku barowym obok mulata.
  - Julia napijesz się z nami?
  - No jasne - wzruszyłam ramionami - A czemu tylko wy pijecie? - spytałam z ciekawości
  - Harry stawia dziś jakieś opory, Niall tak samo a Li rzadko kiedy pije więc - odparł Tommo
  - Więc zostaliście tylko wy - zaśmiałam się
  - Dokładnie - Malik zrobił to samo
Wraz z kolejnymi kieliszkami Shot'ów serwowanych przez Louis'a otwieraliśmy się coraz bardziej i wspominaliśmy nawet te najbardziej upokarzające wspomnienia. Znów poczułam się jak dawniej, kiedy tak po prostu mogliśmy porozmawiać o wszystkim bez żadnego skrępowania.
  - A w zasadzie to jaka jest ta...Holly? - spytałam podpierając brodę na łokciu
  - Hmm czekaj - rzucił Louis - Harry! Harry chodź tutaj!
Odwróciłam się aby zobaczyć gdzie podziewał się loczek. W momencie kiedy dopiero podnosił się z wcześniej zajmowanego miejsca najwidoczniej odbywał jakąś rozmowę z Niallerem i Liam'em. Gdy tylko usłyszał wołanie kierujące w jego stronę poderwał się szybko znajdując się w naszym skromnym towarzystwie.
  - Panna przeprosi - podniósł mnie za biodra, zajmując moje miejsce a potem usadzając mnie na swoich kolanach - O co chodzi?
  - Julia chce wiedzieć jaka jest Holly. Może opowiesz o naszej wspaniałej koleżance? Wydaje mi się, że wiesz o niej najwięcej - zaczął Tomlinson
  - Ha czego ja bym o niej nie wiedział! - powiedział dość pewny siebie - Mała szmata i tyle. Tylko przy Horanie zgrywa taką niewinną, on lubi takie. Ulega jej.
  - Ale w jakim sensie...no wiesz?
  - W jakim sensie jest szmatą?
  - No tak - spojrzałam przez ramię na wyraz jego twarzy, zaczął się śmiać
  - Puściła się ze mną i aby to raz. Leci na kasę i wykorzystuje każdego po kolei. Nie lubię takich dziewczyn, ale gdy tylko wychodziliśmy gdzieś na imprezy bez naszego irlandczyka dochodziło co do czego, ona zawsze jest bardzo chętna.
  - Harry jesteś obrzydliwy, jak możesz?
  - Ale za to bardzo dobry - mruknął do mnie jednocześnie mi przerywając
  - O nie, z mojej strony na nic nie licz. Powiedzieliście o tym wszystkim Niallowi?
  - Żartujesz sobie? Nie dosłownie. Zabiłby mnie gdyby dowiedział się że jego laska sypia częściej ze mną niż z nim. Wie część tego wszystkiego, ale nadal w to nie wierzy
  - Nie mogę na to pozwolić. Muszę coś z tym zrobić. Chłopcy to prawda?
Zayn i Louis przytaknęli.
  - Tylko uważaj ona potrafi być strasznie wredna i zazdrosna jeśli chodzi o naszego blondynka. - rzucił Harry podnosząc się z miejsca - Bawcie się dobrze - odszedł uprzednio całując mnie w policzek
Na chwilę odcięłam się od otaczającego mnie świata aby to wszystko sobie uporządkować.
  - Przepraszam was chłopaki, ale ja idę porozmawiać z Niallem - rzuciłam wskazując palcem kierunek w który się udam
Dość chwiejnym krokiem dotarłam do kuchni, tam właśnie przebywał mój cel.
  - Niall pozwól, że porozmawiamy - pociągnęłam go za rękę do salonu
Popychając go zmusiłam aby usiadł na wielkiej kanapie, a ja nie czekając ani chwili dłużej usidłam na nim okrakiem. Paznokciem jeździłam po jego klatce piersiowej. Przez koszulkę mogłam wyczuć jego idealnie wyrzeźbione mięśnie brzucha.
  - Mieliśmy uważać - powiedział zdezorientowany
  - Ale czy ja robię coś złego? - wplotłam palce w jego włosy
  - Nie i podobasz mi się taka - musnął delikatnie moje usta
  - Holly też tak na Ciebie działa? - położyłam dłoń na jego kroczu
  - Ale po co o niej teraz wspominasz? - powiedział w miedzy czasie kiedy składał pocałunki na mojej szyji
  - Nie tak szybko - podniosłam go za podbródek i zmusiłam aby spojrzał mi w oczy - Czy przy Holly czujesz się tak samo? - kontynuowałam
  - Julia przestań - syknął
  - Zdziwiłbyś się jak ona Cię tak na prawdę traktuje. Pamiętaj że nigdy nie da Ci tyle miłości co ja. Pamiętaj - szepnęłam wywołując dreszcze na jego ciele - Dla niej jesteś tylko zabawką skarbie - musnęłam jego usta - Ale powodzenia - zaśmiałam się dość chamsko zsuwając się z jego bioder pozostawiając go tam w nie małym osłupieniu
Szybko po tym odnalazłam też Styles'a.
  - Co ty wyprawiasz dziewczyno? - uśmiechał się pod nosem - Nie wiedziałam że jesteś do tego zdolna - Nie grzeczna z Ciebie dziewczynka
  - Ja tylko próbuję uchronić go zanim całkowicie się w niej zakocha i ona złamie mu potem serce. Tylko o to mi chodzi
  - Na pewno tylko o to? Nie czujesz nic do niego nadal?
  - Może tak może nie, to nie jest teraz istotne
  - Powiedz mi gdzie się podziała ta stara, zamknięta w sobie, nieśmiała Julia?
  - Wiesz Harry, ona jest nadal.Tylko czasem próbuję od tego wszystkiego uciec. Uwierz że jest coraz gorzej. Kiedy wszystko zaczęło się układać, znów się wali. Przychodzą nowe problemy i nie jest już tak świetnie.
  - Problemy? Jakie? Proszę powiedz mi. Widzę że coś nie daje Ci spokoju.
  - Tylko ON nie daje mi spokoju. Harry grozi mi niebezpieczeństwo, Niall mi pomaga od tego uciec, ale boję się że nie dam rady - moje oczy wypełniły się łzami - Ja się na prawdę boję
  - Kim jest ON? - spojrzał na mnie z pytającym wzrokiem
  - Nie wiem, ma mojego brata - pusto patrzyłam się w podłogę strzelając palcami
  - Ty masz brata?! Julia co jest grane? - podszedł do mnie zmuszając abym na niego spojrzała
  - Długa historia, nie chce opowiadać Ci tego dzisiaj.
  - Chcę Ci pomóc
  - Nie Harry. Nie mogę mieszać w to tylu osób. Nie mogę mieszać w to was, One Direction.
  - A więc co zamierzasz z tym zrobić?
  - Chcę tylko odzyskać mojego brata. Będę o niego walczyć mimo wszystko. Czuję że on cierpi. Dave MU nie pomaga. Mój brat cierpi i to już od dawna.
  - A jeśli się mylisz?
  - Przestań mówisz jak Niall - przewróciłam oczami - Uratuje go zobaczycie
  - Nie narażaj swojego życia proszę, Julia- patrzył na mnie z nadzieją w oczach w których ujrzałam małe iskierki
  - To mój cel Hazz. - odparłam dość poważnie i dopiero wtedy dotarło do mnie jak poważna jest ta sprawa - Dziękuje Ci - nie wytrzymałam i po prostu mocno się w niego wtuliłam
  - Wszystko będzie dobrze  - przeczesywał ręką moje włosy całując mnie w głowę - Wszystko będzie dobrze. Musisz być silna. Tak?
Kiwnęłam tylko głową mocząc łzami jego koszulę.
  - Przepraszam - otarłam ostatnie łzy ręką - Ta rozmowa była mi bardzo potrzebna. Wracamy do reszty?
  - Jasne chodźmy - objął mnie w pasie
Właśnie dochodziła dwudziesta i oglądaliśmy jakiś serial w tv kiedy przerwało nam lekkie trzaśnięcie drzwiami. Niall powoli poderwał się z miejsca aby odkryć źródło hałasu. Wszyscy patrzeliśmy na siebie pytającym wzrokiem, bo nie spodziewaliśmy się więcej gości. Po kilku sekundach wszystko już było jasne. Gdy tylko usłyszałam jej głos wszystko zaczęło się we mnie gotować. Harry trzymał mnie za dłonie abym przypadkiem czegoś nie rozwaliła. Miałam nadzieję, że jednak ona dziś się nie zjawi ale myliłam się.
  -Kochany, tęskniłam za tobą  - rzuciła się w jego ramiona udając że wcale nas nie widzi - Co mi kupiłeś w tej Irlandii?
  - Holly nic nie kupiłem, przepraszam - przyciągnął ją do siebie w talii
  - Okey. Odwdzięczysz mi się później - dała mu całusa w policzek - Cześć chłopcy. Cześć... - zatrzymała swój wzrok na mnie
  - To Julia moja przyjaciółka. Przez pewien czas będzie tutaj mieszkała

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Czaicie to że aktualnie jest 4.25 a ja dodaje rozdział? Pisałam go calutką noc i do tego powstały dwie nowe zakładki! 

ZAPRASZAM WAS DO: 
- ZAPYTAJ BOHATERA 
- INFORMOWANI 
- WYSTĘPUJĄ (ponieważ pojawiło się tam zdj. jak wygląda Holly)

wasza @yep_Nialler

+ przepraszam że taki krótki ale w następnym będzie sie działo! :) 

czwartek, 25 lipca 2013

~Rozdział 7~

Ten dzień był dla mnie zdecydowanie zbyt ciężki. Gdy po wykąpaniu leżałam już w łóżku czekając na rozmowę z Niallem - nie tylko na temat mojego brata, ale też nasz - miałam nad zwyczajniej ochotę po prostu usnąć niczym się nie przejmując. Do tego czekało na mnie jeszcze ogarnięcie wszystkiego do wyjazdu. Jadąc teraz z Niallerem do Londynu mogę za szybko nie wrócić. Niby ma mi to pomóc, pomóc w ucieczce. A co jeśli ON znajdzie mnie i tam? Co jeśli nigdy od NIEGO nie ucieknę i muszę tak po prostu się MU oddać? To przytłaczające.
  - Już jestem - blondyn wszedł do pokoju zamykając drzwi na klucz - Gdzie mam spać?
  - Chyba zmieścimy się razem - uśmiechnęłam się
  - W sumie ostatnio też spaliśmy razem, więc czemu by nie - odwzajemnił gest siadając naprzeciwko mnie - I co teraz?
  - Co ma być? - uniosłam brew
  - Co z Dave'm?
  - Nie wiem. Zanim stanie mi się coś złego chce wiedzieć czemu zniknął z naszego życia.
  - Julia! Co ty gadasz?! Nic Ci się przecież nie stanie! Zabieram Cię stąd, będę Cię chronił.
  - Niall, chcę go poznać - spuściłam wzrok
  - Nie błagam - rzucił z nadzieją w głosie
  - To mój brat, kocham go mimo wszystko. Proszę pozwól mi na to.
  - Pozwalając Ci na spotkanie z nim jednocześnie wystawiam Cię na ogromne zagrożenie, nie mogę tego zrobić. Nie możesz go kochać. Praktycznie go nawet nie znasz, nie pamiętasz.
  - Nie przeszkadza mi to. Czuję, że jest w tym jakiś haczyk. On...on nie robi tego bo chce.
  - Skąd możesz to wiedzieć?
  - To mój bliźniak tyle Ci powinno wystarczyć do zrozumienia
  - A co jeśli się mylisz?
  - Przekonamy się jutro - wstałam z łóżka podchodząc do okna
  - Jutro wyjeżdżamy nawet nie ma takiej opcji! Po za tym skąd wiesz gdzie on jest? - zrobił to samo co ja podchodząc do mnie
  - Ja...poprosiłam go o to spotkanie. Napisałam mu na kartce którą zostawiłam na łóżku
  - To nie był dobry pomysł! - uniósł głos
  - Niall nie krzycz, proszę. Wszystko Ci wyjaśnię, tylko uspokój się - mój głos zadrżał - Dave...jest  pewnie tylko wysłannikiem. Wtedy gdy mnie 'porwali' nie było go tam. To na 100% nie był on.
  - Mówiłaś, że nie widziałaś twarzy - wtrącił
  - Tak nie widziałam, ale głos...był taki donośny. Nie należał do osiemnastoletniego chłopaka. Po za tym...Mój brat nie próbowałby mnie zgwałcić - powiedziałam niemalże na jednym wydechu a z moich oczu zaczęły lecieć łzy - Nie zrobiłby tego
  - Czemu nie powiedziałaś mi o tym wcześniej?! - uniósł moją twarz za podbródek
  - Ze strachu. Niall nawet nie wiesz co się wtedy ze mną działo. Ja nie chciałam do tego wracać.
  - Mała nie płacz, przepraszam - przytulił mnie do siebie -  Podjedziemy tam jutro, gdy będziemy w drodze na lotnisko. Ufam Ci - znów chciał mnie pocałować, ale odsunęłam się - Co jest?
  - Nie baw się mną - odeszłam od niego - Chcesz mi pomóc, nic więcej!
  - Nie bawię się Tobą. O co Ci chodzi?
  - Te wszystkie pocałunki,słowa, na co Ci to? Pojedziemy do Londynu a tam nie będzie już tak samo, nie mam racji?
  - Julia to nie tak.
  - A jak? No powiedz jak? Przyjeżdżasz po 6 miesiącach bez żadnego słowa i udajesz, że nigdy nic się nie stało! Nawet nie wiesz jak ja tęskniłam i cierpiałam przez ten czas!
  - Wiem, że tęskniłaś. Po to Ci to zdjęcie? Żeby wracać do tego co było kiedyś? Widziałem je dzisiaj. Gdy tańczyłaś przyszedłem tu.
  - Brakowało mi Ciebie, a to zdjęcie - wyjęłam je spod poduszki - było tylko po to aby przypomnieć sobie wspaniałe chwile spędzone razem! Jednak teraz widzę, że dla Ciebie to nic. Było minęło tak?
  - Spokojnie. Powoli odbudowujemy nasze relacje. Po co pędzić do przodu?
  - Pamiętaj tylko o jednym. Jeśli znudzi Ci się ta laska która czeka na Ciebie w Londynie, nie licz na nic z mojej strony. To koniec. Spróbuję ułożyć sobie życie bez Ciebie!
  - Julia czy ty mnie jeszcze kochasz? - spojrzał mi w oczy łapiąc za nadgarstki
  - Idioto jesteś miłością mojego życia! Nie zauważyłeś tego? Serio? - z nerwów zdjęcie upadło mi na podłogę, ramka i szkło rozbiło się...
   - Julia - spojrzał w dół
  - Nic nie mów - przykucnęłam chcąc zbierać rozbite pozostałości
  - Zostaw to, już chyba masz dość rozcięć? - podniósł mnie do góry - Ja to posprzątam
  - Dziękuje - rzuciłam wracając pod kołdrę

*oczami Niall'a*

Jeszcze tego nam brakowało - awantury w środku nocy. Wszystko zaczyna się walić, a próbowałem to naprawić. Jest ciężej niż myślałem. Julia nie umie pogodzić się z niektórymi faktami. Teraz sądzę, że minie sporo czasu zanim ponownie będzie umiała do końca mi zaufać.
  -Julia? Niall? Coś się stało? Słyszałam krzyki - niespodziewanie do pokoju wkroczyła mama
  - Mamo nie powinnaś już spać? - spytałem
  - Obudziliście mnie  - przewróciła oczami
  - Przepraszamy - odezwała się Julia
  - Proszę bardzo, ale już wszystko dobrze?
  - Nic się nie stało, mała sprzeczka. Nie musisz się martwić - rzuciłem
  - Dobrze dobranoc - zamknęła za sobą drzwi
Jeszcze gorzej. Kończąc sprzątanie szkieł po naszym zdjęciu podniosłem je, kolejno wręczając Julii do rąk. Wzięła je bez słowa. Nie było za miło, atmosfera znowu była napięta.
  - Spakować Cię? - spytałem lekko się uśmiechając
  - Poradzę sobie sama - powiedziała z wyrzutem podchodząc do szafy - Zapomnij o tym co Ci mówiłam, dobrze? Zacznijmy od początku i przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłam
  - Nie przepraszaj to ja zachowuje się jak dupek. Zgoda? - wyciągnąłem rękę
  - Aż tak to nie musimy się od siebie oddalać - zaśmiała się - Dziękuje za wszystko Niall - podeszła do mnie całując mnie w policzek - Niech zostanie jak jest, potem zobaczymy, tak?
  - No jasne. Niech dzieje się samo. 'Only time will tell' - uśmiechnąłem się pod nosem
Pogodzeni i już w nieco lepszych nastrojach zajęliśmy się sobą. Julia pakowała kolejno rzeczy do walizek a ja ogarniałem cały pokój nieco oczywiście jej pomagając. Poprosiłem aby zabrała większość swoich rzeczy, ponieważ może nie prędko tu wrócić. Potrzebne były kartony więc donosiłem je z garażu. Mimo że ten wieczór nie zapowiadał się za miło wszystko zdążyło się odwrócić i znów świetnie bawiliśmy się w swoim towarzystwie zapominając o otaczającym nas świecie. Koło drugiej w końcu położyliśmy się do łóżka. Mimo wszystko dziewczyna pozwoliła abym lekko wtulił ją w swój nagi tors. Obiecaliśmy sobie, że nie będziemy za bardzo zbliżali się do siebie ponieważ z tego wynikają same problemy i kłótnie.
  - Dobranoc - szepnąłem jej do ucha zanim już usnęła
  - Śpij dobrze Niall - powiedziała zaspanym już głosem
Z pełnym uśmiechem na twarzy mogłem w końcu pójść spać. Nie jestem typem chłopaka który ma na wszystko wyjebane. Zależy mi na tym aby wszystko było dobrze.

*następnego dnia* 

Dziś obudziliśmy się przed dziewiątą, aby zdążyć wszystko ogarnąć. Nie byliśmy wyspani, o nie. Mama wyciągnęła nas z łóżka na 'rodzinne' śniadanie. Niechętnie wstałem kiedy Julia jeszcze próbowała uciąć sobie krótką drzemkę. Z mojej spakowanej już walizki wyciągnąłem czyste skarpetki, jasne dżinsy, biały podkoszulek oraz ulubioną ciemną luźną bluzę.Wszystko zdążyłem założyć zanim Julia jeszcze nie podniosła się. Pamiętam, że od zawsze ma z tym problem. Nie da się jej ściągnąć z rana z łóżka. Postanowiłem trochę jej pomóc. Chwyciłem z wieszaka jej szlafrok następnie zakładając go na jej ramiona. Kiedy protestowała i jeszcze mruczała coś pod nosem podniosłem ją do góry. Z racji tego że ma dość drobną sylwetkę bez problemu zaniosłem ją na dół i usadziłem na wolnym miejscu tuż obok mnie. W jadalni czekali juz na nas wszyscy. Mama, tata, Greg, Denise oraz mój malutki bratanek.
  - Myślałem, że się już was wcale nie doczekamy - rzucił Greg
  - Mieliśmy małe komplikacje - zaśmiałem się
  - Przepraszam to przeze mnie - odezwała się Julia przecierając oczy
Przy posiłku jak to zawsze dużo rozmawialiśmy. Omówiliśmy wszystko co do naszego wyjazdu. Już za półtorej godziny Greg miał odwieść nas na lotnisko. Mama oczywiście nie była zadowolona z tego powodu, liczyła że zostaniemy aż do ostatniego dnia przed sylwestrem. Jednak sytuacja była jak była i nie mogliśmy postąpić inaczej.
  - Dziękuje za pyszne śniadanie, pójdę się wyszykować - powiedziała Jull wstając z uśmiechem od stołu
Wszyscy niemalże odprowadziliśmy ją wzrokiem aż do samych schodów. Nie powiem, ale rozbawiło mnie to trochę.
  - Urocza z niej dziewczyna - rzuciła żona mojego brata
  - Oj bardzo - odparłem szeroko się uśmiechając - Jest wspaniała - przyznałem cicho
  - Mój kochany syneczek znów jest zakochany - powiedziała z radością w głosie mama
  - Wcale nie - skarciłem ją wzrokiem
Sprzątając po sobie talerze udałem się na górę, aby wszystko do końca dopakować. Bardzo cieszyłem się z powrotu do Londynu. Chcę aby w końcu Julia zobaczyła się też z resztą chłopaków. Wiem, że nigdy nie miała tu przyjaciół bo była dość skrytą osobą. Pamiętam, że z Harry'm, Zayn'em, Liam'em oraz Louis'em zawsze dobrze się dogadywała. To z pewnością wpłynie na jej samo poczucie. Nie widzieli się dość długi czas. Mam tylko nadzieję, że nie pierwszego dnia przyjdzie jej na spotkanie się z Holly.

*godzina później - w drodze na lotnisko* 

Przedstawiliśmy Greg'owi cały plan, ale oczywiście nie dowiedział się o wszystkim dokładnie. Julia chciała zataić to przed całym światem. W nerwach zmierzaliśmy na umówione miejsce, czyli stary dom rodzinny Julii. Tak na prawdę nie wiedzieliśmy co tam zastaniemy. Trzymałem się intulicji dziewczyny, niczego innego nie byłem pewny. Gdy w końcu znaleźliśmy się na miejscu powoli opuściliśmy samochód kierując się do wejścia.
  - Poczekaj tu - Julia położyła dłoń na mojej piersi - Obstawiaj tyły będę ostrożna
Zrobiłem tak jak poprosiła. Nie minęła chwila a znalazła się przy schodkach do wejścia na mały taras do wejściowych drzwi, które momentalnie otworzyły się. Wzdrygnęła, ja też. Ukazał się nam młodzieniec prawdopodobnie Dave. Wyglądał nie za dobrze. Z daleka widziałem, że jest wychudzony oraz ma ślady bicia chociażby na twarzy. To było przerażające. Julia wciąż stała w miejscu. Zgadywałem, że z uwagą przyglądąła się chłopakowi. Nie wyglądał jakby mógł zrobić jej krzywdę, pomyślałem że na prawdę może być tu jakiś haczyk. O mało nie zamarłem na miejscy kiedy zobaczyłem, że z boku domu powoli wyłania się jakaś postać - mężczyzna z workiem i czymś ostrym w ręku. Natychmiast rzuciłem się w pogoń do Julii. Byłem przed nim. Chwyciłem ją za rękę od razu biegnąc w stronę samochodu karząc Gregowi odpalać silnik. W pośpiechu wskoczyliśmy na tylne siedzenia a brat ruszył z piskiem opon. Nie zdziwiłby mnie fakt gdyby widział calutką akcję.
  - Co ty zrobiłeś? Coś nie tak? Dave...on wyglądał źle - patrzyła na mnie z niedowierzaniem
  - Julia nie teraz, najpierw sam sobie to uporządkuje. Po prostu Cię uratowałem
  - CO?!
  - ON to nie Dave. Możemy zacząć się bać.
  - Nialler jak to? - jej oczy zaszkliły się
  - Damy radę, tak? Wszystko powiem Ci na miejscu - przytuliłem ją do siebie
  - Ktoś krzyknął, że i tak mnie znajdzie. Kto to był? Niall proszę powiedz chociaż to  - spojrzała na mnie z dołu
  - ON, to był ON
I nic więcej już nie powiedziałem. Jechaliśmy w ciszy. Widziałem zdziwienie w oczach Grega. To wszystko było dla niego takie nowe.
Po 40 minutach znaleźliśmy się na lotnisku w Dublinie. Żegnając się z Gregiem podążyliśmy w stronę naszej odprawy. Nadal miałem przed oczami widok mężczyzny zmierzającego w stronę mojej przyjaciółki, to było coś niewyobrażalnego. A co jeśli nie zdążyłbym zareagować na czas?

* 14.30 lotnisko w Londynie* 

Już z daleka widziałem uśmiechniętą i dumną twarz Paul'a. Zawsze na mnie czekał i odwoził do domu. Również ucieszyłem się kiedy tylko go zobaczyłem. Jest najlepszym ochroniarzem jakiego dotychczas dostaliśmy. Jest Irlandczykiem jak ja, więc mamy zawsze sporo wspólnych tematów.
  - Witaj z powrotem Niall - uścisnął mnie przyjacielsko - Tam - pokazał ręką za siebie - Czeka około 50 fanek, nie mam pojęcia skąd dowiedziały się o twoim przylocie - skrzywił się lekko - A Ty zapewne jesteś Julia?
  - Tak miło mi pana poznać - powiedziała cicho
  - Jakiego tam pana - zaśmiał się - Paul po prostu
Dziewczyna z uśmiechem na twarzy tylko przytaknęła.
  - No dobra, trzymaj się blisko mnie Julia. Niall zrób sobie kilka zdjęć i pogadaj z nimi bo nie dadzą Ci żyć, ok? - zwrócił się do nas
  - Jasne jak zawsze - ruszyłem przed siebie puszczając oczko w stronę Julii
Kocham wszystkie moje fanki i zawsze staram się poświęcać im jak najwięcej mojego wolnego czasu oczywiście z umiarem. Zrobienie sobie z nimi zdjęć i rozmowa to dla mnie taka mała rozrywka. Potrafią poprawić mi humor, są szalone. Jednak czasem zdarza się że jest dość niebezpiecznie z powodu ich ilości wtedy nie mamy takiej możliwości.
Minęło 25 minut zanim zdążyłem się od nich w spokoju uwolnić. Objąłem Julię w pasie aby ostrożnie doprowadzić ją do vana który miał odwieźć nas do mojego domu. Wtedy wyskoczył nam na drodze jakiś paparazzi który perfidnie zaczął robić nam zdjęcia. Przyśpieszyliśmy kroku a Julia zasłaniała twarz swoją torebką. Chcieliśmy aby jak na razie chroniła swoją tożsamość.
W drodze na miejsce milion razy pytała mnie czy chłopaki wiedza o naszym przyjeździe na co odpowiadałem 'oczywiście, że tak'. Jej uśmiech na twarzy wyrażał jak bardzo cieszyła się z tego powodu. Od momentu kiedy wylądowaliśmy w Londynie nie schodził jej z ust. Bardzo mnie to cieszyło, bo wiedziałem że choć na chwilę zapomniała o całej sytuacji z bratem.
  - Jesteśmy na miejscu - rzucił Paul - Wysiadać
Kazał nam nawet nie wyciągać walizek, twierdząc że zrobi to za nas. Wyjąłem z kieszeni klucze do domu i przekręciłem je w zamku. Otwierając drzwi ukazał nam się przedpokój, gdzie rozebraliśmy się ze zbędnych kurtek i butów.
  - Wow, ładnie tu - powiedziała rozglądając się
  - Poczekaj aż zobaczysz resztę - odparłem chwytając ją w pasie - Idziemy?
  - Idziemy!
Prowadziłem ją przez wielki korytarz póki nie dotarliśmy do wielkich rozsuwanych drzwi otwierających przestronny salon, czyli ulubioną część mojego domu.
  - Witaj w domu, czuj się jak u siebie - rozsunąłem je a przywitało nas....

  - NIESPODZIANKA!!! 
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Cześć kochani!
Uwierzcie, że napracowałam się aby go napisać i efekt jest taki, że bardzo mi się podoba! Mam nadzieję że wam też. 

PROSZĘ KOMENTUJCIE TO DLA MNIE NA PRAWDĘ DUŻO DUŻO ZNACZY!

zapraszam do zakładki 'zapytaj bohatera'. Pojawiło się już tam kilka pytań za które dziękuje! Już wiecie o jakie chodzi więc czekam! <3 

wasza @yep_Nialler, do następnego! <3 

sobota, 20 lipca 2013

~Rozdział 6~

Staliśmy chwile w niepewności i kompletnej ciszy. Niall nie spodziewał się, że akurat tu go przyprowadzę. Jeszcze do niedawna twierdziłam, że już nigdy nie odwiedzę tego domu...a jednak. Coś mnie tu przyciągnęło. Co? Nie wiem. Musiałam to sprawdzić.
  - Byłaś tu w przeciągu tych sześciu miesięcy? - spytał
  - Nie Niall, nie byłam. Nie czułam się jeszcze na siłach - pokręciłam głową
  - A teraz? Czemu tu jesteśmy?
  - Moja podświadomość - łzy zaczęły napływać mi do oczu - To ona kazała mi tu przyjść
  - Więc - zaciął się biorąc głęboki oddech - Wejdźmy tam. Masz klucze?
Bez wahania podałam chłopakowi mały bryloczek na którym przywieszone były klucze o które pytał. Czułam się jak w jakiś najgorszym horrorze, jak w jednym z moich złych snów. Był to tylko mój rodzinny dom, co dziwnego mogłabym w nim znaleźć? Drzwi lekko zaskrzypiały kiedy Nialler pchnął je do przodu. Znaleźliśmy się w wielkim przedpokoju. Odnalazłam włącznik po mojej prawej stronie zapalając światło.
  - Wow zakurzyło się tu trochę - zaczął się rozglądać - Co masz zamiar zrobić? Nadal będzie stał taki pusty? - spojrzał w moją stronę
  - Wynajmę go, sprzedam, nie wiem - wzruszyłam ramionami - Za dużo wspomnień
  - Za wszelką cenę chcesz od tego uciec, nie rób tego
  - A Ty coś być zrobił na moim miejscu? Nawet nie wiem gdzie jest moja dalsza rodzina! Nawet nie wiem kim są! Rodzice chowali przede mną wszystko! Nigdy nie doświadczyłeś czegoś takiego Niall. Chcę z tym skończyć. Chcę być nową Julią - walnęłam ze złości w ścianę
  - Przepraszam - chciał mnie przytulić, ale odsunęłam się - Czego szukamy? - zmienił temat
  - Na górze w sypialni rodziców powinny być klucze - spojrzałam w stronę schodów
  - Klucze? Klucze do czego? - zdziwił się
  - Na strych - odparłam i nie zastanawiając się ruszyłam na piętro
Czułam, że Niall poszedł zaraz za mną. Zapaliłam światła dziwiąc się, że w ogóle tutaj coś działa. Znajdując się na górze przystanęłam na chwilę, aby parę razy głęboko pooddychać.
  - W zasadzie czemu to wszystko tutaj jest?
  - Dom przepisany jest na mnie, a dobrze wiesz że nawet go nie odwiedzałam. Liczę na twoją pomoc przy jego sprzedaży.
  - Jeśli chcesz, możesz na mnie liczyć - odparł pocierając moje ramię
Wyjęłam telefon z kieszeni aby sprawdzić która godzina. Dochodziła dopiero szesnasta a czułam się jakby była to już noc. W środku nie czułam się za dobrze. Trochę jakby ciągle się czegoś obawiałam. Kiedy byliśmy już w sypialni rodziców znajdowałam wszystko ale nie to co chciałam. Zmęczona tym wszystkim opadłam na łóżku. Nie miałam sił, chciałam się poddać, jednak Niall mi na to nie pozwalał. Chciał mi pomóc.
  - Julia! Julia chodź tu! - krzyknął z korytarza
Przewróciłam oczami podnosząc się z miejsca.
  - Co jest? - spytałam stając przy jego boku
  - Tu jest otwarte - wskazał na zamek
  - Otwarte?! Dobrze pamiętam, że rodzice zamykali te drzwi. Nie ma nawet kłódki! Niall zaczynam się bać - złapałam go za rękę
  - Wszystko będzie dobrze - pocierał moją dłoń dodając mi otuchy
Zapaliliśmy światło na strych i powoli, ostrożnie szliśmy po stromych schodach. Szczerze mówiąc, nigdy nie byłam w tym miejscu. Całe życie coś przede mna ukrywano. Nie wiedziałam co. Rodzice twierdzili, że to stare rzeczy od dziadków, ale nigdy im nie wierzyłam. To byłoby przecież głupie. Ku mojemu zaskoczeniu to pomieszczenie wyglądało całkiem w porządku. Na pewno było tu czyściej niż w całym domu - jakby ktoś tu przesiadywał. Rozłożona sofa, koce i tym podobne rzeczy. Mój wzrok utkwił na ogromnych kartonach w kącie i papierach porozrzucanych tuż obok nich. Pociągnęłam chłopaka za sobą w tamto miejsce.
  - Nie rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi? - Niall podnosił z podłogi zdjęcia które ułożone były w jakby dróżkę do celu - Kto to jest? - zatrzymał się na chwilę przyglądając się jednej z fotografii
  - Pokaż - wyrwałam mu ją z ręki
Na chwilę zaniemówiłam. Zdjęcie przedstawiało dwoje noworodków w szpitalu. Mnie i... no właśnie. Mnie i jakiegoś chłopca. Na kolejnych też byłam z nim aż do okresu 2 lat. Biorąc do ręki ostatnie z napisem "odwróć je" przeszły po mnie ciarki, zrobiłam to.

"Nadal mnie nie pamiętasz? Przeczytaj karty przed sobą a potem kolejną ode mnie" 

Odwróciłam się na pięcie aby sprawdzić co robi Horan. Stał w tym samym miejscu uważnie obserwując moje ruchy. Jego oczy nadal błyszczały. Alkohol który wcześniej spożył ciągle krążył w jego krwi. Biorąc głęboki oddech wzięłam trzy kartki cofając się na wysokość mojego przyjaciela. To wszystko wydawało mi się takie dziwne. Jakby ktoś wiedział że tu przyjdę jakby to wszystko zaplanował.
  - Boję się Niall - spojrzałam w jego oczy
  - Mam przeczytać to pierwszy?
  - Nie, muszę zrobić to sama. Cokolwiek by to nie było, proszę Cię,bądź przy mnie - mój głos zaczynał się łamać
  - Obiecuję Ci to - ujął moją twarz w swoje ciepłe, duże dłonie po raz kolejny raz dziś lekko muskając moje usta - Czytaj na głos - szepnął
Kiwnęłam głową przekręcając kartki na właściwą stronę. PIERWSZA - MÓJ AKT URODZENIA. DRUGA - AKT URODZENIA nijakiego 'Dave CLARK'. Wszystkie jego dane były takie jak moje. To chyba nie mogła być prawda. Odłożyłam obie kartki na bok biorąc się za ostatnią i chyba tą najgorszą. Niall podszedł mnie od tyłu obejmując w pasie. Poczułam się bezpieczniej.

"Cześć siostrzyczko!
Jak tam? Wszystko dobrze? Chcesz mnie poznać? Pewnie nie. Chcesz wiedzieć czemu to robię? Pewnie tak. Nie powiem, domyśl się. Mała podpowiedź - cierpisz przez SWOICH kochanych rodziców. Tak jestem twoim bratem, bratem bliźniakiem. Dziwne, nie? Nie wiedziałaś o mnie? Jaka szkoda, że dowiadujesz się w takich okolicznościach. Mogę więcej niż myślisz. Nie uciekniesz mi. Trzymaj się i uważaj na swojego kochasia."

Przeczytałam na głos płacząc. Nie mogłam w to uwierzyć. Po tylu latach dowiaduje się o bracie. Dlaczego? Dlaczego zniknął z naszego życia kiedy tylko skończyłam...skończyliśmy dwa latka. Dlaczego przez całe szesnaście lat - bez niego - żyłam tak okłamywana. Dlaczego rodzice nie powiedzieli mi o tym? Co się z nim tak naprawdę działo? Miliony myśli przelatywało przez moją głowę. Nie mogłam nic uporządkować. Kompletny mętlik. Wyrwałam się z objęć Niallera szukając jakiejś kartki i długopisu. Chciałam zostawić mu wiadomość. Domyśliłam się, że prawdopodobnie on zajął ten dom. W tym momencie nie miałam mu tego za złe. Bałam się nadal, ale za wszelką cenę zaczynałam dążyć do przyczyn jego zachowania. Odnajdując potrzebne mi rzeczy napisałam kilka słów od siebie pozostawiając białą kartkę na pościelonym łóżku. Z całego serca pragnęłam aby to przeczytał.
  - Niall idźmy już stąd? ON może zaraz wrócić
  - Masz rację, chodźmy - przepuścił mnie pierwszą przy schodach
Prawie, że wybiegłam z tego dziwnego, przepełnionego tajemnicami domu oczywiście zamykając go znów na klucz. Dave jakimś sposobem sobie radził aby do niego wchodzić i nie zamierzałam mu tego ułatwiać. Na dworze zdążyło zrobić się już ciemno mimo że nie było bardzo późno - minusy zimy. Szłam przed Niallerem. Pragnęłam być teraz sama w swoim pokoju i powoli w spokoju uporządkować wszystkie myśli. Nic więcej mnie nie obchodziło. Droga powrotna zajęła nam dużo mniej niż gdy tam szliśmy z powodu naszego szybkiego tempa.
  - Wreszcie jesteście, martwiłam się - usłyszeliśmy głos 'cioci' maury z kuchni - Napijecie się czegoś gorącego?
  - Z chęcią - odparłam zdejmując buty kierując się do salonu
Zajęłam miejsce na wygodnym fotelu przykrywając się od razu ciepłym kocykiem. Horan usiadł na przeciwko mnie. Wzrokiem jakby pytał czy jego mama może sie o wszystkim dowiedzieć. Oczywiście zabroniłam mu tego. Nie chciałam zadręczać ją moimi problemami. Nie minęła chwila a kobieta znalazła się przy nas z kubkami gorącej herbaty
  - Proszę - wręczyła nam po jednym
  - Dziękuje - odpowiedzieliśmy w tym samym czasie
Maura zaśmiała się siadając tuż koło swojego syna. Zapadła niezręczna cisza.
  - Julia płakałaś? Masz takie czerwone oczy - zaczęła mi się przypatrywać - Gdzie wy byliście? Coś się stało? Pokłóciliście się?
  - Nie ciociu, nie płakałam - pokręciłam głową próbując aby wyszło to najbardziej naturalnie - Wybraliśmy się na spacer do parku. Wygłupiając się Niall natarł mi śniegiem twarz pewnie dlatego tak wyglądam - uśmiechnęłam się
  - Cały on - potargała mu włosy - Pamiętam jak bawiliście się tak w dzieciństwie. Byliście jak rodzeństwo, wszędzie razem
  - Mamo a my zawsze trzymaliśmy się tylko we dwójkę? Nawet jak byliśmy strasznie mali? - blondyn chciał podejść własną matkę, może ona coś wie o Dave'ie
  - Jeszcze z D - zająknęła się - Greg'iem twoim bratem- utkwiła wzrok w swoim kubku
Spojrzeliśmy się na siebie przytakując głowami. Czyli ona coś wie - pomyślałam. Jednak w tym momencie nie mogliśmy pozwalać sobie na dużo pytań w tym temacie.
  - No tak jakbym mógł o nim zapomnieć - Niall udawał sztucznie rozbawionego
  - A co do jego tematu. Właśnie dziś wrócił z Denise ze szpitala. Urodziła już, więc musisz zwolnić im pokój - jakby zmieniła temat
  - Nie ma problemu i tak już jutro wyjeżdżamy do Londynu. Ciesze się że zostałem już wujkiem. Pójdę zaraz im pogratulować
  - Cudowna wiadomość - wtrąciłam
  - Czemu mnie już zostawiacie? - spytała Maura udając bardzo smutną
  - Ciociu - powiedziałam jak to miałam w zwyczaju - Nawet nie zauważysz naszej nie obecności. Będziesz zajmować się przecież bobasem.
  - Przyzwyczaiłam się szczególnie do twojej obecności Julia. Pół roku robi swoje
  - Będę - spojrzałam na Nialla - Będziemy często tu przyjeżdżali
  - Dobrze, dobrze - uśmiechnęła się - Idźcie się szykować na jutro. Dobranoc kochani
Zostawiając puste już kubki w kuchni poszliśmy na górę do Grega. Mały był strasznie uroczy. Stałam oparta o łóżeczko wciąż mu się przyglądając a Niall był tuż za mną tak, że wciąż mnie obejmował. Nie mogłam temu zaradzić. Dziś zachowywał się tak jak przecież nie powinien. Całował mnie i przytulał a ja głupia nie umiałam się temu oprzeć. Jest dla mnie nadal bardzo ważny, ale myślę że Holly zabiłaby mnie gdyby tylko się o tym dowiedziała.
  - Ładnie razem wyglądacie - rzuciła nagle Denise
  - Kochanie oni nie są razem - powiedział Greg widząc nasze zmieszane miny
  - Emm...no własnie - rzuciłam odsuwając się od blondyna - Niall do mój przyjaciel
- Przepraszam nie wiedziałam, myślałam że no wiecie...zresztą nie ważne - uśmiechnęła się

Spędziliśmy z nimi dobrą godzinę. Nialler ciągle zabawiał małego. Będzie z niego wspaniały ojciec. Szczerze mówiąc jeszcze nigdy nie przebywałam tyle w jednym pomieszczeniu z Gregiem. Zazwyczaj wcale nie rozmawialiśmy mimo tego że jesteśmy w bardzo dobrych stosunkach.
  - Przepraszam, ale ja już będę szła do siebie. Jeszcze raz wam gratuluję takiego słodkiego bobasa. Dobranoc - posłałam szczery uśmiech wychodząc z pokoju a zaraz za mną wyszedł też Niall
  - Mogę u Ciebie przenocować? - złapał się za głowę
  - Jasne - wzruszyłam ramionami
W głębi duszy nie byłam bardzo zadowolona z tego powodu, ale nie umiałam mu odmówić. Wiedziałam, że chce dzielić wszystkie te problemy ze mną, że chcę o tym wszystkim ze mną porozmawiać. Zachowywał się jak prawdziwy przyjaciel i jestem mu z tego powodu strasznie wdzięczna. Ta noc zapowiadała się bardzo długa...

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
SIEMANKO! 

Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale nie wiedziałam co mam pod koniec już pisać. Nagrodzę wam to w kolejnym! Wcale nie jestem z niego zadowolona. Zjebałam przepraszam.

  1. CZEMU DAVE ZACHOWUJE SIĘ TAK WOBEC JULII? JAK MYŚLICIE CZY TO NA PRAWDĘ ON, CZY KTOŚ PRÓBUJE SIĘ UKRYĆ? 

CHCIAŁABYM POINFORMOWAĆ WAS O NOWEJ ZAKŁADCE 'ZAPYTAJ BOHATERA' .  PYTAJCIE KTÓREGOŚ Z NICH O CO CHCECIE. 


założyłam tumblra!
jeśli Ci się spodoba zaobserwuj, prosze :)

wasza @yep_Nialler, do następnego! <3