piątek, 21 lutego 2014

~Rozdział 28~

W tamtym momencie miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Utknęliśmy, dokładnie nie wiedząc gdzie jesteśmy. To nawet nie mieści się w głowie. Oboje zachowaliśmy się nie odpowiedzialnie. Korzystaliśmy z chwil samotności, grzejąc się przy lekko żarzącym kominku. Na zewnątrz robiło się coraz ciemniej, a moja obawa przebywania w tym miejscu wciąż rosła.
  - Harry - szepnęłam spoglądając na chłopaka
  - Co się stało? - przeniósł wzrok na mnie
  - Nie boisz się?
  - Nie myśl o tym - rzucił podkulając kolana pod brodę
Jeszcze nigdy go takiego nie widziałam. Był nieobecny. Ewidentnie w jego głowie toczyły się walki z własnym sumieniem. Sam nie był pewny tego co mówił, ale nie chciał się do tego przyznać. Cały Harry. Jego włosy zaczęły już schnąć przez co nie ujarzmione loki były coraz bardziej widoczne. Jego oczy stały się puste, a twarz nie wyrażała jakichkolwiek emocji.
  - O czym myślisz? - spytałam lecz nie uzyskałam żadnej odpowiedzi
Zaczęłam się o niego martwić. To nie był Harry jakiego znałam. Nie podobało mi się jego zachowanie, ale w żaden sposób nie potrafiłam do niego dotrzeć.
Z każdą kolejną, mijającą minutą w domku było coraz zimniej, a ogień przygasał. Nadal byliśmy zdani na samych siebie. Właściciel nie wrócił i tak, dziwiło mnie to - w końcu siedzieliśmy tu od dobrych dwóch godzin.
Drgnęłam kiedy Harry niespodziewanie podniósł się z miejsca. Obserwowałam jego każdy ruch. Najpierw zbadał okolice wyglądając przez okna a następnie pozasłaniał je zasłonami, które dziwnym trafem też tu były. Zamknął również drzwi - były solidne, z trzema zamkami. Zachowywał się niespokojnie. Kiedy w końcu zwrócił na mnie uwagę przystanął w miejscu. Bałam się i myślę, że było to widać.
  - Co Ty robisz? - spytałam zaniepokojona
  - Chodź - wyciągnął dłoń w moją stronę
Trzymając mnie mocno kazał mi usiąść w rogu na łóżku, a po chwili sam to też zrobił. Wtuliłam się w jego tors, przykrywając nas kołdrą. Zamknęłam oczy jakby chcąc się od tego wszystkiego odciąć. Miałam nadzieję, że to tylko sen...Chłopak głaskał moje włosy i co jakiś czas całował mnie w głowę, czułam się bezpieczna. Próbowałam wyobrażać sobie, że to Niall, ale nie było to łatwe. Styles był pociągający na swój sposób. Pięknie pachniał i miał wspaniale wyrzeźbione ciało. Miał w sobie coś, co mnie do niego ciągnęło, ale wiedziałam, że nie może wydarzyć się między nami coś więcej. Nie zrobiłabym tego Nialler'owi - to go kocham.
  - Tylko nie usypiaj - szepnął mi do ucha
Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz...jego głos. Doskonale wiedział jak działa na dziewczyny.
  - Przestań proszę - mruknęłam
  - Zaufaj mi - trącił mój podbródek
  - Ufam Harry, ufam...
Znowu nastała cisza, ale on wciąż był jakby czujny. Próbując opanować mój strach błądził opuszkami palców po mojej dłoni. Jego skóra była niezwykle delikatna, on sam w sobie był delikatny. Walczyłam sama ze sobą, żeby się w tym nie zatracić. Myślałam o tym, że już niedługo opuścimy to miejsce i znajdę się u boku mojego chłopaka, tylko to dodawało mi siły.
  - Harry już nie pada, wiatr ustał - spojrzałam na niego
  - Nie wrócimy teraz
  - Dlaczego?
  - Jest ciemno - odparł
  - Damy radę - nalegałam
  - Nie rozumiesz co do Ciebie mówię?! Nie to nie - uniósł ton głosu
  - Dobrze wiem, że nie chodzi tu o porę dnia - powiedziałam stanowczo - Widzę, że coś jest nie tak
Chłopak głęboko westchnął.
  - Masz mi coś do powiedzenia? Co tu się dzieje?
W tamtym momencie z zewnątrz usłyszeliśmy strzały. Pisnęłam ze strachu, mocniej tuląc się w Harry'ego. Czułam się jak sparaliżowana, a do tego ktoś zaczął walić w drzwi. Krzyczałam i płakałam nie wiedząc co się dzieje.
"Uciekajcie! Szybko! Uciekajcie" 
Styles podniósł się, znowu chwytając mnie za rękę. W domku zaczynał pojawiać się dym, panikowałam. Na szczęście Harry zachowywał się rozważnie. Dzięki niemu szybko wydostaliśmy się na pole. Nie było jednak już tam nikogo...nikogo oprócz postrzelonego Mark'a, na którego natknęliśmy się w drodze ucieczki. Serce o mało co nie podskoczyło mi do gardła. Mężczyzna krwawił i nie wyglądał za dobrze, ale w ręku trzymał broń. Obróciłam się za siebie i zobaczyłam, ze domek staje w płomieniach. Potem spojrzałam na Harry'ego który właśnie gdzieś dzwonił. Po jego rozmowie wywnioskowałam, że podając swoje fałszywe dane zawiadomił pogotowie.
  - Zaraz po niego przyjadą - pociągnął mnie za sobą i rzuciliśmy się w ucieczkę
Jednak już po kilku metrach poczułam okropny ból w ramieniu. Mark prawdopodobnie ostatnimi siłami zdołał to zrobić - strzelił do mnie...celnie. Zacisnęłam zęby wbijając paznokcie w dłoń mojego przyjaciela. Jednak ten nie przestawał biec.
  - Julia dasz radę, musimy się oddalić - dodawał mi otuchy
Dawałam z siebie wszystko, aby w bezpiecznej odległości móc się zatrzymać. Kiedy usłyszeliśmy sygnał karetki, policji i straży pożarnej wbiegliśmy w wysokie krzaki, gdzie byliśmy bezpieczni. Było mokro i zimno, moja ręka mocno krwawiła i powoli traciłam w niej czucie.
  - Boli - mówiłam cicho przez łzy
Harry natychmiast zdjął z włosów swoją opaskę wykonaną ze skrawku koszuli i bardzo mocno obwiązał ją w miejscu które było postrzelone. Chociaż to musiało wtedy mi pomóc.
  - Bądź silna. Zadzwonię do Niall'a, mam zasięg - wciąż mnie wspierał
Zdawałam sobie sprawę, że nie możemy liczyć na pogotowie. W żadnym wypadku nie mogliśmy stać się świadkami zdarzenia, ponieważ sami do końca nie wiedzieliśmy co się stało. Kto nam pomógł? Czy to była zasadzka przygotowana przez Mark'a? Czemu chce mnie skrzywdzić? Myśląc o tym wszystkim powoli zapominałam o bólu...
  - Musimy się przenieść na główną drogę. Niall będzie tam za piętnaście minut - rzucił Styles
  - Wiesz jak? - spojrzałam na niego z nadzieją
  - Kompletnie nie - pokiwał głową
  - Dziękuje - rzuciłam
  - Za co? - był tak blisko mnie, że czułam jego ciepły oddech na szyji
  - Uratowałeś mnie
  - To normalne w takiej sytuacji - spojrzał mi w oczy
  - Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie Ty
  - Cii, nic nie mów - odparł niespodziewanie muskając moje usta
  - Harry - byłam w szoku
  - Przepraszam, ja nie... - złapał się za głowę - Chodźmy już
Bocznymi ścieżkami poruszaliśmy się w poszukiwaniu drogi. Byłam okropnie zmęczona. Chciałam już zobaczyć Niall'a, ale ten cholerny pocałunek Harry'ego nie dawał mi spokoju. Nie powinien tego robić...Powinnam być na niego zła, prawda? Nie umiem.
W końcu zobaczyliśmy czarnego Range Rover'a. Przyśpieszyliśmy tempa, aby jak najszybciej znaleźć się w aucie.

Niall jechał jak szalony, byłam przerażona, kazałam mu zwolnić. Przecież nawet nie wiedzieliśmy do którego szpitala trafi Mark. Musieliśmy czekać i wybrać inny. Na nasze szczęście, po chwili karetka wyprzedziła nas skręcając w drogę do szpitala, gdzie już gościłam. Harry zaproponował prywatną, małą klinikę na przedmieściach gdzie zajmują się takimi rannymi jak ja. Powoli czułam, że odpływam. Loczek ścisnął moją dłoń...
  - Ręce przy sobie - odezwał się Niall
Uśmiechnęłam się pod nosem, a Harry mnie puścił. Niall był okropnie zazdrosny, ale to w nim też lubiłam. Czułam wtedy, że jestem dla niego ważna, że jestem tylko jego. Niestety w głowie wciąż myślałam o tym co się wydarzyło. Horan nie byłby zadowolony gdyby się o tym dowiedział, ale wiem, że prędzej czy później mu o tym powiem. Nie umiem zatrzymać przed nim takiej rzeczy. Mamy być wobec siebie szczerzy...

~*~

Obudziłam się słysząc pikanie szpitalnych urządzeń. Ledwo otworzyłam oczy, strasznie kręciło mi się w
głowie. Nie mogłam się nawet ruszyć, nie miałam siły. Nie panowałam nad własnym ciałem i było mi okropnie zimno. Spojrzałam w bok, gdzie dostrzegłam moje szczęście, Niall był tu ze mną.
  - Czemu czuje się tak okropnie? - spytałam
  - Operowali Cię, odpoczywaj - chłopak patrzył pusto w podłogę
  - Wszystko ze mną w porządku?
On jedynie pokiwał głową. Zobaczyłam jak zaciska wargi, a oczy całe miał czerwone i podkrążone. Płakał? Zaniepokoiło mnie to. Serce kroiło mi się na sam ten widok. Bałam się, że coś poszło nie tak. Od razu spojrzałam na moją rękę, ale była obandażowana nic po za tym. Wyczułam, że chodzi tu o coś innego. Zadając sobie nie lada wysiłek sięgnęłam po jego dłoń i dopiero wtedy spojrzał mi prosto w oczy.
  - Co jest? - wykorzystałam tę chwilę, bo wtedy nie potrafiłby skłamać
  - Julia Ty byłaś - zaczął przełykając głośno ślinę - Straciliśmy - próbował się wysłowić
 W tamtym momencie do sali weszła pielęgniarka.
  - Jak się pani czuje?

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

SIEMANKO!
Krótki, ale podoba mi się. Co wy sądzicie o tym rozdziale?
Wena strasznie mi dopisywała :) 

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

Jeśli chcesz być informowana, o nowych rozdziałach (bo jeszcze nie jesteś) napisz do mnie na tt :) 

wasza @yep_Nialler
macie instagram'y lub chcecie wiedzieć jak wyglądam? zapraszam --> http://instagram.com/kosylek
obserwujcie :) 

sobota, 15 lutego 2014

~Rozdział 27~

  - Niall, czy ja się przypadkiem nie przesłyszałam? - spytała cicho
Nie byłem w stanie nic powiedzieć. W jednym momencie cały świat się zatrzymał. Próbowałem ułożyć sobie to w głowie, ale nie dałem rady. Dave umarł, nie ma go. Był taki młody...Czułem się okropnie źle. Jeszcze kilka minut temu o nim myślałem, mając nadzieję, że wkrótce wyzdrowieje. Julia go potrzebowała.
  - Niall - dziewczyna usiadła obok mnie
Jej oczy pozbawione były jakichkolwiek emocji. Widziałem, że właśnie walczy sama ze sobą.
  - Chodzi o Dave'a, tak?
Czemu była taka spokojna?
  - Odpowiedz mi, proszę - nalegała
Spojrzałem na nią jedynie przytakując. Skinęła głową i tępo przeniosła wzrok w podłogę. Miałem świadomość tego, że nie mogę nic zrobić. Było za późno.
  - Dlaczego to się stało?
  - Zatrzymana akcja serca - odparłem
  - Nie dał rady - wzdychnęła - Tak samo jak ja nie daję teraz - dodała ciszej
  - Co Ty wygadujesz?
  - Kiedy to prawda - mówiła tak spokojnie
  - Julia, ale
  - Nic nie mów - przerwała mi - Chyba musimy tam pojechać? Obudź rodziców
  - Dobrze - pocałowałem ją w czoło

*oczami Julii*

Czemu to nastało tak szybko? Kolejna bliska mi osoba odeszła. Chociaż tak naprawdę go nie znałam był dla mnie ważny. Był moim bratem. Kochałam go i miałam nadzieję, że z tego wyjdzie. Teraz już chyba nie wierzę w nic. Życie jest nieprzewidywalne, niczego nie damy rady powstrzymać. Co dalej? Jak mam być silna kiedy dzieją się takie rzeczy? Gdyby nie świadomość, że mam przy sobie Niall'a, poddałabym się. On jest kimś takim kto nadaje mojemu życiu jeszcze sens. Sprawia, że czuje się bezpieczna i ważna. Po prostu przy mnie jest, mimo wszystko. Wiem, że nigdy nie będę w stanie wystarczająco mu podziękować, tak dużo dla mnie zrobił.
Niestety czuję, że to nie koniec problemów.

  - Co z nim? Kiedy go zamkną? Przecież to on jest temu wszystkiemu winny - spytała Maura
Właśnie byliśmy w drodze do szpitala, ja, Niall i jego mama.
  - Podobno opuścił swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania - rzucił kierujący samochodem Niall
  - Skąd Ty to wiesz? - spytałam zdziwiona
  - Mam ciągły kontakt z policją. Podejrzewają, że opuścił nawet kraj
  - Żartujesz sobie?
  - Mówię całkiem poważnie
  - On coś knuje - stwierdziłam
  - Nie wykluczone - chłopak przyznał mi rację
Nie bałam się, a wręcz przeciwnie. Byłam ciekawa co będzie jeszcze w stanie wymyślić. Chciałabym w jakiś sposób do niego dotrzeć, pomóc mu. Mark nie jest zdrową psychicznie osobą, to dlatego robi te wszystkie rzeczy. Nienawidzę go, to prawda, ale to nie wyklucza moich chęci do poznania tego człowieka. Wiem, że Niall na pewno mi tego zabroni, więc będę musiała działać sama. Nie zawsze będę robiła tak, jak on chce. Jestem dorosła, mogę podejmować decyzje samodzielnie, nawet jeśli mogą one mi zagrażać.

Nie byłam nawet na siłach aby wejść do sali, w której leżał jeszcze Dave. Nie chciałam go widzieć. Go już nie było...nie było go tu ze mną. Odszedł na zawsze. Żałuję tylko tego, że go nie znałam, ale wiem, że na pewno był dobrym człowiekiem. Widocznie tak już musiało być. Przecież czasu nie cofnę.
  - Niall - zawołałam chłopaka
  - Wszystko w porządku? - spytał z troską siadając obok mnie
  - Tak, jest ok - przytaknęłam
  - To o co chodzi?
Wzięłam głęboki oddech.
  - Wyjedźmy do Londynu - rzuciłam - Jak najszybciej - dodałam po chwili
  - A pogrzeb? - zdziwił się
  - Nie pójdę, nie dam rady - spuściłam głowę
Poczułam jak jego silne ramie obejmuje mnie w talii. Tego potrzebowałam. Obróciłam się w jego stronę i schowałam głowę w zagłębieniu jego szyji. To w nim uwielbiałam, nieziemsko przytulał. Czasem obawiam się, że będę w stanie go zranić. Wiem jak bardzo mnie kocha. Jest dla mnie wszystkim, ale co jeśli popełnię jakiś błąd?
  - Jesteś pewna? - szepnął
  - Tak - odparłam cicho
  - Dobrze, porozmawiam z mamą - potarł moje ramię
  - Nie będzie zadowolona
  - Poradzi sobie - uśmiechnął się
  - A mogę jeszcze wejść do Dave'a? - w końcu się zdecydowałam, chciałam zobaczyć go ten ostatni raz
  - Chodź - wyciągnął rękę  moją stronę
Lekarz prowadzący wprowadził mnie do sali. Dopiero wtedy poczułam okropny ból w sercu, a łzy momentalnie napłynęły mi do oczu. Usiadłam na stołku obok jego łóżka, chwytając jego zimną dłoń. Dziwne uczucie, ale kiedy tak na niego patrzyłam, w głowie jakby odtwarzał mi się film z naszego dzieciństwa, aż do pewnego momentu...kiedy zniknął. Nie było go - tak jak teraz. Nie byłam na to gotowa, mimo iż wiedziałam, że istnieje takie ryzyko. Jego stan już od początku nie wróżył nic dobrego.
Widziałam w nim siebie. Mieliśmy dokładnie te same rysy twarzy.
Kiedy miałam już wstawać zauważyłam wystającą spod jego poduszki kartkę. Od razu zaciekawiło mnie co może być na niej napisane. Bez zastanowienia sięgnęłam po nią i delikatnie rozwinęłam.
"Nigdy się nie poddawaj, będę nad Tobą czuwał. Dziękuje, że próbowałaś." 
Moja dolna warga lekko zadrżała, ale udało mi się powstrzymać łzy.
Pod dłuższym namyśle jednak nie wiedziałam skąd ona tu się wzięła i kiedy Dave ją napisał. Może wiedział, że umrze?
  - Julia wracajmy już - do sali wszedł Nialler
Odwróciłam się i pokazałam mu kartkę którą udało mi się znaleźć. Niepewnie uśmiechnął się w moją stronę, ja tylko skinęłam głową. Rozumieliśmy się bez słów.
  - Rozmawiałeś z mamą?
  - Tak, jakoś to przyjęła. Zostawię jej pieniądze, a ona się wszystkim zajmie
  - Dziękuje - odparłam cicho
  - Nie ma za co - przyciągnął mnie do siebie
  - Co z lotem? - spojrzałam na niego
  - Lecimy już jutro wcześnie rano, wszystko załatwiłem
  - Jesteś najlepszy - wtuliłam się w jego tors
~*~  
  - Julia bo nie zdążymy - chłopak próbował ściągnąć mnie z łóżka
  - Niall jeszcze chwilę - mruknęłam
  - Mówisz to już od dwudziestu minut - zaśmiał się
Przewróciłam oczami i podniosłam się do pozycji siedzącej. Zobaczyłam, że walizki były już spakowane, dosłownie wszystko było gotowe. Zdziwiłam się. Spojrzałam na Nialla, który uśmiechał się pod nosem.
  - Nie mogłem spać - odparł wzruszając ramionami - Za 15 minut widzę Cię na dole
  - Żartujesz sobie, prawda?
  - 15 minut
Wstałam z łóżka i biorąc po drodze jakieś dresy, koszulkę, czystą bieliznę i kosmetyczkę, udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy, wyszczotkowałam zęby i ubrałam się w ekspresowym tempie. Mimo wątpliwości Nialler'a zdążyłam na czas. W domu jeszcze wszyscy spali dlatego, staraliśmy się wyjść jak najciszej. W tamtym momencie czułam, że zostawiam wszystko...na długo.

*LONDYN*

Przed południem byliśmy już w mieszkaniu Niall'a. Odwiedził nas Harry i od razu wyciągnął mnie na spacer. W okolicy była łąka i mały lasek, tam właśnie się udaliśmy. Dziś czułam się już lepiej niż wczoraj, zaczęłam normalnie żyć z tą myślą.
  - Tak mi przykro - chłopak odezwał się pierwszy
  - Cóż... - odparłam - Co u Ciebie?
  - Nic nowego, odpoczywam w końcu po to dostaliśmy to wolne
  - Kontaktowałeś się jeszcze z Holly?
  - Widziałem ją raz w centrum z jakimś chłopakiem
  - Z chłopakiem? - zdziwiłam się - Od kiedy ona ma chłopaka?
  - Nazywa się Max, do tego dowiedziałem się, że są razem już od dawna. Okłamywała i mnie i co najgorsze Niall'a
  - Max? Jak wyglądał?
  - Wysoki, ciemne włosy, nie tutejszy. A co?
  - Przyjaźniłam się z nim kiedyś, tańczyliśmy razem. Widziałam się z nim kilka dni temu
  - Jaki ten świat jest mały - zaśmiał się
Chodziliśmy tak w kółko przez następne 40 minut, dobrze nam się rozmawiało. Harry był osobą, której można było powiedzieć wszystko. Uważnie słuchał i starał się pomagać.
Kiedy w końcu sami nie wiedzieliśmy gdzie jesteśmy zaczął padać deszcz ze śniegiem i z każdą minutą pogoda coraz bardziej się pogarszała. Chłopak złapał mnie za rękę i zaczęliśmy biec przed siebie.  Oddalaliśmy się coraz bardziej nadal nie znając miejsca w którym się znaleźliśmy. Harry gwałtownie zatrzymał się rozglądając się po okolicy.
  - Tam! - wskazał ręką
Po chwili staliśmy przed małym domkiem, który wydał się być opuszczony.
  - Chcesz tu wejść?
  - To ryzykowne, ale chodźmy
Przekraczając próg drewniana podłoga od razu zaskrzypiała. W środku było już całkiem inaczej niż na zewnątrz. W rogu stało łóżko wyścielone kocami, a w kominku wciąż żarzyło się drewno, przez co nie było aż tak zimno. W tamtym momencie byłam wręcz przekonana, że ktoś tu jednak 'mieszka' i wcale nie wydawało mi się to przyjaznym miejscem. Chciałam jak najszybciej wrócić do mieszkania Niall'a gdzie czułam się bezpiecznie. Spoglądając na Harry'ego wywnioskowałam, że jest nie mniej zszokowany ode mnie.
  - Co teraz? - spytałam
  - Nie wiem - spojrzał na mnie - To podejrzane...

---------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać!
Mam nadzieję, że was nie zawiodłam ;)

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler

niedziela, 2 lutego 2014

~Rozdział 26~

Wciąż to samo. Kolejne próby dodzwonienia się do Sean'a. Właśnie tego wieczoru zapragnęłam z nim porozmawiać. Chciałam usłyszeć jego głos, dowiedzieć się co się z nim dzieje, gdzie teraz jest. Czy to tak dużo? Mimo tego iż nie jest bez winy, ponieważ i on ukrywał przede mną ten okropny fakt, potrafię mu wybaczyć. Był i myślę, że nadal jest jedną z nielicznych osób które są dla mnie ważne. Nie chcę stracić przyjaciela. Uwielbiam go.
Które to już połączenie?
5? 6?
Myślę, że tak.
Kiedy myślałam, żeby się poddać,w końcu usłyszałam jego głos...
  - Julia? - zapytał
  - A kto inny? Sean co Ty robisz? Gdzie jesteś?
  - Czemu dzwonisz?
  - Bo mi zależy
  - Myślałem, że mnie znienawidzisz gdy dowiesz się prawdy
  - Nie potrafię - uśmiechnęłam się pod nosem - Poleciałeś już do tej szkoły?
 Cisza.
  - Sean?
  - Nie Julia, jestem w domu. Możemy wyjść i spokojnie porozmawiać?
  - Jasne - wzruszyłam ramionami
  - Będę za pięć minut
Spojrzałam na zegarek dochodziła dwudziesta druga, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Zeskoczyłam z łóżka i włożyłam telefon do kieszeni. W tym samym momencie do pokoju wszedł Niall i dziwnie na mnie spojrzał.
  - Wybierasz się gdzieś?
  - Idę na spacer z Sean'em
  - O tej godzinie?
  - Nic mi się nie stanie - podeszłam do niego, kładąc ręce na jego barkach
  - Nie możecie przełożyć tego na jutro? Julia to nie jest dobry pomysł - spojrzał mi w oczy
  - Ohhh, Tobie jak zwykle nic nie pasuje - odeszłam od niego
  - Chronię Cię
  - Oj przestań, ciągle ta sama gadka - złapałam za klamkę od drzwi
  - Julia proszę Cię zostań - powiedział chłodno
Odwróciłam się przez ramię i naprawdę wyglądał poważnie.
Nastała niezręczna cisza. Cofnęłam się ponownie stając tuż przed nim. Spojrzał na mnie z góry, ale nic nie mówił. Nie wiedziałam jak się zachować. Próbowałam unikać jego wzroku patrząc gdzieś dalej, ale słabo mi to wychodziło. Denerwowałam się, ale czemu? Co takiego mogłam wyczytać z jego oczu? Zadrżałam gdy tylko przejechał kciukiem po moim zimnym policzku.
  - Spójrz na mnie
Zrobiłam to o co poprosił. Chwilę potem ujął moje drobne ręce w swoje duże dłonie.
  - Kocham Cię - szepnął
Zmarszczyłam czoło nie wiedząc do czego dąży.
  - Dla Ciebie zrobiłbym wszystko, ale proszę nie prowadź do tego
  - Nie bardzo rozumiem
  - Każde twoje wyjście może skończyć się...
  - Ohhh - mruknęłam pod nosem
  - Rozumiesz?
  - Nie mogę tak żyć Niall. Muszę przestać się bać
  - Tym samym narażając samą siebie?
Wzdychnęłam pod nosem wyswobadzając się z uścisku. Miał cholerną rację. Z resztą jak zawsze. Myślał logicznie - ja nie. Chcąc na siłę się zmienić - zmienić swoje życie - przestałam już odróżniać co jest dla mnie dobre a co złe.
  - Dziękuje - rzuciłam kładąc się na łóżku
Nie otrzymałam jednak nic w odpowiedzi. Usłyszałam jedynie przymknięcie drzwi. Wyszedł, widocznie uznał to za najbardziej stosowne. Miałam czas na przemyślenie tego wszystkiego. Gdy zadzwonił mój telefon, a był to Sean, wyłączyłam go. Pragnęłam spokoju. Wcześniej nie doceniałam ciszy tak bardzo jak w tamtym momencie. Każda rozmowa z Niall'em, ta krótka, czy ta dłuższa daje mi w pewnym sensie dużo do zrozumienia. To niesamowite jak jeden człowiek potrafi na mnie wpłynąć. Gdyby nie on, nie pozbierałabym się i robiłabym same głupstwa -wiem powtarzam się. Nawet nie wiem jak teraz wyglądałoby moje życie, gdyby on nie wrócił...Nie powinnam nawet o tym myśleć, ale boję się dnia, kiedy znowu mnie zostawi. Wyjedzie w trasę i znów będziemy tak daleko od siebie. Co jeśli znów nie damy rady?
  - Można?
Natychmiast podniosłam się do pozycji siedzącej i w drzwiach zobaczyłam Sean'a. Ucieszyłam się, ale starałam się tego nie okazywać. Gestem ręki zaprosiłam go do środka. Chłopak wszedł i niepewnie usiadł na fotelu blisko mnie. Patrzyłam na niego nie wiedząc jak zacząć.
  - Niall mnie zaprosił - powiedział cicho
  - Domyślam się
Pokiwał głową.
  - Chyba chciałeś mi o czymś powiedzieć? - spytałam
 Głęboko wzdychnął.
  - Ja nie wyjechałem do żadnej szkoły
  - Co?
  - Proszę daj mi dokończyć - wtrącił - Musiałem coś wymyślić. Do czasu kiedy nie było tutaj Niall'a, miałem jeszcze nadzieję, ale kiedy wrócił to wszystko straciło sens. Julia zakochałem się w Tobie.
  - Więc gdzie byłeś przez cały ten czas? - spytał Niall który najwidoczniej musiał wszystko usłyszeć
Spojrzałam na niego z niedowierzaniem w oczach. Co on tu robi?
  - To nie istotne - odparł Cullen
  - To bardzo istotne. Sean nie myślisz. Od dawna wiedziałeś zapewne, że Mark, twój wujek, jest ojcem Julii i Dave'a. Wiedziałeś prawda? - kontynuował Niall
  - Wiedziałem
  - No właśnie. Nawet mimo tego myślałeś, że będziecie razem? Po co to wszystko ukrywałeś?
  - Liczyłem na to, że nigdy nie dowiecie się prawdy
  - Mam dość - wtrąciłam się w rozmowę - Sean wyjdź, przepraszam
  - Ale...
  - Sean proszę - spojrzałam na niego
Chłopak podniósł się ostatni raz przenosząc na mnie wzrok. Widziałam ból w jego oczach, to było okropne.
  - Kocham Cię - szepnął przed wyjściem
Rzuciłam w niego poduszką opadając na plecy. Pomyślałam, że to za dużo.

*oczami Niall'a*

Julia cierpiała i było to wyraźnie widać. Był to ciężki widok, ponieważ czułem, że nie mogę nic zrobić. Bałem się, że nie poradzi sobie, że znów pomyśli o najgorszym. Dlatego też chciałem ciągle przy niej być. Tajemnica za tajemnicą, kłamstwo za kłamstwem, a zaczęło się tak niewinnie. Razem myśleliśmy, że będzie już tylko coraz lepiej. Z dnia na dzień mam coraz więcej pomysłów na życie...nasze wspólne życie. Mam nadzieję, że przejdziemy przez to wszystko i uda się nam wyjść na prostą. W tym momencie narażam samego siebie. Ponoszą mnie emocje, ale jestem świadomy jakie mogą być tego konsekwencje. Człowiek z miłości robi dużo głupich rzeczy, tak już jest. Nie chce żeby to co jest teraz między nami się skończyło...nigdy. Wspólnie na to zapracowaliśmy i udało się. Łatwo jest wywołać uśmiech na czyjejś twarzy, ale sztuką jest sprawić, by uśmiechało się też serce. To stąd tyle w nas smutku - mało kto próbuje dotrzeć głębiej. Czasami nikt, ale ja do tego wciąż dążę.
  - Niall? - usłyszałem stłumiony głos mojej dziewczyny
  - Co jest słońce? - zwróciłem się w jej stronę
  - Potrzebuje Twego wsparcia
Uśmiechnąłem się pod nosem, a następnie zrobiłem to co prawdopodobnie zrobiłby każdy chłopak. Po prostu mocno przytuliłem ją do swojego torsu. Doskonale wiem, że tego potrzebowała. W ten sposób czuła, że tu jestem, że jest bezpieczna.
  - Dziękuje - szepnęła - Nie dałabym rady bez Ciebie
Pocałowałem ją w czoło. Miałem świadomość tego, że jestem dla niej wszystkim. Ona nigdy o mnie nie zapomniała, nie była przygotowana na rozstanie, które miało miejsce. Teraz, oczywiście, żałuję tego. Jednak czasu nie cofnę. Cieszę się, że wróciłem i spróbowaliśmy. Przy niej jestem całkiem innym człowiekiem. Moja praca nawet przynosi mi więcej radości. Myślę, że fani to widzą. Mam nadzieję, że dadzą szansę Julii i zaakceptują ją. Jest to dla mnie bardzo ważne. Teraz chce spędzić z nią jak najwięcej czasu, ponieważ w końcu i tak wyjadę. Będziemy musieli nauczyć się, żyć bez siebie i to zdecydowanie będzie kolejną ciężką próbą. Ja dam sobie radę, ponieważ ciągle otoczony jestem wspaniałymi ludźmi - przyjaciółmi. Jednak Julia zostanie tu sama. Nie ma nikogo do kogo mogłaby się zwrócić. Chciałbym, żeby Dave wyzdrowiał i zaczął normalnie żyć. Razem sobie poradzą.
  - Chcesz może coś zjeść? Zejdę na chwilę na dół - spytałem
  - Nie, dziękuje - uśmiechnęła się
  - To może coś do picia?
  - Ciepłe kakao?
  - Dobrze - odwzajemniłem jej gest - Zaraz wracam - dodałem całując ją w usta
Wszyscy już spali, dlatego starałem się jak najciszej zejść na dół. Kiedy znalazłem się w kuchni zapaliłem jedno małe światło, zajmując się przygotowaniem napoi. Było tu tak przeraźliwie cicho. Przez chwilę poczułem się jak w domu, w Londynie. Tam zawsze mam spokój. Czasem wpadają znajomi, a jeśli siedzę sam po prostu wyleguję się w salonie przed telewizorem. Lubię tak spędzać nasz wolny czas. Aktualnie mamy krótki urlop i to jak najbardziej mi odpowiada. Mogę spędzić go z rodziną i dziewczyną. Takie momenty nie zdarzają się często, dlatego staram się dać im jak najwięcej siebie. Kiedy jestem w trasie mam świadomość tego, że rodzice za mną tęsknią. To czasem boli. Gdyby nie One Direction wszystko byłoby inne. Kiedy jestem zmęczony, myślę, że to już mnie to nie kręci. Wtedy staram się przywrócić sobie wszystkie chwile z chłopakami. Patrzę wstecz jak dużo osiągnęliśmy i wtedy wiem, że nie chcę robić nic innego. Nie każdy musi mnie lubić i nawet wiem, że tak nie jest. Jednak nie przejmuję się tym. Jestem w zespole bo spełniam swoje marzenia...jestem dla fanów.
Nagle gdzieś zaczął dzwonić telefon. Po dzwonku zorientowałem się, że należy do mamy. Musiała go tutaj zostawić. Postanowiłem odebrać gdyby to było coś ważnego. Szybkim krokiem poszedłem do salonu i sięgnąłem po komórkę. Na wyświetlaczu pojawił się nieznany numer. Odebrałem.
  - Pani Gallagher? - spytał jakiś mężczyzna
  - Kto mówi?
  - Jestem lekarzem, dzwonię ze szpitala. Z kim rozmawiam?
  - Jestem Niall. Niall Horan - odpowiedziałem
  - Czy jest pan upoważniony do uzyskiwania informacji na temat naszego pacjenta, Dave'a?
  - Tak, o co chodzi? - oparłem się o komodę
  - Niestety nie mam dobrych wiadomości
  - Jaśniej? - wtrąciłem
  - Chłopak znów miał zatrzymaną akcję serca. Robiliśmy co w naszej mocy, jednak...Nie udało się. Przykro mi.
  - Chwila, chwila, chwila. To znaczy, że on nie żyje?
  - Tak - przytaknął mężczyzna
  - O mój boże - złapałem się za głowę - Dziękuje. Dziękuje za telefon - rozłączyłem się
Trzęsącymi się dłońmi położyłem telefon na półce a sam usiadłem na sofie. Dopiero wtedy zobaczyłem stojącą u progu schodów Julię...

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuje za każdy oddany komentarz.
Nawet nie wiecie ile radości przynosi mi czytanie ich :)
Wasze słowa bardzo mnie motywują.
Cieszę się, że wciąż ze mną jesteście :)

*Próbuję już pisać nowe fanfiction, z którym podzielę się z wami w przyszłości 

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler

czwartek, 23 stycznia 2014

~Rozdział 25~

Przyśpieszyłam kroku, kiedy tylko oddaliłam się od terenów więcej zabudowanych. Na dworze zdążyło już zrobić się ciemno, uroki zimy. Niestety nie czułam się bezpiecznie. Z każdym kolejnym pokonywanym metrem oglądałam się we wszystkie strony. Czułam się obserwowana. Mimo iż łzy napłynęły do moich oczu zacisnęłam pięści i szłam dalej. Na szczęście przestało padać co spowodowało, że widoczność stała się bardziej przejrzysta. W okolicy w której właśnie się znajdowałam nie było żywej duszy. Kamienice. Tam zamieszkiwali tylko starsi ludzie, którym oczywiście nie widziało się wychodzić o tej godzinie z domu. Moje serce biło coraz szybciej, gdy tylko usłyszałam jakiś dźwięk. Bałam się. Jestem taka głupia. Mogłam zamówić tą jebaną taksówkę...Mój umysł podświadomie podpowiadał mi, że coś jest nie tak. Z każdym kolejnym krokiem czułam za sobą czyjąś obecność. Cała drżałam. Nie mogłam nic zrobić. Nie miałam siły uciekać. Postanowiłam się zatrzymać. Odwróciłam się na pięcie i zamarłam. Dosłownie metr ode mnie stał...ON...Mark Bell...mój ojciec.
  - Czego chcesz? - powiedziałam przez zaciśnięte zęby
  - Ciebie - odparł patrząc w moje oczy - Jestem twoim tatą
  - Nie obchodzi mnie to. Zostaw mnie, jesteś nikim!
Kiedy złapał mnie za przed ramię moje serce zaczęło bić sto razy szybciej.
  - Nie dotykaj mnie - rzuciłam łamiącym się głosem
  - Nie bój się, nic Ci nie zrobię - mówił spokojnie
  - I mam Ci w to uwierzyć? Pojawiłeś się nie wiadomo skąd. Próbowałeś mnie - przełknęłam ślinę - skrzywdzić. Doprowadziłeś do tego, że Dave jest w ciężkim stanie i nie wiadomo czy przeżyje - zaczęłam wyliczać
  - Wiem byłem u niego - wtrącił
  - Jak tam wszedłeś?
  - Lekarze są głupsi niż myślałem
Przewróciłam oczami.
  - Puść mnie. Nie chce mieć z Tobą nic wspólnego
  - Myślisz, że was zostawię po tym jak wasza matka odebrała mi własne dzieci? Mylisz się moja droga.
  - Dziwisz się, że Cię zostawiła? Dziwisz się, że nie chciała abyśmy o Tobie wiedzieli?
  - Mogła nie wchodzić mi do łóżka - wzruszył ramionami
  - Oh zamknij się. Zapomnij o mnie, zapomnij o Dave'ie
  - Nigdy - zaśmiał się
  - Powinieneś się leczyć!
  - Nie drzyj się dziewczynko, bo na dobre Ci to nie wyjdzie - ścisnął mnie mocniej
  - Grozisz mi?
  - Przecież wiem, że się boisz
  - Puść mnie - powtórzyłam
Kiedy zaczęło się robić coraz bardziej niebezpiecznie zauważyłam świata samochodu. W tym momencie na prawdę zaczęłam się go bać. Ten człowiek jest nie normalny, nie wiedziałam co w każdej chwili mogło mu przyjść do głowy. Gdy auto podjechało bliżej, od razu poznałam go kogo należy - Niall. Niezmiernie ucieszyłam się, że akurat tędy przejeżdżał. Chłopak na szczęście poznał mnie i szybko wyskoczył z pojazdu podbiegając do Mark'a.
  - Julia wsiadaj do samochodu! - krzyknął
Posłusznie wykonałam jego polecenie i cały obrót akcji obserwowałam zza szyby. Po chwili kłótni wdali się w bójkę. Nialler został zaatakowany pierwszy przez uderzenie kolanem w brzuch. Krzyknęłam z przerażenia, jednak ten szybko się wyprostował i mocno zaciskając pięść wycelował prosto w twarz starszego od siebie mężczyzny. Cios musiał być bardzo mocny. Mark natychmiastowo upadł na ziemię. Niall wykorzystał to i uciekł zajmując miejsce obok mnie. Odpalił silnik i ruszył z piskiem opon. Jechał szybko trzymając się za brzuch. Widziałam, że uderzenie, którym został wcześniej potraktowany sprawiało mu nie mały ból. Patrzyłam na niego z troską w oczach. Kiedy to zauważył potarł dłonią moje kolano, ale to nie sprawiło, że przestałam się martwić. Wciąż nie mogłam uwierzyć w to, co przed momentem się wydarzyło. Czy dobrze zrobiliśmy zostawiając go tam samego? Co jeśli pójdzie na policje?
  - Wysiadaj - głos blondyna wytrącił mnie z przemyśleń
Odpięłam pas automatycznie spoglądając na niego.
  - A Ty?
  - Musze jeszcze gdzieś pojechać - patrzył przed siebie zaciskając ręce na kierownicy
  - Zgłupiałeś?! Chcesz tam wrócić?
  - Nie twoja sprawa
  - Niall! - podniosłam głos
  - Wysiadasz sama czy mam Ci pomóc? - rzucił w końcu przenosząc wzrok na mnie
  - Rób sobie co chcesz - opuściłam samochód - Narazie - trzasnęłam drzwiami
Odjechał.
Mimo wszystko nie miałam teraz ochoty wracać do domu. Czułam się okropnie źle. Kiedy próbujemy się nie sprzeczać, on znowu zaczyna. Czemu? Czemu nic nie jest tak jakbyśmy chcieli? Co robimy źle? To zaczyna powoli mnie męczyć.
Nie wiedząc co ze sobą zrobić, wpadłam na pomysł odwiedzenia rodziców - dawno u nich nie byłam. Mimo dość późnej już godziny, nie bałam się iść na cmentarz. Było to dla mnie czymś przyjemnym. Może to dziwne, ale będąc tam czułam, że mnie chronią.

Nawet coraz mocniejszy mróz nie przeszkadzał mi w siedzeniu tutaj. Byłam sama, sama ze swoimi myślami, co pozwalało mi odreagować cały dzień. W mojej głowie wciąż był Niall, nie mogłam przestać o nim myśleć.
"Związek to też ból. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej"
Teraz to już wiem. Byłam głupia myśląc, że gdy znów będziemy razem relacje między nami automatycznie się poprawią. Na to musimy zapracować, nic nie przyjdzie samo...Teraz już nawet nie umiem sobie radzić, nie jestem aż tak twarda, z najprostrzymi sprawami potrzebuje oparcia. Kiedy on to zrozumie? Ja nie potrzebuję tylko ochrony.
Płaczę. Tęsknie za rodzicami. Czemu tak szybko ich straciłam? Za mało czasu minęło, bym umiała bez emocji powiedzieć co czuję. Oddałabym wszystko, żeby wrócili...Niall, ciocia Maura i Bobby nie zastąpią mi ich w pełni. Ludzie, którzy mnie nie znają, widzą we mnie całkiem inną osobę niż tą którą jestem Chodzę, mówię, śmieję się, bawię się, myślę. Ale to nie tak. Zawsze przychodzi moment, w którym coś mnie nagle uderza, że mało nie zwala mnie z nóg. Jakaś porażająca, nagła świadomość niepełności, pustki. To ciężkie.

*oczami Niall'a*

Kiedy działasz impulsywnie robisz i mówisz dużo głupich rzeczy, nawet nie celowo.
"Zrób coś, żeby było dobrze" - często tak sobie myślę i co z tego?
Co czuję? Czuję się słaby, ponieważ nigdy nie byłem gotowy żyć bez Julii, a tylko sam siebie okłamywałem. Widok jej, kiedy wróciłem sprawił mi wielki ból. Kiedy ją zostawiłem, kiedy mnie opuściła zabrała ze sobą wszystko to, co miałem w sobie pozytywnego: nadzieję, zaufanie i wiarę w przyszłość. Gdy jej uśmiechnięta postać zniknęła z mojego życia, w środku nie byłem tą samą osobą, tylko udawałem i wmawiałem sobie, że zapomnę. Jedynie czego chciałem to nie wracać do wspomnień, które jak myślę, były dla nas bolesne. Popełniłem błąd i nadal potrafię się pogrążać. Wiem, że jeśli nie byłoby tylu problemów, radzilibyśmy sobie lepiej...
Zaparkowałem przed domem rodzinnym dziewczyny. Tam powinien być Mark, a postanowiłem sobie rozprawić się z nim do końca. Nie myślałem wtedy, że mogę się narazić.

  - Czego tu chcesz? - mężczyzna poderwał się z miejsca kiedy tylko mnie zobaczył
  - Spokojnie - uspokoiłem go gestem ręki
  - Nie jesteś proszonym gościem - rzucił wyjmując coś z kieszeni - Taki cwany jesteś? Będziesz ją teraz bronił? Myślisz, że nie dam Tobie rady?
  - Nie przyszedłem tu robić zamieszania - cofnąłem się do tyłu ponieważ coś co trzymał w ręku wydało mi się podejrzane - Chciałbym panu pomóc
  - Ale ja nie potrzebuję pomocy - odparł pewny swoich słów
  - Niech mnie pan posłucha, wiem, że możemy się dogadać
  - Co ty pieprzysz? - podszedł do mnie
Świadomy tego co się dzieje, znów wymierzyłem cios w jego stronę. Inaczej...zostałbym dźgnięty nożem którym właśnie celował w moją stronę. Jeden, drugi, trzeci, znów leżał. Krzyczał coś, ale starałem się to ignorować. Miałem nad nim przewagę, choć nigdy nie pomyślałbym, że będę w stanie kogoś uderzyć. Naciągając na głowę kaptur wybiegłem z mieszkania prosto do auta. Tam usiadłem opierając głowę o kierownicę. Co ja robię? Przecież nie jestem złym człowiekiem...Niall zastanów się...

Parkując na podjeździe mojego domu zauważyłem siedzącą na schodach Julię. Zmartwiłem się ponieważ było już po dwudziestej pierwszej, a mróz coraz bardziej się nasilał. Kiedy dołączyłem do niej, obejmując ją ramieniem, nawet nie drgnęła. Chwyciłem jej jedną rękę...była taka zimna.
  - Niall co To jest? - spytała spoglądając na moje dłonie
  - Nie ważne, nic się nie stało
  - Przecież widzę - spojrzała na mnie - Nie kłam, proszę Cię
  - Chciałem jakoś dogadać się z Mark'iem
  - Nie mieszaj się w to, Tobie nie może się nic stać. Masz zespół, rodzinę, fanów, przyjaciół, wszystko...
  - I co z tego? Muszę Cię chronić - odparłem
  - Nie zauważyłeś, że to co się dzieje wygląda jak jakiś pieprzony film?! Niech będzie co ma być
  - Musimy być ostrożni - powiedziałem stanowczo
  - Jesteśmy normalnymi ludźmi, każdy narażony jest na jakieś niebezpieczeństwa. Policja wkrótce go zgarnie. Zacznijmy żyć swoim życiem. Zacznijmy robić coś żeby było dobrze. Zacznijmy pracować nad naszym związkiem, nad naszą przyszłością Niall
Kiedy Julia zaczęła tyle mówić, po prostu przerwałem jej pocałunkiem.
   - Mimo tylu kłótni, mimo tylu sprzeczności, mimo tylu niepotrzebnych słów. Mimo wszystko Ty jesteś nadal. Dziękuje.
  - Jestem... - zaczęła
  - Bo Ci na mnie zależy? - uśmiechnąłem się
  - Tak - odwzajemniła mój gest
  - Jesteś dla mnie bardzo, bardzo, bardzo ważna, zapamiętaj to sobie

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PRZEPRASZAM, KOMPLETNY BRAK WENY
wyszedł strasznie krótki
ale
co wy na to, żeby rozdziały były krótsze, a pojawiały się częściej? 

ASK --> http://ask.fm/luvmyNiallerrr <-- ASK

wasza @yep_Nialler

piątek, 3 stycznia 2014

~Rozdział 24~

Dziś po raz pierwszy tej zimy za oknem padało coś innego niż śnieg - deszcz. Ponieważ tej nocy nie mogłam spać już od wczesnego rana siedziałam na parapecie przy oknie, co i raz spoglądając to na śpiącego Niall'a to na podwórko. W domu było strasznie cicho, ale odpowiadała mi taka atmosfera. Zostałam sama ze swoimi myślami. Wracałam do przeszłości i porównywałam ją z teraźniejszością.
Dokładnie pamiętałam walentynki, więc i moje 18-ste urodziny rok temu. Zachorowałam przez co zostałam sama w domu. Natomiast co ze mną i Niall'em? Nie było wtedy między nami najlepiej. Kilka dni wcześniej pokłóciliśmy się, nasz związek zaczynał się psuć...ale mimo wszystko on przyjechał. Nawet nie rozmawialiśmy, po prostu chciał być przy mnie w tym dniu. Ja z resztą też go potrzebowałam. Siedziałam wtedy pod oknem pośród świeczek ze słuchawkami w uszach...Tak, było nastrojowo. Starałam się. Spoglądaliśmy na siebie...Niby przypadkiem. Uczucie które nas łączyło, zdecydowanie nad nami górowało. Po chwili dostałam sms-a. Od Niego. Napisał żebym położyła się obok...Zawahałam się przez chwilę, ale jego wzrok był zbyt przekonujący. Zgasiłam dokładnie 18 świeczek i wygodnie ułożyłam się przy jego boku. Mój oddech nieco przyspieszył. Od razu to dostrzegł. Moje ręce spoczywały spokojnie na moim brzuchu, gdy nagle przeszły przez nie ciepłe dreszcze. Nie pomyliłam się, to była jego dłoń. Splątywał nasze palce w jedność...Mogłam poczuć bijące od niego ciepło. Kiedy zdecydowanie obrócił mnie w swoją stronę spojrzałam w jego piękne, niebieskie oczy. Byliśmy bardzo blisko siebie. Mimo kłótni przełamaliśmy wszystkie bariery. Delikatnie i nie pewnie złączył nasze usta w pocałunku, jakby czekając na moją reakcję. Dałam się ponieść emocjom. Potem zrobiliśmy coś - po raz pierwszy - i do dziś to pamiętam. Myślę, że był to jeden z najlepszych naszych wspólnych dni. 
Ziewnięcie Niall'a sprawiło, że 'powróciłam na ziemię'. Spojrzałam na niego, gdy ten przecierał swoje oczy.
  - Dzień Dobry - przywitałam go
  - Cześć słoneczko - ziewnął po raz kolejny - Czemu nie śpisz?
  - Myślałam - odparłam mrużąc oczy
  - O czym?
  - O wszystkim Niall - uśmiechnęłam się
  - A o mnie?
  - Też - wzruszyłam ramionami
  - To czemu jesteś smutna?
Ughh, jak on mnie dobrze znał...
  - Martwię się
  - Nie możesz ciągle się tak zadręczać. Zobacz ile dzieje się w twoim życiu. Chcę zobaczyć w końcu tą starą Julię - wstał z łóżka aby do mnie podejść
Odwróciłam się przodem do niego i spojrzałam w jego oczy. Widziałam w nich wszystko co zawsze chciałam widzieć, a przede wszystkim miłość na którą czekałam...oboje czekaliśmy od dłuższego czasu.
  - Jaką starą Julię? - spytałam po chwili
  - Tą szaloną, wiecznie śmiejącą się dziewczynę, która myśli, że jest najszczęśliwszą osobą na świecie. Tą, która zawsze poprawiała mi humor i wspierała mnie jak nikt inny. Pamiętasz to jeszcze? W każdej chwili gotowa byłaś na przeżycie nowej przygody. Bawiliśmy się jak dzieci, nie przejmując się innymi. Kiedy byliśmy razem, mogliśmy wszystko. Teraz już tak nie jest. Brakuje mi tego. Bez tego wszystkiego nasza miłość będzie nudna.
  - Wtedy nie miałam tylu problemów
  - Zapomnij o nich, bo sama się nakręcasz
  - Nie umiem
  - Spójrz. Już od dawna nie robiliśmy normalnych rzeczy
  - Jakich?
  - Nigdzie razem nie wychodzimy, chociaż to - odparł
  - Zauważ, że przez ostatni czas ciągle się kłóciliśmy
  - A wiesz dlaczego?
  - Dlaczego?
  - Nie interesowało Cię co czuje i myślę ja. Liczyłaś się tylko Ty i to wszystko co dzieje się wyłącznie obok Ciebie
  - Nie mów tak
  - Ale to prawda - wtrącił - Gdyby mi nie zależało, pieprzyłbym to wszystko i zajął się samym sobą. Jednak nie zrobiłem tego. Chciałem aby między nami było jak najlepiej. Wiesz ile razy czułem, że to nie ma sensu? Że nie mam ochoty się w to bawić? Związanie się z kimś w moim przypadku musi być przemyślaną decyzją, dlatego też czasem się wahałem bo wcale mi tego nie ułatwiałaś. Więc proszę skończ się nad sobą użalać i doceń to co masz.
Z każdym kolejnym wypowiadanym przez niego słowem czułam jak moje serce bije coraz mocniej i szybciej. Miał rację...miał cholerną rację. Przecież w każdej chwili mógł mnie zostawić. Mógł pójść się bawić, ale nie. Został. Został bo mnie kocha, a ja nie myślałam o tym w ten sposób. I znów okazuje się, że Zayn dobrze powiedział. Zachowujemy...a raczej ja zachowuje się jak dziecko. Wiem, że stara Julia już nigdy nie powróci, ale postaram się choć w jakimś stopniu postarać się o tą osobę. Nie chce być postrzegana za nudną, zakłopotaną i wiecznie użalającą się nad sobą dziewczynę. Chcę znów się bawić i niczym się nie przejmować. Chcę docenić to co jest między mną a Niall'em. Pokazać mu, że jestem tą najszczęśliwszą dziewczyną na świecie bo mam jego - cały mój świat, miłość mojego życia.
  - 'Żyjmy tak jakby jutra miało nie być' - mruknęłam pod nosem
Teraz mam tylko nadzieję, że podołam moim postanowieniom. Pokażę wszystkim, że dzięki odpowiednim osobom można wyjść na prostą i na nowo pokochać życie takim jakim jest. Mam już prawie dwadzieścia lat, chcę się jeszcze bawić. To nie czas na bycie poważnym, nikt w tym wieku nie jest. Nawet taki Louis mający trochę więcej lat, ciągle czuje się jak nastolatek.
  - Jaką masz propozycję na spędzenie dzisiejszego dnia? - spytałam Niall'a
W między czasie zdążył wrócić do łóżka i rozłożyć się na całej jego długości i szerokości...
  - Wspólny obiad, a potem spacer - odparł
  - W taką... - zaczęłam, ale ugryzłam się w język - Niech będzie
  - I to mi się podoba - przez sposób w jaki mówił czułam jak się uśmiecha
  - A mogę jeszcze do Ciebie dołączyć?
  - Zapraszam - uniósł róg kołdry udostępniając mi miejsca
Zeskoczyłam z parapetu i podbiegłam na palcach do łóżka aby jak najszybciej znaleźć się obok niego.
  - Godzinka spania i wstajemy - powiedział obejmując mnie ramieniem
  - Mogłabym przeleżeć z Tobą cały dzień - rzuciłam wygodnie się układając
  - Ja wiem, ale nie dziś - cmoknął mnie w usta - Kocham Cię - szepnął bardzo, bardzo cicho
  - Ja ciebie też

*1,5 godziny później*

  - Julia ile mam czekać?! - usłyszałam wołanie Niall'a z dołu
  - Już schodzę - odparłam przewracając oczami
Tak jak przypuszczałam, udaliśmy się do Nando's. Prawdopodobnie fanka, która również tam się znajdowała tweetnęła o naszym pobycie w restauracji, ponieważ w bardzo krótkim czasie pod lokalem zgromadziła się spora grupka krzyczących dziewczyn. Niall był tu doskonale znany. Pracownicy uraczyli nas stolikiem z dala od okien abyśmy mieli trochę prywatności. Wczoraj odbyliśmy krótką rozmowę na temat naszego związku. Nialler nie miał zamiaru nikomu niczego potwierdzać bez potrzeby - "Miłość nie jest na pokaz". Jak na razie fani mogą się domyślać, nic więcej.
Kiedy dostaliśmy wcześniej zamówione dania mój telefon wydał z siebie pojedynczy dźwięk nowej wiadomości. Uniosłam wzrok a w odpowiedzi otrzymałam kiwnięcie chłopaka, co wzięłam za 'pozwolenie' wyciągnięcia telefonu z torebki. W zwyczaju miałam nie odbieranie połączeń i sms'ów na tego typu spotkaniach.
"Smacznego"
Znowu. Nieznany numer. Za każdym razem inny, lecz tej samej osoby.
Zacisnęłam wargi i schowałam telefon z powrotem do torebki. Starałam się nie przejmować...
  - Kto to? - spytał Niall
Nie miałam mu za złe tego pytania, miał prawo wiedzieć.
Korciło mnie, żeby skłamać, ale nie zdałam się na to.
  - On - odparłam szybko - Znaczy Mark - poprawiłam się po chwili
  - Czego on znowu chce?
  - Napisał smacznego
  - Kurwa - powiedział pod nosem - Obserwuje nas
  - Czemu policja go jeszcze nie zgarnęła?
  - Ze mną jesteś bezpieczna, pamiętaj - złapał moją dłoń
  - Czuję to - blado się uśmiechnęłam
  - Myślę, że go szukają, ale dobrze się ukrywa. Spójrz. Wydaje mi się, że jesteśmy ostrożni, a nie zauważyliśmy nikogo podejrzanego. Dobry jest.
  - A wiesz co mnie zastanawia?
Niall spojrzał na mnie z zaciekawieniem...
  - Dlaczego zaczął szukać mnie dopiero gdy pojawiłeś się Ty? Gdy mu uciekłam, myślałam, że odpuścił.
  - Myślisz, że Sean ma coś z tym wspólnego?
  - Czemu niby? - zmarszczyłam czoło
  - No wiesz - zawahał się - Może być o mnie zazdrosny, czy coś...
  - Nie, on nie jest taki...przecież go znasz - pokręciłam głową
  - W sumie racja - przytaknął - Boisz się?
  - Boje się jedynie, że Cię stracę, że ktoś będzie w stanie nas rozdzielić. Niczego więcej
Spuściłam wzrok, aby powstrzymać napływające do oczu łzy. Niall natychmiast znalazł się obok mnie, kładąc swoją ciepłą, dużą dłoń na moim udzie. Spojrzałam na niego, gdy ten szeroko się uśmiechał. Czułam i wiedziałam, że jest moim największym szczęściem. Z nim każdy dzień wydawał się być lepszym. Rzadko kiedy spotyka się w życiu kogoś takiego...Pod wpływem jego dotyku, wszystkie złe emocje z łatwością ze mne schodziły.
  - Nie musisz się o to bać - potarł mój policzek

Z pomocą ochroniarza, który został wezwany za prośbą Niall'a udało się nam opuścić restaurację. Kiedy znalazłam się w samochodzie, chłopak został na ulicy, aby zrobić sobie zdjęcia z fanami. Fajnie było obserwować to z mojej perspektywy. Fani zachowywali się dość spokojnie. Każdy był szczęśliwy łącznie z Horan'em. Gdyby nie te dziewczyny, oni nie byliby tu gdzie teraz. Chłopcy zawdzięczają im bardzo wiele i za każdym razem próbują im za to w jakiś sposób podziękować. To wspaniałe.

Przez fatalną, bo deszczową, pogodę zrezygnowaliśmy ze spaceru udając się od razu do szpitala, w którym czekali już na nas rodzice Niall'a. Miałam nadzieję, że dziś stan mojego brata będzie lepszy...nie gorszy. Wpisując się na listę odwiedzających oddział rzuciło mi się w oczy nazwisko Bell...Mark Bell...Czy on tu był?! Pokazałam wpis Nialler'owi, który był równie zdziwiony jak ja.
  - Mogłabym dowiedzieć się kiedy ten mężczyzna tu był? - zapytałam pielęgniarki
  - Nie możemy udzielać takich informacji
  - Ale - przełknęłam ślinę - To jest mój ojciec i przez niego wasz pacjent Dave Clark tu trafił
Kobieta spojrzała na mnie z zaciekawieniem zdejmując okulary z nosa.
  - Nie wyglądał podejrzanie - podrapała się po głowie
  - Proszę nigdy więcej go tu nie wpuszczać, dobrze? To zbyt dużo ryzyko - odezwał się Niall
  - Jeśli jest taka sytuacja, mogę się na to zgodzić - przytaknęła
  - Dziękujemy - rzuciłam przechodząc dalej
Po co on tu przyszedł? Zaczęło robić się coraz dziwniej...
Po przywitaniu się z Maurą i Bobby'm, którzy nie wyglądali najlepiej poszłam do lekarza prowadzącego. Jak się okazało ten również, nie miał dla mnie najlepszych wieści...Dave zapadł w śpiączkę, gdyż jego organizm nie był w stanie walczyć. Moje oczy zalały się łzami, gdy tylko o tym usłyszałam.
  - Bądźmy dobrej myśli - powiedział mężczyzna kiedy wychodziłam z pokoju
Wróciłam do bliskich i od razu wpadam w ramiona Niall'a, który mocno mnie przytulił. Poczułam jakby odchodził kolejny członek mojej rodziny. Przecież nie wiadomo kiedy i czy w ogóle on się obudzi. Ten ból, to uczucie było nie do zniesienia. Nikt nie zasługuje na taki los...Dave jest jeszcze taki młody. Chciałam aby wyzdrowiał i zaczął żyć na nowo. Chciałam mu w tym pomóc...
Odeszłam od Niall'a. Nie chciałam by widział jak cierpię. Usiadłam gdzieś na końcu korytarza. Byłam sama z moimi myślami. Nie wyobrażałam sobie tak szybko go stracić. Od dłuższego czasu miałam nadzieję, że go lepiej poznam, a teraz okazuje się, że...Czemu to musi tak boleć?
Mimo, że chciałam pobyć sama, Niall jednak do mnie dołączył. Wbrew mojej woli po raz kolejny wziął mnie w swoje ramiona, tak mocno, jakby bał się, że za chwilę się rozpadnę. Uśmiechnęłam się mimo łez, które swobodnie spływały po moich policzkach.
  - Nie poddawaj się - szepnął
Pociągnęłam nosem przenosząc na niego wzrok.
  - Nie poddam - zacisnęłam wargi, a on otarł moje policzki
  - Ostatnio dostałaś kartkę od lekarzy, którą znaleźli w jego bluzie. Przeczytałaś ją?
  - Nie mam ją tutaj - wyjęłam z kieszeni moich spodni
  - Przeczytasz przy mnie?
Przytaknęłam rozwijając ją.
"To już koniec. Koniec dla mnie. Nie myśl o mnie, przecież nawet mnie nie znałaś. Dziękuje, że starałaś się mnie odnaleźć, ale nie chcę byś więcej ryzykowała. Bądź wolna. Mark nie jest normalnym człowiekiem, aż trudno uwierzyć, że jest naszym ojcem. Nie daj się mu. Kocham Cię."
Przeczytałam na głos.
Mimo swojego cierpienia, Dave martwił się o mnie...
Jest wspaniałym człowiekiem.
Chciałabym aby wrócił;
Aby żył normalnie jak ja.

Mimo, że nie mogłam na nic liczyć już od kilku godzin siedziałam przy jego łóżku, ściskając jego dłoń. Był taki drobny i blady. Serce bolało od samego patrzenia na niego. Nigdy nie myślałam, że to wszystko tak się potoczy...
  - Niall - zaczęłam
  - Tak? - wyrwał się z przemyśleń
  - Zostałbyś jeszcze trochę przy nim? Chciałabym odpocząć
  - Jasne - wzruszył ramionami - Może Cię odwiozę?
  - Nie dziękuje, zamówię sobie taksówkę
  - Dobrze - przytaknął - Ale proszę, uważaj na siebie
  - Zadzwonię jak tylko dojadę do domu
  - Będę czekał. Pa - musnął moje usta
Zabrałam wszystkie swoje rzeczy i opuściłam szpital. Miałam ochotę na spacer, dlatego też nie zamówiłam, żadnej taksówki...Ale czy to było dobrym pomysłem?

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Średnio podoba mi się ten rozdział...to wam zostawiam go do oceny :)

przypominam o nowej liście informowanych 

pamiętajcie o zakładkach po lewej stronie :)

wasza @yep_Nialler

czwartek, 26 grudnia 2013

~Rozdział 23~

  - O co chodzi? - Niall złapał mnie za ramię gdy wychodziłam z sali
Odwróciłam się w jego stronę ze łzami w oczach. Nie z powodu, tych mężczyzn, którzy okazali się być policjantami. Po prostu nie chciałam zostawiać Dave'a samego. Ciągle myślałam, że mnie potrzebuje. Był nie przytomny, ale wiem, że czuł moją obecność. Moje serce kołotało. Nie dość, że zostało po raz kolejny zranione przez najważniejszą osobę w moim życiu to i teraz cierpiało, na widok ledwo żyjącego brata. Bałam się o niego, nie mógł odejść, był za młody, by umierać...
Zamiast odpowiedzieć Niall'owi coś sensownego jedynie kiwnęłam głową, czując jak kolejna słona łza spływa po moim policzku. Byłam bezsilna. Wciąż myślałam o najgorszym. Co może się stać? Co teraz?
  - Julia - powiedział jeszcze mocniej przytrzymując mnie w miejscu
Spojrzałam głęboko w jego oczy, tak jak jeszcze nigdy. Chciałam zobaczyć co czuje tam w środku. I co zobaczyłam? Zmęczenie? Ból? Troskę? Wszystko co starał się za każdym razem mi okazywać. Nie widziałam jedynie tej miłości co kiedyś. Co z nią? Gdzie się podziała? Została zastąpiona niepewnym uczuciem, które mimo wszystko gdzieś tam się pojawiało. Czułam, że walczy, aby przezwyciężyć wszelkie zapory, które pojawiły się w jego sercu na drodze do szczęścia.
  - Wiem Niall, ja wiem - szepnęłam niczego nie świadoma
  - Co wiesz? - spytał
Zamilkłam.
O co chodzi? Czemu to wszystko teraz widzę? Przed oczami pojawiły mi się nasze wspólne, najlepsze jak i te najgorsze wspomnienia. Chwile które spędziliśmy razem. Czułam jak moje serce zaczyna bić szybciej, a w środku wypełnia mnie ogromne ciepło.
  - Możemy już iść? - rzucił gburowato jeden z mężczyzn
 Kiwnęłam głową próbując wyswobodzić się z uścisku Niall'a, jednak ten za wszelką cenę nie chciał mnie puścić.
  - Pójdę z Tobą - szepnął
  - Zostań z moim bratem, proszę
  - Ja zostanę, idźcie dzieci - wtrąciła Maura biorąc pod rękę Bobby'ego
  - Niech będzie - przytaknęłam
W ostatniej chwili dostałam do rąk teczkę, której zawartości byłam bardzo ciekawa.
  - Może się przydać - dodała ciocia
  - Dziękuje - słabo się uśmiechnęłam

Po piętnastu minutach byliśmy w pobliskim komisariacie. Po drodze zdążyłam się trochę uspokoić lecz przede mną było jeszcze przesłuchanie - czyli powrót do tego o czym nie lubię rozmawiać. Okazało się, że Niall też zostanie przesłuchany. Oni chcą wiedzieć wszystko. Zaprowadzono nas do jednej sali, poniewż Horan uznał, że musi być przy mnie. Może to i dobrze?
  - Już lepiej? - spytał przerywając ciszę
  - Staram się - odparłam obojętnie
  - I tak dobrze sobie radzisz - potarł moje ramie
  - Staram się - powtórzyłam bezmyślnie - Myślisz, że dowiemy się kim jest ON?
  - Julia, wiesz... - zawahał się - Ja już mam pewne przypuszczenia
  - Czemu nic o tym nie wspomniałeś?
  - Nie chciałem Cię martwić
  - To nie istotne Niall
Zmieszany na mnie spojrzał...
  - Więc? - naciskałam na niego
  - Mogę się mylić
  - Do rzeczy - przewróciłam oczami
  - Ja też chętnie tego wysłucham - wtrącił komisarz prowadzący, który wchodząc do pomieszczenia musiał coś usłyszeć - Wiem o co mniej więcej chodzi w waszej sprawie, więc proszę. Zaczynaj młodzieńcu
Niall wstał z miejsca i zaczął chodzić w tą i z powrotem.
  - Cholera - powiedział pod nosem
  - Niall, proszę - powiedziałam cicho, błagalnym głosem
  - ON - zaczął
Na samo to słowo przez moje ciało przeszły nieprzyjemne dreszcze.
  - Julia, pamiętasz jak spytałem o dokumenty twoich rodziców? Ta teczka, którą trzymasz teraz w rękach wzięta jest ze strychu twojego domu. Jest na nim też dużo innych przydatnych rzeczy, informacji, które tylko przekonały mnie w moich domyśleniach.W niej na pewno jest coś co twoja mama czy twój tata chcieli przed Tobą ukryć.
  - Skąd to wiesz? - wtrącił mężczyzna
  - Mój przyjaciel, Darragh to sprawdził
  - Dobrze kontynuuj
  - To dziwne, że ON wie o Tobie tak dużo, prawda?
Przytaknęłam.
  - No właśnie, więc musi być kimś bliskim
  - Nie rozumiem - spojrzałam na niego
  - Otwórz teczkę i dowiedzmy się co w niej jest
Ściągnęłam z czarnej tektury białą gumkę. Ukazały mi się papiery, jakieś dokumenty. Wzięłam do ręki jeden z nich - "Test na ojcostwo". Wczytując się dokładnie w treść dowiedziałam się czegoś dla mnie okropnego. Nijaki Mark Bell, który jak dobrze pamiętam jest wujkiem Sean'a, jest moim biologicznym ojcem. Nie mogłam w to uwierzyć. Czy to oznaczało, że moja matka miała romans? Joseph Clark nie jest...nie był moim ojcem? Będąc w szoku podałam funkcjonariuszowi teczkę, aby on mógł dokładnie przejrzeć te akta. Nagle przestałam się bać, choć lęk powinien się nasilić.
  - Jak długo o tym wiesz? - zwróciłam się do Niall'a który uważnie mi się przyglądał
  - Od dziś, Darragh był tam z moimi rodzicami
  - Myślisz, że oni wiedzieli?
  - Nie mam pojęcia - wzdychnął
  - A Sean?
  - Chyba tak, przecież ostatnio dziwnie się zachowywał. Po za tym...widać, że Cię kocha, a skoro jesteście tak jakby rodziną, nie mógł działać - zaśmiał się
  - Niall to nie czas na żarty - szturchnęłam go w ramię - Myślisz, że to koniec problemów?
  - Myślę, że to dopiero początek - odezwał się policjant - Uważajcie na siebie, jesteśmy w kontakcie, teraz możecie już iść - wyciągnął dłoń w stronę Niall'a a do mnie ciepło się uśmiechnął

Po opuszczeniu komisariatu zamówiliśmy taksówkę, która z powrotem odwiozła nas do szpitala. Tam rodzice Horan'a ciągle na nas czekali. Oczywiście od razu opowiedzieliśmy im o wszystkim czego udało nam się dowiedzieć. Nie kryli się z tym, że od dłuższego czasu znali prawdę. Zabolało mnie to, że nawet oni, po śmierci rodziców, aby chronić moje bezpieczeństwo, nie powiadomili mnie o tym. Starałam się jednak ukrywać rozczarowanie. Teraz liczyło się tylko, aby doprowadzić tą sprawę do końca. Żeby ON, nijaki Mark Bell trafił w ręce policji, a Dave wyzdrowiał.
  - Co z moim bratem? Myślicie, że mogę do niego pójść?
  - Myślę, że nie - odezwała się Maura
  - Czemu? - zdziwiłam się
  - Badają go - zająknęła się
  - Czy możecie wreszcie skończyć mnie okłamywać?! Nawet kiedy jesteśmy w szpitalu, udajcie, że nic nie wiecie?! Co to jest?! Mam prawo wiedzieć! Przecież głupia nie jestem i widzę, że ciągle kręcicie! Skończcie traktować mnie jak dziecko! - wybuchłam
  - Julia uspokój się - zareagował Niall
  - Nie, ona ma rację - rzucił Bobby - Dave miał zatrzymaną akcję serca, jego stan ciągle się pogarsza, lekarze nie wiedzą jeszcze do końca co mu jest. Twój brat ma wykończony organizm, trudno mu będzie walczyć, jednak jesteśmy dobrej myśli.
  - Nie można było tak od razu?
  - Przepraszam - powiedziała ciocia
  - Proszę - przewróciłam oczami - Pójdę się przewietrzyć
  - Pójdę z Tobą - Nialler od razu poderwał się z miejsca
  - To może od razu wrócicie do domu? Julia jesteś na pewno zmęczona. My jeszcze trochę tu zostaniemy. Wrócimy taksówką - zaproponował Bobby
  - Byłoby wspaniale - uśmiechnęłam się - Dziękuje
  - Nie ma za co, odpoczywaj dziecko
Jadąc do domu, nie odzywaliśmy się do siebie ani słowem, jak obcy sobie ludzie. A co było w tym najgorsze? Najgorszym było czuć jak z dnia na dzień coraz bardziej się od siebie oddalaliśmy. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie potrafię walczyć o ludzi. Kiedy odnoszę wrażenie, że komuś na mnie nie zależy, to się wycofuję...Czasem za późno dochodzę do wniosku, że popełniam błąd i wszystko przepada. Może to dziwne, ale Niall jest dla mnie ciężką sprawą, nie byłam gotowa na takie mieszanki uczuciowe.Może właśnie tak ma być? Może musimy pokonać wszystko co stanie nam na drodze i pokazać sobie, że nic i nikt nie jest w stanie nam przeszkodzić?
  - O czym tak myślisz?
Przeniosłam wzrok na chłopaka, który w mojej głowie wciąż był tym jedynym. Odniosłam wrażenie, że ta sytuacja zdarza się już po raz kolejny.
  - Czemu pytasz?
  - Rzadko kiedy widuje się kogoś tak intensywnie dążącego w swoich myślach
  - Nie zrozumiesz tego. Po za tym głupio mi o tym mówić...szczególnie Tobie
  - Przecież wiesz, że możesz powiedzieć mi wszystko
  - Stać Cię na szczerą rozmowę ze mną?
Przytaknął.
  - Bez oszukiwania samego siebie?
  - Tak Julia, tak. Myślę, że już czas na taką rozmowę. Wydaje mi się jakbyśmy ciągle od niej uciekali, bo boimy się do czegoś przyznać.
  - Masz rację
  - Ale to nie teraz, wieczorem ok?
  - Jasne - blado się uśmiechnęłam
Lubię na niego patrzeć i myśleć.
"Dałeś mi wszytko. Najpiękniejsze chwile w moim życiu"
Żyję w przekonaniu, że to uczucie wróci...

Minęła już godzina odkąd Niall zostawił mnie w domu, a sam pojechał do sklepu. Po co? Nie wiem. W tym czasie zdążyłam już wziąć ciepłą kąpiel i przygotować się do snu. Leżąc w łóżku czułam jak moje mięśnie rozluźniają się po całym męczącym mnie dniu. W końcu to się stało. Dowiedziałam się kim jest ON. Mark Bell, nigdy bym nawet o nim nie pomyślała. W takim razie czego on od nas chce? W sumie...Miał Dave'a, czy może to oznaczać, że w zamian za milczenie przed tatą mama MU go oddała, a teraz biologiczny ojciec chciałby i mnie? Wydaje się to być dosyć głupie, ale może okazać się prawdziwe. Mimo strachu mam nadzieję, że uda mi się z nim porozmawiać. Myślę, że powie mi całą prawdę...
Nagle mój telefon zaczął wibrować, a na ekranie pojawiło się zdjęcie prawdopodobnie jeszcze nie zdającego sobie sprawy z obrotu akcji Sean'a. Nie wahając się szybko odebrałam. Jednak zdążyłam usłyszeć tylko 'przepraszam', ponieważ zaraz po tym rozłączył się. Czyli wiedział? Skąd? Nie sądzę, żeby Niall poinformował go o tym. Czy to ON? To całkiem możliwe. Przecież teraz każdy nasz ruch może być obserwowany...
Kiedy niespodziewanie usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi w pokoju wzdrygnęłam, nie zauważając wcześniej, że to Niall. Zdziwił mnie jego widok z winem, czekoladkami i bukietem kwiatów. Nie spodziewałam się tego po nim. Niby z jakiej to okazji? Wyszłam z łóżka stając na przeciw niego.
  - Widzę, że ktoś wpasował się w moją koszulkę - zaśmiał się
  - Przepraszam, nie mogłam znaleźć swojej
  - Nie przeszkadza mi to - uśmiech nie schodził mu z twarzy
  - A powiesz mi, po co to wszystko?
  - Julia - klęknął przede mną - Przepraszam
  - Nie wygłupiaj się, wstań. Na prawdę nie trzeba było tego...
  - Należy Ci się - przerwał mi
  - Dziękuje
  - To znaczy, że mi wybaczasz? - spojrzał mi w oczy, ale szybko uciekłam od tego wzroku
Zajęłam swoje poprzednie miejsce, pod kołdrą, gdzie było o wiele przyjemniej. Horan w tym czasie wsadził kwiaty do wazonu, otworzył wino następnie wlewając je do kieliszków i przysiadł się do mnie biorąc pod rękę pudełko z czekoladkami.
  - Za nas?
  - Za nas - odparłam nie pewnie
Po upiciu kilku łyków trunku odstawiliśmy go na bok po czym Niall wstał aby zamknąć drzwi do sypialni. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
  - Żeby nam nie przeszkadzali, nie myśl sobie, że...
  - Rozumiem - przerwałam mu
  - No więc... - próbował rozluźnić spiętą atmosferę
  - Czym według Ciebie jest miłość Niall? - spytałam nagle
  - Miłość jest wtedy, gdy żywisz kogoś tym specjalnym uczuciem, którego nigdy wcześniej nie czułeś
  - Czujesz to w tym momencie? Jesteś zakochany?
Cisza...
  - Minęło kilka miesięcy od naszego rozstania - kontynuowałam
  - Wiesz mimo, że minęło kilka miesięcy nie znaczy wcale, że razem z uciekającym czasem moje uczucia przepadły - wtrącił
  - Ostatnio dałeś mi do zrozumienia co innego
  - Nie pomyślałem wtedy, to był błąd
  - Któryś z kolei...
  - Wiem - przytaknął
  - Niall chcę wiedzieć jedno. Czy Ty się mną bawisz?
  - Julia...
  - Tak albo nie. Miało być szczerze
  - Nie bawię się Tobą. Ostatnio zachowywałem się jak dupek bo walczyłem sam ze swoimi uczuciami, nie łatwo mi było zrozumieć, że po tak długim czasie rozłąki będę potrafił... - zaciął się
  - Co będziesz potrafił?
  - Kochać kogoś jeszcze bardziej. Pożądać i pragnąć tego dotyku, pocałunków, ciepła i uczucia. Wierzysz mi? - złapał moje dłonie
  - Po tym co ostatnio słyszałam? Nie wiem Niall
  - Proszę. Czego się boisz?
  - Boje się, że znów wyjedziesz i znów nie damy rady. Boję się, że z biegiem czasu te wszystkie wspomnienia wyblakną, nie będą one już tak intensywne. Boję się, że moje zmysły nie będą już w stanie przypomnieć sobie Twojego zapachu ani tonu głosu, gdy przymknę powieki jedyne co ujrzę to delikatny zarys Twojej postury. Boję się, że nadzwyczajnie nie będę już pamiętać człowieka, który tyle dla mnie znaczył. Kiedy Cię nie było, cierpiałam jak nigdy wcześniej. Myślałam sobie, czemu ja? Czym sobie na to zasłużyłam? - mówiłam ze łzami w oczach
  - Ale już jestem i Cię nie zostawię. Zaufaj mi
  - Zawsze Ci ufałam i wierzyłam w każde twoje słowo
  - A teraz? Julia, wiem, że mnie kochasz. Wiem, że jesteś w stanie to zrobić.
  - A Ty mnie kochasz? - spojrzałam na niego ocierając spływającą łzę
  - Kocham Cię jak szalony. Nawet nie wiesz co poczułem, kiedy zobaczyłem Cię podczas świąt. Gdy mam Cię przy sobie raduje się moje serce. Wiem, że jestem miłością twojego życia a Ty jesteś tylko moja. Proszę Cię nie płacz - uśmiechnął się
  - Dziękuje, że jesteś - rzuciłam się mu na szyje
  - Jestem i będę - odciągnął mnie od siebie aby móc spojrzeć w moje oczy - Pamiętaj, że nikt nigdy nie byłby w stanie zastąpić mi Ciebie
  - A mi Ciebie
Kiedy opuścił dłonie na moją talię i nachylił się nade mną, jednym zmuszając mnie abym położyła się, żołądek o mało co nie podskoczył mi do gardła. Czułam stado motyli w brzuchu, jakbym zakochała się w nim na nowo. Oboje dostaliśmy to czego chcieliśmy - siebie. Kiedy złączył nasze usta w pocałunku, w który włożył tyle uczucia, w końcu poczułam, że mam przy sobie cały mój świat. Jego ręce błądziły po całym moim ciele, kiedy niespodziewanie przerwał nam mój telefon...
  - Nie zobaczysz co to? - spytał między pocałunkami
  - Ughhh - przygryzłam jego wargę
W skrzynce pojawiła się jedna nowa wiadomość od nieznanego mi numeru.
"Córeczko możecie pożałować tej policji. Nie cieszcie się zanadto. Szczęścia jednak wam życzę" 
W jednej chwili poczułam się obserwowana i tak też pewnie było. Zdenerwowany Niall szybko zasłonił okna w pokoju i wrócił do mnie aby mocno mnie przytulić. Wiedział jak bardzo wtedy tego potrzebowałam...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

  • Kto spodziewał się takiego obrotu akcji? :) 

  • POWSTAŁA NOWA LISTA INFORMOWANYCH O NOWYCH ROZDZIAŁACH! WEJDŹ W ZAKŁADKĘ I ZOSTAW TAM SWÓJ NICK JEŚLI CIĘ NA NIEJ NIE MA. 
    (edytowałam ją ze względu na to, że informowałam mnóstwo ludzi, którzy nawet nie czytali już mojego bloga)
wasza @yep_Nialler, do następnego <3 

sobota, 21 grudnia 2013

INFORMACJA!

CZEŚĆ :)
PEWNIE ZASTANAWIACIE SIĘ O CO CHODZI. 
OTÓŻ...
W INFORMOWANYCH MAM 138 OSÓB, ALE COŚ CZUJE, ŻE NIE WSZYSCY CZYTAJĄ PONIEWAŻ KOMENTARZE NIE OSIĄGAJĄ NAWET POŁOWY TEJ LICZBY.

CHCIAŁABYM, ABYŚCIE POD TYM POSTEM NA NOWO NAPISALI SWOJE NAZWY NA TT JEŚLI CHCECIE BYĆ NADAL INFORMOWANI O NOWYCH ROZDZIAŁACH :) 

DO DZIEŁA.
wasza, @yep_Nialler